Warszawa, 26.02.2014 r. Prezenty na Dzień Kobiet Dzień Kobiet zbliża się wielkimi krokami. Wybór odpowiedniego upominku z tej okazji to często nie lada wyzwanie. Prezentujemy zestawienie […]
Rok: 2014
Spędzasz wakacje za granicą? Zadbaj o to, by były udane
Niskie ceny biletów lotniczych i atrakcyjne oferty biur podróży sprawiają, że coraz chętniej wyjeżdżamy za granicę. Jednak w okresie wakacyjnym upada wiele przedsiębiorstw z branży turystycznej. Zatem na co zwrócić uwagę, aby urlop był udany? Konkurencja linii lotniczych na rynku przewozów bardzo mocno wpłynęła na ceny biletów. Jak uważa Dominik Wartecki z portalu Tripsta.pl „[…] obecnie nie ma żadnego problemu, żeby zwiedzić dowolne miasto Europy za cenę biletu 200-300 złotych w obie strony”. Ta cena może być jednak jeszcze dużo niższa, jeśli zdecydujemy się na zakup kilka miesięcy przed wyjazdem. „Bilety mogą wówczas osiągnąć cenę w granicach 15-30 złotych” – dodaje Dominik Wartecki. Nie opłaca się kupować biletów na 3-4 tygodnie przed odlotem, ponieważ są wtedy dużo droższe. Korzystając z tanich linii lotniczych, duże znaczenie ma bagaż. Dlaczego? Ponieważ przewóz dodatkowej walizki, będzie nas kosztował nawet dwukrotnie więcej niż sam przelot. Jeśli korzystamy z usług biura podroży, należy sprawdzić, czy jest ono wpisane do Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych. „[…] Jeżeli tak jest, to oznacza, że posiada gwarancję ubezpieczeniową, czyli jest zabezpieczone na wypadek upadłości” – mówi serwisowi infoWire.pl Ernest Makowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W przypadku upadłości biura podróży, środki z gwarancji ubezpieczeniowej trafiają do Marszałka Województwa, który organizuje powrót uczestników wycieczki do kraju. Podpisując umowę, trzeba dokładnie zapoznać się z jej warunkami. „[…] Jeżeli umowa precyzyjnie określa zakres usług turystycznych, w przypadku jej nie dotrzymania, łatwiej będzie nam złożyć reklamację” – dodaje Ernest Makowski. Mamy na to 30 dni od zakończenia imprezy turystycznej. dostarczył infoWire.pl
Masz psa małej rasy? Podpowiadamy jak go karmić!
Właściciele psów małych ras doskonale wiedzą, że z wielu powodów ich pupile wymagają szczególnej pielęgnacji. Potrzeby wynikające z budowy ich ciała dotyczą również diety, która powinna stanowić podstawę troski o zdrowie każdego czworonoga. Jak karmić mniejszego psiaka i co odróżnia pod tym względem małe psy od tych, należących do większych ras? Prezentujemy kilka faktów i wskazówek, które każdemu właścicielowi pozwolą kompleksowo zadbać o zdrowie czworonoga. Słusznie coraz większą uwagę zwracamy na żywienie naszych pupili, ponieważ odpowiednio dobrana dieta stanowić powinna podstawowy element dbania o zdrowie i prawidłowy rozwój psa. Jak dobrać karmę, która odpowiadałaby potrzebom naszego pupila, dostarczając mu odpowiedniej ilości składników odżywczych? Każdy właściciel zna swojego psiaka, jego zwyczaje i potrzeby. Ale czy na pewno? Na co jeszcze powinniśmy zwrócić uwagę, chcąc zadbać o dietę mniejszego psa? Istotną kwestią jest nie tylko jego zapotrzebowanie na energię i składniki odżywcze wynikające z poziomu aktywności fizycznej i indywidualnych uwarunkowań – należy również spojrzeć na aspekty związane z budową ciała i jego wielkością. „Psy małych ras wymagają specyficznej diety, nieprowadzącej do nadwagi, a jednocześnie dostosowanej do ich zapotrzebowania na energię” – mówi ekspertka marki Doctor Dog Milena Wysocka. Wielkość psa i jego anatomia wpływają między innymi na metabolizm, który ma ogromne znaczenie dla bilansu energetycznego. Wynika to między innymi z wielkości przewodu pokarmowego, który u psów ras dużych stanowi blisko 3% ich wagi całkowitej, u psów ras małych ponad dwa razy więcej, bo aż 7%. Nie można jednak zapominać, iż zapotrzebowanie energetyczne zmienia się również w zależności od innych czynników, głównie środowiska, w którym przebywa zwierzę, oraz aktywności wykonywanej przez czworonoga. W przypadku aktywnych psów należy pamiętać nie tylko o naturalnym wzroście zużycia energii podczas wysiłku. Istotny dla dobrania odpowiedniej diety jest również rodzaj aktywności – trening siłowy lub wytrzymałościowy. Właściciele, którzy zabierają swoje psiaki na długie spacery powinni zatem pamiętać o zabraniu przekąsek. Mniejsze psy potrzebują także większych dawek białka i tłuszczu w przeliczeniu na kilogram masy ciała. Nie możemy zapominać również o obciążeniach związanych z wysiłkiem, między innymi tych, mogących mieć wpływ na układ kostno-stawowy. „Niezależnie od składników odżywczych potrzebnych bez wyjątku każdemu psu, te należące do małych ras żyją dłużej, dlatego w ich diecie powinny znaleźć się również przeciwutleniacze, chroniące komórki przed starzeniem się” – mówi Milena Wysocka, podkreślając, że nie jest to jedyna różnica na którą powinniśmy zwrócić uwagę przy doborze diety. Niezwykle istotne w przypadku każdego psa jest higiena pyska, a psy ras małych dużo częściej podatne być mogą na problemy związane z kamieniem nazębnym. Kształt i wielkość karmy także ma znaczenie – mała granulka, w przypadku psów małych ras, dostosowana do wielkości szczęki i zębów, umożliwia odpowiednie gryzienie i mechaniczne ścieranie kamienia nazębnego.Każdy pies jest inny i jego potrzeby mogą być różne, jednak warto zwrócić uwagę na wszystkie aspekty, które pomogą zadbać nam o zdrowie pupila, na którym zależy każdemu właścicielowi. Dobór odpowiedniej karmy jest trudnym zadaniem, lecz stanowić powinien podstawę troski o przyjaciół, którzy są z nami. Psy małych ras Dieta dla małego psa Psy małych ras żyją dłużej Przeciwutleniacze, chroniące komórki przed starzeniem się Mniejsze tempo wzrostu niż w przypadku psów dużych ras – psy ras małych szybciej dorastają do wieku dorosłego Odpowiednio dobrana zbilansowana karma dla psów ras dużych i małych Psy małych ras charakteryzują się zapotrzebowaniem na większe ilości białka i tłuszczu na kilogram masy ciała Odpowiednio dobrane proporcje białek, tłuszczów i węglowodanów Psy małych ras dużo częściej mają skłonności do problemów wynikających z nieodpowiedniej higieny pyska Mała granulka dostosowana do wielkości szczęki i zębów, umożliwia mechaniczne ścieranie kamienia nazębnego dostarczył infoWire.pl
Nietypowa instalacja, czyli Politechnika na Gdynia Design Days
Efektowną instalację pod nazwą „Pawilon Voronoi” stworzyli studenci i doktoranci z Wydziału Architektury. Młodzi projektanci, tworzący grupę "3,14", zbudowali interesującą strukturę z 28 sześciokątnych paneli. Praca powstawała przez 8 tygodni w ramach warsztatów z projektowania parametrycznego. Konstrukcję można obejrzeć na Gdynia Design Days 2014 od 5 lipca. Panele zostały wycięte z 10 płyt sklejki o wymiarach 2500 na 1250 mm. Panele połączono ze sobą przy użyciu 180 zawiasów budowlanych oraz 1440 nakrętek i śrub. Młodzi architekci skupili się przede wszystkim na tym, aby konstrukcja cechowała się sporą kubaturą przy możliwie niewielkim zużyciu materiału. Ich instalacja pokazuje możliwości, jakie dają: projektowanie parametryczne oraz metody automatycznej fabrykacji, frezowanie CNC. Podobne struktury byłyby trudne do wykonania z wykorzystaniem tradycyjnych technik projektowych. – Udało się nam pokazać, że skomplikowane geometrycznie projekty są możliwe nie tylko w strefie marzeń i wizualizacji – mówi inż. arch. Kacper Radziszewski, student architektury i urbanistyki, uczestnik projektu. – Oczywiście są to bardzo organiczne kształty, bo tak właśnie działa natura, która w najlepszy możliwy sposób stara się dopasować do otoczenia. Jak podkreślają uczestnicy warsztatów w projektowaniu parametrycznym wymagany jest komputer i to nie tylko do tworzenia rysunku. Komputerowo kreuje się również algorytm (tak jak informatycy tworzą programy) o zadanych parametrach. Jeżeli potrzebujemy np. zmienić wymiar budynku w algorytmie zmienia się odpowiednie wartości, wówczas cały projekt