Publication date:
Wiadomości branżowe

Odśnieżaj samochód dokładnie, a unikniesz mandatu

Odśnieżasz auto przy włączonym silniku? Uważaj, bo zapłacisz mandat. Podobne konsekwencje mogą cię spotkać, jeśli jedziesz samochodem niedokładnie wyczyszczonym ze śniegu i lodu. Zima to dla kierowców prawdziwa udręka, szczególnie gdy za oknem pada śnieg, a temperatura spada poniżej zera. Wielu kierowców włącza silnik przed odśnieżaniem samochodu, by „nagrzał się on od środka”. W ten sposób łamiemy prawo. Po pierwsze przepisy zakazują pozostawiania auta z włączonym silnikiem na terenie zabudowanym, po drugie zabrania się używania samochodu, gdy praca silnika wiąże się z nadmierną emisją spalin lub nadmiernym hałasem – mówi serwisowi infoWire.pl Robert Koniuszy z Komendy Głównej Policji. „To nie są nowe przepisy. Takie prawo funkcjonuje od wielu lat. Wynika przede wszystkim z troski o środowisko i ekologię” – wyjaśnia funkcjonariusz. Policjanci nie mogą przechodzić obojętnie obok osób, które łamią prawo. Za odśnieżanie auta z włączonym silnikiem grozi mandat w wysokości od 20 do 500 zł. „Można też zastosować pouczenie i jedynie zwrócić uwagę na wykroczenie, którego dopuszcza się kierowca” – informuje przedstawiciel prawa. Od zapobiegania nadmiernej emisji spalin jeszcze ważniejsze jest dbanie o bezpieczeństwo i odpowiednie przygotowanie samochodu do jazdy. Do dokładnego odśnieżania auta zobowiązuje nas kodeks drogowy. „Pojazd powinien być tak utrzymany, by nie stwarzał zagrożenia nam oraz innym uczestnikom ruchu” – zaznacza Robert Koniuszy. Oczyszczenie szyb z lodu to podstawa. Ponadto powinniśmy pozbyć się śniegu z dachu, reflektorów i tablicy rejestracyjnej. Za nieprzestrzeganie tego przepisu także możemy otrzymać mandat w wysokości od 20 do 500 zł. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Wzrost płatności polskimi kartami Visa o ponad jedną czwartą

  - Priorytet na rok 2015: dalsze wypieranie gotówki m.in. poprzez rozwój współpracy z detalistami i innowacyjne rozwiązania płatnicze - 13 banków zaangażowanych w prace nad rozwojem portfela V.me by Visa, a 9 banków w prace nad płatnościami mobilnymi Visa - Jedno na każde 6 euro wydane na konsumpcję w Europie jest już opłacane kartami Visa   W minionym roku sprawozdawczym Visa Europe (do końca września 2014 r.) system Visa odnotował w Polsce duże postępy w zakresie użytkowania kart Visa do płacenia i ograniczania w ten sposób roli nieefektywnej gotówki. W porównaniu z poprzednim okresem sprawozdawczym wartość płatności kartami Visa wydanymi przez polskie banki wzrosła o 17,3%, a ich liczba o 26,5%. Visa Europe przewiduje dalsze szybkie wypieranie gotówki w obecnym roku dzięki nasileniu działań zwiększających skalę transakcji bezgotówkowych, w tym zacieśnianiu współpracy z detalistami oraz szerokiemu wdrażaniu wspólnie z bankami członkowskimi innowacyjnych rozwiązań płatniczych. Prace nad rozwojem płatności mobilnych Visa prowadzi już 9 banków, a 13 pracuje nad dalszym rozwojem portfela elektronicznego V.me by Visa. W okresie 12 miesięcy do września 2014 r. liczba płatności dokonanych polskimi kartami Visa zbliżyła się do 1,1 mld. Wartość płatności kartami Visa wzrosła o 17,3%, osiągając równowartość 21,4 mld euro, a całkowita wartość transakcji (łącznie płatności i wypłaty z bankomatu) zwiększyła się o 8,9% do 66 mld euro. Szybko rozwijały się także płatności polskimi kartami Visa w handlu internetowym – ich łączna liczba osiągnęła 20,5 mln (wzrost o 32%), a wartość 959 mln euro (wzrost o 26,8%). „Jesteśmy zadowoleni z postępującego rozwoju płatności kartowych w Polsce. Mamy jednak świadomość, że banki – z którymi blisko współpracujemy – odnotowały duży spadek przychodów z tytułu opłat interchange. Dlatego coraz mocniej współdziałamy w zakresie rozwoju ich biznesu, wspólnie dostosowując się do nowej rzeczywistości m.in. poprzez działania przyśpieszające budowę skali obrotu bezgotówkowego, zarówno w sklepach „fizycznych”, jak i w internecie, takie jak rozwój sieci akceptacji, w tym wygodnych płatności zbliżeniowych, promocję używania kart w ich funkcji płatniczej i dostarczanie innowacyjnych produktów płatniczych dla klientów banków” – powiedziała Małgorzata O’Shaughnessy, dyrektor zarządzająca regionem Europy Środkowo-Wschodniej, Visa Europe. „Wysiłki podjęte wspólnie z bankami, agentami rozliczeniowymi i detalistami na rzecz zastąpienia nieefektywnej gotówki płatnościami kartą przynoszą zamierzony skutek. Transakcje bezgotówkowe stanowią już 67% wszystkich transakcji polskimi kartami Visa” – dodała Małgorzata O’Shaughnessy. Przykładem kampanii marketingowych oraz inicjatyw promocyjnych podejmowanych z największymi detalistami jest Promocja upominkowa, przeprowadzona w 2014 r. wspólnie z siecią stacji BP. Intensywne działania skierowane zostały także do osób dokonujących zakupów on-line – zrealizowano m.in. kampanię edukacyjną i dwie wspólne promocje z serwisem Allegro.  Istotne znaczenie dla wzrostu płatności kartami Visa w 2014 r. miała kontynuacja działań na rzecz rozwoju sieci akceptacji, wspieranych przez banki. W ramach Programu Małych Miast, który skupia się na małych miejscowościach i obszarach wiejskich, w ub. roku zainstalowano ponad 35 tys. terminali POS u przeszło 25 tys. detalistów. Niższe opłaty interchange skłoniły do rozpoczęcia akceptacji kart m.in. największą sieć detaliczną w kraju, Biedronkę. Obecnie łączna liczba terminali POS na polskim rynku osiągnęła 400 tys., z czego ponad 75% przyjmuje płatności zbliżeniowe – zarówno kartami, jak i mobilne. Ważną częścią strategii Visa jest wprowadzanie wspólnie z bankami członkowskimi innowacji. W 2014 r. tworzone były podwaliny pod masowe wdrożenia płatności mobilnych i portfela V.me by Visa. W grudniu ub. r. zostały udostępnione klientom mobilne płatności zbliżeniowe Visa wykorzystujące tzw. bezpieczny element na karcie SIM. Z kolei 9 banków pracuje nad udostępnieniem takich płatności opartych o chmurę i technologię Host Card Emulation. Portfel elektroniczny V.me by Visa od kwietnia 2014 r. jest oferowany przez ING Bank Śląski, a sieć akceptacji usługi obejmuje już detalistów odpowiedzialnych za niemal 45% obrotów w polskim e-handlu. Nad udostępnieniem rozwiązania pracuje już kolejnych 12 banków. Wszystkie banki zaangażowane w rozwój V.me by Visa odpowiadają łącznie za wydawnictwo ponad 85% kart Visa w Polsce. Wdrażanie w Polsce nowych, innowacyjnych usług jest możliwe dzięki sukcesywnie rozbudowywanej w ostatnich latach przez Visa bezpiecznej europejskiej platformie do przetwarzania danych transakcji dokonywanych kartami Visa zarówno w środowisku „fizycznym”, jak i w internecie. Ta platforma jest już efektywnie wykorzystywana przez polskie banki, m.in. do rozliczeń transakcji krajowych. W oparciu o tę platformę Visa Europe skutecznie, bezpiecznie i efektywnie kosztowo przetworzyła w ostatnim roku sprawozdawczym 950 mln płatności w Polsce. System ten funkcjonuje ze 100-procentową dostępnością w całej Europie nieprzerwanie od maja 2007 r. „W 2015 r. Visa Europe będzie kontynuować swoją strategię szybkiego rozwoju skali obrotu bezgotówkowego w Polsce oraz wdrażania i rozwijania innowacyjnych rozwiązań płatniczych. Na kolejny poziom przeniesiemy także naszą współpracę z detalistami. W połowie roku w Polsce uruchomiona zostanie platforma kontekstowych ofert powiązanych z kartami, która pozwoli dostarczać konsumentom – za ich zgodą – dedykowane, spersonalizowane oferty odpowiadające ich zachowaniom zakupowym” – zapowiada Małgorzata O’Shaughnessy. „Jestem przekonana, że obecny rok będzie bardzo dobry dla rozwoju płatności systemu Visa w kraju a Polska pozostanie jednym z najbardziej innowacyjnych rynków płatniczych w Europie” – podsumowuje szefowa regionu, którego centrala znajduje się w Warszawie.   Visa w Europie Prezes Visa Europe, Nicolas Huss, powiedział: „Żyjemy w bardzo interesujących z punktu widzenia płatności czasach, a rok bieżący zapowiada się jako okres ogromnych możliwości. Będziemy dalej zdobywać nowe obszary zajęte dotąd przez płatności gotówkowe, które wciąż jeszcze stanowią 70% ogółu transakcji płatniczych w Europie. Będziemy korzystać z wszechobecności technologii cyfrowych w naszym otoczeniu dla rozwoju rozwiązań płatniczych nowej generacji. I co najważniejsze, będziemy dalej polepszać jakość usług na rzecz detalistów i konsumentów, czyniąc płatności prostszymi, bardziej „inteligentnymi” i bezpiecznymi niż kiedykolwiek dotąd. Realizacja naszej wizji oparta jest na mocnych podstawach. Wyniki finansowe osiągnięte w 2014 r. — gdy przychody brutto wzrosły o 9% w skali roku — okazały się najlepsze w całej naszej historii. Dzięki temu możemy przysparzać niemałych korzyści naszym instytucjom członkowskim — bankom i dostawcom usług płatniczych — zarówno jako udziałowcom, jak i jako klientom naszej organizacji. Wyniki te dowodzą również, że nasza marka, skala działalności, zasięg, niezawodność i bezpieczeństwo to czynniki przyciągające najlepszych partnerów do współpracy na rzecz przekształcania sposobów dokonywania i otrzymywania płatności. Ogromne znaczenie ma dla nas współpraca z detalistami. Uważamy, że nadszedł już czas, żeby wyjść poza dyskusje o stawkach opłat w kierunku bardziej konstruktywnych działań. Nadchodzi czas regulacji opłat interchange, co według szacunków Komisji Europejskiej przyniesie europejskim detalistom oszczędności rzędu 6 mld euro. Visa Europe inwestuje w rozwój nowych rozwiązań płatniczych ponad 200 mln euro rocznie. Gdyby detaliści przeznaczyli na inwestycje jedynie niewielką cząstkę oszczędności z obniżki interchange, wówczas moglibyśmy wspólnie osiągnąć znaczący postęp w dostarczaniu klientom coraz bardziej pozytywnych doświadczeń zakupowych”. Jak wskazują wyniki za rok sprawozdawczy kończący się we wrześniu 2014 r., w Europie zostało wydanych ponad 500 mln kart Visa — czyli średnio jedna na każdego dorosłego mieszkańca — z czego ponad 100 mln to karty zbliżeniowe. Kartami Visa jest już opłacane jedno z każdych 6 euro wydawanych w Europie na konsumpcję. Płatności bezgotówkowe kartami Visa w punktach handlowo-usługowych przekroczyły wartość 1,5 bln euro (1 500 mld euro) — odnotowując wzrost o 9,4% w porównaniu z 2013 r. — przy liczbie transakcji na poziomie 37 mld. Całkowita wartość transakcji z użyciem kart Visa (obejmująca również wypłaty z bankomatów) przekracza już 2 bln euro. W handlu elektronicznym wydatki użytkowników kart Visa w całej Europie wzrosły o 17% do poziomu 280 mld euro. ----  dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Jeden dzień ma znaczenie ? jak nie przepłacić za bilet?

