Publication date:

Podjadamy na potęgę! Aż trzech na czterech Polaków jada niezdrowe przekąski. Mimo, że blisko połowa z nas (45 proc.) ma wyrzuty sumienia, a co czwarty Polak chowa się przed przyjaciółmi podjadając tuczące smakołyki, wciąż nie zmieniamy swoich przyzwyczajeń – wynika z lutowego badania instytutu IRCenter „Co Ci szkodzi?”.   Podjadamy na potęgę i nie możemy przestać! Jak wynika z badania IRCenter przeprowadzonego w lutym 2014 roku, blisko połowa Polaków (47 proc.) codziennie je różnego rodzaju przekąski. Właściwie niemal każdy z nas podjada coś niekoniecznie zdrowego przynajmniej raz w tygodniu (81 proc.). W polskim jadłospisie najczęściej pojawiają się chipsy (51 proc.) i fast foody (43 proc.) oraz przekąski typu instant (40 proc.). Mitem okazało się, że wybieramy wysokokaloryczne jedzenie ze względu na brak czasu. Badanie udowodniło, że najchętniej podjadamy w domowym zaciszu, siedząc przed telewizorem czy komputerem. Przekąskowa rzeczywistość W samej idei posiłku pomiędzy śniadaniem a obiadem nie musi być nic złego. Ważne, aby przekąska składała się z dobrze dobranych składników i była odpowiedzią na energetyczne potrzeby naszego organizmu. 74 proc. Polaków jada niezdrowe przekąski, doskonale zdając sobie sprawę z ich kaloryczności i wysokiej zawartości cukrów. Niemal połowa z nas ma wyrzuty sumienia po zjedzeniu małowartościowego posiłku (45 proc.). To, co powinno nami wstrząsnąć to procent osób, które chowają się przed najbliższymi jedząc w biegu puste kalorie – 23 proc. Co czwarty Polak nie chce by widziano go z niezdrowymi przekąskami w ręku! Żałujemy, wstydzimy się, a jednak jemy dalej. Badanie „Co Ci szkodzi?” pokazało, że głównie jemy przekąski nie z głodu (47 proc.), braku czasu (42 proc.), ale przede wszystkim dlatego, że po prostu mamy na to ochotę (aż 80 proc.). W odpowiedziach respondentów pojawiły się także takie powody jak: zły nastrój (19 proc.), stres (14 proc.), a także chęć nagrodzenia siebie w ten sposób (14 proc.). Mistrzostwo przekąskowych wymówek Polacy są mistrzami w wymyślaniu wymówek i usprawiedliwień dla swojego łakomstwa. Najczęstsza z nich to tłumaczenie sobie, że „to już ostatni raz”, kiedy sięgają po swoje ulubione chipsy czy batoniki. Wmawia to sobie niemal co drugi Polak (43 proc.) po raz kolejny zapychając się podczas wieczornego seansu przed telewizorem. Niezdrowe przekąski usprawiedliwiamy też stresem i koniecznością poprawienia sobie humoru dzięki zjedzeniu „czegoś pycha” (41 proc.). Równie często stosujemy wymówkę, że od jutra przechodzimy na dietę. Tak często oszukuje się aż 41 proc. Polaków! Co Ci szkodzi? Patrząc na najczęstsze wymówki Polaków można z łatwością wysnuć najważniejszy wniosek – podjadamy w myśl zasady „co mi szkodzi”. Czy faktycznie niezdrowe przekąski nie szkodzą? Zdaniem dietetyczki, Anety Łańcuchowskiej wyników badania nie można bagatelizować. „Regularność spożywania posiłków oraz krótkie przerwy między nimi to najważniejsze zasady zdrowej diety. Przekąski pozwalają nam dotrzymać obu tych zaleceń, dlatego też ich jakość jest tak istotna w naszym codziennym jadłospisie. Niezdrowe przekąski to te, które zawierają dużą ilość tłuszczu i cukru, sprawiając, iż po ich spożyciu stajemy się senni, rozdrażnieni, jak również mamy problemy z koncentracją. Zdrowe przekąski to natomiast te, po których spożyciu czujemy się lekko i pełni energii do działania. Wszystko to za sprawą odpowiedniej zawartości w nich składników odżywczych. Dlatego nie zapominajmy o walorach zdrowotnych przekąsek wzbogacających nasze codzienne menu.” Czas pokaże, czy kampanie promujące zdrowy tryb życia okażą się wystarczającym motorem do zmiany naszych przyzwyczajeń i upodobań.   Zaprezentowane dane pochodzą z badania IRCenter „Co Ci szkodzi?”, które przeprowadzone zostało metodą CAWI w lutym 2014 roku na grupie 1001 respondentów.