dostosowuje się do nich. Zatem raz napisany skrypt można wielokrotnie wykorzystać. Wystarczy zadać nowe parametry i obserwować wynik. – W przypadku naszej struktury napisaliśmy algorytm, który zawierał ogólną geometrię, później dzielił ją na panele, następnie tworzył wzory na niej, a na samym końcu rozkładał elementy na arkusze sklejki oraz je opisywał. Każdy panel ma swój symbol. Automatycznie generowane były też otwory do wycięcia – opowiada Kacper Radziszewski. Warto zwrócić uwagę także na panele, z których studenci zbudowali „rzeźbę”. Mają one kształt sześciokątny. Algorytm opracowany przez studentów generował panele w taki sposób żeby były płaskie (możliwe do wycięcia ze sklejki). Dzięki temu młodzi architekci mogli na bieżąco obserwować, jaki wpływ na wygląd ich struktury ma zmiana paneli wymagających gięcia na płaskie. „Pawilon Voronoi” to nie jedyny politechniczny akcent na Gdynia Design Days. Cykl warsztatów dotyczących miasta poprowadzi koło studenckie BUA, czyli Brygada Architektoniczno-Urbanistyczna. Wykłady (np. “Short introduction to the implementation of new technologies, Ksenia Piątkowska, Piotr Czyż, Anna Grajper, Sebastian Dobiesz) i warsztaty (np. „Palec pod budkę”, Misz Ajdacki; „Design innowacyjny. Przestrzenie przydatne społecznie”, Ksenia Piątkowska, Piotr Czyż) dotyczące szeroko pojętego designu przygotowali pracownicy Wydziału Architektury. Szczegóły znajdują się w programie. dostarczył infoWire.pl
Kwaśny – smak, deszcz, dowcip – nie zawsze są mile widziane. Odwrotnie jest z układem pokarmowym i moczowo – płciowym. Tu kwaśne środowisko jest naturalnym stanem zapewniającym prawidłowe działanie organizmu. Warto o tym pamiętać po zimowej kuracji antybiotykami. Skutki kuracji antybiotykami to dla organizmu bilans plusów i minusów. Wśród tych ostatnich istotne są zmiany w naturalnej florze bakteryjnej. Drobnoustroje składające się na fizjologiczną mikroflorę człowieka odpowiadają za funkcjonowanie organizmu. W ogromnych ilościach naturalnie bytują w drogach oddechowych, układzie pokarmowym, na skórze, a u kobiet - w pochwie. Doustne bakterie kwasu mlekowego dla kobiet Antybiotyki zabijając bakterie chorobotwórcze, zaburzają równowagę we florze bakteryjnej, która potrzebuje więcej czasu na regenerację. Skutki uboczne po antybiotykach mogą powodować dyskomfort odczuwalny zwłaszcza przez panie. Dlatego warto uzupełniać bakterie kwasu mlekowego, ponieważ odpowiadają one za utrzymanie prawidłowego, kwaśnego środowiska pochwy. - „Trivagin kapsułki to nowoczesny suplement dla kobiet, które w trakcie lub po antybiotykoterapii szukają przyjaznej osłony. Trivagin pomoże w uzupełnianiu diety bakteriami kwasu mlekowego.– mówi Agata Chodakowska, Group Brand Manager. Trivagin dostarcza bakterie kwasu mlekowego drogą doustną, co jest wygodne i chętnie wybierane przez kobiety. Suplement dla kobiet Trivagin kapsułki dostępny jest w aptekach oraz sprzedaży internetowej: DrogeriaZdrowie.pl Verco Sp. z o.o. to dynamicznie rozwijająca się firma działająca na rynku farmaceutycznym oraz FMCG. Tworzy i wprowadza innowacyjne produkty z dziedziny ginekologii i okulistyki. Portfolio Verco zawiera sześć nowatorskich marek ginekologicznych, w tym trzy wiodące na polskim rynku: PregnaPLUS, Mucovagin oraz Trivagin. Główne obszary ginekologicznych produktów Verco to suplementacja kobiet w ciąży, infekcje intymne i pielęgnacja okolic intymnych, ginekologia operacyjna, leczenie blizn po cięciu cesarskim. Częścią Verco jest firma OFTA. To firma R&D specjalizująca się w okulistyce oraz Rynkowy Lider Innowacji 2012. OFTA posiada w swoim portfolio cztery wiodące marki okulistyczne na polskim rynku: Vitroft, Retrixoft, Dexoftyal i Demoxoft. Zgodnie ze strategią firmy Verco wszystkie produkty zostały opracowane według standardów Evidence Based Medicine i najnowszych rekomendacji Towarzystw Naukowych. Więcej informacji w serwisach: www.pregnaplus.pl www.verco.com.pl www.mamosfera.pl www.kidy.pl www.polkaintymnie.pl www.drogeriazdrowie.pl www.mosbito.pl www.sutricon.pl www.startzrozumem.pl www.mucovagin.pl
Podjadamy na potęgę! Aż trzech na czterech Polaków jada niezdrowe przekąski. Mimo, że blisko połowa z nas (45 proc.) ma wyrzuty sumienia, a co czwarty Polak chowa się przed przyjaciółmi podjadając tuczące smakołyki, wciąż nie zmieniamy swoich przyzwyczajeń – wynika z lutowego badania instytutu IRCenter „Co Ci szkodzi?”. Podjadamy na potęgę i nie możemy przestać! Jak wynika z badania IRCenter przeprowadzonego w lutym 2014 roku, blisko połowa Polaków (47 proc.) codziennie je różnego rodzaju przekąski. Właściwie niemal każdy z nas podjada coś niekoniecznie zdrowego przynajmniej raz w tygodniu (81 proc.). W polskim jadłospisie najczęściej pojawiają się chipsy (51 proc.) i fast foody (43 proc.) oraz przekąski typu instant (40 proc.). Mitem okazało się, że wybieramy wysokokaloryczne jedzenie ze względu na brak czasu. Badanie udowodniło, że najchętniej podjadamy w domowym zaciszu, siedząc przed telewizorem czy komputerem. Przekąskowa rzeczywistość W samej idei posiłku pomiędzy śniadaniem a obiadem nie musi być nic złego. Ważne, aby przekąska składała się z dobrze dobranych składników i była odpowiedzią na energetyczne potrzeby naszego organizmu. 74 proc. Polaków jada niezdrowe przekąski, doskonale zdając sobie sprawę z ich kaloryczności i wysokiej zawartości cukrów. Niemal połowa z nas ma wyrzuty sumienia po zjedzeniu małowartościowego posiłku (45 proc.). To, co powinno nami wstrząsnąć to procent osób, które chowają się przed najbliższymi jedząc w biegu puste kalorie – 23 proc. Co czwarty Polak nie chce by widziano go z niezdrowymi przekąskami w ręku! Żałujemy, wstydzimy się, a jednak jemy dalej. Badanie „Co Ci szkodzi?” pokazało, że głównie jemy przekąski nie z głodu (47 proc.), braku czasu (42 proc.), ale przede wszystkim dlatego, że po prostu mamy na to ochotę (aż 80 proc.). W odpowiedziach respondentów pojawiły się także takie powody jak: zły nastrój (19 proc.), stres (14 proc.), a także chęć nagrodzenia siebie w ten sposób (14 proc.). Mistrzostwo przekąskowych wymówek Polacy są mistrzami w wymyślaniu wymówek i usprawiedliwień dla swojego łakomstwa. Najczęstsza z nich to tłumaczenie sobie, że „to już ostatni raz”, kiedy sięgają po swoje ulubione chipsy czy batoniki. Wmawia to sobie niemal co drugi Polak (43 proc.) po raz kolejny zapychając się podczas wieczornego seansu przed telewizorem. Niezdrowe przekąski usprawiedliwiamy też stresem i koniecznością poprawienia sobie humoru dzięki zjedzeniu „czegoś pycha” (41 proc.). Równie często stosujemy wymówkę, że od jutra przechodzimy na dietę. Tak często oszukuje się aż 41 proc. Polaków! Co Ci szkodzi? Patrząc na najczęstsze wymówki Polaków można z łatwością wysnuć najważniejszy wniosek – podjadamy w myśl zasady „co mi szkodzi”. Czy faktycznie niezdrowe przekąski nie szkodzą? Zdaniem dietetyczki, Anety Łańcuchowskiej wyników badania nie można bagatelizować. „Regularność spożywania posiłków oraz krótkie przerwy między nimi to najważniejsze zasady zdrowej diety. Przekąski pozwalają nam dotrzymać obu tych zaleceń, dlatego też ich jakość jest tak istotna w naszym codziennym jadłospisie. Niezdrowe przekąski to te, które zawierają dużą ilość tłuszczu i cukru, sprawiając, iż po ich spożyciu stajemy się senni, rozdrażnieni, jak również mamy problemy z koncentracją. Zdrowe przekąski to natomiast te, po których spożyciu czujemy się lekko i pełni energii do działania. Wszystko to za sprawą odpowiedniej zawartości w nich składników odżywczych. Dlatego nie zapominajmy o walorach zdrowotnych przekąsek wzbogacających nasze codzienne menu.” Czas pokaże, czy kampanie promujące zdrowy tryb życia okażą się wystarczającym motorem do zmiany naszych przyzwyczajeń i upodobań. Zaprezentowane dane pochodzą z badania IRCenter „Co Ci szkodzi?”, które przeprowadzone zostało metodą CAWI w lutym 2014 roku na grupie 1001 respondentów.
