Przygnębienie, smutek, zniechęcenie - któż nie zna takich odczuć. Zazwyczaj nie trwają dłużej niż kilka dni. Jednak są osoby, u których taki stan emocjonalny trwa nawet kilka miesięcy i ma istotny wpływ na codzienne życie. Niestety - często nie zdają sobie one sprawy lub wstydząc się nie chcą przyznać, że to depresja. 980 milionów – tyle osób, według danych Światowej Organizacji Zdrowia, cierpi na depresję. Zachorowalność wśród dorosłych wynosi 6-12%, a wśród osób w wieku podeszłym 15%. Najczęściej depresja dopada pacjentów szpitali i pensjonariuszy domów opieki społecznej – 25-50%. Okazuje się również, że kobiety doznają depresyjnych zaburzeń nastroju dwa razy częściej niż mężczyźni. Jakie są objawy depresji? Potocznie mówi się, że to smutek, przygnębienie i obniżony nastrój. Być może z tego wynika lekceważenie początkowych symptomów tej choroby – podkreśla Anna Ewa Nita, psycholog z Fundacji Itaka. „[...] Jeśli chodzi o depresję, to jest też smutek i przygnębienie, ale również takie objawy jak: spowolnienie myślenia czy poczucie totalnej beznadziei. Osoba chora ocenia wszystko co zrobiła, ocenia swoją przyszłość jako rzeczy zupełnie bezsensowne, jako sprawy bez znaczenia. Ponadto występować mogą często liczne dolegliwości bólowe, problemy ze snem czy z jedzeniem.” Depresja jest silnie połączona ze stylem życia. Może dopaść kiedy jesteśmy przemęczeni, mamy na sobie wielką odpowiedzialność lub po prostu przez dłuższy czas nasza sytuacja życiowa nas przerasta i przytłacza. Jak zaznaczają eksperci najczęściej depresja pojawia się na przełomie zimy i wiosny, co ma bezpośredni związek ze zmęczeniem organizmu po długiej zimie oraz z wiosennym przesileniem. Od kilkunastu lat obserwuje się wyraźny wzrost liczby przyjęć do szpitala osób z rozpoznaniem depresji – w Polsce jest to 11 osób na 100 tys. mieszkańców. Niestety - tylko jeden z pięciu cierpiących na depresję korzysta z pomocy specjalistycznej, a przecież jest to choroba – zaznacza psycholog Tatiana Ostaszewska – Mosak. „[…] Jako chorobę należy ją leczyć. Trzeba iść do lekarza, trzeba to zdiagnozować i opracować odpowiednią kurację. I tutaj bardzo optymistyczne jest to, że większość postaci depresji poddaje się leczeniu. Co prawda depresja może nawracać, natomiast odpowiednio leczona, np. farmakologicznie i psychoterapeutycznie, może przybierać takie formy, że szybko będziemy mogli rozpoznać, że coś zaczyna się dziać i znowu sobie pomóc.” Depresja dotyka nie tylko osoby dorosłe. Depresyjne zaburzenia nastroju dotyczą około 4% dzieci do 12. roku życia i około 8% młodzieży w przedziale do 18 lat. Liczba najmłodszych pacjentów całodobowych oddziałów psychiatrycznych i odwykowych w Polsce wzrosła z 8,8 tys. do 9,5 tys. w ciągu ostatnich 10 lat. „[...] Bóle brzucha, brak apetytu czy to, że dziecko jest bardziej apatyczne lub nagle ma problemy w szkole – przestaje się uczyć, ma problemy z koncentracją i zapamiętywaniem – to niekoniecznie musi wynikać z lenistwa. To może być sygnał, że cierpi na depresję. Jeśli chodzi o nastolatka, to często ich depresja przejawia zachowania agresywne czy autoagresywne. W ten sposób nastolatek próbuje sobie poradzić ze swoim stanem emocjonalnym” - dodaje Anna Ewa Nita. Depresja stanowi czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny na świecie, a według prognoz w 2020 roku będzie już drugim, po chorobach układu krążenia. Nie warto jej lekceważyć, szczególnie że jest ona przyczyną wielu samobójstw oraz zaginięć. Fundacja Itaka od 2001 roku pomaga osobom dotkniętym depresją i ich rodzinom, poprzez udzielanie telefonicznych porad specjalistów. Jak dotąd z Antydepresyjnego Telefonu Zaufania, który oferuje pomoc w poniedziałki w godzinach od 17 do 20, skorzystało ponad pięć tysięcy osób.
Wiadomości branżowe
Użytkownicy aplikacji IKO mogą płacić telefonem w 840 drogeriach Rossmann w całej Polsce. Do palety produktów, które można kupić przy pomocy telefonu, dołączyło dzięki temu 16 tysięcy produktów 800 renomowanych marek polskich i zagranicznych firm.Płatności mobilne IKO są dostępne dla użytkowników od marca br. Od tego czasu sieć punktów akceptujących rozszerzyła się do 65 tysięcy terminali płatniczych w punktach handlowo-usługowych w całej Polsce. Do grona sklepów akceptujących płatności telefonem z IKO dołączyła także sieć drogerii Rossmann.- "Dołączenie sieci drogerii Rossmann do akceptantów IKO jest ważnym krokiem na drodze do stworzenia ogólnopolskiego standardu płatności mobilnych. Wierzymy, że liczba nowych punktów, w których można płacić IKO, a także ich rozpoznawalność, znacząco wpłyną na wzrost transakcyjności. Wysoka jakość obsługi oraz otwartość na nowe technologie to atrybuty wyróżniające zarówno Rossmanna, jak i PKO Bank Polski" - podkreśla Wojciech Bolanowski, dyrektor pionu bankowości elektronicznej w PKO Banku Polskim. Od wielu lat Rossmann wyznacza i kreuje nowe trendy rynkowe. Jak powiedział Prezes Zarządu Rossmann Polska Marek Maruszak: "Chcemy by naszej ekspansji, wzrostowi liczby sklepów towarzyszyła innowacyjność, rozwiązania jak najbliższe naszym klientom. W przyszłym roku otworzymy 150 nowych sklepów, a na początku 2015 będzie ich już 1000. Chcemy by firmę Rossmann wyróżniała innowacyjność i jak najwięcej rozwiązań przyjaznych klientowi, a takimi są niewątpliwie płatności mobilne." Obecnie użytkownicy IKO płacą lub wypłacają za pomocą telefonu średnio, co minutę. Od startu usługi użytkownicy IKO dokonali telefonami prawie 250 tysięcy transakcji na łączną kwotę ponad 60 milionów złotych. Oprócz punktów handlowo-usługowych telefonem z IKO można także wypłacać gotówkę z 3 tysięcy bankomatów PKO Banku Polskiego, oraz płacić za zakupy w ponad 8 tysiącach sklepów internetowych obsługiwanych m.in. przez Dotpay, eCard, eService, Przelewy24, Transferuj.pl i Blue Media.Aby dołączyć do użytkowników IKO, wystarczy zainstalować na swoim telefonie bezpłatną aplikację, a następnie aktywować ją w telefonie lub serwisie internetowym. Do korzystania z płatności mobilnych nie jest niezbędne konto w PKO Banku Polskim ani Inteligo. Wystarczy w procesie aktywacji wybrać opcję „BEZ KONTA” i założyć w ten sposób bezpłatną portmonetkę IKO działającą w oparciu o mechanizm prepaid. Nie trzeba również posiadać zaawansowanego smartfona – aplikacja działa na niemal wszystkich telefonach dostępnych na rynku.