W nadchodzących tygodniach Polacy zaczną masowo kupować bilety lotnicze, które wykorzystają w czasie długich weekendów w kwietniu i maju. Turyści są gotowi zapłacić więcej, aby tylko wykorzystać dodatkowe dni ustawowo wolne od pracy. Ale czy warto przepłacać? Przesuwając wyjazd o jeden dzień lub tydzień można zaoszczędzić blisko 60% ceny biletu – wynika z analizy internetowego biura podróży Tripsta.pl. W pierwszej połowie roku Polacy będą mogli skorzystać z 3 długich weekendów. Pierwszy związany ze świętami Wielkiej Nocy będzie trwał w dniach 3 -6 kwietnia. Dla osób, które nie są ściśle przywiązane do tradycji może to być świetna okazja do spędzenia kilku dni za granicą. Kolejny dłuższy weekend wystąpi oczywiście na początku maja, a tylko miesiąc później będzie można skorzystać z wolnego jakie zapewnią obchody święta Bożego Ciała, które w tym roku przypada 4 czerwca. Co zrozumiałe dodatkowe dni wolne zachęcają wiele osób do planowania wyjazdów właśnie w tych terminach i oznaczają wzrost cen biletów często o kilkadziesiąt procent. Warto podkreślić, że Polacy dokonają zakupów biletów w nadchodzących kilku tygodniach. Zgodnie z danymi archiwalnymi Tripsta.pl rezerwacje biletów dokonywane są bowiem najchętniej na 8-10 tygodni przed wylotem. Warto, żeby osoby dokonujące rezerwacji wzięły pod uwagę wnioski płynące z analizy wahań cen biletów przeprowadzonej za pomocą narzędzia Price Radar dla popularnych w Polsce destynacji, takich jak Londyn, Paryż czy Rzym. Jeden dzień robi różnicęBilet lotniczy w dwie strony na weekendowy wypad do Londynu w czasie Wielkanocy będzie kosztować ok. 800 PLN jeśli założymy, że wylot następuje z Warszawy w Wielki Piątek 3 kwietnia, a powrót w poniedziałek 6 kwietnia. Jeśli pasażer będzie w stanie opóźnić datę wylotu i powrotu o 1 dzień, zapłaci za bilet jedynie 567 PLN. Lot w Wielki Piątek jest bowiem o 41% droższy. Takie rozwiązanie wymaga wzięcia dodatkowego dnia wolnego, ale oszczędność rzędu 230 PLN na osobę to korzyść warta rozpatrzenia, szczególnie jeśli w podróż wybiera się rodzina, chcąca w święta odwiedzić swoich krewnych mieszkających w Anglii. Podobnych oszczędności możemy spodziewać się, jeśli stolicę Wielkiej Brytanii postanowimy odwiedzić w długi weekend majowy. Wylot rano w czwartek 30 kwietnia i powrót 4 maja w niedzielę będzie kosztować ok. 804 PLN. Natomiast jeśli przesuniemy wylot o 1 dzień, na rano w piątek 1 maja, to cena biletu spadnie do 567 PLN. Co ciekawe w tym przypadku nie trzeba nawet poświęcać urlopu. Wystarczy wziąć wolne w poniedziałek 4 maja, zamiast w czwartek 30 kwietnia. Taka operacja pozwoli zaoszczędzić 237 PLN. Nawet 133% drożej Przyjemność podróży do Rzymu w czasie katolickiego święta Bożego Ciała będzie kosztować ok. 864 PLN jeśli wylecimy w środę 3 czerwca i wrócimy w niedzielę 7 czerwca. Wystarczy jednak przełożyć wyjazd o tydzień i poświęcić jeden dodatkowy dzień urlopu, aby zapłacić za bilety do wiecznego miasta już tylko 544 PLN. Tyle bowiem kosztuje bilet na podróż w dniach 11-15 czerwca. Chętni do odwiedzania Rzymu właśnie w okresie Bożego Ciała będą musieli wydać na bilet nawet 59% więcej. Sporo zaoszczędzimy też jeśli mądrze zaplanujemy majowy weekend w Paryżu. Jeśli chcielibyśmy wyjechać do stolicy Francji w dniach wolnych od pracy na początku maja to cena biletu będzie się kształtować w okolicach 954 PLN. Tyle kosztuje bilet na wylot 30 kwietnia po południu i powrót w niedzielę 3 maja. Jeśli jednak przełożymy wyjazd o tydzień, to cena biletu spadnie do 409 PLN. Co prawda wymagać to będzie wzięcia w pracy dodatkowego dnia urlopu, ale oszczędności sięgną aż 545 PLN na osobę. Bilet w czasie popularnego majowego weekendu jest bowiem o 133% droższy! Jak widać nie warto zatem przywiązywać się do sztywnych dat wyznaczanych przez dni ustawowo wolne od pracy. Nieznaczne przesunięcie terminu może bowiem często oznaczać duże oszczędności. Warto wziąć to pod uwagę i przeanalizować koszty dla interesującej nas destynacji, tym bardziej, że w sieci nie brakuje narzędzi, które znacznie ułatwiają cały proces. Wnioski sformułowano na podstawie analizy cen biletów lotniczych z serwisu Tripsta.pl z dnia 21 stycznia 2015 r. Jako miejsce wylotu wskazano port lotniczy im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Dane zebrano za pomocą narzędzia Price Radar prezentującego wahania cen biletów w zależności od destynacji i terminu podróży. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Przepuszczające światło i odporne na uderzenia wydruki 3D