Publication date:
Wiadomości branżowe

Raport MegaRed i TNS Polska – mała wiedza Polaków nt. kwasów Omega-3 i profilaktyki kardiologicznej

Wzbogacanie produktów spożywczych kwasami Omega-3 jest coraz powszechniejsze. Jednak Polacy nie znają dobrze ich właściwości i nie wiedzą, w których  produktach spożywczych się znajdują. A są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego, którego  profilaktykę zaniedbujemy: 38% Polaków nigdy nie wykonało podstawowych badań kardiologicznych, a badania cholesterolu - 49%. Dane pochodzą z raportu „Omega-3: dieta czy suplementacja. Kwasy Omega-3 w profilaktyce chorób serca i świadomości społecznej” przygotowanym przez MegaRed we współpracy z TNS Polska, pod patronatem Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religii, będącym vademecum nt. kwasów Omega-3 i ich roli w prewencji schorzeń serca. Dlaczego kwasy Omega-3 są tak ważne? Wielonienasycone kwasy Omega-3 należą do grupy tzw. niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i  jak wskazuje ich nazwa, są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Dotyczy to przede wszystkim ich najlepiej przyswajalnych postaci: EPA i DHA. Muszą być one jednak dostarczane z pokarmem, ponieważ nasz organizm nie jest w stanie ich wyprodukować ze względu na brak odpowiednich enzymów. Szczególnie korzystne działanie kwasów tłuszczowych Omega-3 zostało dostrzeżone w prewencji  chorób sercowo-naczyniowych. Ich przyjmowanie ma m.in. działanie przeciwmiażdżycowe, antyarytmiczne, obniżające ciśnienie. - Badanie „Cardiovascular Health Study” obejmujące 12-letnią obserwację prawie 5 tys. mężczyzn powyżej 65. roku życia wskazuje, że u osób jedzących ryby 1-2 razy w tygodniu ryzyko rozwoju niewydolności serca było mniejsze o 20%, a u osób jedzących ryby co najmniej 3 razy w tygodniu o 31% niż u osób spożywających ryby rzadziej niż raz w miesiącu[1].[2]– podkreśla dr n. med. Monika Duda, biolog i fizjolog, Zakład Fizjologii Klinicznej, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Co wiemy o Omega-3? Pomimo że Omega-3 są niezbędne dla organizmu człowieka, to wg badań TNS Polska i MegaRed  wiedza Polaków na ich temat jest powierzchowna.  17% ma świadomość , że jest to „coś zdrowego”, ale jedna trzecia respondentów nie potrafiła wskazać żadnych właściwości, a  jedynie 3% badanych skojarzyło kwasy Omega-3 z korzystnym wpływem na układ krążenia.  Nie za bardzo też wiemy, w jakich produktach szukać kw. Omega-3. Jedna piąta Polaków przyznaje, że nie wie, które produkty spożywcze są źródłem kwasów Omega-3. Wśród osób wskazujących  konkretne produkty, blisko połowa udzieliła błędnych odpowiedzi, wymieniając  takie produkty jak oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, czy masło. Najczęściej prawidłowo wskazywanym produktem bogatym w Omega-3 były  ryby morskie.  Niestety, Polacy deklarują, że jedzą je tylko  1-3 razy w miesiącu. Zdaniem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zwiększenie spożycia ryb o 1 - 2 porcje tygodniowo zmniejszyłoby umieralność z powodu choroby wieńcowej o 36%, a umieralności ogólnej o 17%.  Zwiększenie spożycia kwasów Omega-3 jest o tyle ważne, że jak wynika z badań TNS Polska i MegaRed zaniedbujemy profilaktykę chorób serca. 38 % Polaków  nigdy nie poddało się badaniu EKG serca, a prawie połowa nigdy nie zbadała poziomu cholesterolu we krwi. Alternatywa dla ryb Należy pamiętać, że to nie ryby są pierwotnym źródłem kwasów Omega-3, a jedynie gromadzą je wraz z pożywieniem, którym są małe skorupiaki jak kryl czy glony. - To sprawia, że ryby mogą się znacznie różnić między sobą pod względem zawartości kwasów tłuszczowych. Na przykład wiele ryb hodowlanych zawiera znacznie mniej Omega-3 lub nie zawiera ich wcale, gdyż nie ma ich w paszach, którymi są karmione – wyjaśnia lek, med. Anna Senderska, dietetyk. Nadmierne spożywanie ryb może też – paradoksalnie - zwiększać, a nie zmniejszać ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych,  wynika ze szwedzkich  badań przeprowadzonych w 2010 roku[3][4][5]. Spowodowane jest to prawdopodobnie nadmierną kumulacją dioksyn, rtęci i polichlorowanych bifenoli w rybich tłuszczach, które zwiększają ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych.  