Nowa moda w obdarowywaniu, która polega na ofiarowaniu bliskiej osobie zamiast tradycyjnego upominku tzw. zestawu prezentowego to ostatnio najpopularniejsza alternatywa dla tradycyjnych podarunków świątecznych. Serwis prezentmarzen.pl przeprowadził sondę z której wynika, że aż 56% ankietowanych wolałoby samemu wybrać sobie prezent. 29 % uważa, że lepiej kupić pojedynczy wcześniej wybrany podarunek, a 10 % nie ma zdania która forma upominków jest lepsza. Zestawy prezentowe Boxy zawierające od 21 do 24 propozycji upominku, aby osoba obdarowana mogła wybrać ten podarunek, który najbardziej jej odpowiada to obecnie ciekawa możliwość w obdarowywaniu bliskich. Zestawy podarunkowe zawierają niestandardowe propozycje prezentów wywołujących niezapomniane emocje, które można zrealizować w dowolnym terminie. Rodzaj upominku zazwyczaj jest dobierany w zależności od wieku adresata i jego zainteresowań. Jak pokazuje badanie przeprowadzone na próbie ponad 500 Polaków największym zainteresowaniem cieszą się prezenty wywołujące mocne doznania. Najczęściej wybierane prezenty W pierwszej kategorii klasyfikują się te związane przede wszystkim z motoryzacją, jak drifting, przejażdżki luksusowymi sportowymi autami oraz rajdy samochodowe. Drugie miejsce tworzą wyjątkowe „prezenty powietrzne” czyli: loty paralotnią, szybowcem czy balonem. Inne równie często wybierane propozycje na niestandardowe prezenty świąteczne to: strzelanie z karabinu maszynowego, kurs nurkowania czy kurs DJ-a. Rodzaje prezentów w zależności od płci Wybierając wymarzony prezent kobiety najczęściej chcą podarować swojemu partnerowi ekstremalne doznania w powietrzu, na drodze lub pod wodą. W przypadku mężczyzn, realizujących podarunki z myślą o kobietach, najczęściej wybierane są: buduarowa sesja zdjęciowa, dzień ze stylistką, kurs sushi oraz różnego rodzaju pakiety spa. Jak wynika jednak ze statystyk zamówień realizowanych w serwisie prezentmarzen.pl, to kobiety są częstszymi pomysłodawczyniami oryginalnych i niezapomnianych podarunków, bo aż 77% Klientów stanowi płeć piękna, a tylko 23% mężczyźni. Kto obdarowuje niezapomnianymi prezentami? Wyniki sondy przeprowadzonej przez serwis prezentmarzen.pl pokazują, że z niestandardowych propozycji korzystają zazwyczaj ludzie młodzi. 43% stanowią osoby w wieku 25 – 34 lat, a 31% poniżej 24 roku życia. Na trzeciej pozycji - 17% klasyfikują się osoby pomiędzy 35 a 44 rokiem życia. Co ciekawe 7% to Klienci powyżej 45 roku życia, a 2 % w wieku od 55 lat. Jakie kwoty i dla kogo przeznaczamy na prezenty? Poziom cenowy jaki jesteśmy w stanie przeznaczyć na prezent to kwoty pomiędzy 100 a 200 złotych jak deklaruje aż 45% respondentów i od 200 zł – 400 zł, które wymienia 27 %. 11% stwierdza, iż wydaje na upominki do 100 zł. Znaczną mniejszość stanowią osoby, które kupują drogie prezenty powyżej 400 – 800 zł tylko 8% i powyżej 800 zł zaledwie 5% ankietowanych. Można również zauważyć prawidłowość, iż to osoby bliskie obdarowujemy niezapomnianymi podarunkami. Chcemy, aby prezent był oryginalny, zapamiętany i wywołał niezapomniane emocje. Aż 60 % odpowiedziało, że prezent marzeń zakupiło dla partnera/partnerki, a 20 % dla przyjaciela/przyjaciółki. Wyniki sondy pokazują, iż wyjątkowy upominek „do wyboru” to szansa na podarowanie bliskiej osobie trafionego prezentu w postaci niepowtarzalnych doznań związanych z jej hobby lub niespełnionymi pragnieniami. Jak widać również po 400% wzroście sprzedaży w serwisie prezentmarzen.pl, w stosunku do ubiegłego roku, wkrótce podarunki świąteczne związane z emocjami i wyjątkowymi przeżyciami mogą zacząć pojawiać się w coraz większej liczbie polskich domów. *** Prezentmarzen.pl – to profesjonalny serwis internetowy oferujący niezapomniane podarunki. W swojej ofercie posiada niestandardowe propozycje na każdą okazję, które pozwolą bliskiej osobie przeżyć wspaniałe emocje.
Nieszkodliwy napój czy toksyczna bomba?
Spór o szkodliwości napojów energetycznych toczy się nieprzerwanie od chwili wprowadzenia ich do sprzedaży. Zdaniem lekarzy negatywnie wpływają na nasz organizm - według producentów - jest odwrotnie. Bez względu na to, która ze stron ma rację, charakterystyczny smak i właściwości pobudzające tych napojów powodują, że cieszą się one dużym zainteresowaniem wśród konsumentów. Napój energetyczny to gazowany produkt bezalkoholowy. Przeznaczony jest dla osób wykonujących wzmożony wysiłek umysłowy lub fizyczny. Jego zadaniem jest pobudzenie, przyspieszenie szybkości reakcji i poprawienie wydolności organizmu, wzmocnie koncentracji oraz przeciwdziałanie zmęczeniu. Pierwszy napój potocznie zwany energetykiem pojawił się w sprzedaży w 1987 roku w Austrii. Do Polski trafił 8 lat później. Od tego czasu na rynku coraz więcej pojawia się tego rodzaju produktów, a ich sprzedaż rośnie. Znajdziemy je na półkach każdego supermarketu, sklepu osiedlowego i stacji benzynowej. Sprzedawane są w barach i dyskotekach – jako składnik drinków. Produkowane są pod różnymi markami i w zasadzie nie różnią się składem. Co sprawia, że stały się tak popularne? Odpowiedzi można szukać w ilości kofeiny zawartej w napoju. Dlatego też Krzysztof Marchlik z Big Brands Group przestrzega „[…] Napojów energetycznych nie powinny spożywać dzieci, kobiety w ciąży i karmiące, z uwagi na zawartość kofeiny. Bardzo ważny jest też cukier, bo to on powoduje, że dany napój posiada dużą kaloryczność”. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. Nie ma ograniczeń wiekowych w ich sprzedaży. Głównymi konsumentami są ludzie młodzi w przedziale wiekowym od 15 do 25 lat, czyli uczniowie i studenci oraz osoby do 35 roku życia – młodzi, intensywnie pracujący, mieszkańcy dużych miast. W młodszej grupie spożycie „energetyków” rośnie w okresie egzaminów, w starszej jest raczej stałe. Zwiększa się ono głównie w weekendowe wieczory, podczas różnego rodzaju imprez. Warto pamiętać, że napoje energetyczne zostały stworzone, by wspomagać pracę organizmu osób aktywnych. Spożywanie ich do obiadu czy podczas oglądania telewizji jest niezdrowe. Anna Sierpowska z firmy Sante twierdzi, że „[…] wszystkie napoje gazowane, w tym energetyczne, zakwaszają organizm. Warto popatrzeć w kierunku tego, co oferuje nam natura. Guarana, owoce goji, imbir to naturalne energetyki. Można spróbować zielonej herbaty czy wody z imbirem i porównać co lepsze. Napoje energetyczne z pewnością pobudzają, ale efekt może być taki, że będziemy czuć się słabo, a nasz organizm będzie przemęczony”. Spożywanie napojów energetycznych zawierających cukier, może też uzależniać. „[…] Organizm bardzo szybko przyzwyczaja się do tych napojów. Wystarczy kilka dni regularnego spożywania” – dodaje Anna Sierpowska. Kolejnym problemem jest ilość spożywanych energetyków przez konsumentów, szczególnie przez osoby młode. „[…] Nie ma przeprowadzonych badań na temat tego, jak dużo można wypić napoju energetycznego w ciągu doby czy tygodnia. Jest to sprawa indywidualna. Każdy wie, jak jego organizm reaguje po spożyciu tego produktu” – dodaje Krzysztof Marchlik. Dużo mówi się o szkodliwości napojów energetycznych. Fakty jednak są takie, że negatywne skutki dla organizmu wynikają przede wszystkim z nadmiaru i nieumiejętnego ich spożywania. Połączone z alkoholem niebezpiecznie podnoszą ciśnienie krwi, które może doprowadzić do zawału serca. Oczywiście nikt nie zabrania nam ich spożywać. Rzecz w tym, że należy zachować umiar, bo każdy produkt w nadmiarze może zaszkodzić. dostarczył infoWire.pl
W dzisiejszych czasach każdy, szczególnie w dużym mieście, żyje w pośpiechu. Tym samym coraz mniej czasu poświęcamy na celebrowanie posiłków - cieszenie się ich zapachem, wyglądem i smakiem. W biegu łapiemy kebab, pizzę, zapiekankę czy hamburgera, co niestety odbija się na naszym zdrowiu. Moda na fast foody przyszła do Polski ze Stanów Zjednoczonych w latach 90-tych. Na początku wiązało się to z chęcią spróbowania czegoś nowego, czegoś co uchodziło za lepsze – bo z Zachodu. Niestety, szybko moda ta przerodziła się w codzienny nawyk, a u niektórych – nawet w uzależnienie. Według Piotra Pichalskiego, rzecznika prasowego firmy Sante „[...] Stany Zjednoczone są najlepszym miejscem do pokazania tego, jak fast foody wpływają na wygląd ludzi. Ogromna liczba osób w Stanach Zjednoczonych cierpi na choroby cywilizacyjne, które są konsekwencją takiego trybu odżywiania." Według badań eksperckich liczba Polaków, która jada w barach szybkiej obsługi, zwiększyła się w ciągu ostatnich 4 lat o 10%. Aż 44% respondentów przyznało, że w ciągu ostatniego miesiąca konsumowało jedzenie typu fast food. Konsekwencje tak skonstruowanej diety widać we wszystkich badaniach na temat otyłości. Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że w Europie otyłość osiągnęła już rozmiary epidemii. W ciągu ostatnich 20 lat częstotliwość jej występowania potroiła się. Jeżeli nic się nie zmieni, to w 2030 roku tylko w USA ponad 40% osób będzie zmagało się z otyłością. „[…] To, co się z nią wiąże, to bardzo duży wskaźnik ludzi z chorobami cywilizacyjnymi. W naszych organizmach wyzwalają się wolne rodniki, które powodują stany rakowe układu pokarmowego, miażdżyce, cukrzyce, choroby z nadciśnieniem i z wątrobą" – ostrzega Piotr Pichalski. Niestety, najbardziej zagrożoną grupą są dzieci. Według danych WHO aż 29% polskich jedenastolatków ma nadwagę, co daje Polsce niechlubne pierwsze miejsce w tej kategorii wiekowej. Producenci żywności fast food dbają o to, by opakowania ich produktów były bardzo kolorowe i przyciągały wzrok. Na taki trik nabiera się większość dorosłych, jak więc oczekiwać, że dzieci będą bardziej odporne. A jak wiadomo - czym skorupka za młodu nasiąknie... - dlatego ważne jest, by już od najmłodszych lat kształtować prawidłowe nawyki żywieniowe u naszych pociech. Duże znaczenie mają też porcje proponowane w fast foodach. Jak wiadomo zdrowa dieta powinna się składać z pięciu małych posiłków w ciągu dnia, oczywiście prawidłowo zbilansowanych. Niestety, mało kto ma możliwość tak jeść. Dużo osób spożywa posiłki w pośpiechu – gdy musi, bo w brzuchu burczy lub gdy ma chwilę czasu. A jest go coraz mniej, dlatego chętnie sięgamy po fast foody. Beata Prusińska, dietetyk z firmy Naturhouse ostrzega „Sposób, w jaki spożywamy dania fast food jest bardzo niezdrowy. Sama idea: ma być szybko, ma być wygodnie. Korzystamy z fast foodów, bo nawet nie musimy wysiadać z samochodu i jemy w trakcie jazdy. A przecież trawienie rozpoczyna się w jamie ustnej. Musimy pokarm dokładnie pogryźć, przeżuć i wymieszać ze śliną, żeby trawienie przebiegało dalej bez większych problemów.” Warto zastanowić się, czy rzeczywiście możemy pozwolić sobie na jedzenie fast foodów. Jeżeli teraz martwimy się o brak czasu, to czy będziemy go mieć za kilka lat, by zmagać się z chorobami, które będą skutkiem takiej diety? Być może warto zmienić sposób odżywiania już dziś. Z pewnością nauczenie się celebrowania posiłków będzie miało dobroczynny wpływ nie tylko na nasz żołądek, ale na całe nasze życie.
