Publication date:
Wiadomości branżowe

Nadużycia i korupcja – problemy etyczne Polaków

Wykrywanie korupcji jest coraz większe, natomiast nie ulegają poprawie standardy etyczne Polaków. Tolerancja wszelkich niepoprawnych zachowań jest największą bolączką naszego społeczeństwa. Owszem, potępiamy zachowania korupcyjne na najwyższym szczeblu, przeciwstawiamy się wyzyskowi i nadużyciom w przedsiębiorstwach, jednak sami bardzo często dopuszczamy się nieetycznych zachowań w naszym „małym świecie”. Korupcja jest nadużyciem stanowiska w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Jej poziom może być bardzo różny, w zależności od danej sytuacji i możliwości, wynikających z pełnionej funkcji. Z korupcją możemy spotkać się praktycznie wszędzie i to jest główny problem, ponieważ każde tego typu zachowanie jest złe i ma znamiona patologii, niezależnie czy jest to przyjęcie łapówki za ustawienie dużego przetargu, czy upominek podarowany lekarzowi za dobrą opiekę. W związku z tym, jak rozpoznać takie nadużycie? Jak mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Witalis z firmy EY „[…] najbardziej kojarzy się przysłowiowa koperta, ale od wielu lat łapówki mają szerszy zasięg. Prezent, sponsorowanie wycieczki, czy jeszcze bardziej miękkie formy, jak pomoc w zatrudnieniu kogoś z członków rodziny. Tych mechanizmów jest bardzo dużo, a ich ilość ciągle rośnie”. Widzimy więc, że nie zawsze łatwo jest dostrzec to zjawisko. W niektórych krajach ten problem jest większy, w innych mniejszy. Jak zauważa Wojciech Nagel z Giełdy Papierów Wartościowych „[…] Bułgaria jest krajem, w którym obniżono system podatkowy 2-3-krotnie, w zależności od tego, z jakich źródeł płynie.  Postanowiono w ten sposób stworzyć swoistą tarczę antykorupcyjną. Uznano, że jeśli obywatel będzie płacił 10-procentowe podatki, nie będzie mu się chciało wręczać łapówek”. Trudno jednak zakładać, że zmniejszenie podatków uzdrowi cały system. „[…] Moim zdaniem problem tkwi głębiej. Chodzi o przyzwolenie na różnego rodzaju zachowania, na przykład jazdę pod wpływem alkoholu. To, co jest potrzebne, to ruch w kierunku zmiany zachowań mentalnych ludzi” – twierdzi Wojciech Nagel. „[…] Są takie zachowania, wobec których nie mamy żadnego problemu. To zaczyna się od rzeczy prostych, takich jak ściąganie na egzaminach, różnego rodzaju fuch, na których sobie dorabiamy. Nikt jednocześnie nie patrzy na to z perspektywy pracodawcy, który płaci pracownikowi za pracę, a nie za to, żeby równolegle jeszcze sobie dorabiał. Ta tolerancja wobec nieetycznych zachowań powoduje, że one się zdarzają. Zazwyczaj krzywo patrzy się na sygnalistę, czyli osobę, która informuje o tych nadużyciach” – dodaje Mariusz Witalis. Niepokój powodują wyniki przeprowadzonych niedawno badań, według których 50% ludzi pełniących funkcje kierownicze w polskich przedsiębiorstwach, byłoby skłonnych podjąć działania nieetycznie, jeżeli miałoby to na celu biznesowe powodzenie firmy. To oznacza, że w sytuacji wyboru - co drugi przedsiębiorca jest gotowy dopuścić się co najmniej nagięcia przepisów i prawa, w celu uzyskania własnych korzyści. Z każdym zachowaniem patologicznym należy walczyć, a takim bez wątpienia jest korupcja. Natomiast jak to zrobić? „Jestem przeciwnikiem tego, żeby penalizować wszystko i podwyższać kary. Działania edukacyjne, akcje na rzecz lepszej komunikacji wewnątrz społecznej, pokazywanie dobrych praktyk jest tym, co trzeba robić. Należy promować dobre rozwiązania i je nagradzać. Z kolei kary powinny być czymś ostatecznym” – uważa Wojciech Nagel. Z jednej strony możemy być optymistami, ponieważ wykrywalność nadużyć w Polsce rośnie. Z drugiej strony niestety fakt, że wykrywalność jest wyższa oznacza, że te zjawiska ciągle występują, a to już pocieszające nie jest. Powszechna akceptowalność korupcji powoduje, że bardzo ciężko jest z nią walczyć. W związku z tym nadużyciom musimy powiedzieć stanowcze „nie”, a naprawę systemu zacząć od siebie – dając dobry przykład.   dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Choroba podczas urlopu ? jak się przed nią zabezpieczyć

