Ponad 91 proc. Polaków jada śniadania, a dla 45 proc. z nas jest to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut ARC Rynek i Opinia dla marki TYMBARK, nie zawsze jednak na śniadaniowym stole znajdują się te produkty, które rzeczywiście chcielibyśmy i powinniśmy zjeść. Badanie pokazało jednak, że istnieją dwa śniadania Polaków. Od dawna dietetycy biją na alarm, że żyjąc w ciągłym pędzie nie odżywiamy się tak, jak powinniśmy. Jemy w biegu, , zastępując pełnowartościowe posiłki niezdrowymi przekąskami. Nie spożywamy zalecanych pięciu porcji warzyw, owoców lub soku bo wydaje nam się, że przestrzeganie zdrowej diety jest bardzo trudne do zrealizowania. Tymczasem, wystarczy szklanka soku do śniadania by dostarczyć do organizmu pierwszą dawkę witamin, która pozwoli nam dobrze rozpocząć dzień. Mimo, że nie przestrzegamy zasad zdrowego żywienia, to staramy się nie pomijać posiłków. Badania ilościowo-jakościowe na temat śniadań, przeprowadzone w październiku na reprezentatywnej grupie Polaków dla marki TYMBARK udowodniły, że większość z nas je śniadania codziennie (91,6 proc.) twierdząc, że jest to najważniejszy posiłek w ciągu dnia (45 proc.). Co prawda, w dni pracujące, nie przywiązujemy zbytniej wagi do śniadaniowego menu, jedząc je raczej w pośpiechu i dla zaspokojenia głodu. W weekendy udowadniamy, jakie jest nasze prawdziwe podejście do śniadania. Pamiętamy chociażby, aby na stole pojawiły się warzywa, owoce oraz sok. Badanie jednoznacznie wykazało, że istnieją tzw. dwa śniadania Polaków i to właśnie to weekendowe wygląda tak, jak chcielibyśmy, aby wyglądało nasze śniadanie przez siedem dni w tygodniu. Od poniedziałku do piątku na naszym śniadaniowym stole pojawiają się najczęściej te same produkty, przez co nasz dieta jest dość uboga i monotonna, a także bardzo często pozbawiona niezbędnej porcji witamin. Podczas śniadań królują wtedy kanapki (87 proc.). W tygodniu zdecydowanie nie mamy czasu na celebrację jedzenia. Jemy je zazwyczaj sami (55 proc.), bez pozostałych członków rodziny, w pośpiechu, nerwowo zerkając na zegarek. Co więcej, aż jedna piąta Polaków swoje pierwsze śniadanie je dopiero w pracy. Śniadanie w weekend wygląda zupełnie inaczej. Polacy podchodzą do niego z ogromną dbałością, starając się by na stole znalazły się zarówno ulubione, ale też zdrowe produkty. Jemy je zdecydowanie dłużej i spokojniej, chcąc sobie sprawić choć odrobinę kulinarnej przyjemności. Trzeba jednak pamiętać, że w sobotę i niedzielę mamy po prostu czas na taką celebrację. Twierdzi tak 47 proc. respondentów. Siadając do śniadaniowego stołu w weekend staramy się dopasować godzinę w taki sposób, by zasiedli przy nim wszyscy członkowie rodziny. To dla nas czas, w którym możemy zrekompensować najbliższym brak czasu w ciągu tygodnia. W weekend na naszym śniadaniowym stole pojawia się także więcej witamin. W sobotę i niedzielę dużo częściej obecne są: sałatki (27 proc. w weekend i 16 proc. w tygodniu), warzywa (odpowiednio 27 proc. 20 proc.), owoce (22 proc. i 18 proc.) oraz soki (20 proc. i 17 proc.). Co ciekawe, zdaniem badanych, to właśnie sok jest porcją witamin, która najbardziej pasuje do śniadania (22 proc.). Jednocześnie sok wydaje się być więc idealnym rozwiązaniem, które może połączyć poranne posiłki jedzone między poniedziałkiem a piątkiem, z naszymi dążącymi do ideału śniadaniami weekendowymi. Właśnie te rozwiązanie respondenci wskazali jako element łączący szybkie śniadanie jedzone w tygodniu z tym weekendowym, pełnym owoców, warzyw i soku. Przemawiają za tym łatwość i szybkość podania, doskonała kompilacja składników oraz dobry smak. Szklanka soku do śniadania gwarantuje nam po prostu smaczny element posiłku i pierwszą z pięciu porcji witamin, niezastąpionych by aktywnie rozpocząć dzień.. Jednocześnie, wybieramy te produkty bardzo świadomie. Kupując sok, największe znaczenie ma dla nas jego skład (64 proc.). Jedynie dwa procent z nas kupuje soki, które polecają mu znajomi oraz rodzina. Szklanka soku do śniadania to doskonała okazja do zapewnienia pierwszej z pięciu porcji rekomendowanego przez dietetyków, dziennego spożycia warzyw, owoców lub soku. W badaniu „Dwa Śniadania Polaków” marka TYMBARK sprawdziła więc wiedzę Polaków na temat spożywania w ciągu dnia zalecanych pięciu porcji warzyw, owoców lub soku. Okazało się, że 55 proc. Polaków słyszało wcześniej o takich rekomendacjach dietetyków, ale zaledwie 8% z nas spożywa zalecane 5 porcji. Tym bardziej idealnym rozwiązaniem na dostarczenie organizmowi pierwszej z pięciu zalecanych porcji witamin w ciągu dnia jest szklanka soku do śniadania. To bardzo ważne, bo jak pokazuje badanie, aż 39 proc. Polaków nie może funkcjonować bez śniadania.