Warto więc spożywać zwierzęta morskie będące w łańcuchu pokarmowym niżej niż ryby, np. skorupiaki morskie jak kryl antarktycznylub algi morskiej które nie kumulują tylu zanieczyszczeń co ryby. Suplementy czy dieta? Wspomniane wyniki badań każą się zastanowić, czy nie warto rozważyć suplementacji tych niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. - Sytuacją idealną byłoby, gdyby Polacy spożywali zdecydowanie więcej ryb niż obecnie. Zmiany te jednak nie nastąpią tak szybko, a zmniejszenie ryzyka, czyli poprawę zdrowia trzeba uzyskać już teraz. Dlatego Europejskie Towarzystwa Kardiologiczne dopuszcza zastosowanie suplementów zawierających wielonienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 biorąc pod uwagę uwarunkowania geograficzne i kulturowe . – komentuje prof. nadzw. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kardiolog i internista, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - Wspomniane zalecenia mają wysoki poziom rekomendacji w  zmniejszeniu poziomu stężenia trójglicerydów. Świadczy to, że dowody są wystarczająco silne, by uznać suplementy diety bogate w kwasy Omega-3 za skuteczne, a w niektórych przypadkach niezbędne. Należy jednak pamiętać, żeby wybierać te, które są najlepszej jakości i zawierają prawidłowe proporcje kwasów DHA i EPA – dodaje prof. Mamcarz. Suplementacja może być szczególnie korzystna u osób po zawałach serca, ponieważ czyste preparaty Omega-3 wywołują silniejszy efekt terapeutyczny niż zmiany w diecie. Potwierdzają to wyniki badania DART (Diet and Reinfarction Trial), które wykazały, że śmiertelność u osób po zawale przyjmujące suplementy Omega-3  była o 29%niższa u osób z dietą wzbogaconą o ryby [6]. Jeśli suplementy, to jakie? Warto wiedzieć, że nie wszystkie suplementy Omega-3 są identyczne. Dostępne na rynku preparaty farmakologiczne zawierają Omega-3 w trzech postaciach: trójglicerydów, estrów etylowych i fosfolipidów. Najczęściej spotykane są preparaty oparte na pozyskiwanych z ryb olejach, w których Omega-3 występują w postaci trójglicerydów lub estrów etylowych. Ostatnio dostępne są także suplementy bazujące na oleju z kryla, w których Omega-3 występują w najlepiej przyswajalnej formie - fosfolipidów. Te ostatnie preparaty zawierają  oczyszczone kwasy Omega -3  pochodzące z pierwotnych, a więc najczystszych źródeł.   [1]. Mozaffarian D., Clarke R., Quantitative effects on cardiovascular risk factors and coronary heart disease risk of replacing partially hydrogenated vegetable oils with other fats and oils, Eur J Clin Nutr 2009, 63, Suppl 2: 22-33. [2]. Mozaffarian D., Bryson C.L., Lemaitre R.N. et al., Fish intake and risk of incident heart failure, J Am Coll Cardiol 2005, 45: 2015-21. [3]Levitan E.B., Wolk A., Mittleman M.A., Fatty fish, marine omega-3 fatty acids and incidence of heart failure, Eur J Clin Nutr 2010, 64: 587-94. [4]Levitan E.B., Wolk A., Mittleman M.A., Fish consumption, marine omega-3 fatty acids, and incidence of heart failure: a population basen prospective study of middle-aged and elderly men, Eur Heart J 2010, 30: 1495-50. [5]Mozafarrian D., Rimm E.B., Fish Intake, contaminants, and human health, evaluating the risks and the benefits, JAMA 2006, 296, 1885-99. [6]. Burr M.L., Fehily A.M., Gilbert J.F. et al., Effects of changes in fat, fish, and fibre intakes on death and myocardial reinfarction: Diet and Reinfarction Trial (DART), Lancet 1989, 2: 757-61. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

