Publication date:
Wiadomości branżowe

?Senior-WIGOR? ? nowy pomysł na aktywizację osób starszych

Połączenie domu pomocy społecznej z uniwersytetem trzeciego wieku oraz gabinetem rehabilitacyjnym – tak mają wyglądać placówki utworzone w ramach programu „Senior-WIGOR”. I choć pomysł wspierania osób starszych jest dobry, to sam program może nie cieszyć się popularnością. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej planuje, że w samym 2015 r. powstanie 100 centrów „Senior-WIGOR”. Koszt wyniesie, bagatela, 20 mln zł. „Celem jest aktywizacja i wsparcie osób starszych, nie tylko tych z problemami zdrowotnymi i wymagających opieki, lecz także dobrze funkcjonujących na co dzień” – wyjaśnia w rozmowie z serwisem infoWire.pl Przemysław Wiśniewski z Fundacji Zaczyn. O dofinansowanie na utworzenie dziennych domów lub klubów „Senior-WIGOR” będą mogły starać się wszystkie samorządy, w szczególności te wiejskie. Pomoc wyniesie maksymalnie 100 tys. zł i będzie musiała stanowić 80% całkowitej sumy przeznaczonej na realizację przedsięwzięcia. Później będzie można się starać o przyznanie dotacji na utrzymanie placówek – niestety tylko 1/3 kosztów zostanie pokryta przez rząd, pozostałe 2/3 będą zmuszeni wziąć na siebie samorządy i sami seniorowie. „»Senior-WIGOR«” byłby naprawdę dobrym rozwiązaniem, gdyby domy i kluby miały powstać w każdej gminie, a ich finansowanie przebiegałoby na zasadzie 80% od państwa, 20% – wkład własny” – zaznacza Przemysław Wiśniewski. Z programu zapewne skorzystają te samorządy, w których miejsca dla seniorów już funkcjonują bądź włodarzy stać na uruchomienie takich domów i klubów. Biedniejsze gminy mogą finansowo nie podołać. Program ma zostać wdrożony w życie w II kwartale tego roku. Wiadomo już, że do konkursu o dotację na utworzenie placówek nie będą mogły przystąpić organizacje pozarządowe. Na powstanie dziennych domów i klubów „Senior-WIGOR” rząd chce przeznaczyć do 2020 r. 360 mln zł. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Polscy kierowcy: pędzimy, pewni siebie