Dzień: 2014-11-03
Milczenie chroni kata
O przemocy domowej trzeba mówić – nie należy się tego wstydzić. Cierpią przez nią nie tylko kobiety i dzieci, ale coraz częściej także mężczyźni. Blisko 60 tys. kobiet, ponad 19 tys. małoletnich i 9 tys. mężczyzn w 2013 r. padło ofiarą przemocy domowej. Statystyki pokazują, że jeśli pojawiła się ona raz, będzie regularna. Przemoc może być nie tylko fizyczna, ale także emocjonalna. Tę drugą trudno zauważyć, ponieważ nie zostawia śladów na ciele, ale jest równie okrutna. Agresję powodują sprzeczki, brak komunikacji i zrozumienia między partnerami oraz frustracja, której źródłem jest brak przychodów – mówi serwisowi infoWire.pl Justyna Szachowicz-Sempruch ze Studia (S)praw Kobiet. To bezrobocie najczęściej wciąga ludzi w uzależnienie (np. alkoholowe), a od niego już blisko do przemocy. I wbrew pozorom zdarza się ona często również w rodzinach zamożnych. Uznanie aktu agresji za zdarzenie incydentalne oraz przyzwolenie na nią to najczęstsze reakcje ofiary i otoczenia. „Osoba poszkodowana powinna zadzwonić na niebieską linię z prośbą o zarejestrowanie zdarzenia, a następnie poinformować o nim swoich przyjaciół” – radzi ekspertka. Ważne jest również systematyczne zbieranie dowodów. Apele, aby reagować na agresję, nie ustają. Jeśli podejrzewamy, że „za ścianą rozgrywa się dramat przemocy”, niezwłoczne powiadommy policję lub ośrodek pomocy społecznej. dostarczył infoWire.pl
Jak Internet zmienił życie Polaków?
Wysyłając maila do urzędu, czy logując się do bankowego konta nie zastanawiamy się nawet jak bardzo Internet zmienił sposób, w jaki funkcjonujemy na co dzień. Rozpowszechnienie się korzystania z sieci jest jednym z czynników, które miały największy wpływ na kształt znanych nam stosunków społecznych. Międzynarodowy dzień Internetu to doskonały moment, aby zerkając wstecz, dostrzec zarys współczesności. Za oficjalny początek Internetu w Polsce przyjmuje się grudnień 1991 roku. Miało to miejsce niemal 23 lata temu. Jednak dopiero w 1992 roku, w zakamarkach instytutów naukowych, powstała pierwsza polska strona internetowa. Kiedy w 1997 roku – wraz z początkiem komercyjnego internetu w Polsce – w Szczecinie powstała firma home.pl (wtedy jeszcze pod nazwą HomeNet.pl), cały światowy Internet liczył sobie około 100 tysięcy stron WWW. Od tego czasu bardzo dużo się zmieniło. Znacznie więcej, niż liczba zaparkowanych domen, którą szacuje się obecnie na około 1 miliard. Internet to przede wszystkim, niemal nieograniczony dostep do informacji – niezwykle rozbudowana elektroniczna encyklopedia – poszerzona do granic, o których nawet nie śniło się twórcom idei połączenia komputerów w zdecentralizowaną sieć. „Codziennie, w internecie, w mgnieniu oka, miliony użytkowników sieci znajdują odpowiedzi na przeróżne pytania – począwszy od lokalizacji okolicznego warsztatu szewskiego, przez przepisy kulinarne, historię konkretnych wydarzeń, a nawet sens życia.” – powiedziała Sylwia Zawadzka z home.pl – „W świecie bez Internetu, zdobycie tych informacji zajełoby godziny, a może nawet dni lub miesiące. Wymagałoby przeanalizowania zasobów bibliotek i zasięgnięcia opinii autorytetów. Teraz wystarczy kilka kliknięć myszką.” Internet to jednak nie tylko strony WWW i elektroniczna encyklopedia. To także mobilna i internetowa bankowość, pozwalająca na korzystanie z możliwości usług bankowych przy pomocy terminali, takich jak komputer stacjonarny, laptop, czy wreszcie smartfon. Rozwiązanie to nie tylko zmniejsza wielkość obiegu papierowych