Zortrax wprowadza nowe rodzaje materiałów do druku 3D Firma Zortrax, lider w dziedzinie druku 3D w Polsce, poinformowała o wprowadzeniu nowych materiałów o niezwykłych właściwościach. Filamenty Z-HIPS i Z-GLASS pozwalają na tworzenie odpornych a także przepuszczających światło modeli w drukarkach Zortrax. Wielu przedsiębiorców i użytkowników końcowych nadal traktuje druk 3D jako technologiczną nowinkę o wciąż niewielkich możliwościach, pozwalającą tworzyć jedynie nieskomplikowane modele nienadające się do pokazywania szerszej publiczności. Tymczasem oferta filamentów (materiałów eksploatacyjnych wykorzystywanych w procesie druku 3D) w zróżnicowanej kolorystyce oraz niezawodne drukarki Zortrax, pozwalają na tworzenie skomplikowanych wydruków w różnorodnych barwach. Możliwości te zostały jeszcze bardziej rozszerzone dzięki wprowadzeniu na rynek dwóch nowych rodzajów filamentów: Z-HIPS to materiał o wysokiej odporności na uderzenia. Umożliwia on tworzenie prototypów obudów do różnych typów urządzeń elektronicznych, od produktów konsumenckich po maszyny przemysłowe. Filament Z-HIPS posiada bardzo dobre właściwości przetwórcze, przez co doskonale nadaje się do malowania, klejenia czy piaskowania. Jest też zalecany przy drukowaniu dużych modeli z uwagi na swoje właściwości, zapobiegające powstawaniu znaczących odkształceń w procesie druku. Z-GLASS to materiał przepuszczający światło, który dzięki zawartości włókna szklanego jest odporny na ścieranie i rozciąganie, nadaje się więc do drukowania wytrzymałych elementów. Filament charakteryzuje się dużą wytrzymałością na rozciąganie i ścieranie, a także posiada wysoką odporność na sól, kwas i zasady. Dzięki temu może być wykorzystywany do drukowania części wymagających smarowania, jak tryby czy przekładnie lub inne ruchome elementy. Jedna szpula z filamentem zawiera 800 g materiału do druku. Filament Z-HIPS dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych – naturalny biały, czarny oraz szary. Filament Z-GLASS po wydrukowaniu przepuszcza światło. Dwa nowe materiały w ofercie Zortrax uzupełniły wcześniej dostępne linie Z-ABS (najbardziej wszechstronny materiał dostępny w 11 kolorach) oraz Z-ULTRAT (odporny i półmatowy materiał dostępny w 7 kolorach). Filamenty Z-GLASS oraz Z-HIPS dostępne są w cenie 169 zł za szpulę u autoryzowanych resellerów (lista dostępna na stronie: https://zortrax.pl/gdzie-kupic/resellerzy) oraz w salonie Zortrax Store w Krakowie. Materiały do druku 3D firmy Zortrax opracowano w autorskiej technologii LPD (layer plastic deposition – tworzywo nakładane jest warstwa po warstwie). O firmie Zortrax Zortrax jest polskim liderem w dziedzinie druku 3D. Firma założona w Olsztynie stworzyła zintegrowane środowisko druku 3D obejmujące autorską drukarkę, oprogramowanie oraz filamenty (tworzywa wykorzystywane w procesie druku). Rozwiązanie to skutkuje wysoką niezawodnością oraz możliwością pełnej kontroli nad procesem wydruku. Produkty Zortrax pozwalają tworzyć funkcjonalne prototypy, modele i projekty, co skraca czas oraz obniża koszty wielu procesów biznesowych. Systemy druku 3D Zortrax mogą być stosowane przez firmy różnej wielkości, od dużych zakładów po małe i średnie przedsiębiorstwa, a nawet jednoosobowe pracownie. Rozwiązania Zortrax rozwijane są od 2011 r. i spotykają się z uznaniem na całym świecie – firma zdobyła wyróżnienie w konkursie Design Alive Awards 2014, a drukarkę Zortrax M200 doceniła społeczność 3D Hubs przyznając jej tytuł najlepszego urządzenia typu plug&play. Zortrax był też pierwszym polskim projektem w serwisie crowdufundingowym Kickstarter, który zakończył się sukcesem. Obecnie firma zatrudnia ponad 120 pracowników w kraju i na świecie, współpracuje z wieloma resellerami a także posiada pierwszy w Polsce i jeden z pierwszych w Europie salon druku 3D – Zortrax Store w Krakowie. Zortrax nieustannie rozwija swoje produkty, kładąc szczególny nacisk na  zastosowania druku 3D w transplantologii i biomedycynie.   Więcej informacji na temat firmy Zortrax znaleźć można na stronach: zortrax.com zortrax.pl dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

1001 kawałków sushi – zdobądź szczyt Sushi Mountain z Grouponem

Rusza pierwsza edycja Festiwalu Sushi, promująca restauracje, w których można spróbować najświeższych i najsmaczniejszych zestawów w całej Polsce. Z tej okazji Groupon zaprasza wszystkich użytkowników do wzięcia udziału w akcji Sushi Mountain. Stawką w tej rozgrywce jest największy zestaw tej japońskiej potrawy w Polsce. Warszawa, 28 stycznia 2015 r. – Groupon już nie raz przekonał się o tym, jak bardzo Polakom smakuje sushi, dlatego z końcem lutego rusza akcja, w których jeden szczęśliwiec będzie mógł się zmierzyć z Sushi Mountain. Będzie to najdroższy i największy zestaw, jaki do tej pory powstał w Polsce. Sushi Mountain składa się z 1001 kawałów i będzie można go kupić za… 0 zł. Od 28 stycznia do 8 lutego na stronie Groupona każdy będzie mógł „kupić” Sushi Mountain zupełnie za darmo. Internauta, który zostanie 1001 klientem, otrzyma voucher na największy zestaw sushi w Polsce, który będzie do zrealizowania w jednej z najlepszych warszawskich restauracji – Izumi Sushi przy Placu Zbawiciela. Kto podejmie się wyzwania i zdobędzie szczyt największej góry sushi w Polsce? Pełna oferta Festiwalu Sushi Groupon dostępna na http://www.groupon.pl/occasion/festiwal-sushi.   Izumi Sushi Założyciel sieci warszawskich restauracji, Alon Than, posiada wieloletnie doświadczenie zdobyte w Japonii (m.in. klika lokali w Tokio) i jest uznawany za znawcę kuchni Azji Południowo-Wschodniej. Izumi Sushi proponuje autorską kuchnię, opierającą się na japońskim stylu łączonym ze światowym trendem fusion. Pierwszy lokal Alona – Restauracja Izumi na Placu Zbawiciela – już półtora roku po otwarciu mogła szczycić się mianem „Knajpy roku 2007” w plebiscycie Gazety Wyborczej. Natomiast Restauracja Izumi Biały Kamień, malowniczo zlokalizowana w gąszczu 100-letnich palm w mokotowskiej Palmiarni, zdobyła 1. miejsce w konkursie na najlepszą polską restaurację sushi podczas I Ogólnopolskiego Festiwalu Sushi (2010 r.). Izumi Sushi Izakaya to próba przeniesienia na polski grunt popularnej w Japonii tradycji pubów Isakaya.   dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Niedoczynność tarczycy? Zobacz, co jeść, żeby nie przytyć

Jeśli w ostatnim czasie nadmiernie wzrosła nasza waga, winy za to nie musi ponosić nieodpowiednie odżywianie, ale niedoczynność tarczycy. Dietetyk wyjaśnia, co powinniśmy w takim przypadku spożywać. „Zanim zrzucimy nasze kłopoty z tyciem na niedoczynność tarczycy, sprawdźmy, czy mamy inne objawy, jak wypadanie włosów, suchość skóry, senność, zmienność nastroju, stany depresyjne” – mówi serwisowi infoWire.pl dietetyk Barbara Kreft. Jeśli dostrzegamy te symptomy u siebie, powinniśmy udać się na badania, które wykażą, czy faktycznie jesteśmy chorzy. Osoby, u których stwierdzono niedoczynność tarczycy, muszą dostarczać organizmowi produkty bogate w jod, pierwiastek niezbędny do prawidłowej pracy gruczołu. Należy jeść dużo białka, zwłaszcza ryby tłuste. Nie bójmy się przyprawiać naszych potraw solą. Normalnie zaleca się używać jej tylko w małych ilościach, ale ponieważ jest bogata w jod, osoby z niedoczynnością tarczycy powinny spożywać ją częściej. Warto także pić dużo wody wzbogaconej tym pierwiastkiem, ale również – soki owocowe i warzywne, pełne witamin i składników mineralnych potrzebnych do funkcjonowania tarczycy. „Niestety nie mamy tak dużej liczby produktów roślinnych i zwierzęcych z dużą zawartością jodu, żeby uzupełniać go bez używania leków” – zauważa ekspertka. Chorzy powinni unikać natomiast wszystkiego tego, co zawiera siarkocyjany. Są to związki chemiczne, które wiążą jod i utrudniają jego przyswajanie przez tarczycę. Znajdują się one np. w brokułach, kapuście czy gorczycy, często dodawanej jako konserwant do wielu produktów proszkowanych. Wchłanianie jodu ogranicza również soja. Muszą pamiętać o tym zwłaszcza kobiety w okresie menopauzy, które zwykle często ją jedzą. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Innowacyjna metoda leczenia raka prostaty dostępna w Szpitalu Medicover