Raport MegaRed i TNS Polska – mała wiedza Polaków nt. kwasów Omega-3 i profilaktyki kardiologicznej
Wzbogacanie produktów spożywczych kwasami Omega-3 jest coraz powszechniejsze. Jednak Polacy nie znają dobrze ich właściwości i nie wiedzą, w których produktach spożywczych się znajdują. A są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego, którego profilaktykę zaniedbujemy: 38% Polaków nigdy nie wykonało podstawowych badań kardiologicznych, a badania cholesterolu - 49%. Dane pochodzą z raportu „Omega-3: dieta czy suplementacja. Kwasy Omega-3 w profilaktyce chorób serca i świadomości społecznej” przygotowanym przez MegaRed we współpracy z TNS Polska, pod patronatem Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religii, będącym vademecum nt. kwasów Omega-3 i ich roli w prewencji schorzeń serca. Dlaczego kwasy Omega-3 są tak ważne? Wielonienasycone kwasy Omega-3 należą do grupy tzw. niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i jak wskazuje ich nazwa, są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Dotyczy to przede wszystkim ich najlepiej przyswajalnych postaci: EPA i DHA. Muszą być one jednak dostarczane z pokarmem, ponieważ nasz organizm nie jest w stanie ich wyprodukować ze względu na brak odpowiednich enzymów. Szczególnie korzystne działanie kwasów tłuszczowych Omega-3 zostało dostrzeżone w prewencji chorób sercowo-naczyniowych. Ich przyjmowanie ma m.in. działanie przeciwmiażdżycowe, antyarytmiczne, obniżające ciśnienie. - Badanie „Cardiovascular Health Study” obejmujące 12-letnią obserwację prawie 5 tys. mężczyzn powyżej 65. roku życia wskazuje, że u osób jedzących ryby 1-2 razy w tygodniu ryzyko rozwoju niewydolności serca było mniejsze o 20%, a u osób jedzących ryby co najmniej 3 razy w tygodniu o 31% niż u osób spożywających ryby rzadziej niż raz w miesiącu[1].[2]– podkreśla dr n. med. Monika Duda, biolog i fizjolog, Zakład Fizjologii Klinicznej, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Co wiemy o Omega-3? Pomimo że Omega-3 są niezbędne dla organizmu człowieka, to wg badań TNS Polska i MegaRed wiedza Polaków na ich temat jest powierzchowna. 17% ma świadomość , że jest to „coś zdrowego”, ale jedna trzecia respondentów nie potrafiła wskazać żadnych właściwości, a jedynie 3% badanych skojarzyło kwasy Omega-3 z korzystnym wpływem na układ krążenia. Nie za bardzo też wiemy, w jakich produktach szukać kw. Omega-3. Jedna piąta Polaków przyznaje, że nie wie, które produkty spożywcze są źródłem kwasów Omega-3. Wśród osób wskazujących konkretne produkty, blisko połowa udzieliła błędnych odpowiedzi, wymieniając takie produkty jak oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, czy masło. Najczęściej prawidłowo wskazywanym produktem bogatym w Omega-3 były ryby morskie. Niestety, Polacy deklarują, że jedzą je tylko 1-3 razy w miesiącu. Zdaniem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zwiększenie spożycia ryb o 1 - 2 porcje tygodniowo zmniejszyłoby umieralność z powodu choroby wieńcowej o 36%, a umieralności ogólnej o 17%. Zwiększenie spożycia kwasów Omega-3 jest o tyle ważne, że jak wynika z badań TNS Polska i MegaRed zaniedbujemy profilaktykę chorób serca. 38 % Polaków nigdy nie poddało się badaniu EKG serca, a prawie połowa nigdy nie zbadała poziomu cholesterolu we krwi. Alternatywa dla ryb Należy pamiętać, że to nie ryby są pierwotnym źródłem kwasów Omega-3, a jedynie gromadzą je wraz z pożywieniem, którym są małe skorupiaki jak kryl czy glony. - To sprawia, że ryby mogą się znacznie różnić między sobą pod względem zawartości kwasów tłuszczowych. Na przykład wiele ryb hodowlanych zawiera znacznie mniej Omega-3 lub nie zawiera ich wcale, gdyż nie ma ich w paszach, którymi są karmione – wyjaśnia lek, med. Anna Senderska, dietetyk. Nadmierne spożywanie ryb może też – paradoksalnie - zwiększać, a nie zmniejszać ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych, wynika ze szwedzkich badań przeprowadzonych w 2010 roku[3][4][5]. Spowodowane jest to prawdopodobnie nadmierną kumulacją dioksyn, rtęci i polichlorowanych bifenoli w rybich tłuszczach, które zwiększają ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Warto więc spożywać zwierzęta morskie będące w łańcuchu pokarmowym niżej niż ryby, np. skorupiaki morskie jak kryl antarktycznylub algi morskiej które nie kumulują tylu zanieczyszczeń co ryby. Suplementy czy dieta? Wspomniane wyniki badań każą się zastanowić, czy nie warto rozważyć suplementacji tych niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. - Sytuacją idealną byłoby, gdyby Polacy spożywali zdecydowanie więcej ryb niż obecnie. Zmiany te jednak nie nastąpią tak szybko, a zmniejszenie ryzyka, czyli poprawę zdrowia trzeba uzyskać już teraz. Dlatego Europejskie Towarzystwa Kardiologiczne dopuszcza zastosowanie suplementów zawierających wielonienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 biorąc pod uwagę uwarunkowania geograficzne i kulturowe . – komentuje prof. nadzw. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kardiolog i internista, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - Wspomniane zalecenia mają wysoki poziom rekomendacji w zmniejszeniu poziomu stężenia trójglicerydów. Świadczy to, że dowody są wystarczająco silne, by uznać suplementy diety bogate w kwasy Omega-3 za skuteczne, a w niektórych przypadkach niezbędne. Należy jednak pamiętać, żeby wybierać te, które są najlepszej jakości i zawierają prawidłowe proporcje kwasów DHA i EPA – dodaje prof. Mamcarz. Suplementacja może być szczególnie korzystna u osób po zawałach serca, ponieważ czyste preparaty Omega-3 wywołują silniejszy efekt terapeutyczny niż zmiany w diecie. Potwierdzają to wyniki badania DART (Diet and Reinfarction Trial), które wykazały, że śmiertelność u osób po zawale przyjmujące suplementy Omega-3 była o 29%niższa u osób z dietą wzbogaconą o ryby [6]. Jeśli suplementy, to jakie? Warto wiedzieć, że nie wszystkie suplementy Omega-3 są identyczne. Dostępne na rynku preparaty farmakologiczne zawierają Omega-3 w trzech postaciach: trójglicerydów, estrów etylowych i fosfolipidów. Najczęściej spotykane są preparaty oparte na pozyskiwanych z ryb olejach, w których Omega-3 występują w postaci trójglicerydów lub estrów etylowych. Ostatnio dostępne są także suplementy bazujące na oleju z kryla, w których Omega-3 występują w najlepiej przyswajalnej formie - fosfolipidów. Te ostatnie preparaty zawierają oczyszczone kwasy Omega -3 pochodzące z pierwotnych, a więc najczystszych źródeł. [1]. Mozaffarian D., Clarke R., Quantitative effects on cardiovascular risk factors and coronary heart disease risk of replacing partially hydrogenated vegetable oils with other fats and oils, Eur J Clin Nutr 2009, 63, Suppl 2: 22-33. [2]. Mozaffarian D., Bryson C.L., Lemaitre R.N. et al., Fish intake and risk of incident heart failure, J Am Coll Cardiol 2005, 45: 2015-21. [3]Levitan E.B., Wolk A., Mittleman M.A., Fatty fish, marine omega-3 fatty acids and incidence of heart failure, Eur J Clin Nutr 2010, 64: 587-94. [4]Levitan E.B., Wolk A., Mittleman M.A., Fish consumption, marine omega-3 fatty acids, and incidence of heart failure: a population basen prospective study of middle-aged and elderly men, Eur Heart J 2010, 30: 1495-50. [5]Mozafarrian D., Rimm E.B., Fish Intake, contaminants, and human health, evaluating the risks and the benefits, JAMA 2006, 296, 1885-99. [6]. Burr M.L., Fehily A.M., Gilbert J.F. et al., Effects of changes in fat, fish, and fibre intakes on death and myocardial reinfarction: Diet and Reinfarction Trial (DART), Lancet 1989, 2: 757-61. dostarczył infoWire.pl
O czym powinni pamiętać rodzice przyszłego kolonisty
Wakacje to czas, kiedy wielu rodziców zastanawia się, czy moje dziecko gotowe jest do samodzielnego wyjazdu? Jak zaznaczają eksperci, nie powinno to być jedyne pytanie, jakie zadadzą siebie opiekunowie przyszłego kolonisty.Najczęściej dylemat ten dotyczy rodziców dzieci w wieku od 6 do 9 lat oraz tych, którzy po raz pierwszy wysyłają swoje pociechy na samodzielny wyjazd. Rodzice powinni obserwować zachowanie dziecka w grupie rówieśników. Urszula Wegenke-Roszak, psycholog z Centrum Medycznego Wellmed zaznacza „[...] przy wszystkich codziennych czynnościach mogą pomóc wychowawcy. Jednak nie rozwiążą problemu, gdy dziecko zatęskni za domem, lub będzie brakowało mu rodziców”.Warto jest zapytać dziecko czy ma ochotę pojechać na kolonie. Nigdy nie wysyłamy go na siłę, kiedy jest to potrzeba rodziców, bo nie mają co zrobić z nim podczas wakacji. Czasem warto poczekać jeszcze rok, niż zapewnić dziecku złe wspomnienia. Dobrą alternatywą, w takim przypadku, są półkolonie - mówi serwisowi infoWire.pl Urszula Wegenke-Roszak.Jeśli dziecko zdecyduje się na samodzielny wyjazd, warto utrzymywać z nim kontakt. Jednak lepiej wybrać formę mailową niż telefoniczną, która wywołuje mniej emocji.Rodzaj wyjazdu też warto pozostawić dziecku. Ważne jest, żeby był on zgodny z jego zainteresowaniami. Organizatorzy proponują tradycyjne formy wypoczynku, ale też ukierunkowane: kolonie sportowe, taneczne czy obozy przetrwania. Zdaniem Tomasza Rosseta, Sekretarza Polskiej Izby Turystyki to wszystko jest ważne, ale dla rodzica najistotniejszy powinien być wybór zaufanego organizatora koloni lub obozu. Jak to sprawdzić? Eksperci zachęcają do wejścia na stronę bezpieczne kolonie i obozy. „[...] Rodzice znajdą tam podstawowe informacje na temat, jak wybrać organizatora wyjazdu. O co go pytać i jakie są podstawowe zalecenia. Opiekunowie dowiedzą się też o rozporządzeniach, które powinny być przestrzegane przez podmioty organizujące wypoczynek” – mówi serwisowi infoWire.pl Tomasz Rosset.Dla dziecka ważne jest to, by na wakacyjny wyjazd pojechał z kolegami i koleżankami, a miejsce wypoczynku było atrakcyjne. Z kolei dla rodziców na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo małego kolonisty. dostarczył infoWire.pl