dokumentów, ale przede wszystkim skraca czas oraz dystans między właścicielem konta, a bankiem. Zdalna kontrola finansów pozwala z kolei na dokonywanie płatności przez Internet – przelewem lub za pomocą karty bankowej. Umożliwia tym samym dokonywanie zakupów w sklepach odległych o setki, a nawet tysiące kilometrów, bez konieczności stawiania się tam osobiście. Rozwinięciem tej koncepcji jest e-commerce, czyli rynek, w którym udział biorą sklepy prezentujące swoją ofertę właśnie w Internecie. To jednak nie tylko ułatwienie rozumiane jako oszczedność czasu, ale także zyskanie dostępu do szerszego asortymentu – z punktu widzenia kupującego – lub sięgnięcie poza ograniczenia lokalnego rynku – z perspektywy sprzedającego. „Jeszcze 20 lat temu, o sukcesie w handlu w dużej mierze decydowała dobra lokalizacja. Obecnie, nawet niewielki sklep, znajdujący się na uboczu może przynieść krocie, jeśli, np. korzystając z platformy clickshop.pl, udostępni swoją ofertę w Internecie.” – powiedział Paweł Skarżyński z home.pl – „Dzięki e-commerce – gałęzi gospodarki powstałej wraz z upowszenieniem się Internetu, biznes można robić z prawie każdego miejsca na świcie. Wystarczy połączenie z siecią.” Przekonanie to potwierdzają dane, z których wynika, że aż 46 proc. Polaków dokonało zakupu przez Internet. Dotychczasowy, dynamiczny rozwój e-handlu w Polsce wskazuje, że wartość tego rynku jeszcze w tym roku przekroczyć może 30 mld zł, co oznaczałoby prawie 6-proc. udział w sprzedaży detalicznej w ogóle. Nie bez przyczyny – stworzenie Internetu – tuż obok wprowadzenia telefonii komórkowej, powszechnie uznawane jest za jedne z najbardziej rewolucyjnych wydarzeń w świecie technologii w ostatnich dziesięcioleciach. „Nie ma wątpliwości, co do tego, że Internet w olbrzymim stopniu zmienił sposób, w jaki żyjemy – w jaki pracujemy, prowadzimy firmy, wydajemy zarobione pieniądze, uczymy się, odpoczywamy i komunikujemy się ze sobą.” – powiedział Darek Kowalski z home.pl – „Świadomości tej towarzyszy jednak przeczucie, że to dopiero początek rewolucji. Cieszymy się, że home.pl bierze w niej udział, ogrywając ważną rolę w polskim Internecie.” dostarczył infoWire.pl
Fyrkl?vern ? luksusowa marka porcelany, szkła i artykułów do dekoracji wnętrz już w Polsce
Fyrklövern to jedna z największych firm w branży porcelany, szkła i dekoracji wnętrz w Skandynawii. Specjalizuje się w bezpośredniej sprzedaży produktów najwyższej jakości, projektowanych wyłącznie dla marki. W tym roku, firma debiutuje na polskim rynku. Fyrklövern rozpoczęła swoją działalność w 1974 roku w Malmö i obecnie obchodzi Jubileusz 40-lecia istnienia. Przez ten czas, firma ugruntowała swoją wysoką pozycję na europejskim rynku produktów luksusowych. Pierwszym produktem Fyrklövern była słynna filiżanka do kawy ozdobiona Zimoziołem Północnym – ulubionym kwiatem przyrodnika Karola Linneusza. Filiżanka cieszyła się niesłabnącą popularnością przez 12 lat i tym samym stała się sukcesem oraz ważnym znakiem rozpoznawczym firmy. Obecnie do asortymentu marki należą oryginalne, luksusowe serwisy obiadowe oraz ekskluzywne artykuły do dekoracji wnętrz, jak również wyjątkowe serie kolekcjonerskie. Produkty wyróżnia unikalne wzornictwo tworzone wyłączne dla Fyrklövern, materiały najwyższej jakości, ręcznie zdobione kryształowe kieliszki oraz dekory z prawdziwego złota czy platyny. Dla podkreślenia unikalności, każdy element serwisu obiadowego opatrzony jest sygnaturą firmy lub projektanta, która gwarantuje autentyczność i