Kolejny dzień spotkań, a Ty nie masz czystej koszuli? Wrzuć kilka do pralki, nastaw program Koszule codziennie. Pracowałeś w ogrodzie i marzysz o kąpieli ? Ty wskocz do wanny, a ubrania włóż do pralki i wybierz program Ogród. ...
Czas to wyjątkowo cenny zasób. Zarówno w obszarze prywatnym, jak i zawodowym. Skuteczne nim zarządzanie, oparte na formułowaniu priorytetów, ma decydującą rolę w kontekście efektywności pracownika. Pragnąc zatem ograniczyć ilość marnowanego czasu w pracy do minimum, warto sięgnąć po sposoby wypracowane przez specjalistów w zakresie zarządzania czasem. Jedna z takich metod nosi nazwę ABCDE. Na początku warto sobie jednak uświadomić, że mimo funkcjonującego powszechnie pojęcia „zarządzanie czasem” (użytego również we wstępie), coś takiego nie istnieje. Czas płynie, a człowiek może po prostu nauczyć się skutecznie zarządzać sobą w nim. Niezbędne jest ku temu stworzenie listy zadań do realizacji, a w dalszej kolejności nadanie poszczególnym zadaniom wartości. Pomoże to sformułować priorytety- kluczowe w realizacji celów. Metoda ABCDE polega na umieszczeniu obok każdego z zadań do wykonania, jednej z pięciu początkowych liter alfabetu. Działania oznaczone literą A są absolutnie najważniejsze. Ich wykonanie jest zasadnicze dla dalszego biegu spraw, niewykonanie pociągnie więc za sobą poważne konsekwencje. Wśród takich zadań znaleźć może się spotkanie z klientem, rozmowa z szefem czy wysłanie oferty. Litera B przypisywana jest tym czynnościom, które powinno się zrealizować. Ich następstwa nie są już jednak tak poważne, jak te dotyczące zadań z pierwszej grupy. Może to być sprawdzenie mniej ważnego e-maila czy zadanie pytania. Czynności oznaczone literą C to natomiast te, które dobrze byłoby wykonać, jednak nie jest to konieczne. Nie wiążą się one bowiem z żadnymi następstwami istotnymi w codziennej pracy czy w kontekście długoterminowych sukcesów zawodowych. Wśród tego typu zadań znaleźć może się przejrzenie gazety, wypad do kawiarni z kolegą… coś przyjemnego. Kategoria D obejmuje działania, które można bez problemu przekazać innej osobie, a więc je Delegować. Wartość z realizacji takich zadań przez inną osobę, polega na zysku czasowym względem czynności najważniejszych. Zadania E są tonatomiast kwestie, które należy wyEliminować. Nie mają one bowiem żadnej wartości ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Czas na nie poświęcony byłby zatem czasem zmarnowanym. Przystępując do realizacji pogrupowanych w ten sposób czynności trzeba pamiętać o pewnej bardzo istotnej zasadzie. Podejmowanie zadań z kategorii o niższej wartości powinno być tylko i wyłącznie następstwem realizacji wszystkich działań z grupy tych ważniejszych. Wartość metod pozwalających doskonalić umiejętność zarządzania sobą w czasie jest doceniana w coraz szerszych kręgach. Dzięki nim można pracować w sposób uporządkowany oraz co najistotniejsze w dzisiejszych czasach- efektywny. Są one o tyle skuteczne, że ich twórcami są zazwyczaj nie tylko teoretycy, lecz także praktycy z wieloletnim doświadczeniem w biznesie – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant, GRUPA 365NET. GRUPA 365 NET to innowacyjna grupa działająca w obszarze cross-marketingu zintegrowanego wpieranego najnowszymi osiągnięciami technologii w dziedzinie komunikacji PR.Proponujemy kompleksową obsługę 360 oraz doradztwo w obszarze strategii reklamy, marketingu, promocji i PR. Jesteśmy ekspertami działań online w sieci Internet - gdzie rozwijamy projekty o silnym potencjalne komercjalizacji. NR1WINTERNECIE.pl to nasz adres www i miejsce, o które zabiegamy dla naszych klientów. Więcej na: http://www.NR1wINTERNECIE.pl http://www.grupa365net.pl oraz http://www.facebook.com/grupa365net
Dzień Ojca nie dla każdego mężczyzny, czyli kogo dotyczy niepłodność
Mówi się, że prawdziwy mężczyzna powinien wybudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić potomka. Niestety — to ostatnie, choć wydaje się najprostszym zadaniem, wcale takie łatwe nie jest. Coraz więcej mężczyzn nie może spłodzić dziecka. Specjaliści alarmują, że problem niepłodności będzie narastał.Wymarzona praca, kochająca partnerka i świat stojący otworem. A jednak do pełni szczęścia brakuje dziecka. Niestety — co czwarta polska para ma problem z zajściem w ciążę. Do niedawna winą za brak potomstwa obarczało się kobietę. To błąd – wyjaśnia serwisowi infoWire.pl dr n. med. Robert Jarema, urolog, konsultant ds. andrologii Invi-Med - bo w ponad 40% przypadków par, które bezskutecznie starają się o dziecko, przyczyną kłopotów jest niepłodność męska. „O niepłodności mówimy, gdy para młodych ludzi współżyje przez rok i z tego współżycia, nie ma prokreacji. To powinno zaniepokoić. W takiej sytuacji polecamy, aby zbadała się zarówno kobieta, jak i mężczyzna”.W jednym mililitrze sześciennym nasienia znajduje się przeciętnie około 100 milionów plemników. Według najnowszych danych 15 milionów plemników wystarczy, by doszło do zapłodnienia. Sęk w tym, że jakość męskiego nasienia jest coraz gorsza. Istotny wpływ ma na to styl życia: nadużywanie alkoholu, palenie tytoniu, picie dużych ilości kawy, stres, nadwaga i otyłość. Przyczyn obniżonej płodności czy niepłodności u mężczyzn można doszukiwać się również w wadach genetycznych i nabytych, przechodzonych infekcjach i różnego rodzaju wadach anatomicznych np. żylakach powrózka nasiennego. Specjaliści wskazują jeszcze na niepłodność idiopatyczną (30%), czyli niewiadomego pochodzenia. „[...] Panowie nie powinni zwlekać z badaniem. Diagnostyka mężczyzn nie jest łatwa, a jeszcze trudniejsze jest leczenie. Proces tworzenia plemników trwa trzy miesiące, a to oznacza, że aby wytworzyć dobre nasienie potrzeba czasu. Im wcześniej zacznie się proces diagnostyczny i leczenia tym szybciej będą efekty” - zaznacza dr n. med. Robert Jarema.Niepłodność mężczyzn to wstydliwy problem. A to przecież choroba, jak każda inna, która wymaga odpowiedniego leczenia i wsparcia specjalistów z różnych dziedzin. Tatiana Ostaszewska-Mosak, psycholog Invi-Med podkreśla „[...] to jest sytuacja kryzysowa w życiu mężczyzny. Informacja o niepłodności jest szokiem. Warto zaznaczyć, że impotencja czy problemy natury seksualnej nie mają nic wspólnego z niepłodnością, którą można stwierdzić dopiero po przeprowadzeniu specjalistycznych badań”.W leczeniu niepłodności, aby zwiększyć szansę zapłodnienia, stosuje się selekcję lub izolację z nasienia najlepszych jakościowo plemników. Wyboru plemników dokonuje się na podstawie ich prawidłowej budowy. „Podstawowe badanie wykonywane jest pod mikroskopem w powiększeniu 1000 razy. Ocenia się kształt główki i witki plemnika. Często jednak okazuje się ono niedostateczne. Dlatego też embriolodzy sięgają po badanie morfologii plemnika wykonywane za pomocą mikroskopu MSOME-6600. W takim powiększeniu można zobaczyć, jaką plemnik ma strukturę wewnętrzną i wyodrębnić te najlepsze. To badanie pozwala na faktyczną ocenę płodności plemnika” - twierdzi dr n. med. Robert Jarema. Po wyselekcjonowaniu najlepszych i najbardziej prawidłowych plemników dochodzi do wstrzyknięcia ich do komórki jajowej. Niewątpliwym plusem metody MSOME 6600 jest to, że dzięki jej zastosowaniu zwiększył się odsetek ciąż, a zmniejszył się odsetek poronień.To niewątpliwie dobra wiadomość dla mężczyzn, którzy chcą zostać ojcami. Potrzeba jedynie odwagi i cierpliwości z obydwu stron. Warto by partnerzy, borykający się z problemem niepłodności, rozmawiali ze sobą o lękach i troskach, które im towarzyszą. Okazywali sobie wzajemnie wsparcie w trudnych chwilach. A wszystko po to, by cieszyć się narodzinami upragnionego potomstwa. dostarczył infoWire.pl
Barometr Providenta: Jak planujemy spędzić urlop i ile wydamy na wakacje?