W koło grillujemy
Grillowanie stało się w Polsce narodową tradycją kulinarną. Wraz z nadejściem ciepłych dni, od morza po góry, unosi się w powietrzu zapach węglowego dymu. Co sprawia, że Polacy tak pokochali sztukę grillowania? Bliskość natury? A może czas spędzany w ogrodzie z przyjaciółmi? Jedno jest pewne – niespieszne przygotowywanie posiłków w plenerze, do tego w świetnym towarzystwie i pięknym otoczeniu, jest jedną z ulubionych form spędzania przez nas wolnego czasu. Za twórcę pierwszego grilla, w takim kształcie w jakim znamy go dziś, uważa się Amerykanina George’a Stephena. Jego wynalazek ponad pół wieku temu podbił serca rodaków, a następnie trafił do Europy. I choć pieczenie mięsa nad ogniem znane było już tysiące lat temu to, w tamtych czasach, za ruszt służyły rozgrzane kamienie lub kły mamuta. Dziś decyzja o zakupie ogrodowego grilla wcale nie jest łatwa – wybór jest ogromny, a możliwych rozwiązań mnóstwo. Dlatego warto odpowiedzieć sobie na kilka najważniejszych pytań zanim przystąpimy do zakupu lub aranżacji ogrodowego grilla. Stacjonarny czy przenośny W zależności od możliwości przestrzennych oraz preferencji użytkowników do wyboru są dwa rozwiązania: zakup lekkiego grilla przenośnego lub budowa kominka w ogrodzie. Pierwsze rozwiązanie pozwala rozstawiać grill w dowolnym miejscu, a opcja składania nie dość, że ułatwi jego przechowywanie poza sezonem, to jeszcze pozwoli zapakować go do bagażnika samochodu i zabrać w dowolne miejsce. Grille przenośne są tańsze, jednak jakość wykonania i wykorzystane materiały nie gwarantują im długiego życia. W porównaniu z nimi, kominek stacjonarny to inwestycja na długie lata. Dlatego warto starannie przemyśleć jego lokalizację oraz zastanowić się nad wyglądem, aby spełniał nie tylko funkcję praktyczną, ale też komponował się z innymi elementami ogrodu, elewacji lub ogrodzenia. Niezależnie od wybranego rozwiązania powinniśmy stosować się do kilku prostych zasad, które pozwolą nam cieszyć się niespiesznym ogrodowym przyjęciem w miłej atmosferze. Otoczenie ułatwia trawienie Od dawna wiadomo, że sam smak potraw nie czyni ich wyjątkowymi. Na pełne doznania smakowe składa się również sposób podania potrawy, otoczenie w jakim je spożywamy oraz towarzyszące nam osoby. Pięknie urządzone wnętrze z pewnością podniesie walory smakowe każdego dania, dlatego decyzja o lokalizacji plenerowej kuchni powinna być starannie przemyślana. Oczywiście wybór może paść na przydomowy taras, jednak lepszym rozwiązaniem wydaje się miejsce oddalone nieco od domu. – Warto zdecydować się na stałe miejsce w ogrodzie, w którym będziemy cieszyć się wspólnymi posiłkami. Powinno być na tyle duże, by pomieściło nie tylko grill, ale i zestaw ogrodowych mebli. Pamiętajmy o tym, by w odpowiedni sposób utwardzić powierzchnię oraz wybierajmy taki rodzaj nawierzchni, który będzie łatwy w czyszczeniu. Z myślą o takich spotkaniach stworzyliśmy płyty tarasowe Kamień Ciosany z serii Realit. Poza standardowymi formatami prostokątów i kwadratów w różnych wymiarach, dają one możliwość aranżacji koła lub ośmioboku, w które idealnie można wkomponować stół i krzesła – radzi Tomasz Ługowski, Projektant firmy Bruk-Bet. W odpowiednim zaaranżowaniu przestrzeni pomogą nam również bujne rośliny ogrodowe, które nie tylko pozwolą stworzyć bardziej intymną atmosferę spotkań, ale i uchronią naszych sąsiadów przed niechcianymi hałasami. Warto także pomyśleć o łatwym dostępie do ziół, które, posadzone w donicach w niewielkiej odległości od grilla, będą wspaniałym dodatkiem do przyrządzanych potraw oraz piękną, pachnącą dekoracją. Wszystkie ogrodowe ścieżki prowadzą do grilla Oddalenie miejsca ogrodowych spotkań od domu może sprawiać drobne problemy logistycznie. Pomyślmy zatem o tym, aby ścieżki prowadzące do ulubionych miejsc w ogrodzie były trwałe, praktyczne i dobrze komponowały się z innymi elementami ogrodowej architektury. – Nawierzchnia ogrodowych, często krętych, alejek powinna być nie tylko funkcjonalna, ale i dopasowana stylistycznie oraz kolorystycznie do innych elementów małej architektury. Warto wybierać kostkę o zróżnicowanych kształtach i mniejszych wymiarach, w naturalnych kolorach ziemi. Świetnie w takich aranżacjach sprawdzają się płyty brukowe Monoryt, które swój naturalny wygląd zawdzięczają przypadkowym, niepowtarzającym się kształtom oraz teksturze odwzorowującej odłamy skalne. Tak zaaranżowana nawierzchnia nabierze wdzięki i uroku – podpowiada ekspert firmy Bruk-Bet. Pamiętając o kilku prostych zasadach możemy być pewni, że ogrodowe przyjęcia będą tego lata niezapomnianą przygodą kulinarną zarówno dla nas, jak i naszych gości. Oby tylko pogoda nie pokrzyżowała nam planów! dostarczył infoWire.pl
A teraz Dubaj. Studenci PG nagrodzeni w konkursie architektonicznym
Wieżowiec w Dubaju zaprojektowali Jakub Grabowski i Kacper Radziszewski. Studenci PG zajęli III miejsce w międzynarodowym konkursie architektonicznym dla profesjonalistów. Tym samym zdobyli kolejną, prestiżową nagrodę. Wyniki konkursu. Zadanie konkursowe było nietuzinkowe. Polegało bowiem na zaprojektowaniu wieżowca, w którym siedzibę znajdzie szkoła dla 2000 przyszłych architektów – Architecture School Tower. Projektowana przestrzeń miałaby stanowić inspirujące miejsce nauki. A sam budynek powinien wyróżniać się na tle usianej wieżowcami panoramy Dubaju. Organizator konkursu nie wskazał konkretnej lokalizacji. Grabowski i Radziszewski postanowili więc nie projektować nowego wieżowca, a zaadoptować niedokończony obiekt Tiara United Towers (budowę wstrzymano w 2009 roku). Pomysł urzekł jury, bo z powodu światowego kryzysu w Dubaju wstrzymano realizację ponad 40 inwestycji. Budynek Tiara United Towers składa się z dwóch wież. Każda z nich miała mieć 225 metrów wysokości i pełnić funkcje biurowe i hotelowe. Ocenia się, że obiekt zrealizowano w 25%. Oprócz tego, że studenci wykorzystali istniejące konstrukcje, wprowadzili ciekawe rozwiązania zmniejszające zużycie energii. Zaproponowali np. przekształcenie niewykorzystanych szybów windowych na wieże wiatrowe. – To elementy klimatyzacji stosowane w tradycyjnym budownictwie islamskim – zaznaczają studenci. – Dodatkowo, wykorzystaliśmy ceramiczne ażurowe panele elewacyjne pochłaniające nadmiar energii słonecznej. Młodzi projektanci dokonali kilku istotnych zmian, by wieżowiec spełniał wymogi przyszłych użytkowników – stworzyli lobby na parterze oraz łącznik między wieżami na wysokości 17. piętra. To już kolejny sukces Jakuba Grabowskiego i Kacpra Radziszewskiego. Wcześniej wygrali międzynarodowe konkursy studenckie: na projekt zagospodarowania wzgórza Camelot oraz siedzibę straży pożarnej w San Francisco. Pierwszą nagrodę w konkursie na projekt Architecture School Tower zdobył zespół z USA, drugą projektanci z Rumunii. dostarczył infoWire.pl