Każdego dnia z powodu raka prostaty umiera w Polsce ok. 10 mężczyzn. Wśród niedawnych ofiar tego podstępnego nowotworu są Józef Oleksy i Krzysztof Krauze. Zarówno u reżysera, jak i u byłego premiera diagnozę postawiono zbyt późno, by móc ich wyleczyć. Tymczasem wczesne rozpoznanie raka prostaty otwiera szerokie możliwości skutecznej terapii, także tak małoinwazyjnej, jak leczenie ultradźwiękami.Strach przed utratą funkcji seksualnych i innymi konsekwencjami leczenia raka prostaty, obniżającymi komfort życia, często powstrzymuje mężczyzn nie tylko przed zgłoszeniem się na badania diagnostyczne, ale także przed podjęciem leczenia raka prostaty. Myśl o tym nowotworze odsuwana jest na bok, czemu sprzyja także w zasadzie bezobjawowy przebieg choroby w jej wstępnej fazie. Tymczasem, biorąc pod uwagę dane epidemiologiczne i rokowania dla leczenia w przypadku wykrycia we wstępnym i zaawansowanym stadium choroby, wykonanie badania diagnostycznego w kierunku raka prostaty powinno się stać  w świadomości mężczyzn po 45 roku życia kwestią bezdyskusyjną.Wykrycie nowotworu prostaty we wczesnej fazie rozwoju, gdy obejmuje on tylko gruczoł krokowy nie tylko daje dużą szansę na całkowite wyleczenie, ale także otwiera możliwość skorzystania z wysoce skutecznej i jednocześnie najmniej inwazyjnej metody leczenia raka prostaty – procedury HIFU (HIGH INTENSITY FOCUSED ULTRASOUND). Metoda HIFU pozwala zniszczyć chore tkanki bez użycia skalpela ani promieniowania jonizującego, wykorzystując fale ultradźwiękowe. Zabieg jest całkowicie zautomatyzowany - system komputerowy zapewnia zaplanowanie zabiegu, steruje ruchami przetwornika i zapewnia automatyczną kontrolę prawidłowości zabiegu. Obrazowanie i generacja fali ultradźwiękowej niszczącej guza odbywają się za pomocą sondy umieszczonej w odbytnicy. Pacjent jest poddany znieczuleniu miejscowemu (dolędźwiowemu), Zabieg trwa 2-3 godziny w zależności od wielkości zmiany nowotworowej. Chorzy po zabiegu mogą być wypisani do domu nawet następnego dnia. Wyniki odległe, 5-cio i 7-mio letnie pokazują wysoki odsetek wyleczeń 83-87% oraz bardzo niski poziom powikłań - szacuje się że u ok. 95% pacjentów nie występują żadne poważniejsze powikłania co przekłada się na możliwość zachowania dotychczasowej jakości życia pacjenta. – mówi dr Marek Filipek, prekursor stosowania tej metody w Polsce. - Zalety zabiegu HIFU są niezwykle istotne dla panów w średnim wieku, którzy szczególnie obawiają się powikłań związanych z zaburzeniami potencji czy nietrzymaniem moczu. Poza tym nie naraża on  pacjenta na poddanie się długiej i skomplikowanej operacji chirurgicznej oraz rekonwalescencji. W odróżnieniu od rożnych form radioterapii stosowanych w leczeniu raka stercza, zabieg HIFU nie wymaga połączenia z hormonoterapią. Monitorowanie skuteczności procedury odbywa się poprzez systematyczne oznaczanie PSA co 3 miesiące po zabiegu, rutynowo wykonuje się także biopsje kontrolne po leczeniu, a także w przypadku podejrzenia wznowy. Metoda ta może być zastosowana także w trudnych przypadkach nieradykalności leczenia (wznowy choroby) po innym leczeniu radykalnym, czyli po prostatektomii lub radioterapii. Metoda HIFU jest powszechnie stosowana w na świecie - leczenie tą metodą wykonano już u ponad 40 000 chorych na całym świecie. W 2014 roku Europejskie Towarzystwo Urologiczne uwzględniło tą metodę w swoich rekomendacjach w zakresie metod wykorzystywanych w leczeniu pierwszego i drugiego rzutu raka prostaty.HIFU Clinic - Centrum Leczenia Raka Prostaty w Szpitalu MedicoverPierwszym i referencyjnym dla tej części Europy ośrodkiem zajmującym się leczeniem metodą HIFU jest HIFU Clinic - Centrum Leczenia Raka Prostaty w Szpitalu Medicover. Centrum współtworzy zespół specjalistów, którzy jako jedyni w Polsce kompleksowo zajmują się problemem raka prostaty.  Zespół dr. Filipka od grudnia 2011 roku wykonał 108 zabiegów z wykorzystaniem metody HIFU. HIFU Clinic dysponuje urządzeniem Ablathetrm, którego skuteczność onkologiczna została bardzo dobrze udokumentowana. Dr n. med. Marek FilipekSpecjalista w dziedzinie urologii i chirurgii ogólnej. Ukończył studia w Akademii Medycznej w Krakowie (Uniwersytet Jagielloński), gdzie także obronił pracę doktorską. Jest pierwszym urologiem w Polsce, który został certyfikowanym przez producenta sprzętu (EDAP TMS, Francja) operatorem Ablatherm® HIFU. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Urologicznego (w 1997 roku pełnił funkcję V-ce przewodniczącego Oddziału Krakowskiego PTU).  Jest również pełnoprawnym członkiem Europejskiego Towarzystwa Urologicznego. Jest propagatorem innowacyjnych metod leczniczych i technik operacyjnych. Był wielokrotnie nagradzany za działalność naukową i osiągnięcia w dziedzinie urologii (laureat m.in. I nagrody PTU oraz nagrody im. prof. Zewa Wajsmana).  Jako ordynator w Specjalistycznym Szpitalu Zachodnim w Grodzisku Mazowieckim stworzył od podstaw jeden z najnowocześniejszych i najlepiej wyposażonych oddziałów urologicznych w Polsce. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Seniorze, chcesz mieć miejsce w DPS, oddaj majątek

Miejsce w domu pomocy społecznej (DPS) i opieka lekarska w zamian za majątek – rozwiązanie to od dawna funkcjonuje w Europie. Teraz małymi krokami zaczyna być wprowadzane w Polsce. Na razie na to, aby oddać gminie mieszkanie, decydują się nieliczni seniorzy z DPS, ale już niedługo może to być obowiązek. W ubiegłym roku w polskich domach opieki przebywało prawie 80 tys. osób. Koszty pobytu w tych miejscach opłacają seniorzy ze swoich świadczeń emerytalnych. Niestety, często są one niewystarczające i dołożyć musi gmina. W 2014 r. samorządy przeznaczyły na ten cel 896 mln zł. Rzecz w tym, że wielu seniorów jest właścicielami nieruchomości, które mogliby sprzedać i opłacić w ten sposób pobyt w DPS. „Nie może być tak, że zostawiam rodzinie cały swój majątek – często niewykorzystywany, bo jest traktowany jako kapitał na przyszłość lub stanowi element sporu – a państwo dopłaca do mojego pobytu w domu opieki. We wszystkich krajach Europy obowiązuje zasada, że dopóki mam jakiś majątek lub oszczędności, to za pobyt płacę sam” – mówi serwisowi infoWire.pl senator Mieczysław Augustyn. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szykuje zmiany. Samotni seniorzy, którzy nie mają możliwości finansowania swojego pobytu w DPS, ale są właścicielami domu lub mieszkania, będą musieli przekazać je na rzecz gminy. Samorząd sprzeda to, co otrzymał, a z zarobionych pieniędzy sfinansuje pobyt seniora w domu opieki. Jeśli emeryt nie będzie właścicielem domu lub mieszkania, ale będzie miał oszczędności, przed otrzymaniem miejsca w DPS będzie musiał przelać gminie 20 tys. zł. Nowe przepisy mają umożliwić też skuteczniejsze ściąganie należności od krewnych, którzy uchylają się od płacenia za opiekę nad seniorami. Na razie nie wiadomo, kiedy zmiany wejdą w życie. Pomysł wcielają już niektóre miasta w Polsce. Rozwiązanie to z sukcesami funkcjonuje w krajach Europy Zachodniej. „Senior może już zapłacić za pobyt w DPS z pieniędzy uzyskanych w ramach odwróconego kredytu hipotecznego” – zaznacza sanator Mieczysław Augustyn. „Tam, gdzie nie ma DPS, równie dobrze gmina może stworzyć zespół mieszkań chronionych dla osób starszych, z pielęgniarką, gabinetem lekarskim, dostępem do rehabilitacji, stołówką. Osoba w takim miejscu mogłaby mieć swój pokój, żyć samodzielnie, a co najważniejsze być wśród ludzi” – dodaje rozmówca. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Decoplanet.pl – nowoczesny wystrój ścian