Wakacje w Tunezji, Egipcie, Maroko czy w Tajlandii to dla Polaków wakacyjna codzienność. Jednak nawet podczas podróży po krajach europejskich, zwłaszcza tych organizowanych na własną rękę, warto czuć się bezpiecznie. I choć problemy zdrowotne, to ostatnia rzecz, o której chcemy myśleć planując urlop lub delegację, należy pamiętać o „zdrowotnych zobowiązaniach”. Przed planowanym wyjazdem przede wszystkim warto sprawdzić, jakie świadczenia zdrowotne są bezpłatne w kraju, do którego planujemy wyjazd, a za jakie będziemy zobowiązani dopłacić. Tego typu informacji szukać należy na stronie internetowej Narodowego Funduszu Zdrowia. Natomiast w przypadku dalekich podróży, jeszcze na kilka tygodni przed planowaną datą wylotu warto odwiedzić specjalistę z poradni medycyny podróży. O czym jeszcze warto pamiętać przed wyjazdem, aby na miejscu czuć się bezpiecznie? Podróże po krajach europejskich Każdy podróżujący znajdując się w innym państwie Unii Europejskiej ma prawo do świadczeń zdrowotnych, zarówno przy zdarzeniu losowym, wypadku, jak podczas choroby. Podczas podróży po Europie przydatna  będzie Europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego. –  Wyjeżdżając do krajów Unii Europejskiej dobrze jest także wyrobić sobie kartę EKUZ, czyli Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego. Otrzymać ją można w każdym oddziale NFZ po wcześniejszym przesłaniu aplikacji  – informuje Aleksandra Jakiel z Tripsta.pl, internetowego biura podróży. – Wyrobienie dokumentu nie zajmuje dużo czasu i przebiega niezwykle sprawnie – dodaje Jakiel. Prawu do opieki medycznej podlega, każda osoba posiadająca ubezpieczenie zdrowotne w kraju należącym do Unii Europejskiej. Karta EKUZ to dowód świadczący o tym, że jesteśmy ubezpieczeni. Jest to również gwarancja bezpłatnej opieki medycznej przysługującej wszystkim obywatelom UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego na podstawie przepisów o koordynacji systemów ubezpieczeniowych.Jej posiadanie uprości płatności i procedury zwrotu poniesionych kosztów leczenia za granicą, a przede wszystkim umożliwi przebywającemu poza granicami kraju w uzyskaniu pomocy medycznej w każdej publicznej  przychodni. W wielu przypadkach warto również pomyśleć o dodatkowym ubezpieczeniu zdrowotnym. – Przed wyjazdem za granicę warto wykupić ubezpieczenie kosztów leczenia oznaczane symbolem KL. Da nam ono poczucie bezpieczeństwa, a towarzystwo ubezpieczeniowe, oprócz pokrycia kosztów ewentualnego leczenia, pomoże podróżującemu znaleźć  najbliższego lekarza, szpital lub zorganizuje wizytę domową –informuje Marzena Olędzka Kierownik Centrum Medycznego Falck. Jest to komfortowe rozwiązanie, gdyż korzystając z pomocy polskiego ubezpieczyciela nie musimy znać języka kraju, do którego się udajemy.  Podróże po Afryce, Ameryce Południowej lub Azji Planując podróż do odleglejszych zakątków świata warto się zaszczepić. – Do większości krajów egzotycznych dobrze jest zaszczepić się przeciw żółtaczce pokarmowej WZW A+B – szczepionka podawana w trzech dawkach w ciągu pół roku – informuje Marzena Olędzka. Co więcej, do niektórych krajów wymagane są szczepienia ustalone odgórnie przez Sanepid. Pewnych szczepień wymagają również niektóre kraje. Przed wjazdem do nich należy wylegitymować się specjalną książeczką, w której szczepienia są   udokumentowane. Na kilka miesięcy przed wyjazdem warto umówić się na wizytę w poradni medycyny podróży lub skorzystać z porady lekarza chorób zakaźnych. Specjalista pomoże zdecydować, czy szczepienie jest konieczne. W żadnym wypadku nie powinniśmy decydować o tym sami. Lekarz podpowie również w jakie leki wyposażyć podróżną apteczkę i na co zwracać szczególną uwagę już na miejscu pobytu. Bywa również, że podróżujący będzie zmuszony przyjmować nie tylko szczepienia, ale także leki jeszcze przed wyjazdem (malaria, wścieklizna). Jakie leki warto zapakować do walizki? W zagraniczną podróż przede wszystkim warto zabrać dobry stan zdrowia. Do walizki należy spakować podstawowe leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe oraz te przeciw biegunce. Użyteczne będą środki przeciwko komarom. Zwykłe, rozpuszczalne wapno nie zajmie dużo miejsca, a także może być przydatne, choćby w przypadku reakcji alergicznej. Nie należy zapominać o zabraniu zapasu leków, które przyjmujemy regularnie zgodnie z zaleceniami lekarza. – Taki zapas powinien stanowić ok. 150 proc. zwykłego zapotrzebowania w analogicznym okresie. Wówczas leku nam nie zabraknie, a w przypadku zaostrzenia stanu chorobowego możemy zwiększyć dawkę –informuje Marzena Olędzka. – Ale tylko w przypadku, jeżeli jest to zgodne z terapią ustaloną przez lekarza prowadzącego nas w danej chorobie – dodaje. Na miejscu warto pamiętać o odpowiedniej higienie, choćby częstym myciu rąk oraz piciu butelkowanej wody i ochronie przed słońcem.  Jeśli w podróż  wybieramy się z maluchem książeczka zdrowia nie jest konieczna. Należy jednak dobrze wiedzieć czy nasza pociecha na coś choruje, czy ma uczulenia na leki oraz na co jest zaszczepiona. Podróżując z dzieckiem warto wyposażyć się w termometr i podstawowe środki opatrunkowe – tak na wszelki wypadek. Warto również sprawdzić numery pogotowia ratunkowego w kraju, do którego się wybieramy. Nie wszędzie jest to numer 999 lub 112, a może okazać się, że taka wiedza będzie bardzo przydatna już na miejscu pobytu. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Zacznij zdrowo dzień!

Szlanka soku do śniadania to najlepszy scenariusz poranka, który pozwala nie tylko smacznie, ale przede wszystkim zdrowo rozpocząć dzień. Marka TYMBARK, we współpracy z lokalnymi śniadaniowniami, rozpoczyna właśnie niecodzienną kampanię „Śniadanie TYMBARK”. W pięciu największych miastach Polski – Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu – serwowane będą pożywne i inspirujące do samodzielnego przygotowania w domu śniadania autorstwa blogerów kulinarnych, zwycięzców konkursu zorganizowanego przez producenta soków 100% Tymbark. Konkurs „Śniadanie TYMBARK” zorganizowany na portalu Durszlak.pl zachęcał blogerów kulinarnych do podjęcia wyzwania i udowodnienia, że przygotowanie pełnowartościowego, smacznego i zdrowego śniadania wcale nie musi zajmować wiele czasu. Koniec z wymówkami Przeprowadzone na zlecenie marki TYMBARK w październiku 2013 roku badanie „Dwa śniadania Polaków” obnażyło dość niepokojący fakt – większość z nas tylko w weekendy ma czas, aby zadbać o obecność witamin na talerzu. Tegoroczny projekt producenta soków 100% Tymbark „Środa to mała sobota” pokazuje, jak zdrowe nawyki śniadaniowe przenieść na pozostałe dni tygodnia i uświadamia, że przygotowanie takiego posiłku wcale nie zabiera więcej czasu. Zadanie konkursowe „Śniadania TYMBARK” polegało na przygotowaniu menu komponującego się ze szklanką soku 100% Tymbark. Swoją propozycją blogerzy kulinarni mieli udowodnić, że rano wystarczy chwila, by wyczarować idealny posiłek. Projekt „Środa to mała sobota” bierze na celownik odwieczną wymówkę „nie było czasu” i zaznacza, że odpowiednio dobrane składniki porannego posiłku to gwarancja lepszego samopoczucia w ciągu całego dnia. W dalszej perspektywie, regularne picie soków to także zwiększona odporność organizmu Sok 100% multiwitamina TYMBARK to źródło 12 witamin oraz magnezu. Ze względu na zawartość kwasów foliowego i pantotenowego jest nieocenionym dodatkiem do posiłków dla kobiet w ciąży. Dzięki biotynie pomaga zachować zdrową skórę i paznokcie, a mając w swoim składzie także magnez i witaminę D wspiera nasz organizm w utrzymaniu zdrowych zębów i kości. „Śniadanie TYMBARK” w topowych śniadaniowniach W pięciu miastach Polski – Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu – serwowane będą śniadania autorstwa blogerów kulinarnych, zwycięzców konkursu „Śniadanie TYMBARK”. Przez cały miesiąc, od połowy czerwca do połowy maja we wrocławskiej śniadaniowni Central Cafe będzie można zamówić „Rogalika francuskiego z wędzonym łososiem, kiełkami słonecznika i jajkiem poszetowym” autorstwa Justyny Pawlik prowadzącej bloga „Sezon na smak” (http://sezonnasmak.blog.pl). Wszyscy wrocławianie i mieszkańcy okolicznych miejscowości będą mięli niepowtarzalną okazję, aby osobiście przekonać się jak smakuje „Rogalik” ze szklanką soku Tymbark. Dodatkowo, dwuosobowe zaproszenia na „Śniadanie TYMBARK” do Monsieur Cafe będzie można wygrać 22 czerwca słuchając uważnie Radia RAM między godziną 12 a 14 i biorąc udział w konkursie dotyczącym zasad zdrowego odżywiania. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Nowa jakość depilacji dla aktywnych kobiet

