Publication date:

Aura za oknem coraz częściej nastraja optymistycznie, więc i samopoczucie Polaków ulega poprawie. Nie chodzi tylko o to związane z psychiką - ma swoje odzwierciedlenie również w ocenie sytuacji finansowej. Po tym, jak przez panujący kryzys ekonomiczny i niestabilną sytuację na rynku pracy wielu było zmuszonych do zaciśnięcia pasa, najbliższe miesiące mogą pozwolić na realizację odkładanych w czasie planów. A te dotyczą różnych kwestii - wakacji z rodziną, remontu domu czy bieżącej konsumpcji. Szkopuł w tym, że odczucie braku stabilizacji finansowej powodowało, że Polacy woleli w ogóle się nie zapożyczać. Teraz ma się to zmienić. Skąd pochodzą tak optymistyczne wieści? Od samych Polaków, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez Grupę International Personal Finance. Jak wyjaśnia Monika Zakrzewska, kierownik ds. korporacyjnych w firmie Provident „[…] od trzech lat, w cyklu półrocznym, przeprowadzamy ankiety wśród naszych klientów, tak zwane ankiety samozadowolenia, ale też włączenia ekonomicznego. Rzeczywiście w tym roku, w tej odsłonie raportu You Gov, to badanie wypadło zdecydowanie lepiej, gdyż jesteśmy bardziej optymistyczni niż jeszcze pół roku temu.” Badaniem zostały objęte osoby, których zarobki są na niskim lub średnim poziomie. Większość domowego budżetu (40%) przeznaczają na żywność i opłaty związane z mediami, a te niestety pozostają głównym czynnikiem wzrostu kosztów utrzymania. Kolejne wydatki dotyczą edukacji dzieci czy kosztów związanych ze służbą zdrowia. Dodatkowe potrzeby, na które nie ma złotówek w portfelu, finansowane są chociażby z pożyczek - zaznacza Monika Zakrzewska. Eksperci, specjalnie dla badania, podzielili Polskę na sześć regionów. I co się okazało? Z największym optymizmem do swojej sytuacji finansowej w ciągu najbliższego roku podchodzą osoby z województw: lubuskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego (45%). Urodzonymi optymistami są też mieszkańcy województw: podkarpackiego, małopolskiego oraz świętokrzyskiego. Nieco mniej optymistycznie, ale jednak, zadowoleni z poziomu swojego życia są mieszkańcy województw: lubelskiego i podlaskiego (41%), warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego (39%). Nieznacznie mniejsze zadowolenie wykazują mieszkańcy województw: śląskiego, dolnośląskiego i opolskiego (38%) oraz mazowieckiego i łódzkiego (37%). Jak zauważają eksperci, optymizm Polaków może przełożyć się na optymizm branży pożyczkowej. Jeśli nie będzie strachu przed utratą zatrudnienia - co ma istotny wpływ na nastroje finansowe rodaków – to będziemy pozytywnie rozpatrywać kwestię sięgnięcia po pomoc finansową. I tu jak zaznacza Łukasz Smolarek, kierownik ds. Społecznej Odpowiedzialności Biznesu w firmie Provident „[...] Niezmiernie cieszy fakt, że coraz więcej ankietowanych podejmuje odpowiedzialną decyzję o zaciągnięciu zobowiązania finansowego. Klienci odpowiadają sobie na trzy pytania, podstawowe kryteria. Po pierwsze: czy będzie mnie stać na zaciągnięcie zobowiązania finansowego? Po drugie: jak długo będę go spłacał i w konsekwencji: jak wysoka będzie rata?” To świadome podejście do decyzji o sięgnięciu po pożyczkę sprawia, że blisko 72% ankietowanych bez problemu spłaca swoje zobowiązania finansowe i to jest bardzo pozytywny trend – podkreśla Łukasz Smolarek. Po kilkuletnim kryzysie zapewne wiele osób chciałoby wreszcie móc poluzować finansowy pas i pozwolić sobie na choćby drobne szaleństwo zakupowe. Jeśli nie będzie ono wynikało z oszczędności, to zapewne pozwoli na nie zaciągnięta pożyczka. Eksperci zaznaczają, że choć nastroje dotyczące poziomu życia Polaków są optymistyczne, to nie od razu instytucje finansowe odczują wzrost zainteresowania oferowanymi produktami. Nasza świadomość ekonomiczna się zwiększa, a co za tym idzie - rośnie też rozwaga dotycząca pożyczania i wydawania pieniędzy.   

Publication date:
Wiadomości branżowe

Rezygnacja z cukru bez wyrzeczeń

Cukier – mimo że niezdrowy, jego spożycie nie spada. Wynika to z przekonania, że żaden produkt nie jest w stanie go zastąpić. To błąd, ponieważ stewia została już uznana za jego naturalny substytut. Jest to roślina posiadająca substancje 300 razy słodsze od cukru, które jednocześnie nie mają kalorii, nie psują zębów, nie powodują próchnicy i co ważne -  nie podnoszą poziomu glukozy we krwi. Poleca się ją wszystkim, w  szczególności diabetykom.  Stewia trafiła do Polski w 2011 roku wraz z rozporządzeniem Unii Europejskiej i dopuszczeniu jej do spożycia. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Beata Straszewska, przedstawicielka firmy Stewiarnia „[…] Ponieważ stewia jest dostępna na polskim rynku zaledwie od dwóch lat, jej popularność dopiero wzrasta”. Największym zainteresowaniem cieszy się w punktach ze zdrową żywnością, ale powoli pojawia się także w tradycyjnych sklepach. „Jest odpowiednia dla wszystkich osób, które chcą ograniczyć spożycie cukru” – dodaje Beata Straszewska.  Osoby cierpiące na cukrzycę powinny zmienić swój sposób żywienia. „[…] Tej zmiany celowo nie nazywam dietą, ponieważ ich sposób żywienia powinien być zmodyfikowany na stałe” – uważa Katarzyna Zadka, Specjalista ds. żywienia Nestlé. Natomiast sam sposób żywienia diabetyków niewiele różni się od tego, który poleca się każdemu z nas. Przede wszystkim należy unikać potraw tłustych i smażonych oraz dużych ilości cukrów prostych.  Jednak co zrobić w przypadku, gdy poczujemy ochotę na „coś słodkiego”? „[…] Stewia jest naturalnym słodzikiem. Już jej niewielkie ilości pozwolą nam uzyskać słodki smak, nie dostarczając naszemu organizmowi kalorii” – twierdzi Katarzyna Zadka. Może być użyta jako naturalny słodzik do kawy czy herbaty. Można ją również dodawać do gotowych produktów. „W Polsce dostępne w sprzedaży są jogurty ze stewią, piwo słodzone stewią, czekolady, a cała gama produktów będzie się systematycznie poszerzała” – uważa Beata Straszewska.  Dlaczego tak ciężko jest nam zrezygnować z cukru? Ponieważ jego działanie i smak działają uzależniająco. Warto więc zastąpić go czymś innym ze względu na fakt, że jego nadużywanie może prowadzić do szeregu chorób, natomiast w przeciwieństwie do takich używek jak papierosy czy alkohol, nie dowiemy się o tym z opakowania.  dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Dlaczego warto jeść soję?