O czym powinni pamiętać rodzice przyszłego kolonisty

Wakacje to czas, kiedy wielu rodziców zastanawia się, czy moje dziecko gotowe jest do samodzielnego wyjazdu? Jak zaznaczają eksperci, nie powinno to być jedyne pytanie, jakie zadadzą siebie opiekunowie przyszłego kolonisty.Najczęściej dylemat ten dotyczy rodziców dzieci w wieku od 6 do 9 lat oraz tych, którzy po raz pierwszy wysyłają swoje pociechy na samodzielny wyjazd. Rodzice powinni obserwować zachowanie dziecka w grupie rówieśników. Urszula Wegenke-Roszak, psycholog z Centrum Medycznego Wellmed zaznacza „[...] przy wszystkich codziennych czynnościach mogą pomóc wychowawcy. Jednak nie rozwiążą problemu, gdy dziecko zatęskni za domem, lub będzie brakowało mu rodziców”.Warto jest zapytać dziecko czy ma ochotę pojechać na kolonie. Nigdy nie wysyłamy go na siłę, kiedy jest to potrzeba rodziców, bo nie mają co zrobić z nim podczas wakacji. Czasem warto poczekać jeszcze rok, niż zapewnić dziecku złe wspomnienia. Dobrą alternatywą, w takim przypadku, są półkolonie - mówi serwisowi infoWire.pl Urszula Wegenke-Roszak.Jeśli dziecko zdecyduje się na samodzielny wyjazd, warto utrzymywać z nim kontakt. Jednak lepiej wybrać formę mailową niż telefoniczną, która wywołuje mniej emocji.Rodzaj wyjazdu też warto pozostawić dziecku. Ważne jest, żeby był on zgodny z jego zainteresowaniami. Organizatorzy proponują tradycyjne formy wypoczynku, ale też ukierunkowane: kolonie sportowe, taneczne czy obozy przetrwania. Zdaniem Tomasza Rosseta, Sekretarza Polskiej Izby Turystyki to wszystko jest ważne, ale dla rodzica najistotniejszy powinien być wybór zaufanego organizatora koloni lub obozu. Jak to sprawdzić? Eksperci zachęcają do wejścia na stronę bezpieczne kolonie i obozy. „[...] Rodzice znajdą tam podstawowe informacje na temat, jak wybrać organizatora wyjazdu. O co go pytać i jakie są podstawowe zalecenia. Opiekunowie dowiedzą się też o rozporządzeniach, które powinny być przestrzegane przez podmioty organizujące wypoczynek” – mówi serwisowi infoWire.pl Tomasz Rosset.Dla dziecka ważne jest to, by na wakacyjny wyjazd pojechał z kolegami i koleżankami, a miejsce wypoczynku było atrakcyjne. Z kolei dla rodziców na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo małego kolonisty. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

W koło grillujemy

Grillowanie stało się w Polsce narodową tradycją kulinarną. Wraz z nadejściem ciepłych dni, od morza po góry, unosi się w powietrzu zapach węglowego dymu. Co sprawia, że Polacy tak pokochali sztukę grillowania? Bliskość natury? A może czas spędzany w ogrodzie z przyjaciółmi? Jedno jest pewne – niespieszne przygotowywanie posiłków w plenerze, do tego w świetnym towarzystwie i pięknym otoczeniu, jest jedną z ulubionych form spędzania przez nas wolnego czasu. Za twórcę pierwszego grilla, w takim kształcie w jakim znamy go dziś, uważa się Amerykanina George’a Stephena. Jego wynalazek ponad pół wieku temu podbił serca rodaków, a następnie trafił do Europy. I choć pieczenie mięsa nad ogniem znane było już tysiące lat temu to, w tamtych czasach, za ruszt służyły rozgrzane kamienie lub kły mamuta. Dziś decyzja o zakupie ogrodowego grilla wcale nie jest łatwa – wybór jest ogromny, a możliwych rozwiązań mnóstwo. Dlatego warto odpowiedzieć sobie na kilka najważniejszych pytań zanim przystąpimy do zakupu lub aranżacji ogrodowego grilla. Stacjonarny czy przenośny W zależności od możliwości przestrzennych oraz preferencji użytkowników do wyboru są dwa rozwiązania: zakup lekkiego grilla przenośnego lub budowa kominka w ogrodzie. Pierwsze rozwiązanie pozwala rozstawiać grill w dowolnym miejscu, a opcja składania nie dość, że ułatwi jego przechowywanie poza sezonem, to jeszcze pozwoli zapakować go do bagażnika samochodu i zabrać w dowolne miejsce. Grille przenośne są