Ponad 28% ankietowanych Polaków deklaruje, że wyjedzie w tym roku na wakacje. Będą one jednak krótsze. Blisko jedna trzecia planujących wyjazd – czyli ponad dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym – planuje spędzić wakacyjny urlop za granicą. Przeważająca większość ankietowanych (ok. 80%) zorganizuje wyjazd na własną rękę, przy czym ponad połowa spędzi urlop aktywnie, wykorzystując różne formy sportu i rekreacji. Typowe wydatki na wakacyjny wyjazd najczęściej zamykać się będą w kwocie od 1001 zł do 2000 zł. Liczba Polaków, którzy planują wyjechać na wakacje (ponad 28%), utrzymuje się na podobnym poziomie jak w roku ubiegłym – wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Provident Polska przez firmę badawczą PBS w maju 2014 r. na próbie 400 klientów firmy Provident. Wśród wakacyjnych trendów i preferencji wyjazdowych na uwagę zasługuje m.in. zmieniająca się długość letniego wypoczynku. Nieznaczną przewagę nad popularnym, trwającym do dwóch tygodni urlopem (na taki wybiera się ok. 40% respondentów), uzyskał ten nieco krótszy, maksymalnie tygodniowy (ok. 43%). Wakacje coraz silniej kojarzą się nie tylko z tradycyjnym odpoczynkiem, ale już po raz kolejny stają się dla Polaków okazją do aktywnego spędzania wolnego czasu. Wakacje za granicą popularniejsze niż rok temu. W Polsce wyraźnie zyskał BałtykWiększość respondentów planujących urlop (ok. 64%) deklaruje, że w tym roku spędzi go w Polsce. Co ciekawe, na wybór zagranicznej destynacji zdecyduje się blisko jedna trzecia ankietowanych (ok. 32%), czyli ponad dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym. Jak wskazują najnowsze badania Mondial Assistance, do najpopularniejszych kierunków wyjazdów zagranicznych należą w tym roku: Chorwacja, Grecja, Hiszpania oraz Włochy. Wśród badanych w ramach Barometru Providenta, którzy planują wypoczynek w kraju, zdecydowanie największą i stale rosnącą popularnością cieszą się wakacje spędzane nad Bałtykiem (60%). Nadmorski wypoczynek wybierze w tym roku o ok. 20% więcej osób niż wynikało z ubiegłorocznej edycji Barometru Providenta (39%). Popularność urlopu w górach pozostaje na podobnym poziomie co rok temu (16% vs. 14%). Nieznacznie mniej osób deklaruje, że wypoczywać będzie nad jeziorami (ok. 10% vs. 16%). Tym samym Mazury przesunęły się z drugiego na trzecie miejsce w rankingu najpopularniejszych urlopowych destynacji w Polsce. Nasz Barometr wskazał kilka ciekawych trendów związanych z wakacyjnym wypoczynkiem. Chociaż plany urlopowe deklaruje taka sama liczba ankietowanych jak w roku ubiegłym – tj. blisko jedna trzecia – to w tym sezonie ponad dwukrotnie więcej naszych klientów chce wypoczywać za granicą, co wiąże się zwykle z nieco wyższym wydatkiem niż w Polsce. Wakacje letnie to dla wielu osób priorytet, a w przypadku systematycznego odkładania gotówki na ten cel, można pokusić się o wyjazd do nieodkrytych dotychczas miejsc – powiedział Przemysław Kasza z działu badań i analiz Provident Polska. Zwiedzanie, wypoczynek i aktywnośćPonad połowa Polaków (53%) deklaruje, że tegoroczny urlop wakacyjny spędzi aktywnie (np. jeżdżąc na rowerze, spacerując lub uprawiając sporty wodne). Nieznacznie większą popularnością cieszą się: zwiedzanie okolicznych atrakcji turystycznych (ok. 58%), oraz opalanie się i odpoczynek (ok. 57%). Wśród najpopularniejszych sposobów spędzania wolnego czasu znaleźć można także grillowanie i spędzanie czasu z rodziną (ok. 43%). Wakacje na własną rękęZdecydowana większość ankietowanych (ok. 80%), którzy wybierają się na urlop, planuje organizację wyjazdu na własną rękę. Na różne formy zakupu zorganizowanej wycieczki (np. w biurze podróży lub przez stronę internetową) decyduje się tylko co szósty badany (ok. 16%). Najczęstsza kwota, którą ankietowani planują przeznaczyć na wakacje, wynosi od 1001 zł do 2000 zł (35% respondentów). Co piąty badany (21%) planuje wydać na wypoczynek mniej niż 1000 zł. Z kolei ok. 13% badanych wyda od 2001 zł do 3000 zł. Do wakacyjnych wydatków tradycyjnie podchodzimy z rozwagą. W tym roku jesteśmy jednak skłonni przeznaczyć na wypoczynek nieco więcej niż rok temu. Typowe wydatki, na poziomie nieprzekraczającym 2000 zł, w ubiegłym roku deklarowało 23%. Obecnie jest to już 35% ankietowanych – powiedział Przemysław Kasza. Ankietowani przez nas Polacy zdecydowanie preferują możliwość samodzielnej organizacji wypoczynku. Grono osób, które wybierają takie rozwiązanie, utrzymuje się na wysokim i w miarę stałym poziomie. Taki sposób planowania urlopu oznacza większą swobodę i z reguły niższe koszty, bo nie płacimy marży organizatorowi wypoczynku.– dodaje Przemysław Kasza. Tegoroczna edycja Barometru Providenta po raz kolejny potwierdziła, że do wakacyjnego wypoczynku Polacy przywiązują dużą wagę. Starają się odpowiednio zorganizować wyjazd, aktywnie spędzać czas oraz trzymać urlopowe wydatki w ryzach. dostarczył infoWire.pl
Nadużycia i korupcja – problemy etyczne Polaków
Wykrywanie korupcji jest coraz większe, natomiast nie ulegają poprawie standardy etyczne Polaków. Tolerancja wszelkich niepoprawnych zachowań jest największą bolączką naszego społeczeństwa. Owszem, potępiamy zachowania korupcyjne na najwyższym szczeblu, przeciwstawiamy się wyzyskowi i nadużyciom w przedsiębiorstwach, jednak sami bardzo często dopuszczamy się nieetycznych zachowań w naszym „małym świecie”. Korupcja jest nadużyciem stanowiska w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Jej poziom może być bardzo różny, w zależności od danej sytuacji i możliwości, wynikających z pełnionej funkcji. Z korupcją możemy spotkać się praktycznie wszędzie i to jest główny problem, ponieważ każde tego typu zachowanie jest złe i ma znamiona patologii, niezależnie czy jest to przyjęcie łapówki za ustawienie dużego przetargu, czy upominek podarowany lekarzowi za dobrą opiekę. W związku z tym, jak rozpoznać takie nadużycie? Jak mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Witalis z firmy EY „[…] najbardziej kojarzy się przysłowiowa koperta, ale od wielu lat łapówki mają szerszy zasięg. Prezent, sponsorowanie wycieczki, czy jeszcze bardziej miękkie formy, jak pomoc w zatrudnieniu kogoś z członków rodziny. Tych mechanizmów jest bardzo dużo, a ich ilość ciągle rośnie”. Widzimy więc, że nie zawsze łatwo jest dostrzec to zjawisko. W niektórych krajach ten problem jest większy, w innych mniejszy. Jak zauważa Wojciech Nagel z Giełdy Papierów Wartościowych „[…] Bułgaria jest krajem, w którym obniżono system podatkowy 2-3-krotnie, w zależności od tego, z jakich źródeł płynie. Postanowiono w ten sposób stworzyć swoistą tarczę antykorupcyjną. Uznano, że jeśli obywatel będzie płacił 10-procentowe podatki, nie będzie mu się chciało wręczać łapówek”. Trudno jednak zakładać, że zmniejszenie podatków uzdrowi cały system. „[…] Moim zdaniem problem tkwi głębiej. Chodzi o przyzwolenie na różnego rodzaju zachowania, na przykład jazdę pod wpływem alkoholu. To, co jest potrzebne, to ruch w kierunku zmiany zachowań mentalnych ludzi” – twierdzi Wojciech Nagel. „[…] Są takie zachowania, wobec których nie mamy żadnego problemu. To zaczyna się od rzeczy prostych, takich jak ściąganie