Soja należy do rodziny roślin strączkowych podobnie jak fasola i soczewica. Soja była spożywana jeszcze na długo przed narodzinami Chrystusa i mimo upływu kilku tysięcy lat wciąż jest obecna na stołach, nie tylko w Azji, ale również w Europie i Ameryce. Za tak powszechną konsumpcją muszą się kryć zdrowotne właściwości, których zwłaszcza w dzisiejszych czasach trudno nie przecenić. Nasiona soi są źródłem białka roślinnego wyróżniającego się wysoką wartością wskaźnika jakości - PDCAAS oraz mniejszą od białka zwierzęcego zawartością aminokwasów siarkowych. Dzięki temu spożywając soję zapobiegamy nadmiernej utracie wapnia przez nasz organizm. Dlatego białko roślinne może z powodzeniem zastępować w codziennej diecie białko mleka krowiego. Oczywiście nie zalecana jest całkowita rezygnacja z produktów zwierzęcych, ale odpowiednie zbilansowanie diety. Korzystny wpływ soi Soja zawiera błonnik pokarmowy, na temat którego napisano już bardzo dużo. Błonnik wspomaga procesy fizjologiczne, a w szczególności funkcjonowanie układu pokarmowego. Dzięki temu błonnik pokarmowy jest zawsze mile widzianym gościem naszego organizmu, którego możemy częściej gościć dzięki spożywaniu m.in. soi. Błonnikowi towarzyszą witaminy z grupy B oraz składniki mineralne, takie jak: potas, żelazo, wapń, magnez czy fosfor. Takiej dawki witamin, minerałów nie należy sobie odmawiać, a jeśli dodamy jeszcze obecność wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3, wówczas mamy już prawdziwe bogactwo zdrowia, jakim obdarowuje nas soja. W tym miejscu należałoby dodać, że białko sojowe ma dużo korzystniejszy stosunek nienasyconych tłuszczów do nasyconych, co przekłada się na obniżenie poziomu cholesterolu. Korzystny wpływ soi na obniżenie cholesterolu podkreśla uznawany za światowego eksperta w dziedzinie produktów sojowych - profesor Mark Messina. Messyna jest profesorem na amerykańskim na Uniwersytecie Loma Linda oraz współwłaścicielem firmy Nutrition Matters Inc., która zajmuje się doradztwem żywieniowym. Zdaniem prof. Messyny obniżenie złego cholesterolu jest możliwe dzięki proteinom zawartym w ziarnach soi. Korzystny wpływ na obniżenie stężenia złego cholesterolu to nie jedyny pozytywny aspekt, jaki zdaniem profesora wynika ze spożywania soi. Spożywanie tej rośliny w jakiejkolwiek formie może się przyczynić także do zmniejszenia ryzyka wystąpienia chorób serca, w tym choroby wieńcowej. Trudno więc nie doceniać pozytywnego wpływu na organizm jaki jest dziełem produktów sojowych. ALPRO – enjoy plant power! Szeroki wybór produktów sojowych znajduje się w ofercie produktowej ALPRO. Belgijska firma, której dystrybutorem na polskim rynku jest SANTE oferuje konsumentom m.in. waniliowe i czekoladowe desery sojowe, napoje sojowe w naturalnej i smakowej postaci. Jeśli chcecie rozpocząć przygodę z soją, spróbować produktów skomponowanych na jej bazie, sięgnięcie po produkty ALPRO! Soja – modyfikowana genetycznie? Słyszymy zewsząd, że soja jest zdrowa i należy ją regularnie uwzględniać w swoim jadłospisie. Z drugiej strony słyszymy jednak, że soja często bywa modyfikowana genetycznie. Czy dotyczy to każdego sojowego produktu? Otóż nie! Firma Alpro zapewnia, że w procesie produkcji NIE używa surowców modyfikowanych genetycznie. W tym celu zastosowany został specjalny system kontroli, który wyklucza jakikolwiek kontakt z organizmami, których właściwości są wynikiem genetycznej ingerencji. System ten został zaaprobowany i jest regularnie poddawany weryfikacji przez Cert ID – jednostkę certyfikującą. Dzięki takiej drobiazgowej kontroli każdego etapu produkcji, który ewoluuje i z każdym rokiem jest coraz bardziej udoskonalany na sklepową półkę trafiają produkty pozbawione wpływu genetyki. Produkty sojowe Alpro bez GMO za to z Cert ID Niestety produkty sojowe zostały niejako umieszczone w jednym worku z napisem: „modyfikowane genetycznie”. Przyczyną takich zarzutów jest stwierdzenie, iż skoro na opakowaniach nie ma oznaczenia, że produkt „nie jest modyfikowany genetycznie” to oznacza, że jest (sic!). Na produktach Alpro można znaleźć znaczek „Cert ID” oznaczający, że żaden składnik nie został zmodyfikowany genetycznie, a produkt wyróżnia się dodatkowo wysoką jakością. Wydawanie Certyfikatu Cert ID jest zgodne z prawem legislacyjnym Unii Europejskiej i jest stosowane na całym świecie jako zapewnienie konsumentów o towarze spożywczym, wolnym od genetycznych ingerencji (GM Free). Wszystkie produkty Alpro są oznakowane znaczkiem Cert ID, co jest dowodem na to, że firma dba o zdrowie konsumentów, zapewniając im dostarczanie wyłącznie naturalnych składników.   *** Dodatkowe informacje: Sante dystrybutorem Alpro W 2000 roku firma Sante A. Kowalski Sp.J. podpisała umowę z Alpro, na mocy której Sante zostało wyłącznym dystrybutorem tej marki w Polsce. Tym samym portfolio firmy zostało uzupełnione o naturalne i zdrowe produkty roślinne (napoje, desery), będące alternatywą do produktów zwierzęcych (mleko, jogurty). Produkty sojowe i Alpro znajdziesz w Sklepie Internetowym Sante: http://sante.pl/k21/alpro http://sante.pl/p147/soja-350g http://sante.pl/k5/produkty-sojowe Certyfikat Cert ID     W ramach przyznawania certyfikatu Cert ID wyznaczane zostały dwa standardy maksymalnej zawartości GMO. Standard maksymalnej, przypadkowej obecności śladów genetycznej modyfikacji, których z przyczyn związanych z technologią nie da się uniknąć wynosi 0,1 %. Europejski standard został nieco podniesiony i wynosi obecnie 0,9 %. „Niektóre ilości śladowe GMO w produktach mogą być uboczne lub nieuniknione technicznie. Taka obecność GMO nie powinna więc podlegać wymaganiom dotyczącym etykietowania i możliwości śledzenia”. Wszystkie wyżej wymienione standardy i sposób etykietowania produktów niemodyfikowanych są zgodne z rozporządzeniem Unii Europejskiej nr 1830/2003 z dnia 22 września 2003 roku. Krótka biografia profesora Marka Messina: http://www.soyconnection.com/speakers_experts/expert/mark-messina dostarczył infoWire.pl

Publication date:

Koniec każdego miesiąca to dla znaczącej liczby pracowników czas ogromnego nasilenia stresu. Raporty, zestawienia, bilanse, rozmowy weryfikujące, podsumowujące i oceniające podjęte działania. Jak zatem sprawić by od tego wszystkiego nie zakręciło nam się w głowie i aby efektywność nie została utracona w skutek maksymalnej eskalacji nerwów? Jakiś czas temu prasa rozpisywała się na temat wykładu Sheryl Sandberg, amerykańskiej bizneswoman od kilku lat będącej szefem operacyjnym Facebooka. Zachęcała ona absolwentów Harvard Business School, aby w pracy wyrażali swoje emocje, by płakali i pozwalali płakać innym, bez wstydu i skrępowania. Zdaniem COO Facebooka, okazywanie swoich słabości i mówienie otwarcie o lękach i nadziejach, było jednym z czynników, które pomogły jej w osiągnięciu zawodowego sukcesu. Rada Sheryl Sandberg dla wielu może być jednak nierealizowalna. Rzeczywiście, uwarunkowania kulturowe i społeczne powodują powstawanie barier dotyczących zachowań. Wielu ludzi nie wyobraża zaś sobie ich przekroczenia. Warto zatem sięgnąć po inne metody pozwalające pozbyć się stresu, lub chociaż go zminimalizować. Najważniejsza w tej kwestii jest strategia długookresowa. Reorganizacja życia, czas na sen, relaks, aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie. Czynniki te autentycznie decydują o eliminacji stresu psychologicznego o którym tu mowa. Jakie są jednak sposoby doraźne? Po co sięgnąć, gdy nadejdzie ta nerwowa końcówka miesiąca? Po pierwsze- kontrolowany oddech. Kilka głębokich wdechów pozwoli nie tylko dotlenić mózg, ale również rozluźnić napięte mięśnie. Po drugie nie można zapomnieć o uśmiechu, także w sytuacjach, gdy ciężko nam się uśmiechać. Nawet wymuszony uśmiech powoduje uwalnianie się hormonów odpowiedzialnych za dobre samopoczucie. Istotną czynnością jest także uporządkowanie otoczenia. Nawet gdy mamy do wykonania wiele zadań, lepiej pracuje nam się w porządku. Chaos zwiększa nerwowość. Poszukiwanie w bałaganie potrzebnych natychmiast dokumentów, może wyłącznie dodatkowo zestresować. Czwartym istotnym elementem jest zajmowanie się tylko jedną rzeczą naraz. To nie tylko oszczędność czasu, ale również wyższa jakość realizacji każdego zadania. Pożądany skutek może dać również rozładowanie emocji, czy za pomocą archaicznego zdaniem niektórych narzędzia- piłeczki, czy nawet poprzez zepsucie jakiegoś przedmiotu, uderzenie w coś, czy rozbicie czegoś. Ważne jednak by w tym wszystkim nie zrobić sobie krzywdy, ani nie ponieść znaczących strat materialnych. Pomóc może także wykrzyczenie stresu lub przeciwnie- absolutne wyciszenie się. Warto jednak przede wszystkim uświadomić sobie najistotniejszą rzecz, a mianowicie, że to my jesteśmy panami swojego stresu. Poczucie zestresowania oznacza, że pozwoliliśmy by coś nas zdenerwowało. Jesteśmy więc za to odpowiedzialni w stopniu całkowitym. To nie sprawy nas stresują, ale my stresujemy się nimi. Odrzucenie czarnych myśli, zerwanie z negatywnym samonakręcaniem się i spojrzenie na nerwowe kwestie z innej perspektywy- z boku, będzie zatem najlepszym rozwiązaniem. Stres jest czynnikiem, który we współczesnym świecie towarzyszy nam na co dzień. Nie dotyczy on tylko życia zawodowego, ale często również sfery prywatnej. Chociaż dla niektórych bywa on mobilizujący, zazwyczaj jest przyczyną wypalenia zawodowego i poważnych konsekwencji zdrowotnych. Doświadczenie pokazuje, że istnieją jednak sposoby by pozbyć się tego w większości przypadków zupełnie bezużytecznego uczucia – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant, GRUPA 365NET.GRUPA 365 NET to innowacyjna grupa działająca w obszarze cross-marketingu zintegrowanego wpieranego najnowszymi osiągnięciami technologii w dziedzinie komunikacji PR.Proponujemy kompleksową obsługę 360 oraz doradztwo w obszarze strategii reklamy, marketingu, promocji i PR. Jesteśmy ekspertami działań online w sieci Internet - gdzie rozwijamy projekty o silnym potencjalne komercjalizacji.   NR1WINTERNECIE.pl to nasz adres www i miejsce, o które zabiegamy dla naszych klientów. Więcej na: http://www.NR1wINTERNECIE.pl  http://www.grupa365net.pl oraz http://www.facebook.com/grupa365net 

