Publication date:
Wiadomości branżowe

Otwarta przestrzeń biura sprzyja efektywnej pracy

Tradycyjne biura, w których każdy pracownik ma wydzielone miejsce pracy, odchodzą do lamusa. Firmy burzą ściany i otwierają przestrzeń. Ma to zachęcić pracowników do interakcji oraz wymiany wiedzy i tym samym przełożyć się na efektywność pracy. Aż 40% przestrzeni biurowej jest przez nas niewykorzystywane, dlatego wiele firm rezygnuje z licznych pokoi i sieci korytarzy, a stawia na tzw. open space. Pracownik nie ma przypisanego biurka, ale wybiera miejsce pracy w zależności od tego, czym się akurat zajmuje – stąd podział na różne strefy w biurze. Dzisiaj coraz mniej zadań wykonuje się samemu. Jak zaznacza w rozmowie z serwisem infoWire.pl Agnieszka Maciejewska z EY: „Na efektywność pracy wpływa komunikacja – to, że ludzie mogą się ze sobą spotykać, rozmawiać, wymieniać szybko informacje i poglądy”. Wbrew pozorom w takim biurze nie jest głośno. Gdy pracownik potrzebuje zadzwonić, może udać się do odpowiedniego pomieszczenia. Do dyspozycji są też sale narad. Nie można zapomnieć również o w pełni wyposażonej kuchni czy playroomie. „Wcielenie koncepcji »Workplace of the Future« zająło trochę czasu, ponieważ chcieliśmy posłuchać rożnych opinii pracowników. Spędzamy w biurze sporą cześć dnia i trudno jest wypełniać swoje obowiązki w mało przyjaznych warunkach” – dodaje rozmówczyni. Da się zauważyć, że otwarte przestrzenie, pozwalające na interakcje między personelem, są nowym trendem, szczególnie w dużych firmach. Chcą one zapewnić pracownikom jak największy komfort pracy. A tych w EY zapewne będzie przybywać – do 8 kwietnia studenci oraz absolwenci, między innymi kierunków biznesowych, prawniczych, ścisłych i informatycznych, mogą przesyłać swoje aplikacje i ubiegać się o płatne staże lub przyjęcie na etat. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Badanie mFundacji: rodzicu, zadbaj o to, by dziecko uczyło się matematyki. Będą z tego korzyści

Wyniki badania przeprowadzonego dla mFundacji pokazują, że według Polaków powodzenie zawodowe zależy od znajomości matematyki. Wysoko cenimy matematykę i uważamy się za matematycznych orłów, choć na egzaminach i testach mamy z nią liczne problemy. Na zlecenie Fundacji mBanku Instytut Badań Rynkowych i Społecznych sprawdził, jaki stosunek do matematyki mają Polacy oraz które czynniki w procesie edukacji uważamy za najważniejsze. Liczyć lubimy, tylko nie umiemy… Wbrew obiegowej opinii, Polacy bardzo lubią matematykę – 60,3 proc. z nas z sympatią wspomina lekcje matematyki, a ponad 1/3 ankietowanych (34,7 proc.) deklaruje, że bardzo ją lubiło jako przedmiot w szkole. Sądzimy także, że naprawdę dobrze ją opanowaliśmy. Ponad połowa (50,6 proc.) badanych ocenia swoje zdolności matematyczne na piątkę. Zaledwie 7,2 proc. uznało, że słabo przyswaja wiadomości z tego przedmiotu. Zdecydowana większość (81,4 proc.) respondentów zaprzecza też, że pasuje do nich określenie „matematycznie beztalencie”. Niestety, nie znajduje to potwierdzenia w wynikach egzaminów kończących kolejne etapy edukacji szkolnej, z których wynika, że polscy uczniowie mają poważne problemy z opanowaniem podstawy programowej. Z danych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej[1], dotyczących wyników zeszłorocznego egzaminu dojrzałości z trzech obowiązkowych przedmiotów (matematyka, język polski, język obcy) wynika, że co czwarty maturzysta nie zaliczył egzaminu z matematyki. Dla porównania, odsetek niezdanych matur z języka polskiego i języka angielskiego to odpowiednio 6 i 8 proc. Z roku na rok jest gorzej – w porównaniu z egzaminem dojrzałości z 2010 roku, odsetek niezdanych matur z matematyki wzrósł niemal dwukrotnie. Optymizmem nie napawają też wyniki ubiegłorocznego Ogólnopolskiego Badania Umiejętności Trzecioklasistów[2] - test matematyczny bezbłędnie rozwiązało jedynie 2,5 proc. uczniów. …a to może wpłynąć na nasze życie zawodowe Aż 