Nowa jakość depilacji dla aktywnych kobiet Atrakcyjny i zadbany wygląd to atrybut nowoczesnej kobiety sukcesu. Szczególnie wiosną i latem wypielęgnowana, piękna i gładka skóra to kobiecy must-have. Co zrobić, żeby codzienna depilacja przestała być uciążliwa czy czasochłonna? Warto zapoznać się z nowościami na kosmetycznym rynku i sięgnąć po innowacyjny Krem do depilacji pod prysznicem marki Veet®. Nowoczesna i aktywna kobieta nieustannie mierzy się z wyzwaniami dnia codziennego. Łączy karierę, codzienne obowiązki oraz życie rodzinne z dbałością o atrakcyjny wygląd, jednocześnie pragnąc wygospodarować chwilę tylko dla siebie. Aby sprostać tym wszystkim wyzwaniom, warto sięgnąć po rozwiązania, które pozwolą na oszczędność czasu, tak cennego dla każdej aktywnej kobiety, świadomej swoich atutów. Krem, który działa za Ciebie Gdy, w natłoku codziennych obowiązków, nie masz czasu na wizytę u kosmetyczki, a pospieszne golenie kojarzy ci się z podrażnieniami i zacięciami, sięgnij po Veet® Krem do depilacji pod prysznicem. Koniec z uciążliwą i czasochłonną depilacją. Podczas, gdy ty będziesz brała prysznic, ten kosmetyk praktycznie wykona depilację za Ciebie. Wystarczy, że nałożysz krem przed rozpoczęciem kąpieli. Po ok. 3 minutach zetrzyj go za pomocą załączonej gąbeczki, która pozwoli na usunięcie produktu wraz z niechcianymi włoskami, a także zapewni masaż twojej skórze. Veet® Krem do depilacji pod prysznicem jest idealny do depilacji nóg, rąk, pach i okolic bikini. Skutecznie działa nawet na krótkich włosach. By depilacja poszła gładko Wrażliwa skóra kobiety jest podatna na podrażnienia i przesuszenia, szczególnie, jeśli poddana jest regularnym zabiegom depilacyjnym. Dzięki unikalnej formule i zawartości kompleksu nawilżaczy Veet® Krem do depilacji pod prysznicem umożliwia usuwanie zbędnych włosków przy jednoczesnym nawilżaniu i odżywianiu skóry. Ważne, żeby dobrać kosmetyk odpowiednio dla potrzeb i  typu Twojej skóry. Dlatego Veet® Krem do depilacji pod prysznicem dostępny jest w czterech wersjach, a każda z nich posiada formułę ze składnikami zapewniającymi jak najlepszą ochronę i pielęgnację, stosownie do indywidualnych  potrzeb. Veet® krem do depilacji z mleczkiem lotosu i jaśminem gwarantuje pielęgnację skóry normalnej, krem z masłem shea i aromatem lilii zapewnia nawilżenie skóry suchej, krem z aloesem i witaminą E odpowiada na specjalne potrzeby skóry wrażliwej, a zmysłowy krem Suprem’Essence otula zmysły aromatycznymi olejkami eterycznymi i zapachem róży. Wszystkie rodzaje Veet® Kremu do depilacji pod prysznicem są testowane dermatologicznie, a więc bezpieczne dla skóry. Rekomendowana cena detaliczna: 24,99 PLN dostarczył infoWire.pl

Publication date:

Dla jednych dom powinien mieć nowoczesną prostą bryłę, niewielkie nachylenie dachu, duże okna. Drudzy kochają tradycję, klasykę i ponadczasową elegancję. Bez względu jednak na to, jaki dom nam się marzy, warto zadbać o wszystkie szczegóły mające wpływ na powodzenie planu – poczynając od wyboru dobrego projektu, po zabezpieczenie dobytku na przyszłość. Własny dom – to marzenie wielu z nas. Część usilnie dąży do zrealizowania postawionego celu, by po trosze zrekompensować sobie brak przestrzeni, czy to w mieszkaniu, czy na osiedlowym podwórku. Rozwiązania są dwa. Dom można kupić – wtedy dostaje się wszystko od razu: stojący budynek, zagospodarowaną działkę, uregulowany stan prawny nieruchomości itp. Dom można też wybudować. I choć to czasem biurokratyczna droga przez mękę, to stawiając go od podstaw, dom będzie taki jak chcemy, jaki sobie wymarzyliśmy. A zapewni go projekt - albo ten stworzony przez architekta, albo ten gotowy. Katalogi oferują naprawdę duży wybór projektów domów, zatem nie powinno być problemów ze znalezieniem satysfakcjonującego rozwiązania. A jaki projekt domu jednorodzinnego jest najlepszy? Odpowiedź jest prosta - zaznacza Mariusz Dębski, dyrektor ds. rozwoju i strategii firmy architektonicznej Z500. „Dom musi się nam podobać, wizualnie spełniać nasze oczekiwania. Dlaczego? Bo w tym domu będziemy żyć przez 30-40 lat i to jest pierwszy ważny aspekt. Drugi element to powierzchnia. Musimy wziąć pod uwagę, jak dużą mamy rodzinę – ile pokoi jest potrzebnych – przy czym zachęcam do nie budowania domów zbyt dużych. […] Raczej mniejsze pokoje, a większy salon, […] bo powierzchnia rzutuje nie tylko na koszt budowy domu, ale przede wszystkim koszty jego późniejszej eksploatacji.” Dobry projekt spełnia oczekiwania właścicieli, jak również jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. W tej kwestii pomocą służą pracownicy firm architektonicznych. Ale to, czy wygląd wymarzonego domu powinien być tradycyjny, czy też bardziej nowoczesny – to już zależy od nas. „W Polsce jest trend na domy o nowocześniejszej bryle, które nie są dworkami, nie przypominają domów staropolskich. Ludzie chcą mieszkać w czymś ładnym” - twierdzi Mariusz Dębski. „Wybierane są płaskie dachy. I choć nie wszystkie gminy na to się zgadzają, to jest powrót do nich. Nie do takiej kostki mazowieckiej z lat 80-tych, ale do prawdziwych domów z lat 30-tych XX wieku.[...] Wybierane są na pewno domy mniejsze. Jeszcze trzy, cztery lata temu średnia powierzchnia domu wynosiła około 180 m2. W tej chwili jest to 140m2 i mniej.” Budowa domu to nie lada wydatek. Drugie tyle, a nawet więcej pochłania jego wykończenie i wyposażenie. Warto zatem zadbać, by dorobek całego życia został należycie zabezpieczony. I nie chodzi tu o kupno drzwi antywłamaniowych czy zainstalowanie dobrych zamków. Idealnym zabezpieczeniem na „czarną godzinę” jest wykupienie ubezpieczenia mieszkaniowego. Obejmuje ono zarówno nieruchomości, jak i ruchomości. Jak podkreśla Marcin Jaworski, rzecznik prasowy Grupy Warta „[...] ludzie często nie doceniają tego, ile tak naprawdę już zgromadzili przedmiotów. Ile kosztowałoby ich odtworzenie - np. mebli, ubrań, sprzętu RTV i AGD. Nikt tego nie liczy i efekt jest taki – jak pokazuje nasza praktyka - że po szkodzie nagle okazuje się, iż ta określona przez klienta suma ubezpieczenia jest zdecydowanie zbyt niska. Dlatego uruchomiliśmy aplikację, która pozwala oszacować, ile mienia zgromadziliśmy, na jaką kwotę.” Ubezpieczenie mieszkaniowe obejmuje nie tylko ochronę domu czy ruchomości, ale jest to też sposób na zapewnienie sobie wygody i komfortu - twierdzi Marcin Jaworski. „W ramach pakietów assistance, które są dodawane do ubezpieczeń, można liczyć np. na organizację i pokrycie kosztów wizyty lekarskiej. To działa nie tylko w domu, który objęty jest ubezpieczeniem, ale w dowolnym miejscu, np. na wczasach.” Jednym słowem – poczynając od marzeń, aż po ich zrealizowanie – rozpatrując kwestię posiadania domu, trzeba mieć głowę na karku. Należy bowiem myśleć nie tylko o teraźniejszości, ale też wybiegać i przewidywać to, co może stać się w przyszłości. Zapewne warto się trochę pogimnastykować i załatwić wszelkie formalności raz, a porządnie. Po to, by móc spokojnie siedzieć w fotelu w zaciszu własnego domu.    