Gdyby istniało urządzenie diagnostyczne do wykrywania obecności kolagenu w naszym organizmie, na monitorze ukazałby się obraz nas samych – i tego, co na wierzchu, i tego, co w środku. Zobaczylibyśmy skórę oraz wszystkie obecnej w niej tkanki, jak naczynia krwionośne czy nerwy, na własne oczy ujrzelibyśmy oczy, a także wnętrze jamy ustnej, wnętrze głowy, serce, nerki, żołądek, kości, mięśnie…Kolagen to aż 25 proc. suchej masy naszego ciała i aż 75 proc. suchej masy naszej tkanki łącznej. Na tym żywym, sprężystym szkielecie osadzają się bardzo zróżnicowane tkanki poszczególnych narządów.Oczywiście aby móc dostosować się do potrzeb tkanek tak różnorodnych jak narządy płciowe, stawy, wątroba czy błony otulające ważne organy, trzeba posiadać nie lada inteligencję. I kolagen ją posiada. Jego niebywale skomplikowana struktura i układ przestrzenny są bardziej misterne niż budowa kwasu DNA, zawierającego informację genetyczną! Misterność ta sprawia, że uczeni do dziś nie rozgryźli w pełni jego zagadki, a popularne informacje o jego powstawaniu, budowie i właściwościach, przekazywane na lekcjach biologii czy wykładach na wyższych uczelniach, mają nieraz więcej wspólnego z poręcznymi hipotezami roboczymi niż z rzeczywistością.Kolagen jak NilPrzepływa przez nas rzeka kolagenu. Niczym w starożytnym Egipcie, którego gospodarka i życie nie mogły istnieć bez Nilu, kolagen sprawia, że każdy najmniejszy nawet aspekt budowy i gospodarki naszego organizmu istnieje, żyje i funkcjonuje. Wspierany przez sole wapnia i fosforu stanowi aż 95 proc. tkanki kostnej. Dba o estetykę naszego wyglądu – tworzy podporę i zaplecze logistyczne dla skóry, dla mieszków włosowych, dla paznokci. Jego deficyty sprawiają, że pojawiają się zmarszczki, a włosy i paznokcie słabną. Dba również o nasze zdrowie, ponieważ tworzy nie tylko wewnętrzną warstwę skóry, ale i włóknistą strukturę ścięgien, chrząstek, zębów i naczyń krwionośnych, wyścieła i chroni nas od środka, tworząc m.in. otrzewną, opłucną, osierdzie, tworzy rusztowanie najważniejszych narządów, w tym serca i płuc, a w nerkach spełnia dodatkowo rolę filtrującą. Unosi się w przestrzeni międzykomórkowej, jest w nas wszechobecny! Dzięki temu bez przerwy na bieżąco naprawia ubytki i szkody, pozwalając nam funkcjonować w dobrym zdrowiu i – rzecz jasna – urodzie.U źródeł rzekiKolagen naturalny może spełniać swoją rolę oczywiście pod warunkiem, że jest go w naszym ciele dostateczna ilość i że „wyrobi się” ze wszystkimi swoimi zadaniami. Nasz organizm w tym celu produkuje go samodzielnie. Ten najbardziej zaawansowany produkt chemiczny jest wytwarzany z 20 różnych aminokwasów – część z nich jest syntetyzowana w naszym ciele, inne trzeba dostarczyć w pożywieniu. W wielkiej fabryce hi-tech, jaką jest komórka, te 20 aminokwasów łączy się ze sobą w powtarzalne sekwencje, tworząc ostatecznie długi łańcuch złożony z 1000 aminokwasów, zwany prokolagenem. Taki łańcuch opuszcza komórkowe zakłady chemiczne w fibroblastach tkanki łącznej, keratynocytach skóry czy chondrocytach tkanki kostnej i w przestrzeni pozakomórkowej – przy wsparciu aktywnej witaminy C i enzymów (swoiste peptydazy) – splata się wpierw z jednym podobnym łańcuchem, a potem z jeszcze jednym, skręcając się z nimi w potrójną spiralę. (Nawiasem mówiąc, tutaj okazuje się bezcenna rola witaminy C. Bez niej niemożliwe jest ani zdrowie, ani powrót do zdrowia – ponieważ bez niej nie powstanie życiodajny kolagen).Ta potrójna spirala, misternie pospinana jonami wodorowymi aminokwasu o nazwie glicyna, jest właśnie cząsteczką kolagenu. Jej struktura przestrzenna (tzw. konformacja) jest przedziwna i przepiękna. W najbardziej stabilnym kolagenie – kolagenie tkanki kostnej – oko zawodowych muzyków dostrzegło łudzące podobieństwo układu włókien do zapisu nutowego Fugi D-dur ze zbioru Das Wohltemperierte Klavier Jana Sebastiana Bacha – być może dlatego polifonie Bacha działają tak kojąco na zdrowie? Niezwykłość tej struktury inspiruje zresztą artystów – rzeźbiarz Julian Voss-Andreae stworzył dzieło mające być próbą rozgryzienia zagadki kolagenu, „Unraveling collagen” można podziwiać w parku w San Francisco.Awarie w fabryceDzięki swej skomplikowanej budowie kolagen ma niespotykane właściwości – lecz zarazem jest białkiem niesłychanie wrażliwym i bardzo łatwo bezpowrotnie się rozpada. To dlatego aż do niedawna nauka była bezradna w swoich próbach jego uzyskania. (Popularny „kolagen” stosowany od dziesiątków lat w kosmetyce to swego rodzaju „żelatyna”, czyli kolagen, którego cząsteczki rozpadły się i który nie posiada aktywności biologicznej). Niszczy go zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura, promieniowanie, kontakt z wieloma substancjami chemicznymi, przede wszystkim syntetycznymi, zbyt niskie lub zbyt wysokie pH. Pozostają po nim tylko przypadkowe strzępy długiego łańcucha, nieposiadające już żadnej aktywności.Na szczęście w naszym organizmie trwa nieustannie „obrót kolagenu” – rozpadające się cząsteczki są zastępowane przez nowe, co roku taka wymiana obejmuje ok. 3 kg kolagenu. Gorzej, jeśli ten proces zostaje zakłócony – albo z powodu spowolnionej produkcji nowego kolagenu, albo przyśpieszonej utraty dotychczasowego.Najczęściej jego deficyty dają się we znaki w okresie menopauzy i andropauzy oraz później, kiedy spada, a w końcu ustaje aktywność tych elementów osi neurohormonalnej, które uczestniczą w jego produkcji. Jednak braki kolagenu mogą też wynikać z jego przyśpieszonego niszczenia wskutek bodźców wewnętrznych (choroby, uszkodzenia ciała, stres) i zewnętrznych (niewłaściwa dieta i tryb życia, promieniowanie UV). Wtedy więcej kolagenu ubywa niż przybywa – i zaczynają się kłopoty ze zdrowiem i urodą. Wskutek deficytu kolagenu komórki i całe narządy tracą należytą zdolność funkcjonowania.Zasilanie życiodajnej rzekiOd kilku lat możliwe jest zasilanie życiodajnego strumienia kolagenu w naszym organizmie. Polskim uczonym udało się uzyskać kolagen przy zachowaniu jego aktywności biologicznej, co wcześniej pozostawało tylko w sferze marzeń. Osiągnięto to dzięki mozolnemu wypracowywaniu łagodnych, naturalnych metod, które zachęcały go do „wyjścia” (pozyskuje się go ze skór ryb, dzięki czemu – w odróżnieniu od kolagenu bydlęcego – jest całkowicie bezpieczny) i powalały zachować aktywność wraz ze wszystkimi jej walorami.Dzięki kolagenowi aktywnemu biologicznie ktoś wytrwały i uparty może nawet w razie potrzeby dostarczyć organizmowi pełną ilość rocznego obrotu kolagenu – wystarczy policzyć, że dzienna aplikacja kilku mililitrów kolagenu mogłaby zaradzić największym nawet deficytom.W odróżnieniu od popularnego „kolagenu”, który się rozpadł i który możne spełniać na skórze co najwyżej funkcję osłony, kolagen aktywny biologicznie wnika przez jej pory do środka, zasilając naszą wysychającą z tej czy innej przyczyny rzekę kolagenu i docierając do newralgicznych miejsc.Kolagen marki ANNA PIKURA – AP BIOAKTIV – jest ukochanym kosmetykiem wszystkich tych, którym konwencjonalna kosmetologia nie potrafiła pomóc. Stosują go osoby z tak różnorodnymi problemami jak trądzik, zmarszczki, zwiotczenia, żylaki, pękające naczynia, cellulit, rozstępy, bóle stawów, i zaskoczone stwierdzają, że uciążliwe kłopoty odchodzą w przeszłość. Dzieje się tak nie dlatego, że kolagen jest cudownym panaceum o tajemniczej, niewytłumaczalnej, wszechnaprawczej sile, lecz dlatego, że źródłem kłopotów naszych tkanek są właśnie deficyty kolagenu, a dostarczenie go pozwala im szybko wrócić do pełnej sprawności.Od zmarszczek po cellulitLinia AP BIOAKTIV Kolagen zawiera sześć preparatów kolagenu aktywnego biologicznie oraz jeden suplement diety, kolagen w kapsułkach Sensation. Poszczególne produkty dostosowano do różnych obszarów ciała, aby dodatkowo wspomóc skuteczność kolagenu. Pozyskiwane są z różnych części skór rybich, część z nich wzbogaca się aktywnymi witaminami. Są najlepszymi produktami pielęgnującymi i regenerującymi nie tylko do twarzy, szyi i dekoltu, ale i do ciała oraz do zewnętrznych narządów płciowych. Osoby, które je stosują w celach kosmetycznych i pielęgnacyjnych, zauważają z zaskoczeniem poprawę funkcjonowania innych narządów położonych w najbliższym sąsiedztwie. Nie ma w tym nic zaskakującego, zważywszy na to, co już wiemy o opływającej nas rzece kolagenu oraz o budowie każdego, najmniejszego nawet narządu w naszym ciele.W Klinikach ANNA PIKURA, gdzie kolagen aktywny biologicznie jest stosowany podczas specjalistycznych zabiegów – od klasycznych procedur manualnych i masaży firmowych po zaawansowane technologicznie zabiegi takie jak liposukcja ultradźwiękowa, rewitalizacja AP czy likwidacja cellulitu za pomocą urządzenia TimeMachine. Dzięki zastosowaniu kolagenu skuteczność tych zabiegów wzrasta. Okazuje się też, że kolagen aktywny biologicznie potęguje skuteczność działania naturalnych substancji czynnych. Fakt ten wykorzystuje się w Klinikach ANNA PIKURA w takich zabiegach jak np. Deszcz Majowy z komórkami macierzystymi jabłoni czy Migdałowy Rytuał z kwasami owocowymi i algami. Więcej nformacji: Kolagen na kolagen naturalny (www.Anna-Pikura.com.pl) Warto zobaczyć: projekty domów, wentylacja mechaniczna, rekuperacja, promienniki podczerwieni, place zabaw dla dzieci, samochody z usaFirma AP Ltd. Sp. z o.o. Sp. k. jest producentem ekskluzywnych biokosmetyków marki ANNA PIKURA (linia kosmetyków obejmuje AP BIOAKTIV Kolagen, biokremy botaniczne, kolagenowy suplement diety - kapsułki SENSATION, zestawy do pielęgnacji dłoni i stóp, wodę termalną oraz profesjonalne preparaty gabinetowe likwidujące zmarszczki, żylaki, rozstępy), prowadzi też luksusowe Kliniki Odnowy Kolagenowej. Marka ANNA PIKURA obejmuje także zaawansowane technologicznie urządzenia zabiegowe najwyższej generacji do salonów kosmetycznych . Tysiące klientów zaufało naszej firmie, zamawiając rewolucyjny kolagen aktywny biologicznie, czysto roślinne biokremy i inne nowatorskie produkty na światowym poziomie. Cechujemy się nieskazitelną etyką i wyjątkową troską o dobro naszych Klientów.
