Publication date:
Wiadomości branżowe

WPROST. Premier idzie na wojnę. 100 dni Ewy Kopacz.

Co teraz? A więc wojna! Czas na poważne zmiany w górnictwie – odpowiada jeden ze współpracowników Ewy Kopacz na pytanie o najbliższe plany szefowej rządu. Wkrótce rząd ma przyjąć kontrowersyjny dokument dotyczący przynoszących straty spółek węglowych. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – podsumowanie stu dni pani premier. Ponadto w nowym WPROST o tym, dlaczego ewakuacja Polaków z Donbasu zakończyła się wstydliwą wpadką, jak w Warszawie funkcjonują męskie burdele, dlaczego Barbara Nowacka nie zostanie marionetką chłopaków z SLD oraz jak młodzi polscy naukowcy chcą współpracować z biznesem. A także seksting, czyli jakie mogą być konsekwencje wysyłania nagich fotek oraz jak nowe media utrudniają rozstanie. Początek urzędowania pani premier był niefortunny. Końcówka pierwszych stu dni Ewy Kopacz na stanowisku szefa rządu również do najłatwiejszych nie należy. Zamieszanie z lekarzami rodzinnymi, kłopoty z ewakuacją Polaków z Donbasu, a do tego wpadki wizerunkowe, które zamiast ocieplać wizerunek – powodują kolejne kłopoty. Mimo to Ewa Kopacz nie zamierza się poddawać. Wszystko wskazuje na to, że w na najbliższym posiedzeniu rząd przyjmie kontrowersyjny dokument dotyczący przynoszących straty spółek węglowych. Zakłada on likwidację części kopalń. W kancelarii premiera wszyscy liczą się z protestami. Równocześnie próbują nawiązać dialog ze związkowcami. Przed świętami szefowa rządu spotkała się z Piotrem Dudą, przewodniczącym „Solidarności”. Ewa próbuje odbudować mosty, które spalił Donald – tłumaczy krótko współpracownik premier. Podsumowanie i pierwsze oceny stu dni premier Kopacz – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. We WPROST także o tym, że ewakuacja Polaków z Donbasu miała być gestem solidarności ze strony Polski i pokazem dobrej organizacji państwa. Zakończyła się wizerunkową porażką i ogromnym stresem dla czekających na wyjazd. O ewakuację poprosili sami Polacy z Ukrainy. Sytuacja jest dramatyczna. Ludzie nie mają środków na podstawowe rzeczy, przymierają głodem. Rozmówcy WPROST przekonują, że wyjazd z Donbasu zablokowali urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Przeważyć miał strach przed napływem uchodźców z Ukrainy, i to nie tylko tych o polskich korzeniach. Zresztą, od miesięcy podlegający MSW Urząd ds. Cudzoziemców konsekwentnie odmawia udzielenia jakiejkolwiek ochrony uciekinierom z Donbasu i Krymu. Teraz będzie musiał się tłumaczyć. Dlaczego ewakuacja kilkuset osób, którą wspólnie planowały dwa polskie ministerstwa, zakończyła się tak wstydliwą wpadką – więcej w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach najnowszego wydania WPROST także o tym, jak wygląda świat warszawskich domów publicznych dla gejów. Chłopców do warszawskich burdeli ściąga się z prowincji. Dla nich przyjazd do stolicy często jest jak złapanie Pana Boga za nogi. Łatwo ich kontrolować. Nie znają miasta, pierwszy raz widzą świat drogich lokali, alkoholi, ubrań. I otrzymują, jak im się wydaje, wysokie zarobki. O świecie męskiej prostytucji w Polsce mówi się niechętnie. Opisywanie seksualnego niewolnictwa kobiet jest częstsze. Męska prostytucja wzbudza u większości osób obrzydzenie, niechęć – piszą na łamach WPROST Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Męska dziwka stoi w hierarchii półświatka niżej niż kobieta uprawiająca ten proceder – wyjaśnia Łukasz, który wyszedł z tego światka. Policjanci niechętnie wchodzą w ten świat. Za te sprawy nie dostaje się awansów, więc nikogo to tak naprawdę nie interesuje. Bardziej niż gwałt w światku gejów interesuje ich zwykła kradzież roweru. Nieznany świat męskiej prostytucji – w nowym WPROST. We WPROST także rozmowa z Barbarą Nowacką. Mam swoje poglądy, nie nazywam się Jaruga-Nowacka, tylko Nowacka, i od 1993 r. działam w polityce.