Publication date:

Austriacki oddział firmy Samsung wraz z Wydziałem Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wiedeńskiego zainicjowali wyjątkową inicjatywę "Power Sleep", której celem jest zachęcenie użytkowników smartfonów i tabletów z całej Austrii do wspierania starań naukowców walczących z takimi schorzeniami jak nowotwory czy choroba Alzheimera. Ma to być możliwe dzięki aplikacji na system Android, pozwalającej udostępnić na potrzeby badań naukowych niewykorzystaną moc obliczeniową mobilnych urządzeń, których użytkownicy akurat śpią. Technologia może umożliwiać realizację wielkich rzeczy, ale tylko wtedy, gdy kontroluje ją człowiek. Osiągnięcia Thomasa Rattei i jego zespołu z Uniwersytetu Wiedeńskiego – wspomagane informatyką i naukową analizą białek – są dla nas cennym źródłem inspiracji. Power Sleep to wyraz naszego uznania dla ich pracy, a jednocześnie nasz wkład w walkę z rakiem i chorobą Alzheimera – wyjaśnił Martin Wallner, dyrektor ds. technologii informatycznych i komunikacji mobilnej w Samsung Electronics Austria. Sercem tego ogólnokrajowego programu, którego premierę zaplanowano na 15 lutego, jest autorska aplikacja Power Sleep. Pretekstem do jej opracowania było to, co prof. Rattei uważa za główną bolączkę badań naukowych: niedobór mocy obliczeniowych. Aby skutecznie walczyć z rakiem lub chorobą Alzheimera, musimy wiedzieć jak powstają białka. W tym celu niezbędne są całe serie testów wymagających ogromnej mocy obliczeniowej. To właśnie na tym etapie Power Sleep pomaga budować pomost pomiędzy nauką a społeczeństwem. Nie tylko przyspiesza postęp naszych badań, lecz jednocześnie umożliwia każdemu Austriakowi udział w tym projekcie i spełnienie dobrego uczynku podczas snu. Im więcej uczestników, tym lepszy wynik – podsumował Dr Thomas Rattei, profesor bioinformatyki na Uniwersytecie Wiedeńskim. Prosta aplikacja – doskonałe rezultaty Zasada działania aplikacji Power Sleep jest niezwykle prosta. Choć wygląda jak typowy budzik w smartfonie, to poza zwykłą funkcją budzenia wnosi istotną wartość dodaną. Gdy użytkownik śpi, smartfon "pracuje" na rzecz słusznej sprawy, użyczając dostępnej mocy obliczeniowej na potrzeby badań naukowych. W praktyce oznacza to, że urządzenie odbiera przesłane z Uniwersytetu Wiedeńskiego niewielkie pakiety danych – poniżej 1 MB, a więc mniejsze od przeciętnego pliku MP3 – i odsyła je z powrotem po wykonaniu określonych obliczeń. Dane te trafiają bezpośrednio do prowadzonej przez prof. Rattei naukowej bazy danych, gromadzącej wyniki serii badań białek z całego świata, a następnie są udostępniane społeczności naukowej do dalszych badań porównawczych. Z technologicznego punktu widzenia Power Sleep bazuje na usługach BOINC (Berkeley Open Infrastructure for Network Computing) amerykańskiego Uniwersytetu w Berkeley. Jest to łącząca ok. 60.000 komputerów stacjonarnych globalna sieć naukowa, wykorzystująca zgromadzone urządzenia do prowadzenia skomplikowanych obliczeń w ramach badań. Power Sleep wykracza poza to rozwiązanie, integrując z siecią urządzenia mobilne, zwłaszcza że, jak zauważa Wallner, moc obliczeniowa najnowszych smartfonów jest porównywalna z parametrami komputerów stacjonarnych i notebooków. Już od 15 lutego 2014 aplikację Power Sleep będzie można pobrać bezpłatnie ze sklepów Samsung App Store oraz Google Playstore na urządzenia z systemem operacyjnym Android od wersji 2.3*. Aby uniknąć nadmiernej (często limitowanej w ramach abonamentu) transmisji danych poprzez sieci komórkowe, domyślne ustawienia aplikacji zakładają korzystanie wyłącznie z sieci Wi-Fi**. W razie potrzeby możliwe jest także korzystanie z trybu 3G. Ponadto aplikacja działa tylko po podłączeniu urządzenia do ładowarki, przy całkowicie naładowanym akumulatorze. Power Sleep ma dostęp wyłącznie do procesora, podczas gdy osobiste dane użytkownika pozostają nienaruszone. Po zakończeniu sesji obliczeń aplikacja pozwala użytkownikowi poznać wkład wniesiony w badania podczas jego snu. Launching People – ludzie w centrum uwagi Samsung Austria dzięki Power Sleep stawia istotny, ogólnokrajowy krok naprzód w ramach globalnej inicjatywy Samsunga "Launching People". Tu w centrum uwagi są ludzie. Podstawowym celem firmy Samsung jest wykorzystanie technologii w celu wsparcia lub uwolnienia potencjału ukrytego w każdym człowieku, tak aby mógł on realizować swoje pasje i marzenia – zarówno zawodowe jak również prywatne. Jedną z takich osób jest prof. Rattei. Poświęcił się badaniom białek przy wykorzystaniu zaawansowanych systemów baz danych na rzecz walki m.in. z nowotworami i chorobą Alzheimera. Samsung za pomocą Power Sleep może wspierać badacza oraz jego zespół w dochodzeniu do celu nową, innowacyjną drogą. Poza opracowaniem aplikacji Power App Samsung wspiera tę cenną inicjatywę szeregiem innych działań, których celem jest zachęcenie Austriaków do wsparcia tej inicjatywy - rozpoczęto już emisję reklam telewizyjnych oraz internetowych, a także zakrojoną na szeroką skalę kampanię w sieci i w salonach sprzedaży.   Dodatkowe informacje: http://powersleep.samsung.at Zdjęcia w wysokiej rozdzielczości: http://s.samsung.at/img_Power_Sleep Strona www: http://powersleep.samsung.at * Zaleca się urządzenia z systemem Android w wersji 4.1 lub wyższej ** Wszelkie opłaty za transmisję danych w związku z korzystaniem z aplikacji Power Sleep leżą po stronie użytkownika. Należy zwrócić uwagę na ewentualne ograniczenia przesyłu danych nałożone przez dostawcę usług.   Informacje na temat SIMAP i dr Thomasa Rattei Od marca 2010 r. dr Thomas Rattei (l. 44) pełni funkcję profesora w Katedrze Bioinformatyki na Wydziale Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wiedeńskiego. W swojej pracy naukowej koncentruje się na podstawowych badaniach z zakresu genomów i białek, z uwzględnieniem przeciwdziałania zakażeniom, nowotworom czy chorobie Alzheimera. Pochodzący z Niemiec badacz uzyskał doktorat z chemii na Uniwersytecie Drezdeńskim, gdzie zaczął łączyć pracę eksperymentalną z symulacjami komputerowymi. To z czasem zaowocowało habilitacją z biologii i bioinformatyki na Uniwersytecie Technicznym w Monachium (2010). Zapoczątkowany na tej uczelni projekt SIMAP dr Rattei kontynuuje obecnie w Wiedniu. O firmie Samsung Electronics Co., Ltd. zajmuje pozycję światowego lidera w dziedzinie technologii. Liczne odkrycia i nowatorskie rozwiązania firmy rewolucjonizują świat nowych urządzeń i otwierają przed ludźmi na całym świecie nieznane dotąd możliwości. Spółka zatrudnia 236 000 pracowników w 79 krajach, a jej roczne obroty wynoszą 187,8 mld USD. Chcesz odkryć więcej? Odwiedź nas na www.samsung.pl      

