Publication date:

Warszawa, 14 maja 2014 r.: Co trzeci Polak nie ma zwyczaju jadać poza domem. Jeśli już się decydujemy na wyjście do restauracji, to połowa z nas wybiera tę, w której serwowane są dania kuchni polskiej. Jeśli danie na wynos, to królową wciąż jest włoska pizza. Przy podejmowaniu decyzji o wyborze lokalu ważne są lokalizacja, smak i cena, wskazuje raport firmy MAKRO Cash & Carry„Polska na talerzu 2014”. Co trzeci Polak w ogóle nie stołuje się poza domem. - Dokładnie taki sam rezultat został wygenerowany w zeszłorocznym badaniu opinii. Choć wynik może sugerować brak ożywienia na rynku Horeca, obserwujemy delikatne jego „odbicie“ w odniesieniu do poprzednich lat – mówi Anna Kaczor, menedżer ds. grupy klientów Horeca w MAKRO Cash & Carry. Wśród osób kupujących posiłki poza domem, wyraźnie dominują mężczyźni – dodaje. Co piąty mężczyzna deklaruje, że poza domem jada codziennie lub kilka razy w tygodniu, zaś co trzeciej kobiecie nigdy nie zdarza im się jeść kupowanych poza domem większych posiłków. Wśród najmłodszej grupy wiekowej (18-24 lata) odsetek osób jedzących co najmniej raz w tygodniu wynosi 63,9 proc. Im ludzie starsi, tym rzadziej zdarza im się jeść poza domem większe posiłki (zaledwie 7,6 proc. wśród osób powyżej 65 roku życia). - Konsumenci potwierdzają, że taka sytuacja spowodowana jest przede wszystkich względami finansowymi.- podsumowuje Anna Kaczor. Żyjemy szybciej, a dookoła wciąż przybywa restauracji i lokali, w których można szybko i za niedużą cenę zjeść posiłek lub kupić go na wynos. To właśnie wygoda jest głównym czynnikiem decydującym o jadaniu na mieście - wskazuje ją ponad 40 proc. respondentów. Oprócz wygody, wysoki odsetek wskazań notuje oszczędność czasu. Na tę odpowiedź wskazała prawie 1/3 ankietowanych. - Na pewno wygoda i oszczędność są bardzo ważnymi czynnikami, szczególnie przy co raz szybszym trybie życia wielu Polaków. Jednakże wydaje mi się, że są inne, równie ważne czynniki. Polskie społeczeństwo jest co raz bogatsze i ludzie coraz rzadziej przeliczają koszt obiadu na mieście na ilość obiadów w domu. Zmienia się również świadomość i styl życia Polaków. Podnoszą jakość swojego życia, co wiąże się z częstszymi spotkaniami ze znajomymi, w nowych miejscach, próbując różnorodnej kuchni. Obiad czy kolacja z rodziną lub znajomymi w ulubionej restauracji stała się częścią naszego codziennego życia, nie specjalną okazją zdarzającą się raz na jakiś czas. – mówi Michael Miasek, współwłaściciel tajskiej restauracji Why Thai. Co piąty respondent wskazuje, że jada poza domem ze względu na specjalne okazje, takie jak ślub czy urodziny, zdany egzamin czy podwyżka w pracy. Podobny odsetek wskazuje, że po prostu lubi się spotkać ze znajomymi na wspólnym posiłku. Jednocześnie bardzo liczna grupa uczestników badania opinii (30 proc.) przeprowadzonego na potrzeby raportu „Polska na talerzu 2014“ preferuje samodzielne przyrządzanie posiłków i jedzenie ich w domu. Co piątemu z nas domowe posiłki po prostu bardziej smakują, natomiast 15 proc. respondentów uważa, że jedzenie gotowane w domu jest zdrowsze. Zaledwie 15 proc. ankietowanych wskazuje, że do restauracji wiedzie ich chęć poznania nowych smaków. Co drugi Polak jedząc poza domem, wybiera lokale serwujące tradycyjną kuchnię polską, natomiast niespełna 18% decyduje się na miejsca specjalizujące się w kuchni włoskiej. To wyraźna zmiana w stosunku do ubiegłego roku, kiedy to włoskie potrawy jako najpopularniejsze wskazało aż 27 proc. Polaków. Nieznacznie wzrosło za to zainteresowanie naszych rodaków kuchnią europejską i śródziemnomorską specjalizującą się między innymi w owocach morza (9,1 proc. w roku 2013, w tym roku - 12,7 proc.). - Oczywiście, że przy wyborze między czymś znanym i nieznanym, bardzo dużo osób zachowa się bezpiecznie wybierając znany mu smak, jednak Polacy stają się co raz bardziej odważni i ciekawi nowych smaków. Kuchnia włoska jak i sushi są wszystkim już bardzo dobrze znane (gotowe sushi można kupić nawet na stacji benzynowej obok kanapek), że powoli zaczyna się to nam już „przejadać”. Ludzie, szczególnie Polacy, są z natury bardzo ciekawscy. Pragną odkrywać nowe miejsca, w tym i ich smaki. Ta ciekawość dodaje odwagi w kwestii próbowania nowych dań. Wydaje mi się, że wzrasta ze wzrostem popularności wycieczek w coraz to bardziej egzotyczne miejsca, szczególnie do krajów azjatyckich. Przez to wzrasta popularność kuchni azjatyckich. – komentuje Michael Miasek Najchętniej wybieranym typem lokalu jest nadal restauracja z obsługą kelnerską (w zeszłym i bieżącym roku - połowa wskazań), dużą popularnością cieszą się również pizzerie i lokale typu fast food - wybiera je co piąty z nas. Tuż za nimi plasują się bary z kuchnią domową (19,8 proc.). Co trzeci Polak w ogóle nie stołuje się poza domem. Natomiast niecała połowa respondentów deklaruje, że jada poza domem tak samo często jak przed trzema laty. Najczęściej takie posiłki kupowane są przez mieszkańców dużych miast i metropolii (około 10% ankietowanych). Tymczasem sieć MAKRO kontynuuje ogólnopolski plebiscyt „Korona Smakosza”, który ma na celu pobudzenie popytu oraz promocję najlepszych praktyk w sektorze Horeca. Tegoroczna edycja plebiscytu zostanie przeprowadzona w 20 polskich miastach. Celem plebiscytu jest promocja lokalnej gastronomii i najlepszych zdaniem konsumentów lokali – mówi Anna Kaczor, menedżer ds. grupy klientów Horeca w firmie MAKRO. Warto zwrócić uwagę na pewne rozwarstwienie ekonomiczne jadających „na mieście” – dwie najliczniejsze grupy respondentów deklarują przeznaczanie na jednorazowy posiłek poza domem odpowiednio: ponad 45 złotych (19,4 proc.) oraz 10-25 złotych(43,5 proc.). Badanie w ramach raportu „Polska na talerzu 2014” na zlecenie firmy MAKRO Cash & Carry przeprowadził w lutym 2014 r. Instytut Badania Opinii „Homo Homini”, na próbie reprezentatywnej N = 1006.