Publication date:

Zakupy to codzienność. Kupują wszyscy mieszkańcy globu. Kupujemy dużo, ale niekoniecznie z sensem. Stąd też zapewne pojawił się pomysł, by w kalendarzu „dni dziwnych” znalazło się miejsce na Dzień bez Zakupów. W Stanach Zjednoczonych przypada on w piątek po Święcie Dziękczynienia, w Europie - na ostatnią sobotę listopada. Jego ideą jest zwrócenie uwagi na problem, jakim jest zakupoholizm. Piękna witryna sklepu zawsze będzie zwracać uwagę przechodniów. Skłoni nie tyle do zatrzymania się, ile zachęci, by wejść do środka. Duże sklepy również mają swoje sposoby na klientów. Nęcą, szczególnie teraz przed świętami, kiedy wpadamy w szał kupowania, a bariera przed wydawaniem pieniędzy łatwo znika. Dobrze, gdy do zakupów podchodzimy z rozsądkiem, a na szaleństwo pozwalamy sobie od czasu do czasu. Niestety, nie jest trudno przekroczyć niebezpieczną granicę, kiedy to zakupy są już nie tylko sposobem na życie, ale i chorobą. Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra i ordynator kliniki Wolmed twierdzi: „Zakupoholizm jest to uzależnieniem od robienia zakupów. Osoba nie kontroluje robienia zakupów i przeznacza na nie około 60% swoich dochodów. Spędza w centrach handlowych od 20 do 40 godzin tygodniowo, a podczas robienia zakupów czuje się spełniona, ma przypływ endorfin do mózgu, jest zadowolona i szczęśliwa.” Zjawisko zakupoholizmu nie jest przypisane ani do żadnej płci, ani do grupy wiekowej czy zawodowej. Według badań około 6% ludzi ma ten problem. I choć w Polsce nie ma jednoznacznych danych na ten temat, to wiemy, że robiono badania w Wielkiej Brytanii i tam ponad 10% społeczeństwa uzależnione jest od zakupów. Podobnie statystyki kształtują się w Stanach Zjednoczonych. Niewątpliwą rolę w leczeniu zakupoholizmu odgrywają najbliżsi osoby uzależnionej. „[…] Należy uświadomić osobie chorej, że robi te niekontrolowane zakupy, że znajdujemy jakieś niepotrzebne ubrania, buty, kosmetyki. Ta osoba musi sobie zdać sprawę, że jest w takim błędnym kole. Ważne jest też ograniczenie środków pieniężnych, zablokowanie karty i zgłoszenie się do specjalisty, do lekarza psychiatry, lekarza terapii uzależnień” – podpowiada Sławomir Wolniak. Wyjście z zakupoholizmu nie należy do najłatwiejszych zadań życiowych – zresztą jak z każdego uzależnienia. Ważne jednak, by zdać sobie sprawę z wagi problemu i mieć lub dawać wsparcie najbliższym. A Dzień bez Zakupów, który cieszy się coraz większą popularnością, niech dla wszystkich będzie nie tyle jednorazowym wydarzeniem, ile impulsem do zmian i nowego spojrzenia na zakupy.

Publication date:
Wiadomości branżowe

Bieganie (nie) tylko dla kobiet

Sport to zdrowie, a bieganie jest jego najprostszą formą. Nie trzeba się tego uczyć i nie wymaga to praktycznie żadnych nakładów finansowych. Najtrudniejsza jest sama decyzja o rozpoczęciu treningów. By ułatwić ten pierwszy krok, organizowanych jest coraz więcej sportowych wydarzeń, takich jak na przykład Samsung Irena Women’s Run – bieg nietypowy, bo tylko dla kobiet.  W dobie mody na zdrowy styl życia coraz więcej osób decyduje się na aktywne spędzanie wolnego czasu. I choć szybszymi biegaczami są mężczyźni, to kobietom na pewno nie można zarzucić braku pasji i zaangażowania. Między innymi z tego powodu już po raz piąty odbył się bieg przeznaczony wyłącznie dla kobiet. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Irena Szewińska, mistrzyni olimpijska, legenda polskiej lekkiej atletyki i patronka biegu „[…] To bardzo ważne wydarzenie. Organizowany jest w Polsce bieg tylko dla pań. Piękna trasa ze startem na Agrykoli, kilometrowym odcinkiem prowadzącym po ścieżkach Łazienek Królewskich. W sumie dystans do pokonania to jedynie 5 kilometrów i nie powinen stanowić większego obciążenia dla pań”.  Z każdym rokiem uczestniczek jest coraz więcej. „[…] Kobiety przyciąga fakt, że bieg organizowany jest wyłącznie dla nich. Podoba im się to, że mogą rywalizować ze sobą” – uważa Olaf Krynicki, rzecznik prasowy Samsung Electronics Polska. „[…] Do tegorocznego biegu zgłosiło się ponad 3 tysiące pań. Myślę, że ten bieg na stałe wpisał się w kalendarz sportowych imprez Warszawy” – dodaje Irena Szewińska.  W biegu wzięły udział kobiety w różnym wieku, z różnym poziomem kondycji fizycznej. Tu nie rywalizacja jest najważniejsza, a sama idea sportu i zdrowego stylu życia. Liczy się  przede wszystkim udział. Na koniec każda uczestniczka otrzymała "złoty medal" - każda z nich jest zwyciężczynią.  dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Mucovagin żel ? nowy produkt wiodącej marki ginekologicznej