Dekoracje ścian w dużym stopniu decydują o charakterze wnętrz. Mogą być elementem dominującym w wystroju albo neutralnym. Współczesne trendy „wydobywają” ściany z cienia. Nie są to tylko powierzchnie, które po prostu stanowią konieczny element architektury. Ściana może się stać przedmiotem designerskiej ekspresji, dzięki której zyska całe wnętrze - czy to domowe, czy firmowe. Wystarczy zastosować nowoczesne rozwiązania, które z powodzeniem łączą klasykę z innowacją, dając szansę na realizację indywidualnych projektów.   Ściany w stylu Decoplanet.pl Każda ściana, a nawet ścianka, niezależnie z jakiego materiału jest wykonana, może zmienić się nie do poznania, jeśli zastosujemy kilka prostych zabiegów. Jednym z nich jest postawienie na nowoczesne dekoracje ścienne. We współczesnych wnętrzach sprawdzają się m.in. wszelkiego rodzaju materiały drukowane. Chodzi tu nie tylko o tradycyjne tapety czy fototapety, ale również nadruki wykonane na różnych materiałach - są to m.in. panele szklane, lakobel, różnego rodzaju płótna, jak choćby obrazy Canvas, folie, plexi, druk na folii samoprzylepnej, druk na PCV, aluminium czy obrazy foto. Takie techniki i produkty znajdziemy w ofercie sklepu internetowego Decoplanet.pl. To nie tylko serwis zajmujący się sprzedażą, ale przede wszystkim producent nadruków nadających się do wielu wnętrz. Oferta firmy znalazła uznanie wielu klientów indywidualnych i firmowych w Europie. Decyduje o tym katalog dostępnych produktów, ale również stosowanie najnowocześniejszych technologii poligraficznych, dzięki którym możliwe jest przenoszenie niemal wszystkich obrazów i zdjęć na różne powierzchnie. Doradztwo - począwszy od wizualizacji, projektu i wyboru konkretnych wzorów i formatów wydruków - to kolejna oferta firmy. O fachowości i pasji zespołu tworzącego Decoplanet.pl świadczy kompleksowość oferty i bogate portfolio, z którym możemy się zapoznać odwiedzając stronę decoplanet.pl. Od razu możemy skorzystać z pomocy konsultanta dostępnego online. Firma posiada też profile we wszystkich popularnych serwisach społecznościowych. Dobry kontakt i jasne reguły współpracy decydują o tym, co dla klientów szczególnie istotne - szybkiej realizacji zamówienia, które trafia pod wskazany adres w ciągu maksymalnie kilku dni (prostsze projekty nawet w 24 godziny). Nowoczesna technologia w służbie designu Design w wykonaniu Decoplanet.pl to przede wszystkim druk, czyli jak zapewnia firma - bezkompromisowa jakość druku. Najwyższy standard możliwy jest do osiągnięcia dzięki zastosowaniu najnowocześniejszych światowych technik, w tym cyfrowego druku UV. Decoplanet.pl dysponuje ploterem drukującym OCE ARIZONA 480GT z funkcją druku lakierem wybiórczym, który jest w stanie wydrukować właściwie wszystko i na każdej możliwej powierzchni. DecoPLANET Decoration&Design realizuje zamówienia m.in. na: obrazy drukowane, obrazy drukowane na płótnie, obrazy szklane, obrazy wieloczęściowe, obrazy ze zdjęć, reprodukcje na płótnie, pleksi na wymiar, szkło lacobel, szkło laminowane, szkło lakierowane i różnego rodzaju nowoczesne fototapety (fototapety panoramiczne, fototapety na meble, fototapety na drzwi, fototapety samoprzylepne, fototapety ze zdjęcia, fototapety kuchenne, fototapety do salonu, fototapety dla dzieci i wiele, wiele innych). Kolekcje oraz zamówienia indywidualne Wiele zdjęć, wykonanych w różnych technikach, czeka na klientów sklepu. Wybór konkretnego wzoru nie jest, jakby się mogło wydawać, trudny. Wszystkie fotografie zostały przyporządkowane do wątków tematycznych. Są to m.in.: Abstrakcja, Bajki, Sport, Motoryzacja, Zwierzęta czy Zabytki. Dodatkowo wybór został ułatwiony dzięki wyselekcjonowaniu kategorii, np.: Do Kuchni, Do Łazienki, Do Salonu czy Do Biura. W cieszących się największym zainteresowaniem Polecanych Kategoriach znajdziemy m.in.: Najlepsze Zdjęcia XX w., Starożytne Mapy Świata czy też Grafiki Retro. Motywy te doskonale prezentują się zarówno jako fototapety (fototapety 3d, fototapety panoramiczne, fototapety samoprzylepne, fototapety na ścianę i in.) nowoczesne obrazy na ścianę, obrazy drukowane czy szczególnie popularne ostatnio obrazy tryptyki i inne obrazy wieloczęściowe, panel szklany, panel ścienny i wiele innych realizacji. Decoplanet.pl wykonuje również indywidualne zamówienia np. na podstawie fotografii klienta, na wybranych przez niego materiałach. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Wyjazdy Polaków na ferie ? czy znamy języki krajów do których jeździmy?

Chociaż zima w tym roku nas nie rozpieszcza, to sezon narciarski na stokach poza granicami Polski trwa już w najlepsze. Gdzie na zimowe szaleństwa najchętniej wybierają się Polacy? W większości pozostajemy wierni ojczystym górom, ale z roku na rok coraz więcej osób wybiera również zagraniczne stoki – głównie w Austrii i Włoszech. Zatem, czy tam, gdzie pojedziemy na ferie dogadamy się bez problemów? Statystyki pokazują, że od lat niezmiennie największą popularnością wśród zagranicznych kierunków cieszą się Włochy oraz Austria[1]. Włoskie Alpy kuszą przede wszystkim rodziny z dziećmi, oferując profesjonalną infrastrukturę narciarską oraz wiele udogodnień i tras dla najmłodszych. Dobrze przygotowane stoki i wyciągi oraz nocne życie austriackich kurortów, przyciągają młodych ludzi organizujących wyjazdy w gronie znajomych. Ale czy decydując się na takie wyjazdy znamy język danego kraju? Z niemieckim za pan brat? Według danych GUS co piąty Polak uczy się języka niemieckiego. Niegdyś lingua franca Europy Środkowej, Wschodniej i Północnej, obecnie jest jednym z języków urzędowych Unii Europejskiej oraz jednym z języków roboczych Komisji Europejskiej. Choć w Polsce uważany raczej za język twardy, niemelodyjny i trudny do opanowania to trudno zaprzeczyć, że jego znajomość niesie wiele profitów. Jest on najczęściej używanym językiem ojczystym w Unii Europejskiej oraz językiem urzędowym aż 5 państw w Europie. Na co dzień posługuje się nim blisko 100 mln ludzi. Włoskie la dolce vita Niewiele ponad 1% mieszkańców naszego kraju zna natomiast włoski[2]. Język należący do grupy języków romańskich, charakteryzuje się intuicyjną wymową i łatwą gramatyką. Ponad 60 mln ludzi posługuje się tym językiem, a pod względem liczby użytkowników zajmuje on 23 miejsce na świecie. Poza Włochami jest językiem urzędowym również w San Marino, Watykanie, Szwajcarii oraz na Istrii, należącej do Chorwacji i Słowenii. Włoski, na pozór zupełne przeciwieństwo niemieckiego, jest językiem bardzo melodyjnym i miłym dla ucha. Choć nadal mało popularny w Polsce znalazł już swoich miłośników. Dzięki znajomości tego języka można zgłębić niezwykle bogatą kulturę Włoch oraz lepiej zrozumieć włoski styl życia. Zdążyć z nauką przed wyjazdem Dlatego niezależnie od kierunku, który wybierzemy na nasze zimowe szaleństwo, warto pomyśleć nad opanowaniem, przynajmniej w stopniu podstawowym, rodzimego języka kraju do którego jedziemy. Nie tylko ułatwi nam to organizację wyjazdu, ale pozwoli lepiej poznać kulturę i zwyczaje danego regionu. Jeśli nauka nowego języka kojarzy nam się z wieloma godzinami spędzonymi nad książkami to czas obalić ten mit!  Bazując na odkryciach związanych z nauką w stanie relaksu, jesteśmy w stanie opanować już 1 000 słów i zwrotów języka obcego w zaledwie 7 dni, poświęcając na naukę 6 godzin dziennie. Wystarczy, że skorzystamy z urządzenia SITA.  Dodatkowo relaks wykorzystywany w nauce metodą SITA to również świetny sposób na odprężenie i zwolnienie tempa przed planowanym wyjazdem. – Metoda SITA skupia się przede wszystkim na podnoszeniu kompetencji porozumiewania się. Wybierając właśnie ten sposób nauki nie tylko zyskamy na czasie, ale będziemy mogli wykorzystać nabyte umiejętności oraz poznane słownictwo w praktyce, już podczas najbliższego wyjazdu na ferie – wyjaśnia Iwona Kowalewski, językoznawca i specjalista w dziedzinie nowoczesnych metod edukacji SITA. Zatem warto spróbować już teraz i jeszcze tej zimy cieszyć się znajomością podstawowych zwrotów po włosku lub niemiecku! Więcej o metodzie SITA na www.sita.pl   [1] Dane portalu Travelplanet.pl za rok 2013. [2] Badanie przeprowadzone w 2012 roku przez CBOS. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Noworoczne postanowienia z TEEKANNE