(…) Nie chcę być postrzegana jako córka swojej matki, tylko jako odrębny byt, który miał to szczęście, że miał fajną matkę – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Jej zdaniem, obecnie w polskiej polityce wybiera się mistera i miss polityków, a nie kogoś, kto ma realne poglądy. Ona sama nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich. Czuję, że panowie z SLD szukają kogoś, komu powiedzą: będziemy cię popierać, będziesz naszą marionetką. A ja za bycie marionetką w ramionach chłopaków z SLD dziękuję bardzo. (…) Dopóki za nimi nie stoi żadna myśl, żadna chęć zmian społecznych, napraw, dopóty nam nie po drodze – mówi. Rozmowa Magdaleny Rigamonti z Barbarą Nowacką – w nowym WPROST. We WPROST również o pokoleniu 30-latków, którzy próbują wybić dziurę w murze oddzielającym naukę od biznesu. Odrzucają oferty światowych uczelni lub po zagranicznych stażach wracają do kraju, aby tutaj kontynuować karierę. Są zdolni, inteligentni, pewni swoich sił, ambitni, gotowi rywalizować z resztą świata. Tak jak Olga Malinkiewicz, która kilka miesięcy temu wróciła do kraju już jako naukowiec światowej klasy. Szukając tematu do pracy doktorskiej, trafiła na perowskity, minerał fotowoltaiczny. Teoretycznie perowskity mogłyby dokonać przewrotu w energetyce, ale metoda, którą dotychczas stosowano do ich produkcji wymagała wypalania w temperaturze 500 st. C. Olga wpadła na pomysł, jak wytwarzać ogniwa w temperaturze zaledwie 30 st. C. Wynalazek Dawida Nidzworskiego może znacznie zmniejszyć zapotrzebowanie na antybiotyki. Dawid pracuje nad pierwszym na świecie czujnikiem, który będzie szybko wykrywać białka charakterystyczne dla wirusów grypy. Więcej o młodych polskich naukowcach, o których już się mówi na świecie – w najnowszym WPROST. Na łamach WPROST także o zjawisku zwanym seksting. Okazuje się, że co dziewiątemu nastolatkowi zdarzyło się wysłać swoje rozbierane lub na wpół rozbierane fotki. Może to być jednak jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ ponad 40 proc. badanych przyznało, że spotkali się z takim zachowaniem wśród rówieśników. Skalę zjawiska potwierdzają też badania przeprowadzone przez NASK. Według nich ponad 25 proc. uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych otrzymało tego rodzaju zdjęcia, blisko osiem procent wysyłało je swojemu partnerowi lub partnerce, a ponad cztery procent innym osobom. Badania pokazują też, że młode osoby, przesyłając swoje erotyczne fotki lub filmiki, nie zdają sobie sprawy z konsekwencji i nie myślą, że mogą one trafić w niepowołane ręce. Fundacja Dzieci Niczyje właśnie ruszyła z kampanią pod hasłem „Myślę, więc nie ślę”. Więcej – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że w dobie wszechobecnego dostępu do nowych mediów zakończenie związku bywa nie lada wyzwaniem. Kiedyś śledzenie byłej ukochanej osoby wymagało wysiłku. Trzeba było stać pod jej oknami, chodzić za nią. Dziś sprawa jest o wiele prostsza. Z badań przeprowadzonych przez jeden z brytyjskich portali wynika, że 22 proc. kobiet kontroluje poczynania swoich byłych za pomocą cudzego lub fałszywego profilu w portalu społecznościowym. W Polsce ten problem także jest coraz bardziej zauważalny. Facebook jest narzędziem, które świetnie pomaga dokopać sobie emocjonalnie – mówi psycholog. Jak sobie z tym radzić – w nowym WPROST. Noworoczny numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 5 stycznia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

?Do Rzeczy?: Komorowski znowu poluje?