Mucovagin żel to rozszerzenie marki Mucovagin, znanej z innowacyjnego składnika -  BASHYAL™ kwasu hialuronowego o specjalnej, drobnocząsteczkowej strukturze. Nowa forma pozwala na podwójne zastosowanie: dopochwowo oraz na zewnętrzne okolice intymne. Mucovagin pod postacią globulek dopochwowych zyskał uznanie za skuteczne działanie w leczeniu ran po porodzie, operacjach ginekologicznych oraz poprawę komfortu intymnego przy suchości pochwy, która dotyka kobiety w każdym wieku. Nowa forma produktu - Mucovagin żel jest odpowiedzią na rozszerzenie wskazań do stosowania kwasu hialuronowego BASHYAL™  w regeneracji pochwy. Może być stosowany w tych samych wskazaniach co Mucovagin globulki, a dodatkowo jest polecany przez specjalistów po zabiegach i operacjach ginekologicznych zewnętrznych okolic intymnych jak: wagino plastyka, operacje i plastyka sromu, lifting pochwy, plastyka krocza. Postać żelu może szczególnie odpowiadać kobietom po porodzie np. dla szybszego gojenia się rany po nacięciu krocza. Oprócz tego zastosowania, ma jeszcze wiele innych - ze względu na bezpieczny i hipoalergiczny skład (bez podrażniających konserwantów i zapachów) produkt jest skuteczną alternatywą dla popularnych lubrykantów aptecznych. Kwas hialuronowy w żelu dla regeneracji pochwy - „Rozszerzamy markę Mucovagin, aby pacjentki mogły wybrać produkt najlepiej dostosowany do swoich indywidualnych potrzeb. Skład Mucovagin żel, jego działanie i skuteczność jest identyczna jak globulek Mucovagin. Wierzę, że nowy produkt pomoże wielu kobietom odzyskać intymny komfort.” – mówi Agata Chodakowska, Group Brand Manager. Co ważne dla pacjentek Mucovagin żel pozostaje w tej samej cenie co znane już globulki dopochwowe. Mucovagin żel – w sterylnym opakowaniu: tuba 25 ml + 7 jednorazowych aplikatorów dostępny jest w aptekach oraz w sprzedaży internetowej: DrogeriaZdrowie.pl   Verco Sp. z o.o. to dynamicznie rozwijająca się firma działająca na rynku farmaceutycznym oraz FMCG.  Tworzy i wprowadza innowacyjne produkty z dziedziny ginekologii i okulistyki. Portfolio Verco zawiera sześć nowatorskich marek ginekologicznych, w tym trzy wiodące na polskim rynku: PregnaPLUS, Mucovagin oraz Trivagin. Główne obszary ginekologicznych produktów Verco to suplementacja kobiet w ciąży, infekcje intymne i pielęgnacja okolic intymnych, ginekologia operacyjna, leczenie blizn po cięciu cesarskim. Częścią Verco jest firma OFTA. To firma R&D specjalizująca się w okulistyce oraz Rynkowy Lider Innowacji 2012. OFTA posiada w swoim portfolio cztery wiodące marki okulistyczne na polskim rynku: Vitroft, Retrixoft, Dexoftyal i Demoxoft. Zgodnie ze strategią firmy Verco wszystkie produkty zostały opracowane według standardów Evidence Based Medicine i najnowszych rekomendacji Towarzystw Naukowych. dostarczył infoWire.pl

Publication date:

Sięgamy po nie codziennie. Warzywa i owoce są nieodłącznym elementem polskiej kuchni, stylu życia. Niewielu konsumentów - sięgając chociażby po jabłko czy krojąc pomidora - zdaje sobie sprawę, że jako kraj jesteśmy prawdziwym potentatem w ich produkcji. Ponadto polskie warzywa i owoce każdego roku podbijają kolejne rynki eksportowe. 41 kilogramów – tyle według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - statystyczny Polak w minionym roku skonsumował owoców i ich przetworów. Pierwsze niekwestionowane miejsce zajmuje jabłko z wynikiem 27 kg na osobę, na drugim miejscu są tzw. owoce południowe – cytrusy oraz banany, których łącznie spożywamy około 12 kg. Chętnie jemy truskawki (4,8 kg) oraz owoce pestkowe czyli wiśnie, czereśnie czy śliwki (2,4 kg). Poza owocami świeżymi chętnie spożywamy soki – około 9,6 kg/osobę. Polscy sadownicy są bezkonkurencyjni - postawili na innowacyjność i zmianę całej infrastruktury - modernizując sady i wprowadzając nowe odmiany. Prof. Augustyn Mika z Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach podkreśla „Sadownictwo w Polsce ma się doskonale. Produkujemy coraz więcej owoców. Samych jabłek zbieramy ponad 3 mln ton, a wszystkich owoców ponad 4 mln ton. Zajmujemy już pierwsze miejsce w Europie.” Ponieważ jako społeczeństwo nie jesteśmy w stanie skonsumować takiej ilości owoców, producenci stawiają na eksport. Milion ton jabłek trafiło do odbiorców za granicą, z czego 80% do Rosji. Jako kraj jesteśmy dużym producentem czarnej porzeczki, wiśni czy maliny, która zdobywa rynki Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Wielkiej Brytanii. Staliśmy się również dużym producentem borówki amerykańskiej - zaznacza prof. Augustyn Mika. W przypadku warzyw i ich przetworów w minionym roku przeciętny Polak zjadł ich prawie 60 kg. Najchętniej sięgamy po pomidory i ogórki. Sporym zainteresowaniem cieszą się także marchew i cebula, choć zdecydowanie więcej jemy sałaty, cukinii i bakłażanów. Jeśli chodzi o przetwory to konsumujemy ich blisko 8 kg, z czego ponad 2 kg to sama kiszona kapusta. Prof. dr hab. Franciszek Adamicki, kierownik Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach, zaznacza „[...] Jesteśmy jednym z ważniejszych producentów warzyw w Europie. Jesteśmy również eksporterem niektórych gatunków warzyw, przede wszystkim cebuli i marchwi.” Jak dodaje, produkcja np. marchwi została skoncentrowana w dużych gospodarstwach. Wybudowano przechowalnie łącznie z liniami do pakowania, sortowania i przygotowywania towaru na eksport. „Stąd nasza marchew znajduje odbiorców w Szwecji, Norwegii, Finlandii czy krajach Europy Zachodniej” - mówi prof. dr hab. Franciszek Adamicki. Choć w 2004 roku niektórzy wróżyli upadek warzywnictwa szklarniowego, okazało się, że jest wręcz odwrotnie. Zdaniem Macieja Mularskiego, Prezesa Stowarzyszenia Producentów Pomidorów i Ogórków Pod Osłonami, ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że jako kraj jesteśmy piątym producentem pomidorów w całej Europie. „Sprzyja nam nie tylko klimat, ale też inwestycje, jakie zostały poczynione w tę gałąź gospodarki. Przez ostatnie 6-7 lat były one bardzo potężne. To odzwierciedla produkcja. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że Polska ma ogromne tradycje uprawy pomidorów i ogórków pod osłonami” - wyjaśnia Maciej Mularski. Zanim jednak owoc czy warzywo trafi do naszej siatki z zakupami, zanim zostanie przez producenta zebrane – musi być posiane. Jak zaznacza Rafał Alfut z firmy Syngenta „W Polsce oferujemy 300 odmian nasion warzyw. Wydaje się, że to dużo, ale są one podzielone na 30 grup, a w każdej z nich są segmenty przeznaczone na: świeży rynek, uprawy pod tunelami czy dla przemysłu.” Każda z odmian nasion jest coraz bardziej przyjazna dla producenta – owoce mają lepszą jakość, wysoki plon, wyższą opłacalność. Są one również przyjazne i podobają się konsumentowi, ponieważ są smaczne, kolorowe i mają ciekawe kształty - podkreśla Rafał Alfut. Nic dziwnego, że chętnie sięgamy po rodzime dary natury. Miejmy nadzieję, że ten rok przyniesie udane zbiory, a co za tym idzie - atrakcyjne ceny. Zarówno po stronie producentów, jak i konsumentów.      

Publication date:

Widzisz szklankę w 50% wypełnioną wodą. Co myślisz? Czy według Ciebie jest w połowie pełna czy pusta? Ludzie postrzegają świat zgodnie z ich nastawieniem do otoczenia. Ale otoczenie również na nich wpływa - na szczęście zbliża się upragniona wiosna, czyli czas, gdy łatwiej będzie obudzić w sobie przekonanie, że wszystko się uda. W ubiegłym roku przeprowadzono w Polsce badanie dotyczące poziomu zadowolenia z życia. Zapytano ankietowanych, czy czują się szczęśliwi. Wyniki podają, że aż 37% respondentów zadeklarowało się jako w pełni zadowolonych i usatysfakcjonowanych ze swojej obecnej sytuacji. Wydaje się to zaskakujące biorąc pod uwagę panujące stereotypy oraz fakt, że nie tylko świat, ale także my sami, postrzegamy siebie jako naród wiecznych malkontentów. Zmiana w tym trendzie może być wynikiem przemian w światopoglądzie czy chociażby obserwowanego ostatnimi latami podwyższenia standardu życia. Nauczyliśmy się myśleć pozytywnie, a to w głównej mierze nic innego, jak umiejętność podkreślania mocnych stron, zamiast wskazywania słabości. Nie jest tajemnicą, że optymista, nawet w trudnej sytuacji znajdzie powód do uśmiechu, zaś pesymista zawsze będzie oczekiwał najgorszego. Pozytywne myślenie może zdecydowanie ułatwić i pomóc w życiu. – mówi Iwona Kowalewski, ekspert SITA – Umiejętność postrzegania rzeczywistości w radosnych barwach przynosi korzyści naszemu organizmowi. Ludzie z pogodnym usposobieniem wytwarzają więcej endorfiny, czyli tak zwanego hormonu szczęścia, który działa uodparniająco oraz przeciwbólowo. Nie od dziś wiadomo, że praca w branży Public Relations bywa wyjątkowo stresująca, co więcej, według rankingu CareerCast PR`owiec jest jednym z najbardziej stresujących zawodów. A najlepszym sposobem na rozładowanie stresu jest prawdziwy relaks. Koncepcja stosowania przerw w pracy jest bardzo istotna, szczególnie gdy praca powoduje napięcie emocjonalne. – kontynuuje Iwona Kowalewski – Już kwadrans dziennie poświęcony na relaks może dać widoczne rezultaty. Czasem wystarczy wygodny fotel, spokojna muzyka i wyobrażenie o ulubionym miejscu, aby w efekcie spojrzeć na rzeczywistość z tej "lepszej", pozytywnej perspektywy. Regularny relaks sprawi, że każdy PR-owiec będzie maksymalnie kreatywny, a jego praca bardziej wydajna. On sam zaś, utrzyma odpowiedni dystans do otaczającej rzeczywistości i z łatwością znajdzie rozwiązania dla najtrudniejszych klientów.   *** Kontakt:   Synertime Agnieszka Kozak Account Executive e-mail: [email protected] nr tel.: 022 544 05 15   Karolina Bukała Account Manager e-mail: [email protected] nr tel.: 668 132 417   SITA Sp. z o.o. to istniejący od 1991 roku producent i jedyny w Polsce dystrybutor nowoczesnego systemu do nauki języków obcych.  Dzięki innowacyjnej metodzie oraz urządzeniu SITA użytkownik wprowadzony w stan relaksu szybciej zapamiętuje i skutecznie przyswaja wiedzę. W ofercie znajdują się podstawowe kursy z języka niemieckiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego oraz angielskiego o różnym stopniu zaawansowania.  Wszystkie kursy posiadają Certyfikaty Najwyższej Jakości Europejskiej. Od 2002 roku urządzenia SITA pomyślnie przeszły badania Centralnego Ośrodka Techniki Medycznej w Warszawie i zostały wpisane na  listę aparatów medycznych. Sprzęt jest zalecany w rehabilitacji schorzeń układu krążenia, jak również pomocniczo przy ćwiczeniach relaksacyjnych dla sportowców czy pilotów.

Publication date:
Wiadomości branżowe

Pijmy soki 100% codziennie – to pewne źródło witamin i wartości odżywczych

Bogata i zróżnicowana dieta to podstawa dbałości o zdrowie i dobre samopoczucie. Szczególnie ważne jest to w przypadku dzieci, dla których odpowiednia dawka cennych wartości odżywczych to warunek właściwego rozwoju. Jednym z najpopularniejszych źródeł witamin zawartych w owocach i warzywach są soki 100%. Soki 100%: to, co w naturze najlepsze – i nic więcej Spośród bogatej oferty dostępnych w sklepach produktów do picia  warto sięgać po wartościowe soki 100%.  Szczególnie mamy, wybierając sok, powinny zwracać uwagę na skład i wartości odżywcze. Soki  100% Tymbark  produkowane są bez dodatku cukru czy konserwantów. Wybierając sok 100% Tymbark mamy pewność, że składa się jedynie z naturalnych składników i nie zawiera sztucznych barwników. Abecadło zdrowia malucha w szklance soku Aby prawidłowo się rozwijać, organizm dziecka potrzebuje regularnych porcji wielu witamin i składników odżywczych. Ich brak w pożywieniu powoduje powstawanie wielu  chorób, np. szkorbutu (niedobór witaminy C), ślepoty (brak witaminy A) oraz krzywicy (niedobór witaminy D). Spośród wszystkich witamin, szczególnie istotna jest witamina C, która wspiera rozwój naturalnej odporności, działa przeciwutleniająco oraz zwiększa przyswajalność żelaza. Witamina A z kolei  wpływa korzystnie na nasz wzrok i utrzymuje prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci. Witaminy z grupy B odpowiadają natomiast za utrzymanie odpowiedniej sprawności umysłowej i fizycznej oraz prawidłowego stanu układu nerwowego, wspomagają metabolizm oraz regulują apetyt. Co ważne, witaminy z grupy B (z wyjątkiem witaminy B12) nie  są magazynowane w organizmie, dlatego tak istotne jest ich codzienne uzupełnianie. Witaminy najlepiej dostarczać dziecku za pośrednictwem odpowiednio skomponowanej diety - w naturalnej i najlepiej przyswajalnej postaci świeżych owoców i warzyw lub w formie  soku. Dlaczego warto sięgnąć właśnie po sok? Sok 100% Multiwitamina marki TYMBARK, zawiera precyzyjnie przygotowany koktajl wszystkich niezbędnych dla zdrowia wartości odżywczych, zestawionych w starannie dobranych proporcjach. Sok 100% Multiwitamina TYMBARK to doskonałe źródło aż 11 witamin.  Jest mieszanką soków i przecierów z jabłek, bananów, pomarańczy, ananasów i brzoskwiń. W swym składzie zawiera również słodką papaję i marakuję, odświeżające limonki, mango – hinduski owoc bogów, azjatyckie liczi, guawę, figę kaktusową oraz chiński agrest, ochrzczony przez Nowozelandczyków mianem kiwi. Dodatkowo, zawiera również tak ważne dla dziecka witaminy: C, E, B1, B2, PP, B6, B12 i A, a także kwas foliowy i pantotenowy. Smak też ma znaczenie Każdy rodzic wie, że dla dziecka „zdrowe”  nie zawsze znaczy „smaczne”. Dlatego wszystkie soki z portfolio TYMBARK przygotowane są tak, aby smakować nawet najbardziej wymagającemu, małemu konsumentowi. Z przygotowanego na zlecenie TYMBARK badania zatytułowanego Dwa Śniadania Polaków[1] wynika, że młode mamy chętniej podają dzieciom na śniadanie soki, niż owoce i warzywa. Powodem jest nie tylko wygoda, ale też fakt, że większość dzieci lubi i chętnie pije soki, podczas gdy warzywa i owoce nie zawsze spotykają się z ich aprobatą. Soki są zatem również sposobem na pokazanie dzieciom  bogactwa smaku nieznanych im do tej pory owoców. [1]   Badanie analizujące zwyczaje śniadaniowe polskich rodzin, przeprowadzone w dniach 2-16 października 2013 roku przez Instytut Badawczy ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy Tymbark dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

?Żyj smacznie i zdrowo? ? podsumowanie IV edycji programu

Dobiega końca IV edycja ogólnopolskiego programu edukacyjnego „Żyj smacznie i zdrowo”. Na przełomie maja i czerwca rozdaliśmy cenne nagrody szkołom, które zwyciężyły w naszym konkursie. Wygrane klasy wzięły też udział w lekcji i quizie z dietetykiem, a na koniec – ćwiczyli układy choreograficzne z gwiazdami programu telewizyjnego You Can Dance. Wszystkie edycje programu zaangażowały ponad pół miliona osób! We wrześniu 2013 roku ruszyła IV edycja ogólnopolskiego programu edukacyjnego marki WINIARY „Żyj smacznie i zdrowo”, skierowanego do gimnazjalistów. Misją projektu jest przekazanie gimnazjalistom wiedzy z zakresu prawidłowego i zdrowego odżywiania. Dzięki programowi gimnazjaliści dowiadują się o racjonalnym żywieniu, technikach kulinarnych i ekologii. W ramach akcji nauczyciele otrzymali bezpłatne zestawy dydaktyczne, dzięki którym przeprowadzili zajęcia o zdrowym odżywianiu. Zachęceni takimi lekcjami uczniowie mogli wziąć udział w konkursie i zawalczyć o atrakcyjne nagrody. Wystarczyło przygotować pracę z wybranej kategorii: film, plakat lub wydarzenie społeczne. Z całej Polski napłynęło do organizatora ponad 1.800 prac konkursowych. W wydarzeniach społecznych zorganizowanych na potrzeby konkursu wzięło udział ponad 60.000 osób. Uczniowie przeprowadzili między innymi zajęcia edukacyjne, warsztaty kulinarne, konkursy z wiedzy o zdrowym odżywianiu, a nawet happeningi. Nagrody trafiły aż do 60 klas z całej Polski. Do wygrania było 30 interaktywnych zestawów (rzutnik, tablica, statyw) o wartości 7.000 zł, 30 laptopów oraz 3 zestawy upominków od Banków Żywności – partnera społecznego programu „Żyj smacznie i zdrowo”. Oficjalne wręczenia nagród, podczas których przeprowadzone zostały lekcje pokazowe z użyciem tablicy interaktywnej, spotkania z dietetykiem oraz warsztaty taneczne z gwiazdami You Can Dance, odbyły się na przełomie maja i czerwca w siedzibach zwycięskich szkół. Na wydarzenie przybyli również przedstawiciele władz lokalnych, instytucji edukacyjnych oraz dziennikarze. Do IV edycji programu zgłosiło się prawie 4.000 nauczycieli szkół gimnazjalnych, którzy wyedukowali ok. 100.000 uczniów z 2.800 szkół. W całej Polsce w realizację „Żyj smacznie i zdrowo” zaangażowanych zostało 38% szkół gimnazjalnych. Wszystkie edycje programu zaangażowały ponad pół miliona osób! dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Polska krajem rosnącego popytu na zdrady!