Statystyki są nieubłagalne: tyjemy. Siedzący tryb pracy, powszechność gotowych dań i wieczny pośpiech nie sprzyjają naszemu samopoczuciu. Złe nawyki żywieniowe i brak aktywności fizycznej skutkują nadmiernymi kilogramami, których zrzucenie wymaga wielu poświęceń. Pierwszym krokiem do szczuplejszej sylwetki jest oczyszczenie organizmu. Początki mogą być łatwiejsze dzięki nowemu, trzytygodniowemu planowi detoksykacji, opracowanemu przez eksperta ds. odżywiania TEEKANNE. Według wyników badań CBOS opublikowanych w raporcie „Nawyki żywieniowe Polaków” aż 33% ankietowanych przyznaje się do nadmiernego spożywania słodyczy, 27% pije za dużo kawy. Na liście niezdrowych, przyjmowanych w zbyt dużych ilościach produktów znalazły się także słodkie napoje (17%). Ponad 70% ankietowanych przegryza między posiłkami chipsy, słodycze, a prawie połowa sięga po gotowe dania. Takie nawyki żywieniowe mają destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Początek roku to czas, gdy wiele osób postanawia zmienić swój tryb życia na zdrowszy. Dlatego postanowiliśmy stworzyć we współpracy z dr med. Christianem Matthai specjalny, trzytygodniowy plan detoksykacji, będący wsparciem dla będących na diecie osób. Program został oparty o herbatki z linii Harmony for Body&Soul i zakłada wypijanie w kolejnych tygodniach trzech filiżanek herbatek Fit&Slim, Detox&Slim i Purify&Slim dziennie. Przygotowaliśmy także propozycję prostych do przygotowania potraw, które mogą spożywać osoby chcące poprawić swoje samopoczucie. – mówi Maciej Rymski, National Sales Manager firmy TEEKANNE Polska. Program oczyszczania organizmu wraz z cennymi wskazówkami eksperta TEEKANNE dostępny jest na stronie http://www.teekanne.pl/nht_detox.php dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko

Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce w trosce o dobro podopiecznych oraz rozwój rodziców SOS zbudowało, wraz z Fundacją Porta, projekt przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu. Ponieważ rodzicielstwo zastępcze to nie tylko powołanie, miłość, oddanie, ale także wykonywanie swoistego zawodu, Stowarzyszenie chce wesprzeć swoich rodziców SOS w wykonywaniu tak trudnej pracy. Pracownicy zawodów opiekuńczych są szczególnie narażeni na ryzyko wypalenia, dlatego zawsze warto zwracać uwagę na ich samopoczucie, motywację do pracy oraz poziom zaangażowania. Gdy pojawiają się pierwsze oznaki frustracji należy reagować i poszukać sposobów na odzyskanie równowagi. Najskuteczniejsze są najprostsze rozwiązania - takie, które wspierają różne aspekty bycia człowiekiem: fizyczne, emocjonalne, towarzyskie. Każda z Pań uczestniczących w szkoleniu miała udział w stworzeniu gigantycznej listy sposobów, które można wykorzystać na co dzień aby zadbać o swoje samopoczucie. "Dla nas cenne jest przede wszystkim to, że odpowiadamy na potrzeby uczestników naszych warsztatów. W codziennej gonitwie i zaangażowaniu w sprawy dzieci, rodzice często zapominają o sobie. Szkolenia pozwalają im zatrzymać się, nabrać nowej perspektywy. Uczestnicy czerpią wiele inspiracji od siebie nawzajem, nawiązują bliższe relacje, a wspólne bycie dodaje im siły" - mówi Sylwia Dębińska z Fundacji Porta. „Szkolenie świetne, bardzo pomocne, wydobywające z każdego ukryte dobro. Prowadzące ciepłe, tworzące fajną i sprzyjającą pracy i wglądowi w siebie atmosferę. Nawet ich głosy działały na mnie kojąco” - tak po szkoleniu mówi Ewa, Mama SOS z wieloletnim stażem. Dzieci, które trafiają pod opiekę naszego Stowarzyszenia to dzieci porzucone i osierocone, skrzywdzone prze los i najbliższych im ludzi. Rodzice SOS muszą przywrócić im zaufanie do świata i osób dorosłych oraz przygotować je do samodzielnego życia. To bardzo trudne zadanie. Praca Rodzica SOS to nie jest zwykły zawód, lecz misja i styl życia. Często zdarza się, że Rodzice SOS pomagając dzieciom zapominają o sobie, o swoich pasjach, czy o prawie do odpoczynku, bo dla nich dzieci są najważniejsze. Zdając sobie sprawę z tego, że tylko szczęśliwy rodzic jest w stanie pomóc dziecku, Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce zdecydowało się przy współpracy z Fundacją Porta pokazać Rodzicom SOS, jak ważna jest profilaktyka wypalenia zawodowego. „Oferujemy to szkolenie Rodzicom SOS bez względu na staż pracy, gdyż zależy nam na tym, aby wszystkie osoby bezpośrednio opiekujące się dziećmi miały sposobność zdobycia większego wglądu w swoje emocje, potrzeby, motywację, schematy poznawcze, przekonania. Moduł szkoleniowy dotyczący przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu powstał również z myślą doskonalenia praktycznych umiejętności radzenia sobie ze stresem oraz zarządzania własną energią. Proponując Rodzicom SOS uczestnictwo w warsztacie stwarzamy im możliwość wymiany doświadczeń i dobrych praktyk” - mówi Martyna Zagajewska ze Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Męski sekret ? wydatki na przyjemności

Warszawa, 26 stycznia 2015 r. – Po sylwestrowych fajerwerkach nadszedł czas na szarą i ponurą zimę. Wiele osób stara się poprawić sobie nastrój, sprawiając sobie jakąś małą przyjemność. Drugi rok z rzędu MasterCard bada te tendencje, przeprowadzając badanie MasterCard Treat Index. Dowodzi ono, iż z roku na rok jesteśmy bardziej skłonni wydawać pieniądze na przyjemności poprawiające nastrój: 42% respondentów przyznało, że kupuje sobie coś dla poprawy humoru. Dla porównania, w ubiegłym roku odsetek ten był niższy i wynosił 33%. Choć dla większości respondentów cena takich przyjemności nie ma znaczenia, okazuje się, że większe kwoty wydają na nie mężczyźni. Z badania MasterCard, przeprowadzonego z udziałem 15 000 respondentów z 17 krajach, w tym z Polski, wynika, że przedstawiciele obydwu płci przywiązują coraz większą wagę do sprawiania sobie przyjemności. Jednak, wbrew stereotypowym opiniom, to mężczyźni są bardziej rozrzutni niż kobiety. Kwotę ponad 100 euro wydał na poprawę nastroju blisko jeden na pięciu badanych mężczyzn (18%), natomiast, w przypadku kobiet, odsetek ten wynosi 8%. Zatem to mężczyźni są ponad dwa razy bardziej skłonni do tego, by wydawać pieniądze na to, co sprawia im frajdę. Choć wydawanie większych sum łatwiej przychodzi mężczyznom, to kobiety mają większą świadomość tego, że fundowanie sobie przyjemności to dobry sposób na poprawę nastroju. Do tej wiedzy przyznała się jedna trzecia respondentów płci męskiej (33%) i ponad połowa respondentek (51%). Dowodzi to, iż większą radość z kupowania sobie drobnych upominków czerpią kobiety, choć wydają na nie mniej. W rankingu europejskim przoduje Turcja - aż 67% badanych Turczynek w ten sposób poprawia sobie humor. Tam odnotowano również najwyższy odsetek respondentów płci męskiej, którzy w ten sposób radzą sobie z gorszym nastrojem: potwierdziła to ponad połowa badanych mężczyzn (51%) . Co ciekawe, sprawianie sobie drobnych przyjemności u większości respondentów nie wywołuje poczucia winy (58%). Większość konsumentów jest bowiem przekonana, że przyjemności stanowią ich podstawowe prawo. Jeśli jednak poczucie winy się pojawia, to częściej odczuwaja je kobiety. Największe skrupuły z tego powodu mają w Europie Szwedki - ponad 1/4 respondentek w tym kraju przyznała się do poczucia winy wynikającego ze sprawiania sobie drobnych przyjemności na poprawę nastroju (w przypadku badanych mężczyzn, odsetek ten wyniósł 16%). Z badań wynika, że mężczyźni poprawiają sobie nastrój wydając pieniądze równie często, co kobiety, a większość czyni to częściej niż raz w miesiącu (18% mężczyzn i 17% kobiet). W przypadku mężczyzn jednak większą radość sprawia im przeznaczanie wyższych kwot na ten cel: 24% mężczyzn w porównaniu z 13% kobiet woli wydawać pieniądze na kosztowniejsze przyjemności, takie jak urlop, rozrywki czy gadżety technologiczne. Kobietom z kolei nastrój poprawiają mniej kosztowne przyjemności, takie jak wizyta u kosmetyczki, zakup kosmetyków, magazynów, czy słodyczy.  Wyniki badania pokazują, że mężczyźni chętniej wydają na przyjemności poprawiające im nastrój szczególnie w weekendy: zachowuje się tak 18% badanych mężczyzn, natomiast w przypadku kobiet odsetek ten jest niższy - 13%. Świadczy to o tym, że mężczyznom przyjemności kojarzą się z czasem wolnym od pracy i chcą z niego skorzystać maksymalnie, podczas gdy kobiety traktują przyjemności jako sposób na to, by umilić sobie codzienną monotonię. Badanie MasterCard Treat Index stanowi też źródło informacji na temat tego, jak sposoby uprzyjemniania sobie życia różnią się w zależności od kraju zamieszkania oraz grupy wiekowej: Poczucie winy z powodu sprawiania sobie przyjemności w największym stopniu odczuwają Szwedzi (21%), natomiast wśród Turków (8%) i Rosjan (9%) zaobserwować można tendencję odwrotną. Najczęściej, bo przynajmniej raz w miesiącu, jakieś przyjemności sprawiają sobie Turcy (71%), natomiast Czesi (27%) okazali się najbardziej powściągliwi w tym względzie. Osoby urodzone w latach 1980-1995 (tzw. pokolenie Millenialsów) są blisko dwukrotnie bardziej skłonne fundować sobie coś na poprawę nastroju niż osoby urodzone w latach 1946-1964 (60% a 34%). Przedstawiciele pokolenia Millennialsów są ponad dwa razy bardziej skłonni fundować sobie przyjemności w weekendy (21%), po ciężkim dniu w pracy (20%) lub też w dniu wypłaty (25%) w porównaniu z pokoleniem wyżu demograficznego lat 1946-1964 (odpowiednio: 14%, 7% i 14%). dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Oświadczenie woli ? czy jest wiążące?