najwyższą klasę produktu. Misją Fyrklövern jest oferowanie serwisów i artykułów do dekoracji wnętrz, które trafiają w gusta najbardziej wymagających Klientów. Na przestrzeni lat, Fyrklövern współpracowała z największymi artystami i czołowymi europejskimi producentami artykułów ze szkła, porcelany, złota, srebra, a także mosiądzu i materiałów tekstylnych. Warto wymienić chociażby niektórych z nich: Seltmann, Åsas Tomtebod, Goebel, The Walt Disney Company, Magnor, Iittala, Kosta Boda, Lapponia Jewelry, Porsgrund, Galician, Adax, Philippi, Alessi czy Royal Copenhagen. Prawdziwe dzieła sztuki stworzyli dla Fyrklövern na zasadzie wyłączności tacy artyści jak: Sigvard Bernadotte (światowej sławy twórca sztuki użytkowej), Lars Wallin (wybitny szwedzki projektant couture tworzący dla dworu królewskiego oraz uczestników najwyższej rangi konkursów, takich jak Eurowizja czy Miss Świata), Astrid Gate (uznana artystka w dziedzinie dekoracji szkła artystycznego) i wielu, wielu innych. "Marka cieszy się uznaniem tysięcy wiernych Klientów, ceniących jakość, unikalne wzornictwo i ponadczasowe piękno. Jesteśmy dumni z 40-letniego doświadczenia i możemy z pełną odpowiedzialnością obiecać Państwu wspaniałe chwile spędzone przy uroczyście udekorowanym stole” – podkreśla Katarzyna Gorzkowska-Pasek, reprezentująca firmę w Polsce. Firma Fyrklövern została przyjęta w poczet członków Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego. Organizacja zrzesza najbardziej dynamiczne firmy działające w obszarze marketingu bezpośredniego i interaktywnego, które przestrzegają najwyższych zasad etycznych. Bezpieczeństwo, komfort oraz wysokie standardy obsługi Klientów to kluczowe założenia Fyrklövern. Zakupy są wygodne i bezpieczne, a oferta trafia bezpośrednio do domu Klienta. Firma gwarantuje nie tylko korzystne warunki zakupu, ale także zwrotu, czy wymiany towaru. Na każdym etapie zakupu, Klienci mają bezpośredni kontakt z Biurem Obsługi Klienta. dostarczył infoWire.pl
Przedświąteczna gorączka Polaków
Święta Bożego Narodzenia to gorący okres przygotowań i wielkich zakupów. Chcąc spędzić je jak najlepiej, wydajemy za dużo pieniędzy i zamiast odpocząć, skupiamy się na pracach domowych. Prezenty pod choinką raczej też nie zaskakują, bo zwykle znajdujemy tam kosmetyki. Gorączka przedświąteczna dopada niemalże wszystkich. Robimy duże porządki, chodzimy do supermarketów po wielkie zakupy i rozpoczynamy trwające do samej Wigilii przygotowywanie tradycyjnych potraw. W ramach cyklicznego badania opinii – Barometru Providenta – okazuje się, że większość badanych (69 procent) uważa, że na święta przeznaczamy zbyt dużo pieniędzy. Więcej niż jest to konieczne. Na święta wydajemy za dużo Bez względu na zarobki i wykształcenie, większość respondentów uznała, że przygotowania do Bożego Narodzenia poważnie obciążają domowy budżet. Ponad połowa (52 procent) mieszkańców wsi przyznaje, że można spędzać święta równie uroczyście wydając znacznie mniej niż mają to w zwyczaju, w miastach liczba ta sięga 37 procent. Blisko 87 procent badanych na organizację świąt przeznacza pieniądze z bieżących dochodów oraz oszczędności. Tylko 14 procent osób przyznało, że rozpatruje wzięcie pożyczki, a 5 procent przewiduje, że niezbędne będzie wsparcie ze strony rodziny lub znajomych. Ponad połowa respondentów (65 procent) przyznała, że suma, którą planuje przeznaczyć w związku z tegoroczną Wigilią to co najmniej 500 zł. Według badań nie potrzebujemy dodatkowego zastrzyku gotówki, żeby zorganizować Święta