Najpierw pojawia się helikopter z biało-czerwoną szachownicą, potem słychać ujadanie psów i strzały z broni myśliwskiej. Dziennikarskie śledztwo „Do Rzeczy” wykazało, że prezydent nie zrezygnował z łowiectwa. Szczegóły – w najnowszym wydaniu tygodnika. Ponadto w „Do Rzeczy”: czy prezydent ma kłopoty z pamięcią, dlaczego kandydat Prawa i Sprawiedliwości zmarnował już prawie dwa miesiące kampanii wyborczej, dlaczego Rada Polityki Pieniężnej straciła decyzyjność oraz czy kobiety przestaną się malować.     Podczas poprzedniej kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski publicznie mówił, że dostał od dzieci i wnuków aparat fotograficzny wraz z prośbą, aby przestał polować. Obiecywał, że spróbuje się do tej prośby zastosować. Wszystko jednak wskazuje na to, że prezydent wrócił do swojej pasji. Jak ustalił tygodnik „Do Rzeczy”, prezydent nadal bierze udział w polowaniach. Organizuje je dla prezydenta firma Biuro Polowań Niwa Jerzy Golbiak z Kreska. Chociaż właściciel firmy zaprzecza. Ale mieszkańcy okolicy swoje wiedzą. Komorowski do Krzeska zaczął przyjeżdżać, zanim jeszcze został prezydentem. Tylko wówczas nie robiono z tego tajemnicy. O samych polowaniach wiadomo niewiele. Ochrona prezydencka podczas pobytu głowy państwa w okolicy jest bardzo dyskretna, właściwie niewidoczna. Zapowiedzią wizyty prezydenta jest zazwyczaj sygnał, jaki z Biura Ochrony Rządu otrzymują pobliskie szpitale - o zabezpieczenie na czas wizyty dwóch jednostek krwi grupy, jaką ma właśnie głowa państwa. Więcej o polowaniach głowy państwa w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Cezary Gmyz. Bronisław Komorowski wiele razy mijał się z prawdą w sprawach poważnych i błahych – pisze z kolei Wojciech Wybranowski. I przypomina, że sytuacje, w których prezydentowi mieszały się fakty i zdarzenia, w jego politycznej karierze zdarzały się często. Niepamięcią zasłaniał się nie tylko podczas przesłuchania przed sądem w procesie Wojciecha Sumlińskiego, ale także w sprawach związanych z katastrofą smoleńską. Już po katastrofie smoleńskiej w rozmowie z „Rzeczpospolitą” sugerował współodpowiedzialność współpracowników Lecha Kaczyńskiego za tragedię, mówiąc, że doszło do niej w wyniku „wyścigu o prestiż” między Kancelarią Prezydenta Lecha Kaczyńskiego a kancelarią premiera Donalda Tuska – wspomina publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że chociaż dzisiaj nad publicznymi wystąpieniami i wywiadami Bronisława Komorowskiego czuwa sztab ludzi, nadal urzędującemu prezydentowi nie udaje się uniknąć sytuacji, które budzą spore zastrzeżenia do jego wiarygodności. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że coraz dłuższa lista faktów ukazuje Bronisława Komorowskiego jako „kelnera” Wojskowych Służb Informacyjnych. Prezydent został przesłuchany w procesie Wojciecha Sumlińskiego, oskarżonego przez prokuraturę o płatną protekcję przy weryfikacji żołnierza WSI. Wbrew opinii większości niezależnych komentatorów, którzy drwili z niepamięci Komorowskiego bądź uderzającego braku logiki w jego wypowiedziach, zaprezentowany sposób składania zeznań był przemyślany i powinien stać się nieocenioną lekcją profesjonalizmu dla tych wszystkich, których III RP ciąga po prokuraturach oraz sądach w sprawach de facto politycznych – pisze w „Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz. I dodaje, że strategia „niepamięci” umiejętnie zastosowana przez Komorowskiego w