Aura za oknem coraz częściej nastraja optymistycznie, więc i samopoczucie Polaków ulega poprawie. Nie chodzi tylko o to związane z psychiką - ma swoje odzwierciedlenie również w ocenie sytuacji finansowej. Po tym, jak przez panujący kryzys ekonomiczny i niestabilną sytuację na rynku pracy wielu było zmuszonych do zaciśnięcia pasa, najbliższe miesiące mogą pozwolić na realizację odkładanych w czasie planów. A te dotyczą różnych kwestii - wakacji z rodziną, remontu domu czy bieżącej konsumpcji. Szkopuł w tym, że odczucie braku stabilizacji finansowej powodowało, że Polacy woleli w ogóle się nie zapożyczać. Teraz ma się to zmienić. Skąd pochodzą tak optymistyczne wieści? Od samych Polaków, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez Grupę International Personal Finance. Jak wyjaśnia Monika Zakrzewska, kierownik ds. korporacyjnych w firmie Provident „[…] od trzech lat, w cyklu półrocznym, przeprowadzamy ankiety wśród naszych klientów, tak zwane ankiety samozadowolenia, ale też włączenia ekonomicznego. Rzeczywiście w tym roku, w tej odsłonie raportu You Gov, to badanie wypadło zdecydowanie lepiej, gdyż jesteśmy bardziej optymistyczni niż jeszcze pół roku temu.” Badaniem zostały objęte osoby, których zarobki są na niskim lub średnim poziomie. Większość domowego budżetu (40%) przeznaczają na żywność i opłaty związane z mediami, a te niestety pozostają głównym czynnikiem wzrostu kosztów utrzymania. Kolejne wydatki dotyczą edukacji dzieci czy kosztów związanych ze służbą zdrowia. Dodatkowe potrzeby, na które nie ma złotówek w portfelu, finansowane są chociażby z pożyczek - zaznacza Monika Zakrzewska. Eksperci, specjalnie dla badania, podzielili Polskę na sześć regionów. I co się okazało? Z największym optymizmem do swojej sytuacji finansowej w ciągu najbliższego roku podchodzą osoby z województw: lubuskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego (45%). Urodzonymi optymistami są też mieszkańcy województw: podkarpackiego, małopolskiego oraz świętokrzyskiego. Nieco mniej optymistycznie, ale jednak, zadowoleni z poziomu swojego życia są mieszkańcy województw: lubelskiego i podlaskiego (41%), warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego (39%). Nieznacznie mniejsze zadowolenie wykazują mieszkańcy województw: śląskiego, dolnośląskiego i opolskiego (38%) oraz mazowieckiego i łódzkiego (37%). Jak zauważają eksperci, optymizm Polaków może przełożyć się na optymizm branży pożyczkowej. Jeśli nie będzie strachu przed utratą zatrudnienia - co ma istotny wpływ na nastroje finansowe rodaków – to będziemy pozytywnie rozpatrywać kwestię sięgnięcia po pomoc finansową. I tu jak zaznacza Łukasz Smolarek, kierownik ds. Społecznej Odpowiedzialności Biznesu w firmie Provident „[...] Niezmiernie cieszy fakt, że coraz więcej ankietowanych podejmuje odpowiedzialną decyzję o zaciągnięciu zobowiązania finansowego. Klienci odpowiadają sobie na trzy pytania, podstawowe kryteria. Po pierwsze: czy będzie mnie stać na zaciągnięcie zobowiązania finansowego? Po drugie: jak długo będę go spłacał i w konsekwencji: jak wysoka będzie rata?” To świadome podejście do decyzji o sięgnięciu po pożyczkę sprawia, że blisko 72% ankietowanych bez problemu spłaca swoje zobowiązania finansowe i to jest bardzo pozytywny trend – podkreśla Łukasz Smolarek. Po kilkuletnim kryzysie zapewne wiele osób chciałoby wreszcie móc poluzować finansowy pas i pozwolić sobie na choćby drobne szaleństwo zakupowe. Jeśli nie będzie ono wynikało z oszczędności, to zapewne pozwoli na nie zaciągnięta pożyczka. Eksperci zaznaczają, że choć nastroje dotyczące poziomu życia Polaków są optymistyczne, to nie od razu instytucje finansowe odczują wzrost zainteresowania oferowanymi produktami. Nasza świadomość ekonomiczna się zwiększa, a co za tym idzie - rośnie też rozwaga dotycząca pożyczania i wydawania pieniędzy.
Rezygnacja z cukru bez wyrzeczeń
Cukier – mimo że niezdrowy, jego spożycie nie spada. Wynika to z przekonania, że żaden produkt nie jest w stanie go zastąpić. To błąd, ponieważ stewia została już uznana za jego naturalny substytut. Jest to roślina posiadająca substancje 300 razy słodsze od cukru, które jednocześnie nie mają kalorii, nie psują zębów, nie powodują próchnicy i co ważne - nie podnoszą poziomu glukozy we krwi. Poleca się ją wszystkim, w szczególności diabetykom. Stewia trafiła do Polski w 2011 roku wraz z rozporządzeniem Unii Europejskiej i dopuszczeniu jej do spożycia. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Beata Straszewska, przedstawicielka firmy Stewiarnia „[…] Ponieważ stewia jest dostępna na polskim rynku zaledwie od dwóch lat, jej popularność dopiero wzrasta”. Największym zainteresowaniem cieszy się w punktach ze zdrową żywnością, ale powoli pojawia się także w tradycyjnych sklepach. „Jest odpowiednia dla wszystkich osób, które chcą ograniczyć spożycie cukru” – dodaje Beata Straszewska. Osoby cierpiące na cukrzycę powinny zmienić swój sposób żywienia. „[…] Tej zmiany celowo nie nazywam dietą, ponieważ ich sposób żywienia powinien być zmodyfikowany na stałe” – uważa Katarzyna Zadka, Specjalista ds. żywienia Nestlé. Natomiast sam sposób żywienia diabetyków niewiele różni się od tego, który poleca się każdemu z nas. Przede wszystkim należy unikać potraw tłustych i smażonych oraz dużych ilości cukrów prostych. Jednak co zrobić w przypadku, gdy poczujemy ochotę na „coś słodkiego”? „[…] Stewia jest naturalnym słodzikiem. Już jej niewielkie ilości pozwolą nam uzyskać słodki smak, nie dostarczając naszemu organizmowi kalorii” – twierdzi Katarzyna Zadka. Może być użyta jako naturalny słodzik do kawy czy herbaty. Można ją również dodawać do gotowych produktów. „W Polsce dostępne w sprzedaży są jogurty ze stewią, piwo słodzone stewią, czekolady, a cała gama produktów będzie się systematycznie poszerzała” – uważa Beata Straszewska. Dlaczego tak ciężko jest nam zrezygnować z cukru? Ponieważ jego działanie i smak działają uzależniająco. Warto więc zastąpić go czymś innym ze względu na fakt, że jego nadużywanie może prowadzić do szeregu chorób, natomiast w przeciwieństwie do takich używek jak papierosy czy alkohol, nie dowiemy się o tym z opakowania. dostarczył infoWire.pl
Dlaczego warto jeść soję?