AshleyMadison.com, największy na świecie serwis dla osób szukających partnera do skoku w bok, który liczy ponad 26 milionów użytkowników, właśnie uruchomił polskojęzyczną wersję platformy. Dlaczego podjęto decyzję o rozpoczęciu działań w naszym kraju? Ze względu na wysoki wskaźnik Polaków deklarujących wiarę katolicką. Jak pokazuje ostatnio przeprowadzone badanie (przeprowadzone na ponad 100 tys. użytkowników z całego świata), więcej niż 70% osób, które korzysta z AshleyMadison.com jest wyznania chrześcijańskiego. Polska jest 38. krajem, w którym rozpoczyna działalność serwis AshleyMadison.com, umożliwiający użytkownikom znalezienie romansu i zachowanie go w tajemnicy, dzięki unikatowemu systemowi ochrony wizerunku i prowadzonej korespondencji. Platforma cieszy się dużą popularnością na każdym rynku, na którym jest obecna i prognozy dotyczące Polski są również bardzo dobre. Użytkownicy serwisu często szukają kochanki lub kochanka, gdyż nie chcą godzić się na życie w białych małżeństwach. Jak deklarują w badaniu przeprowadzonym przez AshleyMadison.com (w dniach 13-21 kwietnia 2014 na 105 000 użytkowników z 21 krajów), seks w ich związkach nie istnieje (20%) lub jest rzadkością – prawie 50% uprawia go raz na miesiąc. Zestawiając to z wynikami dotyczącymi religijności, (ok. 1/3 użytkowników regularnie się modli) nasuwa się wniosek, że osoby te cenią sobie zgodnie ze swoją wiarą instytucję małżeństwa, ale też chcą realizować się seksualnie. Dlatego rozwiązaniem jest nawiązanie romansu, który pozwoli spełnić erotyczne fantazje, a jednocześnie pozostanie nieodkryty. Na platformie AshleyMadison.com dyskrecja jest najważniejsza. Unikatowy system oparty o model  kredytowy pozwala klientowi chronić całą korespondencję (e-maile, czaty, puszczenie oka) hasłem, zachowując ją w pełnej w tajemnicy. Nigdy nikt nie napisze do użytkownika serwisu na e-mail prywatny lub służbowy, zadzwoni do domu, biura czy na telefon komórkowy. Jeżeli klient dokona zakupu to jego lub jej karta kredytowa zostanie obciążona w dyskretny sposób. Platforma umożliwia przesyłanie zdjęć, ale są one widoczne tylko dla wybranych użytkowników. W przypadku, gdy klient korzysta z serwisu i musi go natychmiast opuścić, bo ktoś wchodzi do pokoju, może użyć przycisku paniki, który automatycznie przekierowuje na neutralną stronę. Natomiast, gdy klient chce zrezygnować z korzystania z usługi, może całkowicie skasować swój profil, włącznie z usunięciem ze skrzynki adresata wszystkich wysłanych przez siebie wiadomości. AshleyMadion.com został stworzony dla osób, które myślą podobnie i chcą przeżyć romans idealny, pozostając jednocześnie w związku małżeńskim. W drugiej połowie 2014 roku, planujemy ekspansję serwisu na rynki wschodniej Europy. Zaczynamy od Polski, bo nasze globalne doświadczenie pokazuje, że mieszkańcy krajów konserwatywnych i chrześcijańskich, najchętniej korzystają z AshleyMadison.com – powiedział dyrektor ds. komunikacji na Europę, Christoph Kraemer – Jednocześnie Polacy coraz odważniej sięgają po to, co pozwoli zaspokoić ich pragnienia, potrzeby, dlatego udostępniamy im naszą platformę. Użytkownikami serwisu w 88% są zamężne kobiety, średnia wieku 34 lata, a w 84% zamężni mężczyźni, przeciętnie w wieku 39 lat. Szukają partnera do zaspokojenia potrzeb seksualnych, a także fantazji erotycznych. Około 20% użytkowników AshleyMadion.com najczęściej uprawia seks w pozycji misjonarskiej, a kilkanaście procent na łyżeczki. Jednocześnie zapytani o ich preferencje najczęściej podawali seks oralny (mężczyźni 19,3%, kobiety 22%). dostarczył infoWire.pl

Publication date:

Pączek to przysmak znany na całym świecie. Choć przybiera on różną formę, to jedno jest pewne. Pączek to wyjątkowo kaloryczny smakołyk o wysokim indeksie glikemicznym! Ma średnio 340 kcal, 5 g białka, 52 g węglowodanów i 12 g tłuszczu. Oznacza to, że jeden pączek zaspokaja prawie 1/3 dziennego zapotrzebowania na tłuszcz i żeby go spalić, trzeba by jeździć na rowerze przez ponad godzinę. Średnio w Tłusty Czwartek zjadamy 2,5 pączka, co w skali Polski daje aż 100 milionów takich wypieków. Tłusty Czwartek jest zatem wyjątkowo tłusty. – Jeden pączek ma tyle kalorii, co kilogram jabłek, 8 nektarynek, 3 jogurty naturalne po 150 g, 5 jajek czy 4 kromki chleba tostowego – mówi Agnieszka Piskała, specjalistka ds. żywienia w programie edukacyjnym „Żyj smacznie i zdrowo”. Ale w związku z tym, że jest smażony na głębokim tłuszczu, to najbardziej kaloryczny wypiek. Warto wspomnieć, że najczęściej do jego smażenia wykorzystuje się tzw. fryturę, czyli specjalnie „zmodyfikowany” tłuszcz roślinny. Wielokrotne jego wykorzystywanie sprawia, że w oleju powstają tzw. izomery trans, które nie tylko podnoszą poziom cholesterolu, ale mają przede wszystkim działanie rakotwórcze – tłumaczy Piskała. Zdrowsza wersja pączka? Lepszym rozwiązaniem jest smażenie pączków na smalcu. Ten sposób obróbki termicznej stosowały dawniej gospodynie domowe. Smalec ma wysoką temperaturę palenia, a jednocześnie nie ulega „deformacji” pod wpływem temperatury. I choć pączki zawierają wówczas znaczną jego ilość, to nasycony tłuszcz zwierzęcy podnosi tylko cholesterol, ale nie przyswajamy przynajmniej substancji rakotwórczych. By zmniejszyć wchłanianie cholesterolu, możemy zjeść w ciągu dnia np. jakiś produkt pełnoziarnisty. – Ponadto warto przestrzegać 5 podstawowych zasad, dzięki którym Tłusty Czwartek może być trochę mniej tłusty – mówi Agnieszka Piskała. Mniejszy pączek smakuje tak samo jak duży pączek, więc po co jeść więcej i dostarczać do organizmu więcej tłuszczu i kalorii. Do ciasta na pączki warto dodać octu lub spirytusu, podczas smażenia paruje i ogranicza wchłanianie tłuszczy przez pączka. Pączki posypane delikatnie cukrem pudrem mają trochę mniej kalorii niż te bogato polane lukrem. Należy pamiętać, by pączki smażyć na bardzo gorącym tłuszczu, ponieważ wrzucenie do chłodniejszego powoduje, ze nasz wypiek będzie wchłaniał tłuszcz jak gąbka. Podczas smażenia warto wrzucić do oleju kawałek ziemniaka, który będzie zapobiegał paleniu tłuszczu.  Co jeszcze warto wiedzieć o pączku? Pączek, to przede wszystkim źródło cukrów prostych, a więc ma wysoki indeks glikemiczny (69). Cukier szybko wędruje do krwi i wymagane jest szybkie wydzielenie insuliny, aby ten cukier przetransportować do tkanek. – Chciałabym obalić przeświadczenie o tym, że zjedzenie zaraz po pączku produktu o niskim indeksie glikemicznym, np. marchewki, zmniejszy jego skok – tłumaczy Agnieszka Piskała. Indeksy się nie sumują i nie uśredniają. Konsekwencją zjedzenia produktu o wysokim indeksie glikemicznym jest szybki skok glukozy we krwi i szybki jej spadek – dodaje Piskała. Oznacza to, że zjedzenie bardzo kalorycznego pączka wcale nie zaspokoi naszego głodu na długo. Wręcz przeciwnie! Po zjedzeniu pączka za chwilę znów będziemy głodni. Ważne jest więc, aby nie zaspokajać głodu kolejnym wypiekiem, ale konkretnym posiłkiem np. obiadem bogatym w węglowodany złożone, białko, warzywa.   *********************************************** „Żyj smacznie i zdrowo” to program edukacyjny marki WINIARY, prowadzony we współpracy z Federacją Polskich Banków Żywności w polskich gimnazjach. Misją programu „Żyj smacznie i zdrowo” jest przekazanie gimnazjalistom wiedzy z zakresu prawidłowego i zdrowego odżywiania oraz zachęcenie ich do wspólnego spożywania posiłków i podejmowania pierwszych samodzielnych prób gotowania. W ramach projektu promuje się wśród młodzieży postawę proekologiczną, a także ideę niemarnowania żywności. Do tej pory, w trzech edycjach „Żyj smacznie i zdrowo” wzięło udział ponad 44% szkół gimnazjalnych z całej Polski. Program marki WINIARY jest częścią szerszej kampanii zatytułowanej „Jedz smacznie i zdrowo” prowadzonej od czterech lat przez wiele marek z portfolio firmy Nestlé, której celem jest promowanie zdrowego odżywiania wśród konsumentów. Wiąże się on z przyjęciem przez Nestle strategii NHW (Nutrition, Health, Wellness) będącej strategią odpowiedzialnego biznesu firmy Nestlé, w imię której zobowiązuje się ona produkować wysokiej jakości produkty, będąc jednocześnie wiarygodnym partnerem w żywieniu i dbałości o zdrowie oraz zapewniając dobre samopoczucie konsumentów. Patroni honorowi Rzecznik Praw Dziecka Ośrodek Rozwoju Edukacji Polskie Towarzystwo Nauk Żywieniowych Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego Fundacja Klubu Szefów Kuchni Partner społeczny Federacja Polskich Banków Żywności    