71,7 proc. respondentów przyznaje, że matematyka pozytywnie wpłynęła na ich życie zawodowe. Sympatią matematykę darzą szczególnie ci, dla których umiejętność kalkulowania potrzebna jest na co dzień: najwięcej odpowiedzi pozytywnych (66 proc.) ­udzielili badani prowadzący działalność gospodarczą. Zaraz za nimi znaleźli się pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę (65,2 proc.). Osoby aktywne zawodowo także lepiej niż pozostałe grupy oceniają swój matematyczny talent. Najlepsze zdanie o sobie mają prowadzący własną działalność gospodarczą (87 proc. z nich nie zgadza się ze stwierdzeniem, że jest „matematycznym beztalenciem”). Chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że umiejętność matematyki może warunkować nasze powodzenie zawodowe, nie inwestujemy w nią. Rzadko decydujemy się na pogłębianie wiedzy z zakresu nauk ścisłych na dalszych etapach edukacji. A taka postawa może nas sporo kosztować. Wyniki ubiegłorocznej edycji badania ManpowerGroup „Niedobór talentów”[3] pokazują, że od trzech lat zawód inżyniera jest drugim z najbardziej pożądanych a jednocześnie deficytowych na rynku pracy. Studia na politechnice, które wymagają dobrej znajomości przedmiotów ścisłych, gwarantują zarobki na poziomie ok. 30 proc. wyższym, niż w przypadku innych studiów uniwersyteckich[4]. Uważamy, że jesteśmy zdolni, a za niepowodzenia winimy nauczycieli i szkołę Prawie co trzeci Polak (32 proc.), zapytany o najważniejszy czynnik wpływający na jego umiejętności matematyczne, wskazał nauczycieli. Tylko 12,4 proc. respondentów zwróciło uwagę na własne zainteresowania, a 6,3 proc. uważa, że na ich zdolności w tym zakresie najbardziej wpłynęli rodzice. Z kolei Polacy zapytani o ocenę działalności szkoły, od której w większości uzależniają swe umiejętności matematyczne, przyznali jej zaledwie trójkę w pięciostopniowej skali ocen (43 proc. odpowiedzi). Najwyższą ocenę szkole przyznaje zaledwie 8,3 proc. respondentów. Kiepskie noty nasz system edukacji zbiera szczególnie wśród świeżych absolwentów (dobrze oceniło go tylko 23,7 proc. badanych w wieku 18-24 lata). Ocena poziomu nauczania matematyki w szkołach jest odwrotnie proporcjonalna do poziomu wykształcenia naszego i naszych rodziców. Co drugi badany z podstawowym i zawodowym wykształceniem uważa, że poziom nauczania w ich szkole był wysoki. Podobne zdanie ma mniej niż jedna trzecia absolwentów studiów wyższych (29,6 proc. oceniło go wysoko, według 18 proc. poziom był niski). To rodzice mają wpływ na to, czy dziecko nauczy się matematyki Co ciekawe, nasza ocena najważniejszych czynników wpływających na zdolności matematyczne stoi w sprzeczności z wynikami badań ekspertów na temat umiejętności w tym zakresie. Analiza przeprowadzona przez Instytut Badań Edukacyjnych[5] pokazuje, że zaledwie 10 proc. tego, co umieją uczniowie jest zasługą szkoły, a na osiągnięcia największy wpływ mają indywidualne zdolności oraz kapitał społeczny rodziców. Potwierdzają to także dane z badania mFundacji – dla przykładu nasze postrzeganie matematyki ma ścisły związek z poziomem wykształcenia – zarówno własnego, jak i naszych rodziców. Sympatia do tego przedmiotu jest największa wśród absolwentów uczelni wyższych (69,1 proc.) oraz dzieci absolwentów studiów. Pozytywny stosunek do matematyki deklaruje natomiast nieco mniej niż połowa (49,4 proc.) ankietowanych z wykształceniem podstawowym. Dzieci osób lepiej wykształconych także wyżej oceniają swoje umiejętności i zdolności matematyczne. Płynie z tego ważny wniosek: rodzice mają ogromny wpływ na kształtowanie motywacji dzieci do zdobywania i pogłębiania wiedzy matematycznej. Warto więc zainwestować swój czas w „odczarowanie” matematyki i zainspirowanie do nauki przez zabawę, rywalizację, odkrywanie dziecięcych umiejętności i talentów. Sprzyjają temu chociażby coraz bardziej popularne, także wśród uczniów klas 1-3 szkolne konkursy matematyczne. Dla najmłodszych to dobra