stosunku do wydarzeń z jesieni 2007 r. nie tylko wiele mówi o prezydencie, ale także każe spojrzeć na niego jako na wciąż groźnego politycznego gracza i rywala kandydata zjednoczonej prawicy w wyborach prezydenckich. O szczegółach tej sprawy – na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy”. A o wyborach prezydenckich na łamach „Do Rzeczy” pisze m.in. Piotr Semka, który ocenia, że kandydat PiS dostał od losu niepowtarzalną szansę. Plan minimum to przejście do drugiej tury. Plan maksimum to pokonanie urzędującego prezydenta. Jeśli plan wejścia do drugiej tury się nie powiedzie, to atmosfera przed jesiennymi wyborami do Sejmu będzie mało optymistyczna. W sekwencji czterobiegu wyborczego PiS na razie dwa razy faktycznie zremisował z Platformą. Dlatego teraz godny wynik w drugiej turze jest dla Jarosława Kaczyńskiego na wagę złota. I na odwrót: wygrana Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze doda skrzydeł Ewie Kopacz – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Zauważa przy tym, że kampania Andrzeja Dudy dopiero raczkuje. Zmarnowano półtora miesiąca po ogłoszeniu jego kandydatury. Weterani PiS zwracają uwagę, że w wyborach w 2005 r. kampania Lecha Kaczyńskiego zaczęła się 10 miesięcy przed głosowaniem. Teraz do wyborów jest pięć i pół miesiąca. Więcej o kampanii kandydata PiS – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że członkowie Rady Polityki Pieniężnej nie chcą być postrzegani jako ludzie zgadzający się z prezesem NBP. RPP dryfuje. Od dwóch lat nie potrafi wstrzelić się w wyznaczony sobie cel inflacyjny. Polska wchodzi w piąty miesiąc deflacji, a Rada nie może nawet uzgodnić między sobą, czy gospodarka się rozgrzewa, czy stygnie. Wewnętrzne podziały nie są czymś nowym w RPP, ale obecny brak lidera i zaufania do prezesa NBP to już nie kwestia chwilowego klinczu, ale najwyższa cena, jaką cała gospodarka – a my wraz z nią – płaci za aferę podsłuchową. A dokładniej – za rozpaczliwe próby ocalenia twarzy Marka Belki. Brak pomysłu na wyjście z deflacji nie czyni z RPP pariasa wśród banków centralnych. Te również miotają się od ściany do ściany. Rzecz jednak w tym, że na bezradność RPP nakłada się dodatkowo kryzys przywództwa. I tego pewnie nic nie zmieni aż do dnia, i tak mocno już spóźnionej, dymisji szefa NBP. Więcej w „Do Rzeczy” pisze Tomasz Wróblewski.  W „Do Rzeczy” też o tym, czy kobiety malują się dla przyjemności, dla poprawienia urody czy z powodu presji społecznej.  Wszystko zaczęło się rok temu. 47-letnia australijska dziennikarka Tracey Spicer wstała o godz. 6.30. Po obowiązkowym joggingu, ćwiczeniach i prysznicu przyszła pora na peeling, balsam do ciała, sprej samoopalający. Na twarz: tonik, serum, krem przeciwzmarszczkowy. Następnie makijaż: podkład, puder kryjący, cień na powieki, eye-liner, tusz do rzęs, ołówek do brwi, konturówka do ust, szminka, lakier na paznokcie... Pewnego dnia Tracey Spicer powiedziała „dość”. Nie chce być „wymakijażowaną” lalką, która poświęca godzinę swojego czasu i 200 dol. miesięcznie na maskę. Postanawia wypowiedzieć wojnę dyktatowi firm kosmetycznych i wymaganiom pracodawcy. I wyrusza ze swoją tezą w świat. Czy jej nieumalowana twarz stanie się symbolem rewolucji? O tym w nowym „Do Rzeczy” pisze Joanna Bojańczyk. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 5 stycznia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl

Wiadomości branżowe

Ganbanyoku na medal!