na egzaminach, różnego rodzaju fuch, na których sobie dorabiamy. Nikt jednocześnie nie patrzy na to z perspektywy pracodawcy, który płaci pracownikowi za pracę, a nie za to, żeby równolegle jeszcze sobie dorabiał. Ta tolerancja wobec nieetycznych zachowań powoduje, że one się zdarzają. Zazwyczaj krzywo patrzy się na sygnalistę, czyli osobę, która informuje o tych nadużyciach” – dodaje Mariusz Witalis. Niepokój powodują wyniki przeprowadzonych niedawno badań, według których 50% ludzi pełniących funkcje kierownicze w polskich przedsiębiorstwach, byłoby skłonnych podjąć działania nieetycznie, jeżeli miałoby to na celu biznesowe powodzenie firmy. To oznacza, że w sytuacji wyboru - co drugi przedsiębiorca jest gotowy dopuścić się co najmniej nagięcia przepisów i prawa, w celu uzyskania własnych korzyści. Z każdym zachowaniem patologicznym należy walczyć, a takim bez wątpienia jest korupcja. Natomiast jak to zrobić? „Jestem przeciwnikiem tego, żeby penalizować wszystko i podwyższać kary. Działania edukacyjne, akcje na rzecz lepszej komunikacji wewnątrz społecznej, pokazywanie dobrych praktyk jest tym, co trzeba robić. Należy promować dobre rozwiązania i je nagradzać. Z kolei kary powinny być czymś ostatecznym” – uważa Wojciech Nagel. Z jednej strony możemy być optymistami, ponieważ wykrywalność nadużyć w Polsce rośnie. Z drugiej strony niestety fakt, że wykrywalność jest wyższa oznacza, że te zjawiska ciągle występują, a to już pocieszające nie jest. Powszechna akceptowalność korupcji powoduje, że bardzo ciężko jest z nią walczyć. W związku z tym nadużyciom musimy powiedzieć stanowcze „nie”, a naprawę systemu zacząć od siebie – dając dobry przykład. dostarczył infoWire.pl
Choroba podczas urlopu ? jak się przed nią zabezpieczyć
Wakacje w Tunezji, Egipcie, Maroko czy w Tajlandii to dla Polaków wakacyjna codzienność. Jednak nawet podczas podróży po krajach europejskich, zwłaszcza tych organizowanych na własną rękę, warto czuć się bezpiecznie. I choć problemy zdrowotne, to ostatnia rzecz, o której chcemy myśleć planując urlop lub delegację, należy pamiętać o „zdrowotnych zobowiązaniach”. Przed planowanym wyjazdem przede wszystkim warto sprawdzić, jakie świadczenia zdrowotne są bezpłatne w kraju, do którego planujemy wyjazd, a za jakie będziemy zobowiązani dopłacić. Tego typu informacji szukać należy na stronie internetowej Narodowego Funduszu Zdrowia. Natomiast w przypadku dalekich podróży, jeszcze na kilka tygodni przed planowaną datą wylotu warto odwiedzić specjalistę z poradni medycyny podróży. O czym jeszcze warto pamiętać przed wyjazdem, aby na miejscu czuć się bezpiecznie? Podróże po krajach europejskich Każdy podróżujący znajdując się w innym państwie Unii Europejskiej ma prawo do świadczeń zdrowotnych, zarówno przy zdarzeniu losowym, wypadku, jak podczas choroby. Podczas podróży po Europie przydatna będzie Europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego. – Wyjeżdżając do krajów Unii Europejskiej dobrze jest także wyrobić sobie kartę EKUZ, czyli Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego. Otrzymać ją można w każdym oddziale NFZ po wcześniejszym przesłaniu aplikacji – informuje Aleksandra Jakiel z Tripsta.pl, internetowego biura podróży. – Wyrobienie dokumentu nie zajmuje dużo czasu i przebiega niezwykle sprawnie – dodaje Jakiel. Prawu do opieki medycznej podlega, każda osoba posiadająca ubezpieczenie zdrowotne w kraju należącym do Unii Europejskiej. Karta EKUZ to dowód świadczący o tym, że jesteśmy ubezpieczeni. Jest to również gwarancja bezpłatnej opieki medycznej przysługującej wszystkim obywatelom UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego na podstawie przepisów o koordynacji systemów ubezpieczeniowych.Jej posiadanie uprości płatności i procedury zwrotu poniesionych kosztów leczenia za granicą, a przede wszystkim umożliwi przebywającemu poza granicami kraju w uzyskaniu pomocy medycznej w każdej publicznej przychodni. W wielu przypadkach warto również pomyśleć o dodatkowym ubezpieczeniu zdrowotnym. – Przed wyjazdem za granicę warto wykupić ubezpieczenie kosztów leczenia oznaczane symbolem KL. Da nam ono poczucie bezpieczeństwa, a towarzystwo ubezpieczeniowe, oprócz pokrycia kosztów ewentualnego leczenia, pomoże podróżującemu znaleźć najbliższego lekarza, szpital lub zorganizuje wizytę domową –informuje Marzena Olędzka Kierownik Centrum Medycznego Falck. Jest to komfortowe rozwiązanie, gdyż korzystając z pomocy polskiego ubezpieczyciela nie musimy znać języka kraju, do którego się udajemy. Podróże po Afryce, Ameryce Południowej lub Azji Planując podróż do odleglejszych zakątków świata warto się zaszczepić. – Do większości krajów egzotycznych dobrze jest zaszczepić się przeciw żółtaczce pokarmowej WZW A+B – szczepionka podawana w trzech dawkach w ciągu pół roku – informuje Marzena Olędzka. Co więcej, do niektórych krajów wymagane są szczepienia ustalone odgórnie przez Sanepid. Pewnych szczepień wymagają również niektóre kraje. Przed wjazdem do nich należy wylegitymować się specjalną książeczką, w której szczepienia są udokumentowane. Na kilka miesięcy przed wyjazdem warto umówić się na wizytę w poradni medycyny podróży lub skorzystać z porady lekarza chorób zakaźnych. Specjalista pomoże zdecydować, czy szczepienie jest konieczne. W żadnym wypadku nie powinniśmy decydować o tym sami. Lekarz podpowie również w jakie leki wyposażyć podróżną apteczkę i na co zwracać szczególną uwagę już na miejscu pobytu. Bywa również, że podróżujący będzie zmuszony przyjmować nie tylko szczepienia, ale także leki jeszcze przed wyjazdem (malaria, wścieklizna). Jakie leki warto zapakować do walizki? W zagraniczną podróż przede wszystkim warto zabrać dobry stan zdrowia. Do walizki należy spakować podstawowe leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe oraz te przeciw biegunce. Użyteczne będą środki przeciwko komarom. Zwykłe, rozpuszczalne wapno nie zajmie dużo miejsca, a także może być przydatne, choćby w przypadku reakcji alergicznej. Nie należy zapominać o zabraniu zapasu leków, które przyjmujemy regularnie zgodnie z zaleceniami lekarza. – Taki zapas powinien stanowić ok. 150 proc. zwykłego zapotrzebowania w analogicznym okresie. Wówczas leku nam nie zabraknie, a w przypadku zaostrzenia stanu chorobowego możemy zwiększyć dawkę –informuje Marzena Olędzka. – Ale tylko w przypadku, jeżeli jest to zgodne z terapią ustaloną przez lekarza prowadzącego nas w danej chorobie – dodaje. Na miejscu warto pamiętać o odpowiedniej higienie, choćby częstym myciu rąk oraz piciu butelkowanej wody i ochronie przed słońcem. Jeśli w podróż wybieramy się z maluchem książeczka zdrowia nie jest konieczna. Należy jednak dobrze wiedzieć czy nasza pociecha na coś choruje, czy ma uczulenia na leki oraz na co jest zaszczepiona. Podróżując z dzieckiem warto wyposażyć się w termometr i podstawowe środki opatrunkowe – tak na wszelki wypadek. Warto również sprawdzić numery pogotowia ratunkowego w kraju, do którego się wybieramy. Nie wszędzie jest to numer 999 lub 112, a może okazać się, że taka wiedza będzie bardzo przydatna już na miejscu pobytu. dostarczył infoWire.pl
Zacznij zdrowo dzień!