okazja do wykazania się wiedzą w atmosferze dobrowolnej rywalizacji. A rolą rodzica jest pokazanie korzyści, jakie płyną z umiejętności logicznego wnioskowania i znajomości matematycznych sztuczek także w codziennym życiu. Badanie „Zdolności matematyczne Polaków” przeprowadzone przez Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych na zlecenie Fundacji mBanku na ogólnopolskiej próbie losowo-kwotowej, zrealizowane metodą telefonicznych standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) w listopadzie 2014 r. [1] http://www.cke.edu.pl/ [2] http://www.obut.edu.pl/artykuly/files/226/Raport%20OBUT%20blok%20po%20IIk%20b.pdf [3] http://www.manpowergroup.pl/pl/raporty-rynku-pracy/niedobor-talentow.html [4] Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń przeprowadzone przez Sedlak&Sedlak w 2014 roku [5] Analiza szkolnych uwarunkowań efektywności kształcenia SUEK przeprowadzona przez Instytut Badań Edukacyjnych na grupie ok. 6 tys. dzieci w latach 2010-2013 dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Wielkanocne ozdoby od Dekoral

Słoneczna pogoda, soczysta zieleń trawy i świeże kolory pierwszych kwiatów – wiosenna aura nie tylko ozdabia Święta Wielkanocne, ale także tworzy ich atmosferę. Jej elementy, tak jak wielkanocne króliki i pisanki, stanowią doskonałą oprawę domu. Tworząc świąteczne dekoracje warto połączyć piękno wiosennej przyrody i tradycyjną symbolikę. Marka Dekoral radzi, jak w oryginalny sposób ozdobić dom na święta. Nieodparty urok zająca Na stole wielkanocnym powinny pojawić się znane nie tylko w Polsce, wielkanocne symbole – zające i pisanki. Nie muszą przyjmować wyłącznie postaci czekoladowych figurek. Wykonany z drewna wielkanocny króliczek również będzie efektowną i uroczą ozdobą. Jak go wykonać? Na drewnianej sklejce o grubości około pół centymetra odrysowujemy nieskomplikowany kształt króliczka. Szablony można znaleźć na stronach internetowych z zabawami dla najmłodszych. Kolejnym krokiem jest wycięcie figurki wyrzynarką do drewna. Jeśli chcemy, by zajączek stał się zawieszką w oknie, wystarczy dodatkowo wywiercić w nim otwór, przez który na koniec przeciągniemy wstążkę. Aby ozdoba była bezpieczna, należy dokładnie oszlifować ją papierem ściernym. Szczególną uwagę zwróćmy na brzegi i krawędzie. Warto poświęcić tej czynności odpowiednią ilość czasu, wszak nikt nie lubi drzazg. Gładką powierzchnię króliczka możemy pomalować – najpierw naturalnym impregnatem (jak np. Pokost lniany marki Drewnochron) a następnie kolorową farbą do drewna (np. Emakol Strong lub Akrylux marki Dekoral). Różowy, błękitny czy żółty – drewniany zając może występować w każdym kolorze. Własnoręcznie wykonana figurka będzie ciekawym uzupełnieniem święconki, mazurków i wiosennych kwiatów znajdujących się na wielkanocnym stole. Wielkanoc w stylu eko Zeszłoroczne Święta Wielkanocne spędzaliśmy na tarasach i w ogrodach. Licząc na to, że także w tym roku pogoda będzie dopisywać, ozdóbmy przydomowe, zielone zakątki. W jaki sposób to zrobić? Warto zainspirować się najnowszymi, ekologicznymi trendami. Meble z palet i skrzynek to ciekawy a w dodatku funkcjonalny element ogrodowej aranżacji. W zależności od naszych potrzeb ozdobna skrzynka po winie czy owocach może służyć jako schowek na donice lub siedzisko. Kluczem do stworzenia efektownego akcentu jest zatem odpowiednio duży, drewniany pojemnik i… prawdziwie wiosenny kolor. Pastelowe błękity i róże, soczyste pomarańcze i czerwienie, neutralne brązy i beże – paleta farby Akrylux marki Dekoral, przeznaczonej do malowania drewna i metalu, stanowi bogate źródło inspiracji. Pamiętajmy jednak o tym, że zanim pomalujemy skrzynię farbą nawierzchniową, warto przeszlifować i odpylić drewno a także pokryć je warstwą impregnatu (jak np. Pokost lniany marki Drewnochron). Tak oto niskim kosztem można stworzyć oryginalny dodatek, który umili wielkanocne śniadanie zjedzone w ogrodzie. dostarczył infoWire.pl