Znamy zagrożenia, jednak w ślad za wiedzą nie idzie praktyka. Jesteśmy zbyt pewni swoich umiejętności, a o własne bezpieczeństwo dbamy dopiero, gdy podróżujemy z pasażerem. To tylko część wniosków wynikających z „Badania Postaw Posiadaczy Samochodów”[1] przeprowadzonego przez Pracownię Badań Społecznych na zlecenie ERGO Hestii. Jakie jeszcze zachowania są charakterystyczne dla polskich kierowców? Kierowca pewny swoich umiejętności ma według 55% z ponad 500 badanych, przyzwolenie na przekraczanie dopuszczalnej prędkości. Odsetek osób o takim poglądzie jest tak samo wysoki wśród kobiet jak i mężczyzn. To przekonanie widoczne jest także w poparciu dla pomysłu podwyższenia dopuszczalnej prędkości - 41 % chciałoby jej zwiększenia na terenie zabudowanym, poza terenem zabudowanym – aż 61%. Niestety, największa ilość szkód zgłaszanych ubezpieczycielom powstała w wyniku nadmiernej prędkości zarówno w mieście jak i poza nim, na skrzyżowaniach jak i na autostradach. Niczym niepoparta wiara w swoje umiejętności sieje postrach na polskich drogach – mówi Marek Kropidłowski – kierownik Działu Likwidacji Szkód w ERGO Hestii. W obrębie terenu zabudowanego prędkość przekraczają głownie młodzi mężczyźni, jednak poza terenem zabudowanym… niemal wszyscy deklarują, że jeżdżą z większą niż dozwoloną prędkością. Ukaranych za jazdę z nadmierną prędkością zostało w ostatnim roku 13% badanych – głownie mężczyźni. Pomimo tego, że pozwalamy sobie na łamanie przepisów, nadal praca nad techniką jazdy to wyjątek - zaledwie co drugi ankietowany chciałby wziąć udział w kursie bezpiecznej jazdy. Polski system szkolenia kierowców rzadko uczy pokory na jezdni, szacunku wobec innych użytkowników. Nie pokazuje się adeptom kierownicy jak się zachowuje auto w sytuacji przekroczenia granicznej prędkości na łuku drogi lub w trakcie hamowania awaryjnego. To powoduje, że z chwilą otrzymania prawa jazdy, duży odsetek osób, bezkrytycznie ufa swoim umiejętnościom i rusza autem na spotkanie z zagrożeniem, o którym nikt im nie mówił - wskazuje Kropidłowski. Czujemy odpowiedzialność za innych Skłonności do brawurowej jazdy są mniejsze w obecności pasażera. Czujemy się odpowiedzialni za osobę z którą podróżujemy, więc zwalniamy i jedziemy ostrożniej. Tak przyznało 2/3 ankietowanych. Tylko w nielicznych przypadkach obecność drugiej osoby obok wpływa niekorzystnie na kierowcę – dekoncentruje go czy wręcz denerwuje. Poczucie odpowiedzialności pojawia się szczególnie wtedy, gdy w podróż wybieramy się razem z dzieckiem. Wówczas niemal trzy czwarte ankietowanych deklaruje, że zawsze zapina dzieci w pasy bezpieczeństwa lub umieszcza w foteliku. Niezależnie od tego czy jeździ po mieście, czy wybiera się w dłuższą trasę.   Znamy zasady, ale je ignorujemy Pomimo dbałości o dzieci czy pasażerów nadal duża część kierowców nie przywiązuje uwagi do własnego bezpieczeństwa. Znamy zasady, ale się do nich nie stosujemy. Aż 1/3 kierowców zadeklarowała, że przynajmniej raz na jakiś czas nie zapina pasów bezpieczeństwa prowadząc samochód, a 4%, że nie zapina pasów nigdy.   Irytuje nas niska dynamika jazdy Jak wskazują wyniki badań, na drodze irytują nas te zachowania innych kierowców, które obniżają sprawność jazdy czy zmuszają nas do zmniejszenia prędkości. Należą do nich powolne ruszanie po zmianie świateł, zatrzymywanie się przed przejściem, aby przepuścić pieszych oraz ogólnie zbyt wolna jazda. Ponad połowa ankietowanych jako najbardziej denerwujące wymienia jednak wyprzedzanie „na trzeciego”. Jesteśmy niekonsekwentni Wiele z poruszanych w badaniu zachowań postrzeganych jest jako niebezpieczne podczas prowadzenia samochodu. Zaliczają się do nich między innymi: rozmawianie przez telefon, sprawdzanie poczty email, korzystanie ze smartfona, pisanie smsów, picie lub jedzenie. Pomimo takiego podejścia niejeden kierowca zachowuje się za kierownicą w sposób, który sam uważa za niebezpieczny. Swoich błędów nie zauważamy bądź zauważać po prostu nie chcemy.   Dlatego ERGO Hestia zachęca do aktywnego robienia postępów poprzez włączenie się do dyskusji na temat bezpieczeństwa jazdy na blogu www.postepyrobie.pl oraz dzielenie się poradami na usprawnienie codziennej jazdy za pośrednictwem dedykowanej aplikacji na Facebooku.   [1] Badanie ilościowe, prowadzone przez Internet na próbie 518 posiadaczy samochodów. Charakterystyka badanych: 40% kobiety, 60% mężczyźni; 90% - osoby w wieku od 18 do 50 lat.   dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Rozsądni dorośli ? bezpieczne ferie dzieci

Zjazdy na sankach? Jeśli tak, to tylko w miejscach oddalonych od jezdni. Łyżwy? Czemu nie, ale zawsze na sztucznym lodowisku. To jedne z wielu zasad, o których należy pamiętać, by zimowy odpoczynek był bezpieczny. Wiele dzieci w czasie ferii wyjeżdża na zorganizowane zimowiska. Zanim wsiądą do autobusu i odjadą, warto, aby rodzice sprawdzili, czy organizator zadbał o skontrolowanie stanu technicznego pojazdu. Można to zrobić np. na stronie www.bezpiecznyautobus.gov.pl. „W całej Polsce utworzone zostały stałe punkty kontroli autobusów” – mówi serwisowi infoWire.pl Robert Koniuszy z Komendy Głównej Policji. Kierowca może pojechać do takiego punktu jeszcze przed wyruszeniem na zimowisko (bez pasażerów), o dowolnej porze, najpóźniej na godzinę przed wyjazdem. „Jeśli rodzice zauważą coś niepokojącego w dniu wyjazdu, mogą zadzwonić pod numer alarmowy 112 i poprosić policjantów o kontrolę na miejscu” – dodaje funkcjonariusz. Policja i Inspekcja Transportu Drogowego będą kładły nacisk nie tylko na kontrolę autokarów, lecz także samochodów osobowych. Do rodzinnego wyjazdu na ferie trzeba się odpowiednio przygotować. Konieczne jest sprawdzenie stanu technicznego auta. Należy też dopilnować, by kierowca był trzeźwy (co oczywiste), ale również – wypoczęty. „Zmęczenie powoduje, że reakcja na zagrożenie jest opóźniona, a w ruchu drogowym liczy się każda sekunda” – zaznacza policjant. Dorośli muszą pamiętać o zasadach bezpieczeństwa. Trzeba dopilnować, by dziecko na stoku zawsze było w kasku – najlepiej samemu świecić przykładem. Do samochodów nie wolno doczepiać sanek. Tego rodzaju kuligi mogą zakończyć się tragicznie, podobnie jak wejścia na zamarznięte zbiorniki wodne. Najważniejsze jest to, żeby kierować się zdrowym rozsądkiem. dostarczył infoWire.pl