26 stycznia przypada Dzień Transplantacji. Często powraca wtedy pytanie, czy wypełnione oświadczanie woli, w którym wyrażamy zgodę, by po śmierci nasze narządy i tkanki były wykorzystane do przeszczepów, ma moc prawną. Oświadczenie woli to niewielki dokument, który zazwyczaj nosi się w portfelu. Jak się okazuje, jest on niewiążący prawnie i może jedynie ułatwić rodzinie podjęcie decyzji w sytuacji, gdy nie wie, czy zmarły chciał zostać dawcą. „W Polsce można do przeszczepów pobrać komórki, tkanki lub narządy od zmarłego, jeśli osoba taka za życia nie wyraziła sprzeciwu. Jeżeli ktoś nie wyraża zgody, by po śmierci zostać dawcą, powinien to zgłosić w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów” – mówi serwisowi infoWire.pl prof. Roman Danielewicz, dyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”. Równoważne znaczenie mają oświadczenie podpisane przez daną osobę oraz deklaracja ustna potwierdzona przez co najmniej dwóch świadków. „W każdym przypadku musimy sprawdzić, czy dana osoba nie wyrażała sprzeciwu, i wykluczyć wszystkie trzy możliwości jego zgłoszenia” – zaznacza profesor. Inaczej – z prawnego punktu widzenia – wygląda pobieranie narządów od osób żywych. W takich przypadkach zgoda musi zostać wyrażona wprost. Dodatkowo trzeba zadeklarować, której konkretnej osobie zostanie przeszczepiony dany narząd. „W Polsce prawnie przyjęto, że dawcą żywym może zostać osoba spokrewniona z biorcą narządu lub taka, która ma szczególne względy osobiste wobec biorcy” – wyjaśnia ekspert. Chodzi tu np. o przyjaciół. W Polsce rzadko wykonuje się przeszczepy od osób żywych, mimo że mają one dużo większą szansę na przyjęcie. „Takie przeszczepy dłużej przeżywają i funkcjonują lepiej” – mówi prof. Roman Danielewicz. To, że nie są jeszcze tak rozpowszechnione, wynika z braku wiedzy osób, które mogłyby być dawcami. Dlatego organizowane są liczne akcje edukacyjne mające doprowadzić do poprawy tej sytuacji. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Twój pupil pogryzł sąsiadowi meble? ERGO Hestia radzi: OC w życiu prywatnym uchroni Cię przed kosztami

Według wyników sondażu TNS Polska[1], prawie połowa badanych Polaków posiada w swoim domu zwierzę. Niestety wielu właścicieli nie zdaje sobie sprawy z tego, że to odpowiedzialność nie tylko za zdrowie pupila, ale także za szkody przez niego wyrządzone. Nierzadko są to szkody bardzo kosztowne.   Wyobraź sobie, że Twój pies pogryzł sąsiada albo zniszczył mu meble. Jako właściciel zwierzęcia zgodnie z kodeksem cywilnym odpowiadasz za następstwa tego zdarzenia. W artykule 431 § 1 znajdziemy informację, że osoba posiadająca zwierzę jest zobowiązana do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody. Nie ma znaczenia czy zwierzę było w danym momencie pod opieką właściciela, czy też np. uciekło z domu. Tego typu szkoda to spore wydatki. O ile pogryzione buty to koszt rzędu kilkudziesięciu do kilkuset złotych, o tyle pogryzienie np. dziecka to koszty leczenia, leków, rehabilitacji, czyli nierzadko kilka lub nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Czy właściciel zawsze odpowiada za szkodę? Odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzęta hodowlane oparta jest na tzw. zasadzie domniemania winy w nadzorze. W teorii możliwe jest uwolnienie się od odpowiedzialności, ale praktyka pokazuje, że jest to niezwykle trudne. Najbardziej możliwa sytuacja, która pozwoliłaby na ewentualne przeniesienie odpowiedzialności to taka w której pies w momencie zdarzenia pozostawał pod opieką innej osoby np. właściciel wyjechał na wakacje i przekazał na ten czas psa rodzicom. W kwestii ustalania winy warto wyszczególnić dwa typy szkód: - wyrządzone w następstwie tzw. „własnego popędu” zwierzęcia, czyli w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania np. zwierzę uciekło z domu i pogryzło przechodnia, - powstałe w sytuacji gdy zwierzę było „narzędziem” w ręku człowieka np. koń prowadzony w zaprzęgu. To ważne ze względu na to, że w każdym przypadku odpowiedzialność kształtuje się nieco inaczej. Za pierwszy typ szkód odpowiada właściciel chyba, że uwolni się od odpowiedzialności o czym wspominaliśmy wcześniej. Za drugi typ natomiast odpowiada człowiek, który zwierzęciem w danym momencie się posługiwał. Na czym polegają najczęściej zgłaszane szkody? Wachlarz zdarzeń zgłaszanych do naszego Towarzystwa z tytułu posiadania zwierząt jest bardzo szeroki. Począwszy od szkód polegających na poszarpaniu nogawki spodni czy też butów sąsiada, przez pogryzione meble, kable, aż do zdarzeń poważnych takich jak kolizje samochodów ze zwierzętami przebiegającymi przez jezdnię, czy pogryzienia. W przypadku szkód osobowych kwoty przyznawanego zadośćuczynienia nierzadko wahają się w granicach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych – wskazuje Jakub Niciejewski – Główny Specjalista w Biurze Likwidacji Szkód ERGO Hestii. Mówiąc o zwierzętach domowych największą sympatią wśród Polaków cieszą się psy (koty znajdują się na drugim miejscu). Ze względu na naturę psów, zależnie od rasy, ryzyko powstania szkody jest duże. Mając te świadomość warto zabezpieczyć się przed ewentualnymi roszczeniami osób trzecich, wykupując stosowną polisę odpowiedzialności cywilnej. Jak mądrze dobrać ochronę? Mamy do dyspozycji dwa rozwiązania – wykupienie produktu dedykowanego posiadaczom zwierząt lub polisy OC w życiu prywatnym. Ważne, aby każdorazowo przed wykupieniem polisy zapoznać się z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na listę wyłączeń. Po ich lekturze może okazać się, że dane ubezpieczenie nie będzie dla nas odpowiednie. Duża część polis OC w życiu prywatnym zawiera wykaz ras psów uważanych za agresywne, za które Towarzystwa Ubezpieczeń nie ponoszą odpowiedzialności. Idealne rozwiązanie powinno zapewniać: - szeroki zakres ochrony, - minimalną ilość wyłączeń, - obejmować w miarę możliwości wszystkie czynności życia prywatnego, a nie tylko ich część. Ergo Hestia w swojej ofercie posiada ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, które spełnia opisane wymogi. Znajdziemy je w pakiecie ERGO 7. Odpowiedzialność polisowa występuje m.in. w przypadku szkód wyrządzonych przez zwierzęta zwyczajowo hodowane przez człowieka i utrzymywane w warunkach domowych lub przydomowych. Do tej grupy zaliczają się również konie (z wyjątkiem zwierząt hodowanych w celach handlowych lub gospodarczych).   [1] Dane statystyczne pochodzą z raportu TNS Polska „Zwierzęta w polskich domach” opublikowanego 3.11.2014 r. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Dlaczego polscy kierowcy są na bakier z kulturą na drodze?