Publication date:
Wiadomości branżowe

Szklanka soku do śniadania

Sok to najchętniej wybierana przez Polaków porcja witamin do śniadania – wynika z badania „Dwa śniadania Polaków”, przeprowadzonego przez Instytut ARC Rynek i Opinia dla marki TYMBARK. Owoce i warzywa znalazły się odpowiednio na drugim i trzecim miejscu. Na śniadanie, jako pierwszą z pięciu porcji witamin, Polacy najchętniej wybierają sok. Aż 22 proc. respondentów właśnie w ten sposób rozpoczyna swój dzień, dzięki czemu ich pierwszy posiłek jest jednocześnie zdrowy i trwa zdecydowanie krócej. Na drugim miejscu, jako poranną dawkę witamin Polacy wymieniają owoce (18 proc.), a na trzecim warzywa (8 proc.), uznając je bardziej odpowiednimi do obiadu (71 proc. wskazań dla warzywa) oraz podwieczorku (48 proc. wskazań dla owocu). Natomiast zdaniem respondentów, szklanka soku do śniadania idealnie łączy się z najbardziej popularnym porannym menu, czyli kanapką (87 proc.) oraz produktami mlecznymi (39 proc.). Jak deklarują respondenci badania „Dwa śniadania Polaków”, zapewnienie organizmowi każdego dnia zalecanych przez dietetyków 5 porcji witamin, to zadanie, które często bardzo trudno zrealizować, bazując jedynie na warzywach i owocach. Jak przyznają, soki to ogromne udogodnienie. Wybierane są do śniadania częściej niż owoce i warzywa zawłaszcza przez osoby, które śniadanie zwykle jedzą w pośpiechu nie mając głowy, aby poświęcać na nie dużo czasu. Pobudzający do działania i szybki do wypicia sok jest dla coraz większego grona Polaków po prostu najwygodniejszą propozycją na rozpoczęcie dnia. Częsty wybór do śniadania soku zamiast owoców i warzyw niewątpliwie podyktowany jest łatwością w jego podaniu. Zwłaszcza teraz, w sezonie jesienno-zimowym najpopularniejsze warzywa, takie jak ogórki i pomidory nie smakują tak dobrze, są mniej dojrzałe, a co za tym idzie mniej wartościowe pod względem zawartości witamin i składników mineralnych. Szklanka soku do śniadania jest w takim przypadku najlepszym wyborem – komentuje Aneta Łańcuchowska, dietetyk poradni Dietetycznej „hälsa”. Pomimo, że ciepłe napoje są wciąż dość mocno zakorzenione w polskiej kulturze jedzenia, coraz więcej Polaków wybiera do pierwszego i najważniejszego posiłku w ciągu dnia właśnie sok. Nie bez wpływu na to są wzorce płynące do nas z Europy Zachodniej, ale też obserwowanie naszego najmłodszego pokolenia. Jak wynika z badania, także młode mamy, które szczególnie zwracają uwagę na wartości odżywcze posiłków, wolą podać dziecku na śniadanie sok, niż warzywo lub owoc. Argumentując swoją decyzję, wymieniają głównie wygodę, czyli szybkość podania oraz uniwersalność – sok lubi każdy, zarówno dorosły, jak i dziecko. Nie bez znaczenia jest również większa świadomość zalet soku, będąca efektem kampanii promujących właściwe odżywianie. Wydaje mi się, że zdrowe żywienie jest dziś bardziej zakorzenione w dzieciach niż w nas, dorosłych. W szkole prowadzone są programy zdrowego odżywiania promujące jedzenie witamin w przeróżnej postaci a nauczyciele sprawdzają, jakie posiłki przynosi do szkoły dziecko - powiedziała podczas badań 38-letnia mama z Warszawy. Jak wynika z badania marki TYMBARK, Polacy są też niezwykle uważnymi i wyedukowanymi konsumentami, którzy zdają sobie sprawę z wysokiej jakości soków 100%. Badanie potwierdziło, że podczas zakupów zwracają uwagę na ich skład (64 proc.), starając się by wkładane do koszyka produkty nie zawierały konserwantów, sztucznych barwników, a także by składały się jedynie z naturalnych składników. Badania potwierdziły, że śniadanie to dla nas ważny posiłek – jada je codziennie 9 na 10 Polaków. Niestety w tygodniu nie mamy za wiele czasu na jego przygotowanie, dlatego jemy w pośpiechu, machinalnie, nie przykładając dużej wagi do tego, co znajdzie się na naszym talerzu. Jak wynika z internetowego badania social listening na temat nawyków śniadaniowych Polaków, zrealizowanego dla marki TYMBARK, w tygodniu Internauci nie chwalą się tym co zjedli i o swoich śniadaniach piszą dość enigmatycznie. Z kolei w weekend obserwuje się wzmożony „śniadaniowy ruch” na profilach społecznościowych oraz blogach. Internauci wówczas dużo chętniej zamieszczają np. zdjęcia swoich śniadań. Mają wtedy po pierwsze więcej czasu na posiłek, ale również dania są dużo atrakcyjniejsze, dlatego chcą się nimi pochwalić. Informacje o marce TYMBARK Marka Tymbark to zdecydowany lider na rynku soków, nektarów i napojów w Polsce. To także jedna z najbardziej wartościowych i najlepiej postrzeganych przez konsumentów marek. Na 10 Polaków, aż 9 dobrze zna Tymbark (źródło: Millward Brown SMG/KRC, luty 2013). Tymbark odniósł również sukces na Facebooku, gdzie gromadzi najwięcej fanów w kategorii FMCG. Firma buduje swoją pozycję poprzez innowacyjność i elastyczność w reagowaniu na nowe wyzwania rynkowe, kreuje trendy i wyznacza nowe kierunki rozwoju. Produkty sygnowane logo Tymbark są znane w prawie 30 krajach na całym świecie, m.in.: w Rumunii, Litwie, Łotwie, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Irlandii, US A, Szwecji, Finlandii, Holandii, na Malcie i Cyprze. W ofercie spółki znajduje się szeroka oferta soków owocowych i warzywnych w kartonach i bardzo wygodnych butelkach plastikowych. Do ich produkcji używa się tylko najwyższej jakości owoców, dzięki którym mają doskonały i niepowtarzalny smak. Wszystkie soki od Tymbarku, nie zawierają dodatku cukru, konserwantów i sztucznych barwników bez względu na rodzaj opakowania.