tańsze, jednak jakość wykonania i wykorzystane materiały nie gwarantują im długiego życia. W porównaniu z nimi, kominek stacjonarny to inwestycja na długie lata. Dlatego warto starannie przemyśleć jego lokalizację oraz zastanowić się nad wyglądem, aby spełniał nie tylko funkcję praktyczną, ale też komponował się z innymi elementami ogrodu, elewacji  lub ogrodzenia. Niezależnie od wybranego rozwiązania powinniśmy stosować się do kilku prostych zasad, które pozwolą nam cieszyć się niespiesznym ogrodowym przyjęciem w miłej atmosferze. Otoczenie ułatwia trawienie Od dawna wiadomo, że sam smak potraw nie czyni ich wyjątkowymi. Na pełne doznania smakowe składa się również sposób podania potrawy, otoczenie w jakim je spożywamy oraz towarzyszące nam osoby. Pięknie urządzone wnętrze z pewnością podniesie walory smakowe każdego dania, dlatego decyzja o lokalizacji plenerowej kuchni powinna być starannie przemyślana. Oczywiście wybór może paść na przydomowy taras, jednak lepszym rozwiązaniem wydaje się miejsce oddalone nieco od domu. – Warto zdecydować się na stałe miejsce w ogrodzie, w którym będziemy cieszyć się wspólnymi posiłkami. Powinno być na tyle duże, by pomieściło nie tylko grill, ale i zestaw ogrodowych mebli. Pamiętajmy o tym, by w odpowiedni sposób utwardzić powierzchnię oraz wybierajmy taki rodzaj nawierzchni, który będzie łatwy w czyszczeniu. Z myślą o takich spotkaniach stworzyliśmy płyty tarasowe Kamień Ciosany z serii Realit. Poza standardowymi formatami prostokątów i kwadratów w różnych wymiarach, dają one możliwość aranżacji koła lub ośmioboku, w które idealnie można wkomponować stół i krzesła – radzi Tomasz Ługowski, Projektant firmy Bruk-Bet. W odpowiednim zaaranżowaniu przestrzeni pomogą nam również bujne rośliny ogrodowe, które nie tylko pozwolą stworzyć bardziej intymną atmosferę spotkań, ale i uchronią naszych sąsiadów przed niechcianymi hałasami. Warto także pomyśleć o łatwym dostępie do ziół, które, posadzone w donicach w niewielkiej odległości od grilla, będą wspaniałym dodatkiem do przyrządzanych potraw oraz piękną, pachnącą dekoracją. Wszystkie ogrodowe ścieżki prowadzą do grilla Oddalenie miejsca ogrodowych spotkań od domu może sprawiać drobne problemy logistycznie. Pomyślmy zatem o tym, aby ścieżki prowadzące do ulubionych miejsc w ogrodzie były trwałe, praktyczne i dobrze komponowały się z innymi elementami ogrodowej architektury. – Nawierzchnia ogrodowych, często krętych, alejek powinna być nie tylko funkcjonalna, ale i dopasowana stylistycznie oraz kolorystycznie do innych elementów małej architektury. Warto wybierać kostkę o zróżnicowanych kształtach i mniejszych wymiarach, w naturalnych kolorach ziemi. Świetnie w takich aranżacjach sprawdzają się płyty brukowe Monoryt, które swój naturalny wygląd zawdzięczają przypadkowym, niepowtarzającym się kształtom oraz teksturze odwzorowującej odłamy skalne. Tak zaaranżowana nawierzchnia nabierze wdzięki i uroku – podpowiada ekspert firmy Bruk-Bet. Pamiętając o kilku prostych zasadach możemy być pewni, że ogrodowe przyjęcia będą tego lata niezapomnianą przygodą kulinarną zarówno dla nas, jak i naszych gości. Oby tylko pogoda nie pokrzyżowała nam planów! dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

A teraz Dubaj. Studenci PG nagrodzeni w konkursie architektonicznym