Szlanka soku do śniadania to najlepszy scenariusz poranka, który pozwala nie tylko smacznie, ale przede wszystkim zdrowo rozpocząć dzień. Marka TYMBARK, we współpracy z lokalnymi śniadaniowniami, rozpoczyna właśnie niecodzienną kampanię „Śniadanie TYMBARK”. W pięciu największych miastach Polski – Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu – serwowane będą pożywne i inspirujące do samodzielnego przygotowania w domu śniadania autorstwa blogerów kulinarnych, zwycięzców konkursu zorganizowanego przez producenta soków 100% Tymbark. Konkurs „Śniadanie TYMBARK” zorganizowany na portalu Durszlak.pl zachęcał blogerów kulinarnych do podjęcia wyzwania i udowodnienia, że przygotowanie pełnowartościowego, smacznego i zdrowego śniadania wcale nie musi zajmować wiele czasu. Koniec z wymówkami Przeprowadzone na zlecenie marki TYMBARK w październiku 2013 roku badanie „Dwa śniadania Polaków” obnażyło dość niepokojący fakt – większość z nas tylko w weekendy ma czas, aby zadbać o obecność witamin na talerzu. Tegoroczny projekt producenta soków 100% Tymbark „Środa to mała sobota” pokazuje, jak zdrowe nawyki śniadaniowe przenieść na pozostałe dni tygodnia i uświadamia, że przygotowanie takiego posiłku wcale nie zabiera więcej czasu. Zadanie konkursowe „Śniadania TYMBARK” polegało na przygotowaniu menu komponującego się ze szklanką soku 100% Tymbark. Swoją propozycją blogerzy kulinarni mieli udowodnić, że rano wystarczy chwila, by wyczarować idealny posiłek. Projekt „Środa to mała sobota” bierze na celownik odwieczną wymówkę „nie było czasu” i zaznacza, że odpowiednio dobrane składniki porannego posiłku to gwarancja lepszego samopoczucia w ciągu całego dnia. W dalszej perspektywie, regularne picie soków to także zwiększona odporność organizmu Sok 100% multiwitamina TYMBARK to źródło 12 witamin oraz magnezu. Ze względu na zawartość kwasów foliowego i pantotenowego jest nieocenionym dodatkiem do posiłków dla kobiet w ciąży. Dzięki biotynie pomaga zachować zdrową skórę i paznokcie, a mając w swoim składzie także magnez i witaminę D wspiera nasz organizm w utrzymaniu zdrowych zębów i kości. „Śniadanie TYMBARK” w topowych śniadaniowniach W pięciu miastach Polski – Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu – serwowane będą śniadania autorstwa blogerów kulinarnych, zwycięzców konkursu „Śniadanie TYMBARK”. Przez cały miesiąc, od połowy czerwca do połowy maja we wrocławskiej śniadaniowni Central Cafe będzie można zamówić „Rogalika francuskiego z wędzonym łososiem, kiełkami słonecznika i jajkiem poszetowym” autorstwa Justyny Pawlik prowadzącej bloga „Sezon na smak” (http://sezonnasmak.blog.pl). Wszyscy wrocławianie i mieszkańcy okolicznych miejscowości będą mięli niepowtarzalną okazję, aby osobiście przekonać się jak smakuje „Rogalik” ze szklanką soku Tymbark. Dodatkowo, dwuosobowe zaproszenia na „Śniadanie TYMBARK” do Monsieur Cafe będzie można wygrać 22 czerwca słuchając uważnie Radia RAM między godziną 12 a 14 i biorąc udział w konkursie dotyczącym zasad zdrowego odżywiania. dostarczył infoWire.pl
Nowa jakość depilacji dla aktywnych kobiet
Nowa jakość depilacji dla aktywnych kobiet Atrakcyjny i zadbany wygląd to atrybut nowoczesnej kobiety sukcesu. Szczególnie wiosną i latem wypielęgnowana, piękna i gładka skóra to kobiecy must-have. Co zrobić, żeby codzienna depilacja przestała być uciążliwa czy czasochłonna? Warto zapoznać się z nowościami na kosmetycznym rynku i sięgnąć po innowacyjny Krem do depilacji pod prysznicem marki Veet®. Nowoczesna i aktywna kobieta nieustannie mierzy się z wyzwaniami dnia codziennego. Łączy karierę, codzienne obowiązki oraz życie rodzinne z dbałością o atrakcyjny wygląd, jednocześnie pragnąc wygospodarować chwilę tylko dla siebie. Aby sprostać tym wszystkim wyzwaniom, warto sięgnąć po rozwiązania, które pozwolą na oszczędność czasu, tak cennego dla każdej aktywnej kobiety, świadomej swoich atutów. Krem, który działa za Ciebie Gdy, w natłoku codziennych obowiązków, nie masz czasu na wizytę u kosmetyczki, a pospieszne golenie kojarzy ci się z podrażnieniami i zacięciami, sięgnij po Veet® Krem do depilacji pod prysznicem. Koniec z uciążliwą i czasochłonną depilacją. Podczas, gdy ty będziesz brała prysznic, ten kosmetyk praktycznie wykona depilację za Ciebie. Wystarczy, że nałożysz krem przed rozpoczęciem kąpieli. Po ok. 3 minutach zetrzyj go za pomocą załączonej gąbeczki, która pozwoli na usunięcie produktu wraz z niechcianymi włoskami, a także zapewni masaż twojej skórze. Veet® Krem do depilacji pod prysznicem jest idealny do depilacji nóg, rąk, pach i okolic bikini. Skutecznie działa nawet na krótkich włosach. By depilacja poszła gładko Wrażliwa skóra kobiety jest podatna na podrażnienia i przesuszenia, szczególnie, jeśli poddana jest regularnym zabiegom depilacyjnym. Dzięki unikalnej formule i zawartości kompleksu nawilżaczy Veet® Krem do depilacji pod prysznicem umożliwia usuwanie zbędnych włosków przy jednoczesnym nawilżaniu i odżywianiu skóry. Ważne, żeby dobrać kosmetyk odpowiednio dla potrzeb i typu Twojej skóry. Dlatego Veet® Krem do depilacji pod prysznicem dostępny jest w czterech wersjach, a każda z nich posiada formułę ze składnikami zapewniającymi jak najlepszą ochronę i pielęgnację, stosownie do indywidualnych potrzeb. Veet® krem do depilacji z mleczkiem lotosu i jaśminem gwarantuje pielęgnację skóry normalnej, krem z masłem shea i aromatem lilii zapewnia nawilżenie skóry suchej, krem z aloesem i witaminą E odpowiada na specjalne potrzeby skóry wrażliwej, a zmysłowy krem Suprem’Essence otula zmysły aromatycznymi olejkami eterycznymi i zapachem róży. Wszystkie rodzaje Veet® Kremu do depilacji pod prysznicem są testowane dermatologicznie, a więc bezpieczne dla skóry. Rekomendowana cena detaliczna: 24,99 PLN dostarczył infoWire.pl
Dla jednych dom powinien mieć nowoczesną prostą bryłę, niewielkie nachylenie dachu, duże okna. Drudzy kochają tradycję, klasykę i ponadczasową elegancję. Bez względu jednak na to, jaki dom nam się marzy, warto zadbać o wszystkie szczegóły mające wpływ na powodzenie planu – poczynając od wyboru dobrego projektu, po zabezpieczenie dobytku na przyszłość. Własny dom – to marzenie wielu z nas. Część usilnie dąży do zrealizowania postawionego celu, by po trosze zrekompensować sobie brak przestrzeni, czy to w mieszkaniu, czy na osiedlowym podwórku. Rozwiązania są dwa. Dom można kupić – wtedy dostaje się wszystko od razu: stojący budynek, zagospodarowaną działkę, uregulowany stan prawny nieruchomości itp. Dom można też wybudować. I choć to czasem biurokratyczna droga przez mękę, to stawiając go od podstaw, dom będzie taki jak chcemy, jaki sobie wymarzyliśmy. A zapewni go projekt - albo ten stworzony przez architekta, albo ten gotowy. Katalogi oferują naprawdę duży wybór projektów domów, zatem nie powinno być problemów ze znalezieniem satysfakcjonującego rozwiązania. A jaki projekt domu jednorodzinnego jest najlepszy? Odpowiedź jest prosta - zaznacza Mariusz Dębski, dyrektor ds. rozwoju i strategii firmy architektonicznej Z500. „Dom musi się nam podobać, wizualnie spełniać nasze oczekiwania. Dlaczego? Bo w tym domu będziemy żyć przez 30-40 lat i to jest pierwszy ważny aspekt. Drugi element to powierzchnia. Musimy wziąć pod uwagę, jak dużą mamy rodzinę – ile pokoi jest potrzebnych – przy czym zachęcam do nie budowania domów zbyt dużych. […] Raczej mniejsze pokoje, a większy salon, […] bo powierzchnia rzutuje nie tylko na koszt budowy domu, ale przede wszystkim koszty jego późniejszej eksploatacji.” Dobry projekt spełnia oczekiwania właścicieli, jak również jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. W tej kwestii pomocą służą pracownicy firm architektonicznych. Ale to, czy wygląd wymarzonego domu powinien być tradycyjny, czy też bardziej nowoczesny – to już zależy od nas. „W Polsce jest trend na domy o nowocześniejszej bryle, które nie są dworkami, nie przypominają domów staropolskich. Ludzie chcą mieszkać w czymś ładnym” - twierdzi Mariusz Dębski. „Wybierane są płaskie dachy. I choć nie wszystkie gminy na to się zgadzają, to jest powrót do nich. Nie do takiej kostki mazowieckiej z lat 80-tych, ale do prawdziwych domów z lat 30-tych XX wieku.[...] Wybierane są na pewno domy mniejsze. Jeszcze trzy, cztery lata temu średnia powierzchnia domu wynosiła około 180 m2. W tej chwili jest to 140m2 i mniej.” Budowa domu to nie lada wydatek. Drugie tyle, a nawet więcej pochłania jego wykończenie i wyposażenie. Warto zatem zadbać, by dorobek całego życia został należycie zabezpieczony. I nie chodzi tu o kupno drzwi antywłamaniowych czy zainstalowanie dobrych zamków. Idealnym zabezpieczeniem na „czarną godzinę” jest wykupienie ubezpieczenia mieszkaniowego. Obejmuje ono zarówno nieruchomości, jak i ruchomości. Jak podkreśla Marcin Jaworski, rzecznik prasowy Grupy Warta „[...] ludzie często nie doceniają tego, ile tak naprawdę już zgromadzili przedmiotów. Ile kosztowałoby ich odtworzenie - np. mebli, ubrań, sprzętu RTV i AGD. Nikt tego nie liczy i efekt jest taki – jak pokazuje nasza praktyka - że po szkodzie nagle okazuje się, iż ta określona przez klienta suma ubezpieczenia jest zdecydowanie zbyt niska. Dlatego uruchomiliśmy aplikację, która pozwala oszacować, ile mienia zgromadziliśmy, na jaką kwotę.” Ubezpieczenie mieszkaniowe obejmuje nie tylko ochronę domu czy ruchomości, ale jest to też sposób na zapewnienie sobie wygody i komfortu - twierdzi Marcin Jaworski. „W ramach pakietów assistance, które są dodawane do ubezpieczeń, można liczyć np. na organizację i pokrycie kosztów wizyty lekarskiej. To działa nie tylko w domu, który objęty jest ubezpieczeniem, ale w dowolnym miejscu, np. na wczasach.” Jednym słowem – poczynając od marzeń, aż po ich zrealizowanie – rozpatrując kwestię posiadania domu, trzeba mieć głowę na karku. Należy bowiem myśleć nie tylko o teraźniejszości, ale też wybiegać i przewidywać to, co może stać się w przyszłości. Zapewne warto się trochę pogimnastykować i załatwić wszelkie formalności raz, a porządnie. Po to, by móc spokojnie siedzieć w fotelu w zaciszu własnego domu.