Publication date:

Okres świąteczny to dla blisko 30% Polaków jedyny czas w roku, gdy nie martwią się tym ile wydadzą – wynika z badania „Finansowy Barometr ING”. Boże Narodzenie i Nowy Rok to zwyczajowo czas świętowania z bliskimi, ale i czas refleksji - takiej, która może odbić się na naszych przyszłych decyzjach finansowych. Z badania „Finansowy Barometr ING” wynika, że 29% Europejczyków nie przejmuje się wielkością wydatków świątecznych. Polacy pod tym względem odpowiadali zgodnie ze średnią europejską (wyliczoną na podstawie odpowiedzi z 12 krajów Unii Europejskiej). Najwyższy odsetek zanotowano w Rumunii (46%) a wyjątkowo niski w Holandii (16%) oraz Luksemburgu i Czechach (18%). Takie zachowanie nie zawsze jest jednak zdrowe z punktu widzenia domowych finansów. Wśród osób przyznających, że ubiegłoroczne Święta sfinansowali z pożyczki, połowa deklaruje, że w tym roku wyda na nie więcej niż poprzednio. Trudno zakładać, że chodzi o osoby, które jeszcze rok temu były bezrobotne, ale w międzyczasie znalazły pracę i dlatego mogą sobie pozwolić na więcej. Osoby, które przed rokiem sfinansowały Święta bez zadłużania się, podeszły do tegorocznych wydatków ostrożniej – jedynie co dziesiąta zadeklarowała zwiększenie wydatków w stosunku do 2012 roku. Większe wydatki planowało przeciętnie 14% Europejczyków. W Polsce ten odsetek wyniósł 16%, choć jeszcze rok temu tak odpowiedziało 22% Polaków. Pieniądze to gorący temat postanowień noworocznych. Czterech na pięciu uczestników badania (79%) mających postanowienia noworoczne zadeklarowało, że dotyczą one pieniędzy. W Polsce odsetek ten wyniósł 71%. W Europie wśród finansowych postanowień na następny rok najczęściej wymieniana była deklaracja oszczędzania więcej (38%). W Polsce najczęściej wskazywana była natomiast chęć zmniejszenia zadłużenia (35%), podobnie w Czechach i Turcji. Z kolei mieszkańcy Rumunii i Luksemburga najczęściej deklarowali zamiar ściślejszego kontrolowania wydatków. Wśród ankietowanych pojawiały się także sporadyczne opinie, że po okresie zaciskania pasa i kumulowania oszczędności w przyszłym roku chcieliby pozwolić sobie na więcej. Według nas 2014 będzie właśnie takim rokiem odchodzenia konsumentów od ostrożnościowego trybu zarządzania budżetem domowym do takiego, który przyzwala na chociaż część wstrzymywanych większych wydatków.  Badanie „Finansowy Barometr ING” zostało zrealizowane w październiku i listopadzie 2013 r. na grupie 12637 respondentów w 13 krajach, w tym 1008 z Polski (Polska, Austria, Francja, Włochy, Belgia, Wielka Brytania, Luksemburg, Holandia, Hiszpania, Niemcy, Turcja, Rumunia, Czechy). Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Grupy ING przez IPSOS metodą CAWI.

Publication date:

Z coraz większym utęsknieniem wypatrujemy wiosny. Czekamy nie tylko na obudzenie się z zimowego letargu przyrody, ale również na realizację naszych uśpionych pomysłów i planów: remontu mieszkania, zakupu nowych sprzętów czy wakacyjnego wyjazdu dla całej rodziny. Nie każdy ma jednak możliwość sfinansowania tych zamierzeń z własnej kieszeni. Pomocnym rozwiązaniem okazują się pożyczki i kredyty, po które – jak pokazują badania rynku - sięgamy coraz częściej. Nikt nie lubi pożyczać pieniędzy, ale co zrobić jeśli nie ma wyjścia? Dobrym rozwiązaniem niewątpliwie jest pożyczka lub kredyt. Jak się okazuje, po trzech latach posuchy, eksperci rynku kredytowego zaczynają widzieć światełko w tunelu. Jednym słowem 2013 rok można nazwać rokiem powrotu zewnętrznego finansowania. Z najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że sprzedaż kredytów gotówkowych i ratalnych rośnie. W 2013 roku banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe udzieliły ponad 6 milionów kredytów konsumpcyjnych, na łączną kwotę 70 miliardów złotych. Dr Mariusz Cholewa, Prezes Zarządu Biura Informacji Kredytowej, zaznacza „Wzrost kredytów konsumenckich był widoczny tylko w II półroczu 2013 roku i wyniósł 24%. W pierwszym półroczu dynamika była ujemna i wynosiła -4%. Perspektywy na ten rok są dobre, bo patrząc na liczbę wniosków kredytowych w styczniu 2014 roku widzimy, że ta dynamika jest nadal dodatnia.” Jak wysokie kwoty pożyczamy w instytucjach finansowych? Najchętniej zaciągamy kredyt w wysokości pomiędzy 10 a 200 tysięcy złotych (73%). W koszyku kredytów konsumenckich kwoty do 4 tysięcy złotych stanowią 4% ogółu, a kredyty do 10 tysięcy złotych – 14%. Tylko siedem banków na polskim rynku udziela kredytów niższych niż 1500 złotych. Po takie sumy zazwyczaj udajemy się do firm pożyczkowych. Co istotne, większość Polaków zaciągnięte zobowiązania finansowe spłaca solidnie. Według danych posiadanych przez BIK, 90% informacji o spłatach kredytów przez Polaków jest pozytywna. „[...] robimy analizę scoringową, która pokazuje zdolność kredytową klienta. Jest to zdolność spłaty kredytu wraz z odsetkami. Dodatkowo robimy BIK Debt Index, który pokazuje, czy dany klient, który wziął już kredyt, może być w grupie osób o wyższym ryzyku - osób zagrożonych nadmiernym zadłużeniem. Tych klientów jest mniej niż 200 tysięcy” - podkreśla dr Mariusz Cholewa. Od dna odbija się również rynek kredytów mieszkaniowych. I choć w całym roku 2013 ich sprzedaż wyniosła 38 mld zł – o 6% mniej niż w 2012 roku - to jednak w III kwartale 2013 r. sprzedaż była o 2% wyższa rok do roku, a w IV kwartale aż o 13% wyższa. Jak zaznacza dr Andrzej Topiński, Główny Ekonomista BIK „[...] wzrost popytu kredytów mieszkaniowych wynika z niższych stóp procentowych. To napędza sprzedaż - rośnie zdolność kredytowa ludzi, więc mają większą możliwość zaciągania kredytu.” Niestety, średnia kwota zobowiązania finansowego na mieszkanie spada. W 2011 roku było to 226 tysięcy złotych, w 2013 roku już tylko 188 tysięcy złotych. „[...] to wynika nie tylko z niższych cen mieszkań, ale również ze zmiany strategii banków. A te bardziej rygorystycznie patrzą na zdolność kredytową, wymagają wkładu własnego itd. To powoduje spadek średniej kwoty kredytu mieszkaniowego” - wyjaśnia dr Andrzej Topiński. Najchętniej po kredyt na sfinansowanie zakupu własnego „M” sięgali mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego, Rzeszowa i Szczecina. Z kolei największe spadki dynamiki odnotowano we Wrocławiu, Gdańsku i Bydgoszczy. BIK posiada także dane na temat przedsiębiorców, w tym rolników, którzy zaciągnęli kredyty. Pokazują one, że grupa ta jest niezwykle aktywna na rynku kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. W 2013 roku zaciągnięto 815 tysięcy kredytów - w spłacie pozostaje 556 tysięcy zobowiązań finansowych. Zebrane przez Biuro Informacji Kredytowej dane pozwalają przypuszczać, że rynek kredytów będzie się rozwijał. Niewątpliwie branżę bankową napawać to będzie optymizmem. Jeśli pójdą też za tym korzystne zmiany dla klientów, dotyczące zaciągania kredytów, z pewnością dobrze wpłynie to na rozwój polskiej gospodarki.    