Wieżowiec w Dubaju zaprojektowali Jakub Grabowski i Kacper Radziszewski. Studenci PG zajęli III miejsce w międzynarodowym konkursie architektonicznym dla profesjonalistów. Tym samym zdobyli kolejną, prestiżową nagrodę.  Wyniki konkursu. Zadanie konkursowe było nietuzinkowe. Polegało bowiem na zaprojektowaniu wieżowca, w którym siedzibę znajdzie szkoła dla 2000 przyszłych architektów – Architecture School Tower. Projektowana przestrzeń miałaby stanowić inspirujące miejsce nauki. A sam budynek powinien wyróżniać się na tle usianej wieżowcami panoramy Dubaju. Organizator konkursu nie wskazał konkretnej lokalizacji. Grabowski i Radziszewski postanowili więc nie projektować nowego wieżowca, a zaadoptować niedokończony obiekt Tiara United Towers (budowę wstrzymano w 2009 roku). Pomysł urzekł jury, bo z powodu światowego kryzysu w Dubaju wstrzymano realizację ponad 40 inwestycji. Budynek Tiara United Towers składa się z dwóch wież. Każda z nich miała mieć 225 metrów wysokości i pełnić funkcje biurowe i hotelowe. Ocenia się, że obiekt zrealizowano w 25%. Oprócz tego, że studenci wykorzystali istniejące konstrukcje, wprowadzili ciekawe rozwiązania zmniejszające zużycie energii. Zaproponowali np. przekształcenie niewykorzystanych szybów windowych na wieże wiatrowe. – To elementy klimatyzacji stosowane w tradycyjnym budownictwie islamskim – zaznaczają studenci. – Dodatkowo, wykorzystaliśmy ceramiczne ażurowe panele elewacyjne pochłaniające nadmiar energii słonecznej. Młodzi projektanci dokonali kilku istotnych zmian, by wieżowiec spełniał wymogi przyszłych użytkowników – stworzyli lobby na parterze oraz łącznik między wieżami na wysokości 17. piętra. To już kolejny sukces Jakuba Grabowskiego i Kacpra Radziszewskiego. Wcześniej wygrali międzynarodowe konkursy studenckie: na projekt zagospodarowania wzgórza Camelot oraz siedzibę straży pożarnej w San Francisco. Pierwszą nagrodę w konkursie na projekt Architecture School Tower zdobył zespół z USA, drugą projektanci z Rumunii.  dostarczył infoWire.pl

Publication date:

Gdyby istniało urządzenie diagnostyczne do wykrywania obecności kolagenu w naszym organizmie, na monitorze ukazałby się obraz nas samych – i tego, co na wierzchu, i tego, co w środku. Zobaczylibyśmy skórę oraz wszystkie obecnej w niej tkanki, jak naczynia krwionośne czy nerwy, na własne oczy ujrzelibyśmy oczy, a także wnętrze jamy ustnej, wnętrze głowy, serce, nerki, żołądek, kości, mięśnie…Kolagen to aż 25 proc. suchej masy naszego ciała i aż 75 proc. suchej masy naszej tkanki łącznej. Na tym żywym, sprężystym szkielecie osadzają się bardzo zróżnicowane tkanki poszczególnych narządów.Oczywiście aby móc dostosować się do potrzeb tkanek tak różnorodnych jak narządy płciowe, stawy, wątroba czy błony otulające ważne organy, trzeba posiadać nie lada inteligencję. I kolagen ją posiada. Jego niebywale skomplikowana struktura i układ przestrzenny są bardziej misterne niż budowa kwasu DNA, zawierającego informację genetyczną! Misterność ta sprawia, że uczeni do dziś nie rozgryźli w pełni jego zagadki, a popularne informacje o jego powstawaniu, budowie i właściwościach, przekazywane na lekcjach biologii czy wykładach na wyższych uczelniach, mają nieraz więcej wspólnego z poręcznymi hipotezami roboczymi niż z rzeczywistością.Kolagen jak NilPrzepływa przez nas rzeka kolagenu. Niczym w starożytnym Egipcie, którego gospodarka i życie nie mogły istnieć bez Nilu, kolagen sprawia, że każdy najmniejszy nawet aspekt budowy i gospodarki naszego organizmu istnieje, żyje i funkcjonuje. Wspierany przez sole wapnia i fosforu stanowi aż 95 proc. tkanki kostnej. Dba o estetykę naszego wyglądu – tworzy podporę i zaplecze logistyczne dla skóry, dla mieszków włosowych, dla paznokci. Jego deficyty sprawiają, że pojawiają się zmarszczki, a włosy i paznokcie słabną. Dba również o nasze zdrowie, ponieważ tworzy nie tylko wewnętrzną warstwę skóry, ale i włóknistą strukturę ścięgien, chrząstek, zębów i naczyń krwionośnych, wyścieła i chroni nas od środka, tworząc m.in. otrzewną, opłucną, osierdzie, tworzy rusztowanie najważniejszych narządów, w tym serca i płuc, a w nerkach spełnia dodatkowo rolę filtrującą. Unosi się w przestrzeni międzykomórkowej, jest w nas wszechobecny! Dzięki temu bez przerwy na bieżąco naprawia ubytki i szkody, pozwalając nam funkcjonować w dobrym zdrowiu i – rzecz jasna – urodzie.U źródeł