Pizza, lasagna, gnocchi, panna cota, tiramisu, czy pannettone ? to tylko niektóre specjały z długiej listy włoskich smakołyków, które bez problemu potrafi wymienić, każdy entuzjasta sztuki kulinarnej. ...
Austriacki oddział firmy Samsung wraz z Wydziałem Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wiedeńskiego zainicjowali wyjątkową inicjatywę "Power Sleep", której celem jest zachęcenie użytkowników smartfonów i tabletów z całej Austrii do wspierania starań naukowców walczących z takimi schorzeniami jak nowotwory czy choroba Alzheimera. Ma to być możliwe dzięki aplikacji na system Android, pozwalającej udostępnić na potrzeby badań naukowych niewykorzystaną moc obliczeniową mobilnych urządzeń, których użytkownicy akurat śpią. Technologia może umożliwiać realizację wielkich rzeczy, ale tylko wtedy, gdy kontroluje ją człowiek. Osiągnięcia Thomasa Rattei i jego zespołu z Uniwersytetu Wiedeńskiego – wspomagane informatyką i naukową analizą białek – są dla nas cennym źródłem inspiracji. Power Sleep to wyraz naszego uznania dla ich pracy, a jednocześnie nasz wkład w walkę z rakiem i chorobą Alzheimera – wyjaśnił Martin Wallner, dyrektor ds. technologii informatycznych i komunikacji mobilnej w Samsung Electronics Austria. Sercem tego ogólnokrajowego programu, którego premierę zaplanowano na 15 lutego, jest autorska aplikacja Power Sleep. Pretekstem do jej opracowania było to, co prof. Rattei uważa za główną bolączkę badań naukowych: niedobór mocy obliczeniowych. Aby skutecznie walczyć z rakiem lub chorobą Alzheimera, musimy wiedzieć jak powstają białka. W tym celu niezbędne są całe serie testów wymagających ogromnej mocy obliczeniowej. To właśnie na tym etapie Power Sleep pomaga budować pomost pomiędzy nauką a społeczeństwem. Nie tylko przyspiesza postęp naszych badań, lecz jednocześnie umożliwia każdemu Austriakowi udział w tym projekcie i spełnienie dobrego uczynku podczas snu. Im więcej uczestników, tym lepszy wynik – podsumował Dr Thomas Rattei, profesor bioinformatyki na Uniwersytecie Wiedeńskim. Prosta aplikacja – doskonałe rezultaty Zasada działania aplikacji Power Sleep jest niezwykle prosta. Choć wygląda jak typowy budzik w smartfonie, to poza zwykłą funkcją budzenia wnosi istotną wartość dodaną. Gdy użytkownik śpi, smartfon "pracuje" na rzecz słusznej sprawy, użyczając dostępnej mocy obliczeniowej na potrzeby badań naukowych. W praktyce oznacza to, że urządzenie odbiera przesłane z Uniwersytetu Wiedeńskiego niewielkie pakiety danych – poniżej 1 MB, a więc mniejsze od przeciętnego pliku MP3 – i odsyła je z powrotem po wykonaniu określonych obliczeń. Dane te trafiają bezpośrednio do prowadzonej przez prof. Rattei naukowej bazy danych, gromadzącej wyniki serii badań białek z całego świata, a następnie są udostępniane społeczności naukowej do dalszych badań porównawczych. Z technologicznego punktu widzenia Power Sleep bazuje na usługach BOINC (Berkeley Open Infrastructure for Network Computing) amerykańskiego Uniwersytetu w Berkeley. Jest to łącząca ok. 60.000 komputerów stacjonarnych globalna sieć naukowa, wykorzystująca zgromadzone urządzenia do prowadzenia skomplikowanych obliczeń w ramach badań. Power Sleep wykracza poza to rozwiązanie, integrując z siecią urządzenia mobilne, zwłaszcza że, jak zauważa Wallner, moc obliczeniowa najnowszych smartfonów jest porównywalna z parametrami komputerów stacjonarnych i notebooków. Już od 15 lutego 2014 aplikację Power Sleep będzie można pobrać bezpłatnie ze sklepów Samsung App Store oraz Google Playstore na urządzenia z systemem operacyjnym Android od wersji 2.3*. Aby uniknąć nadmiernej (często limitowanej w ramach abonamentu) transmisji danych poprzez sieci komórkowe, domyślne ustawienia aplikacji zakładają korzystanie wyłącznie z sieci Wi-Fi**. W razie potrzeby możliwe jest także korzystanie z trybu 3G. Ponadto aplikacja działa tylko po podłączeniu urządzenia do ładowarki, przy całkowicie naładowanym akumulatorze. Power Sleep ma dostęp wyłącznie do procesora, podczas gdy osobiste dane użytkownika pozostają nienaruszone. Po zakończeniu sesji obliczeń aplikacja pozwala użytkownikowi poznać wkład wniesiony w badania podczas jego snu. Launching People – ludzie w centrum uwagi Samsung Austria dzięki Power Sleep stawia istotny, ogólnokrajowy krok naprzód w ramach globalnej inicjatywy Samsunga "Launching People". Tu w centrum uwagi są ludzie. Podstawowym celem firmy Samsung jest wykorzystanie technologii w celu wsparcia lub uwolnienia potencjału ukrytego w każdym człowieku, tak aby mógł on realizować swoje pasje i marzenia – zarówno zawodowe jak również prywatne. Jedną z takich osób jest prof. Rattei. Poświęcił się badaniom białek przy wykorzystaniu zaawansowanych systemów baz danych na rzecz walki m.in. z nowotworami i chorobą Alzheimera. Samsung za pomocą Power Sleep może wspierać badacza oraz jego zespół w dochodzeniu do celu nową, innowacyjną drogą. Poza opracowaniem aplikacji Power App Samsung wspiera tę cenną inicjatywę szeregiem innych działań, których celem jest zachęcenie Austriaków do wsparcia tej inicjatywy - rozpoczęto już emisję reklam telewizyjnych oraz internetowych, a także zakrojoną na szeroką skalę kampanię w sieci i w salonach sprzedaży. Dodatkowe informacje: http://powersleep.samsung.at Zdjęcia w wysokiej rozdzielczości: http://s.samsung.at/img_Power_Sleep Strona www: http://powersleep.samsung.at * Zaleca się urządzenia z systemem Android w wersji 4.1 lub wyższej ** Wszelkie opłaty za transmisję danych w związku z korzystaniem z aplikacji Power Sleep leżą po stronie użytkownika. Należy zwrócić uwagę na ewentualne ograniczenia przesyłu danych nałożone przez dostawcę usług. Informacje na temat SIMAP i dr Thomasa Rattei Od marca 2010 r. dr Thomas Rattei (l. 44) pełni funkcję profesora w Katedrze Bioinformatyki na Wydziale Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wiedeńskiego. W swojej pracy naukowej koncentruje się na podstawowych badaniach z zakresu genomów i białek, z uwzględnieniem przeciwdziałania zakażeniom, nowotworom czy chorobie Alzheimera. Pochodzący z Niemiec badacz uzyskał doktorat z chemii na Uniwersytecie Drezdeńskim, gdzie zaczął łączyć pracę eksperymentalną z symulacjami komputerowymi. To z czasem zaowocowało habilitacją z biologii i bioinformatyki na Uniwersytecie Technicznym w Monachium (2010). Zapoczątkowany na tej uczelni projekt SIMAP dr Rattei kontynuuje obecnie w Wiedniu. O firmie Samsung Electronics Co., Ltd. zajmuje pozycję światowego lidera w dziedzinie technologii. Liczne odkrycia i nowatorskie rozwiązania firmy rewolucjonizują świat nowych urządzeń i otwierają przed ludźmi na całym świecie nieznane dotąd możliwości. Spółka zatrudnia 236 000 pracowników w 79 krajach, a jej roczne obroty wynoszą 187,8 mld USD. Chcesz odkryć więcej? Odwiedź nas na www.samsung.pl