Publication date:

Sezon przeziębienia i grypy w pełni. Czy chciałbyś dołączyć do grona osób, które chusteczek higienicznych używają jedynie, gdy coś rozbawi je do łez, są rozpaleni tylko w efekcie energetyzującej zabawy, a kichają - w przenośni, na rzeczy, które są mało ważne? Ci ludzie cieszą się wysoką odpornością. Znają sposób lepszy nawet od czosnku i soku z cytryny, a przy tym o wiele przyjemniejszy. Wbrew ogólnemu przekonaniu to nie listopad jest miesiącem, w którym jesteśmy najbardziej narażeni na złapanie przeziębienia. W lutym nasz organizm jest osłabiony po miesiącach zimowych, cierpimy z powodu zbyt małej dawki słońca oraz skoków temperatury. Objawia się to nie tylko przez przeziębienie, ale także odczuwalny jest spadek nastroju. Nie jest tajemnicą, że już od początku lutego każdy z nas odlicza dni do wiosny. W związku z tym, warto zrobić coś dla siebie i pomóc organizmowi przetrwać ostatnie tygodnie zimy. – Mało kto wie, że świetną ochroną przed przeziębieniem jest po prostu relaks – mówi Iwona Kowalewski ekspert SITA – Odpoczynek jest bardzo istotny dla naszego organizmu, także w kontekście zdrowia i odporności. Regularne sesje z wykorzystaniem podstawowych technik relaksacyjnych takich jak np. odprężenie przez koncentrację na oddechu - poprawiają nastrój i eliminują napięcie. W efekcie wytwarza się więcej hormonu szczęścia, czyli endorfin, które stanowią naturalną barierę ochronną przed wirusami grypy i przeziębienia. – Relaksować można się w rożnych okolicznościach i o różnej porze dnia. Warto wykorzystać każdą okazję na regenerację sił i odbudowywanie zużywających się szybko podczas zimy zasobów energii. Relaks polega na rozluźnieniu mięśni i uwolnieniu się od emocji, a najprostszą drogą do jego osiągnięcia jest koncentracja na rytmie własnego oddechu przez kilkanaście minut. Jeżeli znajdujemy czas na kąpiel w wannie, do której dodamy kilka kropel olejku eterycznego, przeznaczmy potem dodatkowy kwadrans na relaks. Jeżeli czytamy książkę w wygodnym fotelu, odłóżmy ją na chwilę i z zamkniętymi oczami skupimy uwagę na rytmie własnego oddechu – podpowiada Iwona Kowalewski – Zdecydowanie warto poświecić kilka minut dziennie tylko dla siebie. Według eksperta wystarczy już kwadrans dziennie, aby zrelaksować się, a tym samym zadbać o swoje zdrowie i lepsze samopoczucie. Idealnie jeżeli przynajmniej raz na jakiś czas, uda nam się znaleźć tych kilka chwil więcej na to, aby wygodnie usiąść, odprężyć się i pozwolić sobie na relaks.  

Publication date:
Wiadomości branżowe

Aktywność fizyczna jak kula u nogi

Spacer, basen czy rower – istnieje wiele sposobów na aktywne spędzanie czasu. Uprawianie sportu pozwala  utrzymać zdrową i sprawną sylwetkę. Niestety - Polacy są mało wysportowanym narodem. Wśród najczęściej wymienianych przyczyn są: brak czasu, wstyd i niechęć. Są jednak i tacy, którzy wbrew tendencji narodowej, przełamują ten stereotyp.70% Polaków prowadzi typowo „siedzący” tryb życia. Potwierdzają to badania Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, które ukazują dzień statystycznego Polaka. A ten wygląda mniej więcej tak: pół godziny spędza w samochodzie, jadąc do pracy, w której siedzi kolejne 8 godzin. Potem powrót do domu, następnie 30 minut spędzone za kierownicą auta. I choć Polak mógłby wyjść na spacer czy rower - to nie - on zazwyczaj siada przed telewizorem i spędza w fotelu kolejne 6 godzin. Najmniejsza aktywność fizyczna występuje w grupie osób od 18. do 39. roku życia, a najwyższa wśród 60-79 - latków. Najtrudniej jest zachęcić do ćwiczeń mieszkańców wsi i miasteczek, którzy wstydzą się uprawiać sport.Wizerunkowi leniwego Polaka zaprzeczają zdecydowanie mieszkańcy dużych miast, gdzie panuje moda na zdrowy styl życia i aktywność fizyczną – mówi serwisowi infoWire.pl Dariusz Czarnecki, instruktor personalny z Fitness Klubu Aplauz. „Ludzie masowo zaczynają biegać, jeździć na rowerze i rolkach. Powstaje coraz więcej fitness klubów, do których zapisują się nie tylko ludzie młodzi, ale też starsi. Dużą popularnością cieszą się bezpłatne siłownie plenerowe, na których można ćwiczyć przez całą dobę”.Niska sprawność fizyczna to bardzo szkodliwe zjawisko. Wpływa nie tylko na poziom zdrowia, ale także ma wydźwięk społeczny i ekonomiczny. Im mniej się ruszamy, tym częściej jesteśmy niezadowoleni z życia, marudni, częściej też chorujemy. Sebastian Kuliński, instruktor personalny z Fitness Klubu Aplauz wyjaśnia „[...] uprawianie sportu poprawia krążenie, wydolność organizmu, ogólny stan zdrowia. Poza tym wysiłek fizyczny sprawia, że wytwarzają się endorfiny, tak zwany hormon szczęścia, który przekłada się na uśmiech i lepsze samopoczucie. Ćwiczenia sprawiają, że gospodarka organizmu pod wpływem wysiłku się zmienia, przez co rano wstajemy wypoczęci”.Dodatkowym argumentem przemawiającym „za” aktywnością fizyczną jest zmniejszenie ryzyka zachorowań na choroby: serca, osteoporozę, cukrzycę typu II, nadciśnienia tętniczego, czy niektórych odmian raka. Aby wyciągnąć najwięcej korzyści z ćwiczeń fizycznych, powinno się poświęcać na nie minimum 150 minut tygodniowo. „[..] Jeśli nie czujemy chęci do uprawiania sportu, to dobrze jest znaleźć partnera do ćwiczeń, który już trenuje. Dzięki drugiej osobie będzie łatwiej się wdrożyć w świat aktywności fizycznej i utrzymać motywację” - podkreśla Sebastian Kuliński.Jaka jest odpowiednia pora na uprawianie sportu? To już jest sprawa indywidualna - może to być zarówno wczesny poranek, popołudnie jak i wieczór. Jak podkreśla Dariusz Czarnecki „[...] na początku warto jest rozpocząć ćwiczenia pod okiem trenera. To pozwoli na uniknięcie błędów, dobranie odpowiedniej techniki i obuwia. Złe wykonywanie ćwiczeń czy zbyt wysoko postawiona poprzeczka może szybko zniechęcić do aktywności fizycznej. A problemy zdrowotne mogą szybko zakończyć karierę sportową”.Warto być aktywnym, nie dla kogoś - bo taka jest moda i wszyscy wokół ćwiczą – tylko dla siebie samego. Każdy kolejny trening sprawi, że zapomnisz o wstydzie i nie będziesz szukał ciągłych wymówek. W zamian pojawi się dobry humor i poczucie spełnienia. W domu, klubie czy na świeżym powietrzu – nie ma znaczenia gdzie, ważne by aktywnie spędzać czas. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Dzieci, które wspólnie z rodzicami przygotowują posiłki jedzą więcej warzyw