rzekiKolagen naturalny może spełniać swoją rolę oczywiście pod warunkiem, że jest go w naszym ciele dostateczna ilość i że „wyrobi się” ze wszystkimi swoimi zadaniami. Nasz organizm w tym celu produkuje go samodzielnie. Ten najbardziej zaawansowany produkt chemiczny jest wytwarzany z 20 różnych aminokwasów – część z nich jest syntetyzowana w naszym ciele, inne trzeba dostarczyć w pożywieniu. W wielkiej fabryce hi-tech, jaką jest komórka, te 20 aminokwasów łączy się ze sobą w powtarzalne sekwencje, tworząc ostatecznie długi łańcuch złożony z 1000 aminokwasów, zwany prokolagenem. Taki łańcuch opuszcza komórkowe zakłady chemiczne w fibroblastach tkanki łącznej, keratynocytach skóry czy chondrocytach tkanki kostnej i w przestrzeni pozakomórkowej – przy wsparciu aktywnej witaminy C i enzymów (swoiste peptydazy) – splata się wpierw z jednym podobnym łańcuchem, a potem z jeszcze jednym, skręcając się z nimi w potrójną spiralę. (Nawiasem mówiąc, tutaj okazuje się bezcenna rola witaminy C. Bez niej niemożliwe jest ani zdrowie, ani powrót do zdrowia – ponieważ bez niej nie powstanie życiodajny kolagen).Ta potrójna spirala, misternie pospinana jonami wodorowymi aminokwasu o nazwie glicyna, jest właśnie cząsteczką kolagenu. Jej struktura przestrzenna (tzw. konformacja) jest przedziwna i przepiękna. W najbardziej stabilnym kolagenie – kolagenie tkanki kostnej – oko zawodowych muzyków dostrzegło łudzące podobieństwo układu włókien do zapisu nutowego Fugi D-dur ze zbioru Das Wohltemperierte Klavier Jana Sebastiana Bacha – być może dlatego polifonie Bacha działają tak kojąco na zdrowie? Niezwykłość tej struktury inspiruje zresztą artystów – rzeźbiarz Julian Voss-Andreae stworzył dzieło mające być próbą rozgryzienia zagadki kolagenu, „Unraveling collagen” można podziwiać  w parku w San Francisco.Awarie w fabryceDzięki swej skomplikowanej budowie kolagen ma niespotykane właściwości – lecz zarazem jest białkiem niesłychanie wrażliwym i bardzo łatwo bezpowrotnie się rozpada. To dlatego aż do niedawna nauka była bezradna w swoich próbach jego uzyskania. (Popularny „kolagen” stosowany od dziesiątków lat w kosmetyce to swego rodzaju „żelatyna”, czyli kolagen, którego cząsteczki rozpadły się i który nie posiada aktywności biologicznej). Niszczy go zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura, promieniowanie, kontakt z wieloma substancjami chemicznymi, przede wszystkim syntetycznymi, zbyt niskie lub zbyt wysokie pH. Pozostają po nim tylko przypadkowe strzępy długiego łańcucha, nieposiadające już żadnej aktywności.Na szczęście w naszym organizmie trwa nieustannie „obrót kolagenu” – rozpadające się cząsteczki są zastępowane przez nowe, co roku taka wymiana obejmuje ok. 3 kg kolagenu. Gorzej, jeśli ten proces zostaje zakłócony – albo z powodu spowolnionej produkcji nowego kolagenu, albo przyśpieszonej utraty dotychczasowego.Najczęściej jego deficyty dają się we znaki w okresie menopauzy i andropauzy oraz później, kiedy spada, a w końcu ustaje aktywność tych elementów osi neurohormonalnej, które uczestniczą w jego produkcji. Jednak braki kolagenu mogą też wynikać z jego przyśpieszonego niszczenia wskutek bodźców wewnętrznych (choroby, uszkodzenia ciała, stres) i zewnętrznych (niewłaściwa dieta i tryb życia, promieniowanie UV). Wtedy więcej kolagenu ubywa niż przybywa – i zaczynają się kłopoty ze zdrowiem i urodą. Wskutek deficytu kolagenu komórki i całe narządy tracą należytą zdolność funkcjonowania.Zasilanie życiodajnej rzekiOd kilku lat możliwe jest zasilanie życiodajnego strumienia kolagenu w naszym organizmie. Polskim uczonym udało się uzyskać kolagen przy zachowaniu jego aktywności biologicznej, co wcześniej pozostawało tylko w sferze marzeń. Osiągnięto to dzięki mozolnemu wypracowywaniu łagodnych, naturalnych metod, które zachęcały go do „wyjścia” (pozyskuje się go ze