Kultura na drodze to nie tylko sposób zachowywania się poszczególnych kierowców. To również metody oznakowywania dróg, ustawianie fotoradarów, troska o bezpieczeństwo, a także dbałość o ekologię. Jak w tej kwestii prezentuje się Polska? Nie od dziś wiadomo, że Polakom daleko do doskonałości, jeśli chodzi o zachowywanie kultury na drodze. Wyprzedzanie na trzeciego, wymuszanie pierwszeństwa, trąbienie, wyzywanie innych uczestników ruchu drogowego – to chyba najczęstsze grzechy kierowców. Wpływ na to w dużej mierze ma infrastruktura. Niemałym problemem są znaki drogowe. „Są one ustawiane bardzo gęsto i jest ich tak dużo, że jadąc samochodem przez miasto z prędkością 50 km/h, nie jesteśmy w stanie odczytać informacji na nich zawartych” – podkreśla w rozmowie z serwisem infoWire.pl Jakub Bielak z Akademii Bezpiecznej Jazdy. Nic dziwnego, że je ignorujemy. Kolejnym zagadnieniem są fotoradary. „Kwestia ustawiania ich w odpowiednich miejscach, jak również egzekwowanie prawa (karanie kierowców), ciągle budzą kontrowersje” – uważa Jakub Bielak. Podstawową funkcją fotoradarów jest obniżenie prędkości kierowcy w konkretnym miejscu, które uznawane jest za niebezpieczne. „Jednak czy te urządzenia ustawiane są rzeczywiście tam, gdzie zagrożenie jest największe? Niestety nie zawsze. W rzeczywistości fotoradary to często »narzędzia fiskalizacji kierowców«” – dodaje ekspert. Problemem jest też funkcjonowanie niektórych przepisów, np. możliwość karania za odśnieżanie samochodu przy włączonym silniku. „Moim zdaniem to słuszny przepis, ale powinien dotyczyć krajów, w których osoby myślą w sposób ekologiczny” – twierdzi Jakub Bielak. Zdaniem rozmówcy samochód powinno się najpierw odśnieżyć, a dopiero potem włączyć silnik i odjechać. Warto pamiętać, że auto rozgrzewa się zdecydowanie szybciej, gdy jest w ruchu. Wydaje się, że wciąż brakuje jednej, centralnej instytucji, która sprawowałaby kontrolę nad drogową infrastrukturą. Są miasta, gdzie wszytko wygląda wzorowo, ale są też miejsca, w których absurdalne rozwiązania spotykamy na każdym kroku. Niestety, żeby wyeliminować złe rozwiązania, potrzeba czasu i trudno wymagać, żeby kultura na drodze zmieniła się z dnia na dzień. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Gdzie najlepiej realizować noworoczne postanowienia?

Największą popularnością wśród ośrodków wellness cieszą się te w krajach azjatyckich, do których Europejczycy uciekają przed zimą. W pierwszej dziesiątce ulubionych celów podróży znalazły się również państwa Starego Kontynentu - Szwajcaria, Austria i Portugalia.  Bogatą ofertę wellness można znaleźć także w Polsce. Najchętniej odwiedzane są ośrodki w górach i nad morzem. Dzięki dogodnemu położeniu, odwiedzający oprócz korzystania z szerokiej gamy zabiegów, mogą odpocząć od zgiełku miasta. Warszawa, 21 stycznia 2015 - Rozpoczęciu nowego roku często towarzyszy lista celów do zrealizowania w nadchodzących miesiącach. W wielu przypadkach ten coroczny rytuał  już w pierwszych tygodniach nowego roku kończy się fiaskiem. Zamiast więc koncentrować się na wyrzeczeniach, warto połączyć przyjemne z pożytecznym i już w styczniu zaplanować aktywny wypoczynek dla duszy i ciała. Dobra forma jest gwarancją osiągnięcia wyznaczonych celów, a aby pomóc w ich realizacji, zespół KAYAK-a sprawdził, jakie kraje posiadają najlepszą ofertę wellness. Według rankingu opracowanego przez wyszukiwarkę turystyczną KAYAK, miłośnicy wellness najchętniej wybierają się do Turcji. Riwiera Turecka słynie nie tylko z szerokich piaszczystych plaż, lecz również z pięknych pasm górskich Taurus, które przyciągają pasjonatów sportu. Dużą popularnością cieszą się również inne kraje azjatyckie, jak Indonezja, Wietam, Indie, Tajlandia czy Chiny, które mogą pochwalić się bogatą ofertą zabiegów spa i świetnie wyposażonymi centrami fitness. Atrakcyjny program wellness można znaleźć również w Europie. Szczególnie w chłodniejszym sezonie doskonale sprawdza się połączenie wellness z sportami zimowymi. W Szwajcarii i Austrii po całym dniu aktywnie spędzonym na stoku, wieczorem można zrelaksować się w basenie termalnym lub w spa. Dla tych, którzy nie wyobrażają sobie wypoczynku bez morskiej bryzy, idealnym celem podróży jest natomiast Portugalia. Poniższy ranking przedstawia 10 krajów najchętniej odwiedzanych ze względu na znakomite ośrodki wellness:   Kraj Rekomendowane hotele 1 Turcja Delphin Palace Hotel, Antalya 2 Indonezja The Samaya Bali, Denpasar 3 Wietnam Six Senses Ninh Van Bay, Nha Trang 4 Indie The Leela Goa, Goa 5 Austria Salzburgerhof, Zell am See 6 Tajlandia Pimalai Resort & Spa, Ko Lanta 7 Meksyk The St. Regis Hotel, Mexico City 8 Portugalia Vila Gale Collection Palacio dos Arcos, Lizbona 9 Szwajcaria Grand Resort Bad Ragaz, Bad Ragaz 10 Chiny The Royal Begonia, Sanya Aby skorzystać z oferty wellness w górach, nie trzeba jednak planować dalekich podróży. Mając do dyspozycji zaledwie parę dni urlopu, można odwiedzić polskie ośrodki górskie, takie jak np. Rezydencja Spa&Wellness Nad Wodospadem w Szklarskiej Porębie czy Hotel Spa Dr Irena Eris w Krynicy Górskiej. Nad morzem warto wybrać się do Hotelu Bryza Resort & Spa w Juracie, w którym znajduje się kompleks basenów z widokiem na Bałtyk lub do położonego w granicach malowniczego Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego Dworu Oliwskiego City Hotel & Spa. Aktywny wypoczynek można również połączyć z od dawna odkładaną wizytą w teatrze lub filharmonii i spędzić parę dni w hotelu Radisson Blu w Krakowie. UWAGI: Zebrane dane zostały opracowane na podstawie informacji o wyposażeniu hoteli, otrzymanych od dostawców dostępnych na KAYAK-u. W rankingu zostały uwzględnione kraje, które na stronie KAYAK posiadają więcej niż 1000 hoteli.   dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Dziś Dzień Babci ? co warto jej podarować oprócz kwiatka i czekoladek?

Babcie to wyjątkowe osoby, które zasługują na szczególne traktowanie, a w dniu ich święta – moc niespodzianek. W tym roku oprócz tradycyjnych czekoladek i kwiatów proponujemy podarować im jeszcze jeden prezent - wspólne selfie! Takie zdjęcie będzie miłą pamiątką, a babcie podziękują nam dodatkowo za łatwy kurs robienia autoportretów. Selfie to trend, który zawładnął wirtualnym światem społecznościowym. Dzięki nowoczesnej technologii zrobienie autoportretu nigdy nie było tak proste i szybkie.  W Dniu Babci zaskoczmy ją więc czymś nietypowym dla jej pokolenia – wspólnym zdjęciem z ukochanym wnuczkiem lub wnuczką, a także prostym kursem wykonywania autoportretów. Co zrobić jeśli babci nie spodoba się ten pomysł? Warto wtedy użyć argumentu, że nowoczesne aparaty fotograficzny lub telefony jeszcze nigdy nie były tak proste w obsłudze! Dowód? Z pomocą najnowszych smartfonów GALAXY Note 4 czy GALAXY Alpha wystarczą dwa kliknięcia i zdjęcie gotowe! Dodatkowo Samsung GALAXY Note 4 został wyposażony w tryb Wide selfie (panoramiczny autoportret), dzięki któremu na naszym selfie zmieści się nie tylko babcia i my, ale cała rodzina. Moda na selfie wydaje się nie przemijać i Samsung doskonale dostrzega zapotrzebowanie na nowe funkcje w aparatach fotograficznych. Dzięki nowoczesnym aparatom Samsung NX Mini i NX3000 wykonywanie autoportretów stało się niezwykle łatwe. Urządzenia wyposażone są w odchylany ekran dotykowy z możliwością obrotu o 180 stopni, który pomaga idealnie wykadrować ujęcie. Aparaty są na tyle przyjazne i łatwe w obsłudze, że nawet babcia, która do tej pory nie miała pojęcia czym jest selfie, będzie mogła bez problemu zrobić sobie z nami pierwszy autoportret i uwiecznić najważniejsze chwile, które przynoszą dużo radości. Taki przyśpieszony kurs fotografii połączony z sesją zdjęciową będzie wspaniałym dodatkiem do kwiatków i czekoladek, które nasze babcie otrzymują co roku, 21 stycznia. Wspólne zdjęcie można wydrukować i podarować babci, co na pewno będzie dla niej także miłą pamiątką. dostarczył infoWire.pl