Do wartości odżywczych warzyw nie trzeba przekonywać chyba nikogo– oprócz dzieci. Maluchy niestety często nie spożywają ich w zalecanych ilościach. Warzywa i owoce powinny znajdować się w każdym z 5 posiłków, które dzieci jedzą w ciągu dnia. Są one doskonałym źródłem błonnika i cennych witamin. Co zrobić, aby zachęcić malucha do zdrowego jedzenia? Badania przeprowadzone na zlecenie firmy Nestlé pokazują, że dzieci chętniej jedzą warzywa, kiedy uczestniczą we wspólnym gotowaniu*. Wzbogacenie diety dzieci o „coś zielonego” to dla większości rodziców nie lada wyzwanie. Firma Nestlé przeprowadziła badania**, z których wynika, że  maluchy, które pomagały w przygotowaniach posiłków zjadały 76% więcej sałatek ze świeżych warzyw i 27% więcej chudego mięsa drobiowego od maluchów, które nie były zaangażowane we wspólne gotowanie. Wzrosła także o 25%ogólna liczba spożywanych przez nie kalorii. Dietetycy uczestniczący w badaniu zauważyli również, że wspólne gotowanie to wspaniała okazja do spędzenia  wolnego czasu razem z rodziną. To chwile, które dziecko spędza z mamą z tatą, które pamięta i które są cenne dla jego rozwoju. Dzięki gotowaniu dla siebie i najbliższych maluchy czują się bardziej niezależnie, a ponadto wzrasta ich poczucie własnej wartości. Marka WINIARY od lat zachęca polskie rodziny do wspólnego gotowania. Chwile w kuchni to okazja do miłego spędzenia czasu z najbliższymi oraz edukacji najmłodszych. Podczas kulinarnych przygotowań dzieci poznają nowe warzywne smaki i dzięki temu łatwiej namówić je do ich jedzenia. Doskonałym pomysłem na zaangażowanie malucha w kuchenną pomoc jest np. przygotowywanie sałatek. Rwanie sałaty, mieszanie składników to zadania z którymi doskonale poradzą sobie najmłodsze dzieci. Trochę starsze mogą już kroić warzywa i komponować ulubione składniki. Doskonałą propozycją jest przygotowanie sałatki z sałatą, jajkiem, rzodkiewką, ogórkiem i startym żółtym serem z dodatkiem Majonezu DELIkatnego marki WINIARY. Samodzielne komponowanie składników warzywnej kompozycji na pewno spodoba się małym odkrywcom smaków. Więcej inspiracji oraz przepisów na dziecięce posiłki na stronie www.winiary.pl. * Magazyn Appetite, kwiecień 2014, Involving children in meal preparation: Effects on food intake. Klazine van der Horst, Aurore Ferrage, Andreas Rytz ** Magazyn Public Health Nutrition, lipiec 2013, Vegetable variety: An effective strategy to increase vegetable choice in children. Tamara Bucher, Michael Siegrist and Klazine van der Horst dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Znani rodzice popierają kampanię ?Przytulenie ma znaczenie?

Już ponad 100 tys. osób poparło kampanię Przytulenie ma znaczenie. Do akcji włączyli się również znani rodzice – Karolina Malinowska, Daria Widawska, Bartosz Obuchowicz, Monika Mrozowska, Magdalena Schejbal, Marzena Sienkiewicz i Robert Leszczyński, którzy podkreślają, że przytulanie stanowi najpiękniejszą formę wyrażania uczuć. Organizatorzy kampania, nawołują do bliskości z maluchem od pierwszych chwil życia. Czuły dotyk przekłada się bowiem na możliwości intelektualne, większą stabilność emocjonalną, poczucie bezpieczeństwa, otwartość i pewność siebie małego człowieka. Celem kampanii jest edukacja opiekunów i przypominanie, że emocjonalne potrzeby małego człowieka są równie ważne jak dobrobyt, edukacja czy wychowanie. Karolina Malinowska, Daria Widawska, Bartosz Obuchowicz, Monika Mrozowska, Magdalena Schejbal, Marzena Sienkiewicz i Robert Leszczyński zgodnie twierdzą, że przytulenie to najważniejszy gest rodzicielskiej miłości, a czułość okazywana dziecku to najważniejszy kapitał, w jaki mogą je wyposażyć. Największa inwestycja w przyszłość dziecka Przytulać można na wiele sposobów. Wszystko uzależnione jest od temperamentu dzieci – niektóre potrzebują więcej wsparcia i czułości, inne nieco mniej. Czasem wystarczy im dobre słowo, gest, pozytywne emocje. Wszystkie te słowa, które możemy wypowiedzieć słownie możemy zastąpić jednym, pięknym gestem przytulenia się do drugiej osoby – mówi aktorka i mama 5-letniego Iwo, Daria Widawska. Przytulane dzieci czują się kochane, bezpieczne, otwarte na innych i na otaczający je świat, w którym łatwiej odnajdą się w przyszłości. Dotyk i bliskość drugiej osoby są naprawdę bardzo ważne. Nie powinniśmy się ich bać – mówi aktorka, mama 2-letniej Anieli i 5-letniego Ignacego, Magdalena Schejbal. Gwiazdy, które włączyły się do akcji zgodnie przyznają, że opiekunowie zatracają się w dążeniu do perfekcjonizmu zapominając, że czułość okazywana dziecku to największa inwestycja w jego przyszłość. Przytulenie ma znaczenie Kampania „Przytulenie ma znaczenie” ma na celu zachęcenie osób opiekujących się dziećmi do budowania z nimi bliskości podczas wspólnej zabawy, pielęgnacji, układania do snu czy przytulania. Dzięki temu, dzieci będą bardziej pewne siebie, pogodne, zdrowsze i inteligentniejsze. Dołącz do akcji Poparcie dla akcji Przytulenie ma znaczenie można wyrazić na portalu społecznościowym Facebook pod adresem www.facebook.com/Przytuleniemaznaczenie, gdzie zgromadziło się już 100 000 osób. W dedykowanym do kampanii serwisie internetowym www.przytuleniemaznaczenie.pl znalazły się informacje na temat kampanii, porady ekspertów oraz wskazówki dotyczące budowania bliskości z dziećmi podczas codziennych czynności zebrane w formie Poradnika Przytulania.