Publication date:

Budowanie „baz”, przesiadywanie na trzepaku, zabawa w chowanego – tak jeszcze niedawno dzieci spędzały czas na podwórkach. A teraz? Zdaniem 64 proc. Polaków maluchy zostają w domach, gdzie wolą grać w gry lub oglądać tv. Według badania przeprowadzonego dla marki JELP przez TNS Polska, większość z nas z rozrzewnieniem wspomina czasy dzieciństwa, uważając, że kiedyś dzieci były szczęśliwsze. W badaniu przeprowadzonym dla marki JELP, znanej rodzicom z hipoalergicznych środków piorących dla dzieci, zapytano Polaków, kiedy dzieci były szczęśliwsze. Jedynie co piąta osoba uznała, że pokolenie urodzone w XXI wieku jest szczęśliwsze niż ludzie urodzeni wcześniej. Im jesteśmy starsi, tym lepiej oceniamy czasy swojego dzieciństwa. – Nasze dzieci dorastają dziś w zupełnie innych warunkach - rozwój medycyny, nowych technologii, dostęp do produktów, których wcześniej próżno by szukać. Mimo to badani uważają, że dzieci wychowywane w latach 80., 70. i wcześniej były szczęśliwsze w porównaniu do współczesnych dzieci – komentuje wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie marki JELP, Joanna Skrzyńska z TNS Polska. Być może dzieciom brakuje zabaw na świeżym powietrzu? Coraz mniej maluchów widać na polskich podwórkach. Dlaczego? Większość Polaków (64%) uważa, że dzieci zostają w domu po to, by oglądać telewizję lub grać w gry. Co czwarty (24%) badany stwierdza, że brakuje placów zabaw, więc maluchy nie mają, gdzie się bawić. Zbliżona grupa wskazuje na dodatkowe zajęcia dzieci, które tym samym mają mniej czasu na zabawę. Czyżby podwórko zastąpił internet, gry i telewizja z szerokim wyborem programów dla dzieci? Kiedyś spędzaliśmy czas w zupełnie inny sposób. Powrót do przeszłości – słodkie czasy dzieciństwa W badaniu przeprowadzonym dla marki JELP zapytano Polaków, które podwórkowe zabawy są dziś passe. Niemal połowa badanych (47%) uważa, że do lamusa odeszły kultowe rozrywki chłopców – strzelanie z procy, kapsle – oraz ulubione zabawy dziewczynek, jak skakanie w gumę oraz gra w klasy. Również gry zespołowe, jak: podchody, zabawa w chowanego, „policjanci i złodzieje”, według Polaków, nie stanowią już atrakcyjnej formy spędzania czasu dla współczesnych dzieci. Na liście zabaw z dzieciństwa, które dziś odeszły do lamusa, znalazł się również – a jakże – legendarny trzepak, w którego obrębie kwitło niegdyś życie towarzyskie każdego osiedla.  Więcej niż co trzeci Polak uważa, że w zapomnienie odeszły także takie zabawy z dzieciństwa, jak: budowanie „bazy” na podwórku, zabawy z życia wzięte (np. popularny w latach 70. „warzywniak”, „dom”), a nawet czytanie komiksów i bajek. Współcześni trzydziestolatkowie, czyli Polacy urodzeni na przełomie lat 70. i 80., częściej niż pozostali uważają, że podwórkowe „klasyki” bezpowrotnie przepadły. Może więc to oni mają poczucie największej straty i z rozrzewnieniem wspominają zabawy swojego dzieciństwa.  