Soja należy do rodziny roślin strączkowych podobnie jak fasola i soczewica. Soja była spożywana jeszcze na długo przed narodzinami Chrystusa i mimo upływu kilku tysięcy lat wciąż jest obecna na stołach, nie tylko w Azji, ale również w Europie i Ameryce. Za tak powszechną konsumpcją muszą się kryć zdrowotne właściwości, których zwłaszcza w dzisiejszych czasach trudno nie przecenić. Nasiona soi są źródłem białka roślinnego wyróżniającego się wysoką wartością wskaźnika jakości - PDCAAS oraz mniejszą od białka zwierzęcego zawartością aminokwasów siarkowych. Dzięki temu spożywając soję zapobiegamy nadmiernej utracie wapnia przez nasz organizm. Dlatego białko roślinne może z powodzeniem zastępować w codziennej diecie białko mleka krowiego. Oczywiście nie zalecana jest całkowita rezygnacja z produktów zwierzęcych, ale odpowiednie zbilansowanie diety. Korzystny wpływ soi Soja zawiera błonnik pokarmowy, na temat którego napisano już bardzo dużo. Błonnik wspomaga procesy fizjologiczne, a w szczególności funkcjonowanie układu pokarmowego. Dzięki temu błonnik pokarmowy jest zawsze mile widzianym gościem naszego organizmu, którego możemy częściej gościć dzięki spożywaniu m.in. soi. Błonnikowi towarzyszą witaminy z grupy B oraz składniki mineralne, takie jak: potas, żelazo, wapń, magnez czy fosfor. Takiej dawki witamin, minerałów nie należy sobie odmawiać, a jeśli dodamy jeszcze obecność wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3, wówczas mamy już prawdziwe bogactwo zdrowia, jakim obdarowuje nas soja. W tym miejscu należałoby dodać, że białko sojowe ma dużo korzystniejszy stosunek nienasyconych tłuszczów do nasyconych, co przekłada się na obniżenie poziomu cholesterolu. Korzystny wpływ soi na obniżenie cholesterolu podkreśla uznawany za światowego eksperta w dziedzinie produktów sojowych - profesor Mark Messina. Messyna jest profesorem na amerykańskim na Uniwersytecie Loma Linda oraz współwłaścicielem firmy Nutrition Matters Inc., która zajmuje się doradztwem żywieniowym. Zdaniem prof. Messyny obniżenie złego cholesterolu jest możliwe dzięki proteinom zawartym w ziarnach soi. Korzystny wpływ na obniżenie stężenia złego cholesterolu to nie jedyny pozytywny aspekt, jaki zdaniem profesora wynika ze spożywania soi. Spożywanie tej rośliny w jakiejkolwiek formie może się przyczynić także do zmniejszenia ryzyka wystąpienia chorób serca, w tym choroby wieńcowej. Trudno więc nie doceniać pozytywnego wpływu na organizm jaki jest dziełem produktów sojowych. ALPRO – enjoy plant power! Szeroki wybór produktów sojowych znajduje się w ofercie produktowej ALPRO. Belgijska firma, której dystrybutorem na polskim rynku jest SANTE oferuje konsumentom m.in. waniliowe i czekoladowe desery sojowe, napoje sojowe w naturalnej i smakowej postaci. Jeśli chcecie rozpocząć przygodę z soją, spróbować produktów skomponowanych na jej bazie, sięgnięcie po produkty ALPRO! Soja – modyfikowana genetycznie? Słyszymy zewsząd, że soja jest zdrowa i należy ją regularnie uwzględniać w swoim jadłospisie. Z drugiej strony słyszymy jednak, że soja często bywa modyfikowana genetycznie. Czy dotyczy to każdego sojowego produktu? Otóż nie! Firma Alpro zapewnia, że w procesie produkcji NIE używa surowców modyfikowanych genetycznie. W tym celu zastosowany został specjalny system kontroli, który wyklucza jakikolwiek kontakt z organizmami, których właściwości są wynikiem genetycznej ingerencji. System ten został zaaprobowany i jest regularnie poddawany weryfikacji przez Cert ID – jednostkę certyfikującą. Dzięki takiej drobiazgowej kontroli każdego etapu produkcji, który ewoluuje i z każdym rokiem jest coraz bardziej udoskonalany na sklepową półkę trafiają produkty pozbawione wpływu genetyki. Produkty sojowe Alpro bez GMO za to z Cert ID Niestety produkty sojowe zostały niejako umieszczone w jednym worku z napisem: „modyfikowane genetycznie”. Przyczyną takich zarzutów jest stwierdzenie, iż skoro na opakowaniach nie ma oznaczenia, że produkt „nie jest modyfikowany genetycznie” to oznacza, że jest (sic!). Na produktach Alpro można znaleźć znaczek „Cert ID” oznaczający, że żaden składnik nie został zmodyfikowany genetycznie, a produkt wyróżnia się dodatkowo wysoką jakością. Wydawanie Certyfikatu Cert ID jest zgodne z prawem legislacyjnym Unii Europejskiej i jest stosowane na całym świecie jako zapewnienie konsumentów o towarze spożywczym, wolnym od genetycznych ingerencji (GM Free). Wszystkie produkty Alpro są oznakowane znaczkiem Cert ID, co jest dowodem na to, że firma dba o zdrowie konsumentów, zapewniając im dostarczanie wyłącznie naturalnych składników. *** Dodatkowe informacje: Sante dystrybutorem Alpro W 2000 roku firma Sante A. Kowalski Sp.J. podpisała umowę z Alpro, na mocy której Sante zostało wyłącznym dystrybutorem tej marki w Polsce. Tym samym portfolio firmy zostało uzupełnione o naturalne i zdrowe produkty roślinne (napoje, desery), będące alternatywą do produktów zwierzęcych (mleko, jogurty). Produkty sojowe i Alpro znajdziesz w Sklepie Internetowym Sante: http://sante.pl/k21/alpro http://sante.pl/p147/soja-350g http://sante.pl/k5/produkty-sojowe Certyfikat Cert ID W ramach przyznawania certyfikatu Cert ID wyznaczane zostały dwa standardy maksymalnej zawartości GMO. Standard maksymalnej, przypadkowej obecności śladów genetycznej modyfikacji, których z przyczyn związanych z technologią nie da się uniknąć wynosi 0,1 %. Europejski standard został nieco podniesiony i wynosi obecnie 0,9 %. „Niektóre ilości śladowe GMO w produktach mogą być uboczne lub nieuniknione technicznie. Taka obecność GMO nie powinna więc podlegać wymaganiom dotyczącym etykietowania i możliwości śledzenia”. Wszystkie wyżej wymienione standardy i sposób etykietowania produktów niemodyfikowanych są zgodne z rozporządzeniem Unii Europejskiej nr 1830/2003 z dnia 22 września 2003 roku. Krótka biografia profesora Marka Messina: http://www.soyconnection.com/speakers_experts/expert/mark-messina dostarczył infoWire.pl
Koniec każdego miesiąca to dla znaczącej liczby pracowników czas ogromnego nasilenia stresu. Raporty, zestawienia, bilanse, rozmowy weryfikujące, podsumowujące i oceniające podjęte działania. Jak zatem sprawić by od tego wszystkiego nie zakręciło nam się w głowie i aby efektywność nie została utracona w skutek maksymalnej eskalacji nerwów? Jakiś czas temu prasa rozpisywała się na temat wykładu Sheryl Sandberg, amerykańskiej bizneswoman od kilku lat będącej szefem operacyjnym Facebooka. Zachęcała ona absolwentów Harvard Business School, aby w pracy wyrażali swoje emocje, by płakali i pozwalali płakać innym, bez wstydu i skrępowania. Zdaniem COO Facebooka, okazywanie swoich słabości i mówienie otwarcie o lękach i nadziejach, było jednym z czynników, które pomogły jej w osiągnięciu zawodowego sukcesu. Rada Sheryl Sandberg dla wielu może być jednak nierealizowalna. Rzeczywiście, uwarunkowania kulturowe i społeczne powodują powstawanie barier dotyczących zachowań. Wielu ludzi nie wyobraża zaś sobie ich przekroczenia. Warto zatem sięgnąć po inne metody pozwalające pozbyć się stresu, lub chociaż go zminimalizować. Najważniejsza w tej kwestii jest strategia długookresowa. Reorganizacja życia, czas na sen, relaks, aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie. Czynniki te autentycznie decydują o eliminacji stresu psychologicznego o którym tu mowa. Jakie są jednak sposoby doraźne? Po co sięgnąć, gdy nadejdzie ta nerwowa końcówka miesiąca? Po pierwsze- kontrolowany oddech. Kilka głębokich wdechów pozwoli nie tylko dotlenić mózg, ale również rozluźnić napięte mięśnie. Po drugie nie można zapomnieć o uśmiechu, także w sytuacjach, gdy ciężko nam się uśmiechać. Nawet wymuszony uśmiech powoduje uwalnianie się hormonów odpowiedzialnych za dobre samopoczucie. Istotną czynnością jest także uporządkowanie otoczenia. Nawet gdy mamy do wykonania wiele zadań, lepiej pracuje nam się w porządku. Chaos zwiększa nerwowość. Poszukiwanie w bałaganie potrzebnych natychmiast dokumentów, może wyłącznie dodatkowo zestresować. Czwartym istotnym elementem jest zajmowanie się tylko jedną rzeczą naraz. To nie tylko oszczędność czasu, ale również wyższa jakość realizacji każdego zadania. Pożądany skutek może dać również rozładowanie emocji, czy za pomocą archaicznego zdaniem niektórych narzędzia- piłeczki, czy nawet poprzez zepsucie jakiegoś przedmiotu, uderzenie w coś, czy rozbicie czegoś. Ważne jednak by w tym wszystkim nie zrobić sobie krzywdy, ani nie ponieść znaczących strat materialnych. Pomóc może także wykrzyczenie stresu lub przeciwnie- absolutne wyciszenie się. Warto jednak przede wszystkim uświadomić sobie najistotniejszą rzecz, a mianowicie, że to my jesteśmy panami swojego stresu. Poczucie zestresowania oznacza, że pozwoliliśmy by coś nas zdenerwowało. Jesteśmy więc za to odpowiedzialni w stopniu całkowitym. To nie sprawy nas stresują, ale my stresujemy się nimi. Odrzucenie czarnych myśli, zerwanie z negatywnym samonakręcaniem się i spojrzenie na nerwowe kwestie z innej perspektywy- z boku, będzie zatem najlepszym rozwiązaniem. Stres jest czynnikiem, który we współczesnym świecie towarzyszy nam na co dzień. Nie dotyczy on tylko życia zawodowego, ale często również sfery prywatnej. Chociaż dla niektórych bywa on mobilizujący, zazwyczaj jest przyczyną wypalenia zawodowego i poważnych konsekwencji zdrowotnych. Doświadczenie pokazuje, że istnieją jednak sposoby by pozbyć się tego w większości przypadków zupełnie bezużytecznego uczucia – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant, GRUPA 365NET.GRUPA 365 NET to innowacyjna grupa działająca w obszarze cross-marketingu zintegrowanego wpieranego najnowszymi osiągnięciami technologii w dziedzinie komunikacji PR.Proponujemy kompleksową obsługę 360 oraz doradztwo w obszarze strategii reklamy, marketingu, promocji i PR. Jesteśmy ekspertami działań online w sieci Internet - gdzie rozwijamy projekty o silnym potencjalne komercjalizacji. NR1WINTERNECIE.pl to nasz adres www i miejsce, o które zabiegamy dla naszych klientów. Więcej na: http://www.NR1wINTERNECIE.pl http://www.grupa365net.pl oraz http://www.facebook.com/grupa365net