Bożego Narodzenia. To pokazuje, że staramy się rozsądnie planować wydatki przed tym gorącym okresem i myślimy o nim znacznie wcześniej niż w grudniu. – komentuje Przemysław Kasza z działu badań Provident Polska. Nie lubimy sprzątać Święta to dla nas głównie sprzątanie i zakupy. Częściej sprzątają osoby młode (90 procent) a gotują starsze (90 procent). Badania pokazały, że 38 procent badanych Polaków ze wszystkich obowiązków przedświątecznych, najchętniej ograniczyłoby sprzątanie. Wśród nich zdecydowanie przeważały osoby wykształcone (60 procent) Interesującym jest fakt, że dużo częściej niż mężczyźni, to kobiety (41 procent) opowiadały się za wykreśleniem porządków z listy świątecznych czynności. Według 81 procent badanych kobiet trud przygotowań świątecznych leży głównie po ich stronie. Z tym stanowiskiem nie do końca zgadzają się mężczyźni (41 procent), którzy uważają, że ich wkład jest równie istotny. Im jesteśmy bardziej wykształceni tym częściej dzielimy się pracą. Największe zaangażowania w przygotowania świąteczne wykazują rodziny wielodzietne (62 procent). Nie jesteśmy kreatywni w doborze prezentów Najmniejsze oczekiwania wobec prezentów wykazują osoby z podstawowym wykształceniem (65 procent). Jednocześnie oczekiwanie prezentu zależy mocno od statusu osobistego. Na prezenty nie czekają osoby samotne (55 procent). Standardowo otrzymujemy 3 prezenty, natomiast osoby z wyższym wykształceniem (63 procent) liczą, że dostaną ich więcej. Badania pokazały, że wybierając prezent kierujemy się jego praktycznym zastosowaniem, a nie kreatywnością. Niezależnie od wieku, płci, czy wyksztalcenia myśląc o prezentach do 50 zł stawiamy na kosmetyki (30 procent badanych), natomiast u osób zarabiających najmniej (33 procent), największą popularnością cieszy się elektronika. Respondenci zapytani o możliwość otrzymania prezentu do wysokości 200 zł najczęściej wskazywali sprzęt technologiczny, czyli na przykład przenośny odtwarzacz muzyki, czy zegarek (36 procent badanych). Według badania, osoby z większych rodzin wybierają prezenty „kolektywne” (trwałe, takie jak sprzęt elektroniczny, czy wyposażenie domowe) bardziej niż przeznaczone do indywidualnego wykorzystania (odzież czy książka). Ponadto okazało się, że im mniej zarabiamy, tym mniej skupiamy się na przedmiotach szybko zbywalnych, bardziej licząc na przedmioty służące do wyposażenia domu. Z badania wynika, że w przypadku możliwości otrzymania prezentu za ponad 500 złotych, większość respondentów postawiłaby na elektronikę (25 procent badanych). Nie ma jasnych zależności pomiędzy ilością prezentów i dochodami. To pokazuje, że być może bardziej niż wartość prezentów, liczy się dla nas po prostu pamięć. Święta to okazja na otrzymanie czegoś, na co normalnie byśmy sobie nie pozwolili.– podsumowuje Przemysław Kasza. dostarczył infoWire.pl
Mały kleszcz ? duże zagrożenie, czyli jak bezpiecznie spędzać czas na świeżym powietrzu
Weekend majowy to doskonała okazja, by spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu. Wyjazd za miasto czy mile spędzone popołudnie ze znajomymi w parku, to tylko dwie z wielu możliwości. Bez względu na to, jaką formę rekreacji wybierzemy, warto zachować ostrożność. Łagodna zima spowodowała, że w tym roku można spodziewać się plagi kleszczy. Kleszcze to małe pajęczaki, które czyhają na swoje ofiary w liściach drzew, krzewów i źdźbłach trawy. Najwięcej ich znajduje się w lesie, co nie oznacza, że żyją tylko tam. W dużych miastach kontakt z nimi możemy mieć na przykład w