Okres świąteczny to dla blisko 30% Polaków jedyny czas w roku, gdy nie martwią się tym ile wydadzą – wynika z badania „Finansowy Barometr ING”. Boże Narodzenie i Nowy Rok to zwyczajowo czas świętowania z bliskimi, ale i czas refleksji - takiej, która może odbić się na naszych przyszłych decyzjach finansowych. Z badania „Finansowy Barometr ING” wynika, że 29% Europejczyków nie przejmuje się wielkością wydatków świątecznych. Polacy pod tym względem odpowiadali zgodnie ze średnią europejską (wyliczoną na podstawie odpowiedzi z 12 krajów Unii Europejskiej). Najwyższy odsetek zanotowano w Rumunii (46%) a wyjątkowo niski w Holandii (16%) oraz Luksemburgu i Czechach (18%). Takie zachowanie nie zawsze jest jednak zdrowe z punktu widzenia domowych finansów. Wśród osób przyznających, że ubiegłoroczne Święta sfinansowali z pożyczki, połowa deklaruje, że w tym roku wyda na nie więcej niż poprzednio. Trudno zakładać, że chodzi o osoby, które jeszcze rok temu były bezrobotne, ale w międzyczasie znalazły pracę i dlatego mogą sobie pozwolić na więcej. Osoby, które przed rokiem sfinansowały Święta bez zadłużania się, podeszły do tegorocznych wydatków ostrożniej – jedynie co dziesiąta zadeklarowała zwiększenie wydatków w stosunku do 2012 roku. Większe wydatki planowało przeciętnie 14% Europejczyków. W Polsce ten odsetek wyniósł 16%, choć jeszcze rok temu tak odpowiedziało 22% Polaków. Pieniądze to gorący temat postanowień noworocznych. Czterech na pięciu uczestników badania (79%) mających postanowienia noworoczne zadeklarowało, że dotyczą one pieniędzy. W Polsce odsetek ten wyniósł 71%. W Europie wśród finansowych postanowień na następny rok najczęściej wymieniana była deklaracja oszczędzania więcej (38%). W Polsce najczęściej wskazywana była natomiast chęć zmniejszenia zadłużenia (35%), podobnie w Czechach i Turcji. Z kolei mieszkańcy Rumunii i Luksemburga najczęściej deklarowali zamiar ściślejszego kontrolowania wydatków. Wśród ankietowanych pojawiały się także sporadyczne opinie, że po okresie zaciskania pasa i kumulowania oszczędności w przyszłym roku chcieliby pozwolić sobie na więcej. Według nas 2014 będzie właśnie takim rokiem odchodzenia konsumentów od ostrożnościowego trybu zarządzania budżetem domowym do takiego, który przyzwala na chociaż część wstrzymywanych większych wydatków. Badanie „Finansowy Barometr ING” zostało zrealizowane w październiku i listopadzie 2013 r. na grupie 12637 respondentów w 13 krajach, w tym 1008 z Polski (Polska, Austria, Francja, Włochy, Belgia, Wielka Brytania, Luksemburg, Holandia, Hiszpania, Niemcy, Turcja, Rumunia, Czechy). Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Grupy ING przez IPSOS metodą CAWI.
Z coraz większym utęsknieniem wypatrujemy wiosny. Czekamy nie tylko na obudzenie się z zimowego letargu przyrody, ale również na realizację naszych uśpionych pomysłów i planów: remontu mieszkania, zakupu nowych sprzętów czy wakacyjnego wyjazdu dla całej rodziny. Nie każdy ma jednak możliwość sfinansowania tych zamierzeń z własnej kieszeni. Pomocnym rozwiązaniem okazują się pożyczki i kredyty, po które – jak pokazują badania rynku - sięgamy coraz częściej. Nikt nie lubi pożyczać pieniędzy, ale co zrobić jeśli nie ma wyjścia? Dobrym rozwiązaniem niewątpliwie jest pożyczka lub kredyt. Jak się okazuje, po trzech latach posuchy, eksperci rynku kredytowego zaczynają widzieć światełko w tunelu. Jednym słowem 2013 rok można nazwać rokiem powrotu zewnętrznego finansowania. Z najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że sprzedaż kredytów gotówkowych i ratalnych rośnie. W 2013 roku banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe udzieliły ponad 6 milionów kredytów konsumpcyjnych, na łączną kwotę 70 miliardów złotych. Dr Mariusz Cholewa, Prezes Zarządu Biura Informacji Kredytowej, zaznacza „Wzrost kredytów konsumenckich był widoczny tylko w II półroczu 2013 roku i wyniósł 24%. W pierwszym półroczu dynamika była ujemna i wynosiła -4%. Perspektywy na ten rok są dobre, bo patrząc na liczbę wniosków kredytowych w styczniu 2014 roku widzimy, że ta dynamika jest nadal dodatnia.” Jak wysokie kwoty pożyczamy w instytucjach finansowych? Najchętniej zaciągamy kredyt w wysokości pomiędzy 10 a 200 tysięcy złotych (73%). W koszyku kredytów konsumenckich kwoty do 4 tysięcy złotych stanowią 4% ogółu, a kredyty do 10 tysięcy złotych – 14%. Tylko siedem banków na polskim rynku udziela kredytów niższych niż 1500 złotych. Po takie sumy zazwyczaj udajemy się do firm pożyczkowych. Co istotne, większość Polaków zaciągnięte zobowiązania finansowe spłaca solidnie. Według danych posiadanych przez BIK, 90% informacji o spłatach kredytów przez Polaków jest pozytywna. „[...] robimy analizę scoringową, która pokazuje zdolność kredytową klienta. Jest to zdolność spłaty kredytu wraz z odsetkami. Dodatkowo robimy BIK Debt Index, który pokazuje, czy dany klient, który wziął już kredyt, może być w grupie osób o wyższym ryzyku - osób zagrożonych nadmiernym zadłużeniem. Tych klientów jest mniej niż 200 tysięcy” - podkreśla dr Mariusz Cholewa. Od dna odbija się również rynek kredytów mieszkaniowych. I choć w całym roku 2013 ich sprzedaż wyniosła 38 mld zł – o 6% mniej niż w 2012 roku - to jednak w III kwartale 2013 r. sprzedaż była o 2% wyższa rok do roku, a w IV kwartale aż o 13% wyższa. Jak zaznacza dr Andrzej Topiński, Główny Ekonomista BIK „[...] wzrost popytu kredytów mieszkaniowych wynika z niższych stóp procentowych. To napędza sprzedaż - rośnie zdolność kredytowa ludzi, więc mają większą możliwość zaciągania kredytu.” Niestety, średnia kwota zobowiązania finansowego na mieszkanie spada. W 2011 roku było to 226 tysięcy złotych, w 2013 roku już tylko 188 tysięcy złotych. „[...] to wynika nie tylko z niższych cen mieszkań, ale również ze zmiany strategii banków. A te bardziej rygorystycznie patrzą na zdolność kredytową, wymagają wkładu własnego itd. To powoduje spadek średniej kwoty kredytu mieszkaniowego” - wyjaśnia dr Andrzej Topiński. Najchętniej po kredyt na sfinansowanie zakupu własnego „M” sięgali mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego, Rzeszowa i Szczecina. Z kolei największe spadki dynamiki odnotowano we Wrocławiu, Gdańsku i Bydgoszczy. BIK posiada także dane na temat przedsiębiorców, w tym rolników, którzy zaciągnęli kredyty. Pokazują one, że grupa ta jest niezwykle aktywna na rynku kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. W 2013 roku zaciągnięto 815 tysięcy kredytów - w spłacie pozostaje 556 tysięcy zobowiązań finansowych. Zebrane przez Biuro Informacji Kredytowej dane pozwalają przypuszczać, że rynek kredytów będzie się rozwijał. Niewątpliwie branżę bankową napawać to będzie optymizmem. Jeśli pójdą też za tym korzystne zmiany dla klientów, dotyczące zaciągania kredytów, z pewnością dobrze wpłynie to na rozwój polskiej gospodarki.