skór ryb, dzięki czemu – w odróżnieniu od kolagenu bydlęcego – jest całkowicie bezpieczny) i powalały zachować aktywność wraz ze wszystkimi jej walorami.Dzięki kolagenowi aktywnemu biologicznie ktoś wytrwały i uparty może nawet w razie potrzeby dostarczyć organizmowi pełną ilość rocznego obrotu kolagenu – wystarczy policzyć, że dzienna aplikacja kilku mililitrów kolagenu mogłaby zaradzić największym nawet deficytom.W odróżnieniu od popularnego „kolagenu”, który się rozpadł i który możne spełniać na skórze co najwyżej funkcję osłony, kolagen aktywny biologicznie wnika przez jej pory do środka, zasilając naszą wysychającą z tej czy innej przyczyny rzekę kolagenu i docierając do newralgicznych miejsc.Kolagen marki ANNA PIKURA – AP BIOAKTIV – jest ukochanym kosmetykiem wszystkich tych, którym konwencjonalna kosmetologia nie potrafiła pomóc. Stosują go osoby z tak różnorodnymi problemami jak trądzik, zmarszczki, zwiotczenia, żylaki, pękające naczynia, cellulit, rozstępy, bóle stawów, i zaskoczone stwierdzają, że uciążliwe kłopoty odchodzą w przeszłość. Dzieje się tak nie dlatego, że kolagen jest cudownym panaceum o tajemniczej, niewytłumaczalnej, wszechnaprawczej sile, lecz dlatego, że źródłem kłopotów naszych tkanek są właśnie deficyty kolagenu, a dostarczenie go pozwala im szybko wrócić do pełnej sprawności.Od zmarszczek po cellulitLinia AP BIOAKTIV Kolagen zawiera sześć preparatów kolagenu aktywnego biologicznie oraz jeden suplement diety, kolagen w kapsułkach Sensation. Poszczególne produkty dostosowano do różnych obszarów ciała, aby dodatkowo wspomóc skuteczność kolagenu. Pozyskiwane są z różnych części skór rybich, część z nich wzbogaca się aktywnymi witaminami. Są najlepszymi produktami pielęgnującymi i regenerującymi nie tylko do twarzy, szyi i dekoltu, ale i do ciała oraz do zewnętrznych narządów płciowych. Osoby, które je stosują w celach kosmetycznych i pielęgnacyjnych, zauważają z zaskoczeniem poprawę funkcjonowania innych narządów położonych w najbliższym sąsiedztwie. Nie ma w tym nic zaskakującego, zważywszy na to, co już wiemy o opływającej nas rzece kolagenu oraz o budowie każdego, najmniejszego nawet narządu w naszym ciele.W Klinikach ANNA PIKURA, gdzie kolagen aktywny biologicznie jest stosowany podczas specjalistycznych zabiegów – od klasycznych procedur manualnych i masaży firmowych po zaawansowane technologicznie zabiegi takie jak liposukcja ultradźwiękowa, rewitalizacja AP czy likwidacja cellulitu za pomocą urządzenia TimeMachine. Dzięki zastosowaniu kolagenu skuteczność tych zabiegów wzrasta. Okazuje się też, że kolagen aktywny biologicznie potęguje skuteczność działania naturalnych substancji czynnych. Fakt ten wykorzystuje się w Klinikach ANNA PIKURA w takich zabiegach jak np. Deszcz Majowy z komórkami macierzystymi jabłoni czy Migdałowy Rytuał z kwasami owocowymi i algami. Więcej nformacji: Kolagen na kolagen naturalny (www.Anna-Pikura.com.pl) Warto zobaczyć: projekty domów, wentylacja mechaniczna, rekuperacja, promienniki podczerwieni, place zabaw dla dzieci, samochody z usaFirma AP Ltd. Sp. z o.o. Sp. k. jest producentem ekskluzywnych biokosmetyków marki ANNA PIKURA (linia kosmetyków obejmuje AP BIOAKTIV Kolagen, biokremy botaniczne, kolagenowy suplement diety - kapsułki SENSATION, zestawy do pielęgnacji dłoni i stóp, wodę termalną oraz profesjonalne preparaty gabinetowe likwidujące zmarszczki, żylaki, rozstępy), prowadzi też luksusowe Kliniki Odnowy Kolagenowej. Marka ANNA PIKURA obejmuje także zaawansowane technologicznie urządzenia zabiegowe najwyższej generacji do salonów kosmetycznych . Tysiące klientów zaufało naszej firmie, zamawiając rewolucyjny kolagen aktywny biologicznie, czysto roślinne biokremy i inne nowatorskie produkty na światowym poziomie. Cechujemy się nieskazitelną etyką i wyjątkową troską o dobro naszych Klientów.