parkach i na skwerach. Lubią ciepło i wysoką temperaturę, natomiast są groźne nie tylko latem. Jeśli klimat sprzyja, polować zaczynają już wczesną wiosną, a kończą jesienią. Statystyki pokazują, że ilość kleszczy z roku na rok, globalnie się zwiększa.Przyczyną mogą być łagodne zimy wynikające ze zmian klimatycznych. Jednak te założenia podajew wątpliwość Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego „[…] tak naprawdę nikt nie wie, czy kleszczy jest więcej, czy więcej się o nich mówi”. Natomiast faktem jest, że „[…] co roku notuje się w Polsce około 9000 nowych przypadków boreliozy. To najczęstsza choroba przenoszona przez kleszcze” – dodaje Jan Bondar. Borelioza jest chorobą zakaźną wywoływaną przez bakterie, które przenoszą kleszcze. Tak to wygląda w dużym uproszczeniu - taka jest wiedza przeciętnego Polaka o tym zagrożeniu. I choć jako społeczeństwo dużo wiemy o chorobach i wirusach - nie zdajemy sobie sprawy, że borelioza może doprowadzić do wielu powikłań mózgowych, sercowych czy stawowych. Wracając jednak do rzeczy najważniejszej, czyli ewentualnego ataku, warto przyswoić sobie kilka rad, które pomogą w zdiagnozowaniu realnego zagrożenia. Jak podkreśla dr n. med. Grzegorz Juszczyk, Dyrektor Działu Profilaktyki Korporacyjnej Grupy LUX MED „Kleszcze są bardzo małe, dlatego przy oglądaniu swojego ciała po powrocie z lasu lub parku możemy przeoczyć ich ukąszenia. Posiadają one mechanizm obronny polegający na wydzieleniu specjalnego środka znieczulającego - w wyniku jego działania nie czujemy ukłucia”. Jak w takim razie poznamy, że zostaliśmy zaatakowani przez kleszcza? „[…]Powinniśmyzwrócić uwagę na gorsze samopoczucie. To są objawy bardzo podobne do przeziębienia lub grypy. Z tego powodu tak wiele osób nie reaguje na pierwsze oznaki. Objaw, który występuje u 30-50% osób zarażonych boreliozą to rumień, czyli zaczerwienienie wokół miejsca ukąszenia. Standardowo ma on powyżej 5 centymetrów, jednak nie każda osoba zainfekowana wytwarza taką reakcję układów odpornościowych” – dodaje dr n. med. Grzegorz Juszczyk. Jak w przypadku każdego zagrożenia, najważniejsza jest profilaktyka. Jeśli rozsądnie podejdziemy do kwestii ochrony swojego ciała przed atakami kleszczy – będziemy bezpieczni. „[…] Korzystajmy z lasu, korzystajmy ze świeżego powietrza, ale pamiętajmy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa jak: ubiór, stosowanie środków odstraszających, obejrzenie ciała po powrocie do domu i ewentualne usunięcie kleszcza w przypadku ukąszenia. Jeśli złapiemy kleszcza, to nie jest powód do paniki. Trzeba go jak najszybciej całego usunąć. Ważne, by nic nie zostało w naszym ciele” – uważa Jan Bondar. Wielu ludzi zwyczajnie boi się widoku kleszcza na swoim ciele. Jednak Grzegorz Juszczyk uspokaja „[...] nie jest potrzebna żadna fachowa wiedza medyczna do jego usunięcia. Wystarczy pęseta. Nie wykręcamy, nie przypalamy i nie przyciskamy. Należy chwycić i stanowczym ruchem wyciągnąć go do góry”. Kleszcze są i zagrożenie boreliozą również. Nie oznacza to jednak, że trzeba żyć w strachu, bać się przyrody i przestać wychodzić z domu. Przed nami najpiękniejsza pora roku i warto spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Wystarczy trochę rozwagi, a problem z kleszczami nie będzie nas dotyczył.
„Dzieje Urzędu Radiotelegraficznego Babice-Boernerowo” pod patronatem Profbudu
Bezpieczne wakacje z niemowlęciem
Kreatywne i przepyszne oczekiwanie na święta
Wielkie miłości i przedpremierowe fragmenty musicalu na gali Złote Kaczki 2011