Dzieci czyste i podatne na alergie? Pomimo znacznej poprawy jakości życia w ciągu ostatnich lat, liczba alergików rośnie, co jest trendem szczególnie zauważalnym po 1989 roku. – W ciągu ostatnich 25 lat Polska dogoniła Europę pod względem liczby osób, które borykają się z alergiami. Obecnie z tym schorzeniem może mieć do czynienia co czwarte dziecko w wieku przedszkolnym. Wśród przyczyn rozprzestrzeniania się tej choroby cywilizacyjnej wymienia się m.in. zanieczyszczenie powietrza, ale również nadmierną higienę, sterylne warunki życia, chemię w naszym otoczeniu – mówi dr Izabela Rogozińska, pediatra, ekspert marki JELP. TNS Polska, na zlecenie JELP, spytał Polaków dlaczego – ich zdaniem - alergie, nazywane przez wielu plagą XXI wieku, tak znacząco rozprzestrzeniły się w ostatnich latach. Niemal połowa badanych (47%) wskazuje na, nieobecne wcześniej, sztuczne substancje zawarte w jedzeniu. Nieco mniej osób – 41% badanych – jako powód rozprzestrzeniania się alergii podaje zanieczyszczone powietrze, a 38% niezdrowe pożywienie, czyli uwielbiane przez dzieci hamburgery, frytki lub chipsy. Mieszkańcy dużych miast, jako powód rosnącej liczby zachorowań na alergie, najczęściej zwracają uwagę na złą dietę dzieci oraz przesadną troskę o zdrowie maluchów. Czy faktycznie tak jest? Przesadnie dbamy o zdrowie naszych dzieci?  W badaniu przeprowadzonym dla marki JELP spytano również o to, jakie środki podjęlibyśmy, by chronić nasze maluchy przed grypą lub przeziębieniem. – Najwięcej Polaków w pierwszej kolejności zmieniłoby dietę dziecka na zdrowszą, ale również sięgnęło po naturalne, domowe sposoby. Co trzecia osoba, w ramach profilaktyki, wybrałaby się z maluchem na szczepienie, ale również podała dziecku witaminy lub suplementy diety. Szkoda, że wciąż tak mało zwolenników mają spacery, spędzanie generalnie większej ilości czasu na świeżym powietrzu. Dzięki temu uodparniamy nasze dzieci np. przed infekcjami – komentuje wyniki badania dr Izabela Rogozińska, ekspert marki JELP.  Im jesteśmy starsi, tym bardziej sceptycznie podchodzimy do szczepień i mniej chętnie wysłalibyśmy na nie dziecko. Poparcie dla tej metody profilaktyki nieznacznie spada wraz z wiekiem – na szczepienie wysłałoby malucha 31% Polaków powyżej 40. roku życia, ale już 36% tych młodszych. Zwolennicy szczepień to głównie single, osoby z wyższym wykształceniem, zajmujące kierownicze stanowiska, dobrze sytuowane.  Infografikę towarzyszącą badaniu można przeglądać w tym miejscu. Badanie zostało przeprowadzone techniką wywiadu bezpośredniego przy wykorzystaniu tabletów (CAPI) na reprezentatywnej próbie 1000 Polaków w wieku 15 i więcej lat od 8 do 15 listopada 2013 roku przez TNS Polska.   JELP był pierwszą marką w Polsce oferującą hipoalergiczne detergenty bezpieczne dla niemowląt oraz alergików. Ekologiczne środki piorące, produkowane w Danii, zostały wprowadzone na polski rynek w 1989 roku w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na hipoalergiczne produkty mogące zapobiegać podrażnieniom skóry, szczególnie u małych dzieci. Produkty JELP są w pełni hipoalergiczne, pozbawione potencjalnie szkodliwych substancji, co potwierdzają m.in. certyfikaty Instytutu Matki i Dziecka czy Polskiego Towarzystwa Położnych.

Wiadomości branżowe

Powrót z wakacji z nadbagażem

Wiadomości branżowe

Podróże autokarowe Polaków w 2011 roku