Publication date:

Na nic się zdają świąteczne postanowienia, że podczas wigilijnej kolacji będziemy mniej jeść. Wystarczy poczuć zapachy dochodzące z kuchni i trudno odmówić sobie domowych pierogów, ryby po grecku, smażonego karpia oraz mnóstwa słodyczy, które znajdujemy zarówno pod choinką, jak i na świątecznym stole. Wszystko jest bowiem w zasięgu ręki. Więc jak jeść, by nie przytyć podczas zbliżających się świąt? To nie jest odkrycie Ameryki, ani też wielka tajemnica, ale jeśli nie chcemy przytyć, musimy zachować umiar. I nie chodzi tu o odmawianie sobie świątecznych przysmaków, na które czekamy cały rok, ale na przestrzeganie kilku mądrych zasad. Najważniejsze to oczywiście zachowanie zdrowego rozsądku. Zazwyczaj siadając do stołu jesteśmy głodni, bo cały dzień nic nie jedliśmy. To pierwszy błąd. Warto zatem zjeść śniadanie i lekki obiad. Gdy zasiadamy już do kolacji wigilijnej, starajmy się nie obżerać, a jeść małe porcje. Ważne, by nie zapominać o asertywności, bo każda babcia, mama, ciocia zawsze będą dokładać jedzenia na talerz. Warto nauczyć się odmawiać, nie urażając gospodarza domu. „Święta to jest taki czas dyspensy - siadamy przy rodzinnym stole i dużo jemy - ale warto pamiętać o tym, żeby nie siedzieć przy tym stole od rana do wieczora lub też cały dzień przed telewizorem. Trzeba wyjść na spacer, ruszyć się, oddychać” - radzi ambasadorka marki Sante, Agnieszka Maciąg. „W czasie gotowania warto zastępować produkty, które nam nie służą, takimi, które są sprzyjające. Możemy w dzisiejszych czasach ograniczyć spożywanie mąki pszennej, zamieniając ją na mąkę owsianą czy żytnią. Warto używać mniej cukru. A przede wszystkim ograniczyć ilość tłuszczów zwierzęcych, bo to jest chyba to, co nam najbardziej szkodzi.” Podczas świąt jemy ryby. Są to zdrowe potrawy, po których z pewnością nie będziemy tyć, dlatego, że są to potrawy lekkostrawne. Na wigilijnym stole powinny pojawić się też jarzyny zimowe, które są bardzo zdrowe. Należą do nich buraki - trochę niemodne, ale niesamowicie zdrowe. Warto sięgnąć też po owoce. Pomocnym w przygotowaniu wigilijnej wieczerzy może okazać się piekarnik wyposażony w technologię Twin Convection. Co to jest?. „Mamy święta - mało czasu. Trzeba upiec makowiec, ale już w zanadrzu czeka na pieczenie szynka. Co zrobić? Wystarczy używając tej technologii podzielić piekarnik na dwie komory i na przykład na górze piec ciasto, a na dole mięso. Zapachy nam się nie mieszkają. Używamy dwóch różnych temperatur, dwóch różnych trybów” – podkreśla Joanna Przybysz z firmy Samsung. Takie gotowanie pozwala na zaoszczędzenie czasu, z czego każda pani domu z pewnością będzie zadowolona. Świąteczne obżarstwo kończy się tak naprawdę w styczniu. Dla jednych będzie to czas po zabawie sylwestrowej, dla drugich - gdy skończą się zapasy w lodówce. W tych ciężkich dla naszego organizmu dniach warto też pamiętać o umiarze w spożywaniu alkoholu. Najbezpieczniej jest poprzestać na dwóch drinkach czy lampkach wina. Alkohol to nie tylko kalorie, ale i przyczyna braku umiaru w jedzeniu.

Publication date:
Wiadomości branżowe

Dogoterapia ? leczniczy wpływ psa na człowieka

Nie ma bardziej oddanego i wiernego stworzenia na świecie niż pies. Zwierzę to, jak mało które, potrafi odstresować człowieka, pozytywnie wpłynąć na samopoczucie oraz uspokoić skołatane nerwy. Dla człowieka pies jest nie tylko najlepszym przyjacielem, ale też przewodnikiem i obrońcą. Jest on również doskonałym terapeutą.Pozytywny wpływ zwierząt na ludzkie zdrowie znany jest od czasów antycznych. Najstarszą terapią, a zarazem najbardziej rozpowszechnioną jest hipoterapia, do której wykorzystuje się konie. Od 1966 roku popularna jest onoterapia, czyli zajęcia z osłem, a od końca lat 70. ubiegłego wieku seanse terapeutyczne z udziałem delfinów. Dobrymi terapeutami są koty, ale najlepszymi psy.„Dogoterapia, nazywana również kynoterapią, wspomaga inne metody rehabilitacji. Motywuje dziecko lub osobę dorosłą do ćwiczeń. Sprawia, że zajęcia terapeutyczne są ciekawe” - wyjaśnia serwisowi infoWire.pl, terapeutka, Anna Bogucka-Timofiejew. Dogoterapię można stosować bez względu na wiek osoby. Wykorzystuje się ją w rehabilitacji schorzeń i chorób takich jak: ADHD, autyzm, zespół Downa, dziecięce porażenie mózgowe. Terapia z psem łagodzi objawy nerwicy, zaburzenia nastroju, pomaga także w łagodzeniu trudności szkolnych – zaburzeniach mowy i wzroku. „[...] Dogoterapia działa na bardzo wiele ludzkich sfer: emocjonalną i intelektualną, ale też na rozwój motoryczny rehabilitowanej osoby” - mówi Anna Bogucka-Timofiejew.Prekursorem terapii z udziałem zwierząt był pochodzący ze Stanów Zjednoczonych psycholog dziecięcy Boris Levinson. W Polsce „matką” dogoterapii jest Maria Czerwińska. Zajęcia terapeutyczne z psem prowadzone są przez rodzimych specjalistów od 1987 roku. Z kolei od siedmiu lat, dokładnie 15 czerwca, obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Dogoterapii.Choć występują różne poglądy na temat ras psów mogących służyć w dogoterapii, to jak zaznacza przewodniczka psa terapeuty Maja Pruska-Zbrzeska „[...] psy obronne, bojowe i stróżujące nie mogą uczestniczyć w zajęciach z dogoterapii. Zakodowane genetycznie zachowania, reakcje zwierzęcia, mogą się ujawnić w sytuacjach trudnych i stresujących”. Najczęściej spotykanymi rasami psów w kynoterapii są: Labrador Retriever i Golden Retriever, BorderCollie, Nowofundland, Cavalier King Charles Spaniel i Cocker-Spaniele, Berneński Pies Pasterski, Mopsy i Pudle. „[...] Pies musi być przewidywalny i nauczony zachowań, jakie mogą wystąpić w zaskakujących sytuacjach, które zdarzają się podczas terapii w przedszkolu, szkole czy szpitalu. Zwierzę uczymy bycia nieczułym na dotyk, aby można go było wszędzie dotknąć, aby nie reagowało na hałas, na wózek inwalidzki, na gwałtowne bieganie dzieci – tak, by pies w takich sytuacjach siedział spokojnie” - zaznacza serwisowi infoWire.pl Maja Pruska-Zbrzeska.Najważniejsze, by pies lubił pracę z dziećmi i dorosłymi. Zanim zacznie być terapeutą musi przejść szkolenie, które zaczyna się już u hodowcy. Warto jednak wiedzieć, że nawet najlepiej wyszkolony pies nie może pracować sam. Osoba prowadząca zajęcia z dogoterapii – przewodnik psa terapeuty – też powinna mieć odpowiednie wykształcenie i wiedzę pozwalającą na prowadzenie terapii i pracy psa. Niestety – w Polsce brak jest uregulowań prawnych, które by porządkowały i precyzowały wymagania, jakie spełniać powinni terapeuci oraz psy terapeutyczne. Terapią zajmują się najczęściej miłośnicy psów posiadający wykształcenie pedagogiczne oraz fundacje.Niewątpliwie dogoterapia ma dużo zalet. Pies bardzo silnie działa na motywację chorych osób, bo akceptuje je takimi, jakie są. Dzieci, bez mrugnięcia okiem, wykonują nielubiane ćwiczenia rehabilitacyjne, które są ukryte w zabawie z psem. Niestety – udziału w terapii nie mogą brać osoby uczulone na sierść. Ponadto rodzice muszą pamiętać, że dogoterapia nie zastąpi normalnego leczenia, jest jego uzupełnieniem. dostarczył infoWire.pl