Zakupy to codzienność. Kupują wszyscy mieszkańcy globu. Kupujemy dużo, ale niekoniecznie z sensem. Stąd też zapewne pojawił się pomysł, by w kalendarzu „dni dziwnych” znalazło się miejsce na Dzień bez Zakupów. W Stanach Zjednoczonych przypada on w piątek po Święcie Dziękczynienia, w Europie - na ostatnią sobotę listopada. Jego ideą jest zwrócenie uwagi na problem, jakim jest zakupoholizm. Piękna witryna sklepu zawsze będzie zwracać uwagę przechodniów. Skłoni nie tyle do zatrzymania się, ile zachęci, by wejść do środka. Duże sklepy również mają swoje sposoby na klientów. Nęcą, szczególnie teraz przed świętami, kiedy wpadamy w szał kupowania, a bariera przed wydawaniem pieniędzy łatwo znika. Dobrze, gdy do zakupów podchodzimy z rozsądkiem, a na szaleństwo pozwalamy sobie od czasu do czasu. Niestety, nie jest trudno przekroczyć niebezpieczną granicę, kiedy to zakupy są już nie tylko sposobem na życie, ale i chorobą. Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra i ordynator kliniki Wolmed twierdzi: „Zakupoholizm jest to uzależnieniem od robienia zakupów. Osoba nie kontroluje robienia zakupów i przeznacza na nie około 60% swoich dochodów. Spędza w centrach handlowych od 20 do 40 godzin tygodniowo, a podczas robienia zakupów czuje się spełniona, ma przypływ endorfin do mózgu, jest zadowolona i szczęśliwa.” Zjawisko zakupoholizmu nie jest przypisane ani do żadnej płci, ani do grupy wiekowej czy zawodowej. Według badań około 6% ludzi ma ten problem. I choć w Polsce nie ma jednoznacznych danych na ten temat, to wiemy, że robiono badania w Wielkiej Brytanii i tam ponad 10% społeczeństwa uzależnione jest od zakupów. Podobnie statystyki kształtują się w Stanach Zjednoczonych. Niewątpliwą rolę w leczeniu zakupoholizmu odgrywają najbliżsi osoby uzależnionej. „[…] Należy uświadomić osobie chorej, że robi te niekontrolowane zakupy, że znajdujemy jakieś niepotrzebne ubrania, buty, kosmetyki. Ta osoba musi sobie zdać sprawę, że jest w takim błędnym kole. Ważne jest też ograniczenie środków pieniężnych, zablokowanie karty i zgłoszenie się do specjalisty, do lekarza psychiatry, lekarza terapii uzależnień” – podpowiada Sławomir Wolniak. Wyjście z zakupoholizmu nie należy do najłatwiejszych zadań życiowych – zresztą jak z każdego uzależnienia. Ważne jednak, by zdać sobie sprawę z wagi problemu i mieć lub dawać wsparcie najbliższym. A Dzień bez Zakupów, który cieszy się coraz większą popularnością, niech dla wszystkich będzie nie tyle jednorazowym wydarzeniem, ile impulsem do zmian i nowego spojrzenia na zakupy.
Bieganie (nie) tylko dla kobiet
Sport to zdrowie, a bieganie jest jego najprostszą formą. Nie trzeba się tego uczyć i nie wymaga to praktycznie żadnych nakładów finansowych. Najtrudniejsza jest sama decyzja o rozpoczęciu treningów. By ułatwić ten pierwszy krok, organizowanych jest coraz więcej sportowych wydarzeń, takich jak na przykład Samsung Irena Women’s Run – bieg nietypowy, bo tylko dla kobiet. W dobie mody na zdrowy styl życia coraz więcej osób decyduje się na aktywne spędzanie wolnego czasu. I choć szybszymi biegaczami są mężczyźni, to kobietom na pewno nie można zarzucić braku pasji i zaangażowania. Między innymi z tego powodu już po raz piąty odbył się bieg przeznaczony wyłącznie dla kobiet. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Irena Szewińska, mistrzyni olimpijska, legenda polskiej lekkiej atletyki i patronka biegu „[…] To bardzo ważne wydarzenie. Organizowany jest w Polsce bieg tylko dla pań. Piękna trasa ze startem na Agrykoli, kilometrowym odcinkiem prowadzącym po ścieżkach Łazienek Królewskich. W sumie dystans do pokonania to jedynie 5 kilometrów i nie powinen stanowić większego obciążenia dla pań”. Z każdym rokiem uczestniczek jest coraz więcej. „[…] Kobiety przyciąga fakt, że bieg organizowany jest wyłącznie dla nich. Podoba im się to, że mogą rywalizować ze sobą” – uważa Olaf Krynicki, rzecznik prasowy Samsung Electronics Polska. „[…] Do tegorocznego biegu zgłosiło się ponad 3 tysiące pań. Myślę, że ten bieg na stałe wpisał się w kalendarz sportowych imprez Warszawy” – dodaje Irena Szewińska. W biegu wzięły udział kobiety w różnym wieku, z różnym poziomem kondycji fizycznej. Tu nie rywalizacja jest najważniejsza, a sama idea sportu i zdrowego stylu życia. Liczy się przede wszystkim udział. Na koniec każda uczestniczka otrzymała "złoty medal" - każda z nich jest zwyciężczynią. dostarczył infoWire.pl
Mucovagin żel ? nowy produkt wiodącej marki ginekologicznej
Mucovagin żel to rozszerzenie marki Mucovagin, znanej z innowacyjnego składnika - BASHYAL™ kwasu hialuronowego o specjalnej, drobnocząsteczkowej strukturze. Nowa forma pozwala na podwójne zastosowanie: dopochwowo oraz na zewnętrzne okolice intymne. Mucovagin pod postacią globulek dopochwowych zyskał uznanie za skuteczne działanie w leczeniu ran po porodzie, operacjach ginekologicznych oraz poprawę komfortu intymnego przy suchości pochwy, która dotyka kobiety w każdym wieku. Nowa forma produktu - Mucovagin żel jest odpowiedzią na rozszerzenie wskazań do stosowania kwasu hialuronowego BASHYAL™ w regeneracji pochwy. Może być stosowany w tych samych wskazaniach co Mucovagin globulki, a dodatkowo jest polecany przez specjalistów po zabiegach i operacjach ginekologicznych zewnętrznych okolic intymnych jak: wagino plastyka, operacje i plastyka sromu, lifting pochwy, plastyka krocza. Postać żelu może szczególnie odpowiadać kobietom po porodzie np. dla szybszego gojenia się rany po nacięciu krocza. Oprócz tego zastosowania, ma jeszcze wiele innych - ze względu na bezpieczny i hipoalergiczny skład (bez podrażniających konserwantów i zapachów) produkt jest skuteczną alternatywą dla popularnych lubrykantów aptecznych. Kwas hialuronowy w żelu dla regeneracji pochwy - „Rozszerzamy markę Mucovagin, aby pacjentki mogły wybrać produkt najlepiej dostosowany do swoich indywidualnych potrzeb. Skład Mucovagin żel, jego działanie i skuteczność jest identyczna jak globulek Mucovagin. Wierzę, że nowy produkt pomoże wielu kobietom odzyskać intymny komfort.” – mówi Agata Chodakowska, Group Brand Manager. Co ważne dla pacjentek Mucovagin żel pozostaje w tej samej cenie co znane już globulki dopochwowe. Mucovagin żel – w sterylnym opakowaniu: tuba 25 ml + 7 jednorazowych aplikatorów dostępny jest w aptekach oraz w sprzedaży internetowej: DrogeriaZdrowie.pl Verco Sp. z o.o. to dynamicznie rozwijająca się firma działająca na rynku farmaceutycznym oraz FMCG. Tworzy i wprowadza innowacyjne produkty z dziedziny ginekologii i okulistyki. Portfolio Verco zawiera sześć nowatorskich marek ginekologicznych, w tym trzy wiodące na polskim rynku: PregnaPLUS, Mucovagin oraz Trivagin. Główne obszary ginekologicznych produktów Verco to suplementacja kobiet w ciąży, infekcje intymne i pielęgnacja okolic intymnych, ginekologia operacyjna, leczenie blizn po cięciu cesarskim. Częścią Verco jest firma OFTA. To firma R&D specjalizująca się w okulistyce oraz Rynkowy Lider Innowacji 2012. OFTA posiada w swoim portfolio cztery wiodące marki okulistyczne na polskim rynku: Vitroft, Retrixoft, Dexoftyal i Demoxoft. Zgodnie ze strategią firmy Verco wszystkie produkty zostały opracowane według standardów Evidence Based Medicine i najnowszych rekomendacji Towarzystw Naukowych. dostarczył infoWire.pl
Polski czytelnik na bakier z książką
Konto bankowe wesprze edukację finansową dzieci
Walentynki wśród sportowców w Soczi!
Mlekpol przystępuje do akcji #GaszynChallenge i wspiera leczenie małej Hani