Publication date:

Poczta Polska rozpoczęła publikowanie Świątecznego Barometru – jedynego w Polsce wskaźnika przedświątecznej gorączki zakupowej. Już pierwsze jego odczyty wskazują, że w tym roku na Święta Bożego Narodzenia możemy wydać więcej, niż w latach poprzednich. Pierwszy odczyt Barometru wyniósł 121,5 proc., co oznacza, że w przedostatnim tygodniu listopada (18-24) Polacy wysłali o 21,5 proc. więcej paczek, niż średnio w okresie od początku lutego do końca października. Odczyt jest także wyższy od analogicznego okresu roku ubiegłego – wtedy wysłano ich 9 proc. więcej. – Liczba wysłanych paczek jest bezpośrednio związana z temperaturą świątecznej gorączki. Dziś prezenty coraz częściej kupujemy bowiem poprzez Internet - w roku 2012 roku Polacy kupili w ten sposób towary i usługi o wartości około 22 mld zł – mówi Paweł Majtkowski analityk Poczty Polskiej. Zdaniem eksperta w najbliższych latach polski rynek e-commerce będzie jednym z najszybciej rosnących w Europie. Barometr Poczty Polskiej powstał w oparciu o dane dot. przesyłek wysyłanych za pośrednictwem spółki. – Jako partner obsługujący najwięcej e-sklepów posiadamy dane, które precyzyjnie mogą określić jak dużo kupujemy w Internecie oraz czy na prezenty wydajemy więcej, niż w latach ubiegłych – przekonuje Majtkowski. Poczta Polska jest obecnie najpopularniejszą firmą logistyczną wśród firm branży e-commerce. Jak wynika z "Raportu e-Commerce 2013” przygotowanego przez Internet Standard w 2012 r. z usług Poczty Polskiej skorzystało prawie 60 proc. firm z tego segmentu. Odczyty Barometru Świątecznego Poczty Polskiej będą publikowane raz w tygodniu w okresie od 27 listopada do dnia 24 grudnia 2013 r. na stronie http://barometrswiateczny.pl/ Więcej informacji nt. Barometru, metodologii oraz sposobu interpretacji danych udziela analityk Poczty Polskiej Paweł Majtkowski: e-mail: [email protected] lub tel.: 695 591 295 Barometr Świąteczny Poczty Polskiej to wyrażony w procentach stosunek liczby wszystkich paczek wysłanych za pośrednictwem Poczty Polskiej w danym tygodniu do średniej przeciętnej liczby paczek wysłanych tygodniowo w okresie od 1 lutego do 31 października. Przykładowo: jeśli barometr pokazuje wartość 150%, to liczba wysłanych w tygodniu paczek przekracza średnią liczbę paczek wysłanych tygodniowo od 1 lutego do 31 października o 50%. Do barometru wliczane są wszystkie paczki pocztowej krajowe i zagraniczne, oraz przesyłki kurierskie Pocztex i EMS nadawane za pośrednictwem Poczty Polskiej S.A.  

Publication date:

Trudno o fakt bardziej symboliczny: głównym negatywnym bohaterem afery, która obnażyła cwaniacko-dresiarską mentalność elit III RP i jej mafijny sposób działania, stał się prawnuk jednego z największych polskich pisarzy ? pisze w najnowszym ?Do Rzeczy? Rafał A. ...

Publication date:

Jej symptomy pojawiają się nagle. Kaszel, ból gardła, gorączka to jedne z nich. Jednak z grypą nieodłącznie wiążą się bóle mięśni i stawów, ból głowy, uczucie wyczerpania i rozbicia, co sprawia, że ta choroba dosłownie "zwala nas z nóg". Aby chronić siebie i swoją rodzinę przed grypą, lekarze zachęcają do szczepień. Choć zima już prawie się kończy, to sezon na zachorowania w pełni. Jak wskazują meldunki Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH, w ubiegłym sezonie zanotowano prawie 3 miliony zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Dlaczego podejrzeń? Bo niestety, większość z nas słowa "grypa" używa dla określenia wszelkich infekcji wirusowych. Mylimy ją z przeziębieniem, anginą czy zapaleniem gardła lub krtani. Objawy tych dolegliwości bardzo przypominają te charakterystyczne dla grypy, dlatego często określane są jako grypopodobne. Dla trwającego sezonu nie są znane jeszcze pełne statystyki zachorowań na grypę. Eksperci zaznaczają, że sezon się jeszcze nie skończył, bo często fala zachorowań na grypę przychodzi na wiosnę. Nie dość, że wirus jest odporny na mróz, to kiedy robi się cieplej, przypadków zachorowań jest więcej. Ludzie są odkryci - nie noszą rękawiczek, szalików i czapek – jest dużo większa wilgotność powietrza, co sprzyja przetrwaniu wirusa grypy w naszym otoczeniu. Jan Bodnar, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego podkreśla, że póki co „[...] nie był to ciężki sezon, bo dominowała ta grypa, którą znamy od kilku lat. Zaobserwować można jednak, że ogromna liczba przypadków dotyczyła dzieci, a zwłaszcza małych dzieci. Te roczniki, które się jeszcze z tym wirusem nie zetknęły, nie zdążyły się uodpornić, chorują bardzo ciężko i często. A głównym powikłaniem jest zapalenie płuc.” Wirusa grypy nie można lekceważyć. Nie leczona choroba prowadzi do różnego rodzaju powikłań, m.in.: zapalenia oskrzeli lub płuc, niewydolności krążeniowej czy zespołu Guillian-Barré. „Zakażenie wirusem grypy otwiera drogę do innych zakażeń” - twierdzi Jan Bodnar, a to z kolei może prowadzić nawet do śmierci. W ubiegłym sezonie ponad 13 tysięcy osób było hospitalizowanych, a 119 pacjentów zmarło. Trzeba podkreślić, że w tym samym czasie, po raz kolejny spadł poziom wyszczepialności przeciw grypie - o 16% - osiągając tym samym w Polsce katastrofalny poziom 3,75%. Nie wiadomo dlaczego Polacy nie przepadają za tego rodzaju szczepieniami, ale wiadomo, że warto po nie sięgnąć każdego roku. Wynika to z faktu, że odporność na grypę spada po 12 miesiącach od przyjęcia szczepionki, ponadto każdego roku eksperci przygotowują jej nową odmianę. Jak wyjaśnia lek. med. Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego ENEL-MED „[…] głównie są to szczepionki z zabitych wirusów, a w zasadzie z fragmentów tych wirusów, które zawierają w swoim składzie antygeny, przeciwko którym nasz układ odpornościowy wytwarza przeciwciała.” Szczepienia przeciw grypie przeprowadzane są przez cały sezon grypowy, czyli od września do marca. Oczywiście najlepiej jest to zrobić przed sezonem, ale i na wiosnę nie ma do tego przeciwwskazań. Choć szczepienie przeciw grypie nie jest obowiązkowe, to zaleca się, aby przyjęły je: dzieci od 6 miesięcy do 19 lat, kobiety ciężarne, osoby po 50 roku życia i starsze oraz osoby przewlekle chore. Koszt szczepionki wynosi ok. 30-40 złotych i nie jest refundowany przez NFZ. Jeśli chodzi o dolegliwości poszczepienne, to może wystąpić niewielki ból w miejscu szczepienia, zaczerwienienie, czasem stan podgorączkowy – wyjaśnia lek. med. Michał Sutkowski. Jeśli zestawić to ze statystykami, że co roku półtora miliona ludzi na świecie umiera z powodu grypy i jej powikłań, to odpowiedź na pytanie o sens szczepień jest oczywista. Warto z tej ochrony skorzystać, by ustrzec przed wirusem siebie i swoich bliskich.    

Wiadomości branżowe

Wyjazdy urlopowe dla seniorów