Publication date:
Wiadomości branżowe

Pierwsza praca ? marzenia i ambicje czy niesatysfakcjonująca codzienność

Każdy młody człowiek marzy o usamodzielnieniu się, kupnie mieszkania czy samochodu, założeniu rodziny. Aby móc to zrobić potrzebne są pieniądze. Młodzi ludzie zaczynają więc poszukiwać zatrudnienia. Przebijając się przez gąszcz ogłoszeń, szukają satysfakcjonujących ofert - czekając na odpowiedź oraz rozmowę kwalifikacyjną. Jak się okazuje znalezienie pracy nie jest łatwym zadaniem. Bezrobocie wśród młodych ludzi od kilku lat spędza sen z powiek rządzącym w wielu krajach. I nie ma się co dziwić. W samej Unii Europejskiej bez pracy jest ponad 5 mln osób poniżej 25 lat. W Polsce stopa bezrobocia sięga 26%. Według danych w najmłodszej grupie - do 25 roku życia - pracuje 60% osób, a wśród 30-latków - 80%. Mimo wyższego wykształcenia i dobrej znajomości języków obcych, niektórzy mają problem ze znalezieniem pracy. Dlaczego tak się dzieje? Jak zaznaczają specjaliści, przyczyny tkwią nie tylko w systemie edukacji, który nie daje absolwentowi kompetencji oczekiwanych przez pracodawców. Często też wina leży w samych młodych ludziach, którzy nie chcą zdobywać doświadczenia. A to jest zawsze mile widziane przez zatrudniających. Warto pamiętać, że nie mając doświadczenia w danej branży, nie należy szukać pracy na stanowisku, na którym jest ono wymagane. Co niestety - jest częstym błędem popełnianym przez poszukujących pracy. Jak zaznacza Magdalena Sztajneberg, menedżer HR i administracji w Bakallandzie „[...] W przypadku młodych ludzi - gdzie twarde kompetencje, jak wiedza, doświadczenie są z reguły ograniczone - liczy się potencjał, osobowość oraz to, czego dana osoba może się nauczyć i wnieść do firmy, czyli kompetencje miękkie. Chodzi przede wszystkim o umiejętność znalezienia się w biznesie, bo dla wielu osób jest to pierwsze zetknięcie się ze światem, którego wcześniej nie znali. Ważna jest umiejętność poruszania się i funkcjonowania w nim. Pod uwagę brana jest otwartość kandydata i chęć nauki – to są najważniejsze aspekty dla pracodawcy". Zmiana podejścia pracodawców do osób rozpoczynających zawodową karierę to niewątpliwie dobra informacja. Podobnie jak ta, że najczęściej poszukiwani są pracownicy, którzy swoje zadania będą wykonywać z zaangażowaniem i pasją. „W podejmowaniu pierwszej pracy młodzi ludzie powinni przede wszystkim kierować się swoimi zainteresowaniami, ale też pomysłem na siebie i życie. […] Warto skupić uwagę na tym, czego mogę się nauczyć, ale też co mogę dać, tak żeby było to spójne z pewnymi planami na przyszłość” - podkreśla Magdalena Sztajneberg. Zatem odpowiednio przedstawiona pasja może być dużym atutem w CV osoby szukającej pracy. W jakim wieku rozpocząć pracę? Odpowiedź jest prosta – jak najwcześniej. Małgorzata Nosek z firmy rekrutującej Antal International twierdzi, że „[...] studenci, młodzi ludzie są świadomi tego, że im wcześniej rozpoczną swoją karierę zawodową – poprzez staże, praktyki czy stałą pracę – to po zakończeniu studiów będzie im łatwiej w dalszym rozwoju. Dlatego też studenci godzą często naukę z pracą, praktykami.” I choć wielu absolwentów twierdzi, że „jeszcze się w życiu napracujemy, a młodym jest się tylko raz”, to jednak spora grupa podejmuje  pracę. „ […] jest bardzo dużo źródeł, które mogą pomóc w znalezieniu zatrudnienia. Są to agencje rekrutacyjne, [...] ale też targi pracy. Można samemu poszukiwać ofert poprzez różne portale społecznościowe czy też bezpośrednio na stronach pracodawcy”- zaznacza Małgorzata Nosek. Dodaje jednak, że „[...] mając mentora czy wsparcie u osób, które profesjonalnie się tym zajmują, na pewno łatwiej jest odnaleźć się na rynku pracy.” Problem ze znalezieniem pracy, a nawet z jej utrzymaniem, wynika też z błędów popełnianych przez młodych ludzi - nie tylko na etapie pisania CV. Rozmowa kwalifikacyjna ujawnia chociażby nieznajomość ogłoszenia i wymagań stawianych przez pracodawcę, a co za tym idzie na jaw wychodzą kłamstwa, co najczęściej się tyczy np. znajomości obsługi programów. Ewentualne przyjęcie do pracy nie oznacza wygrania losu na loterii. Specjaliści są zgodni, że tzw. „pokolenie Y”- osoby urodzone na przełomie lat 80. i 90. - choć zdolne i kreatywne, popełniają wiele błędów, które są nie do przyjęcia przez pracodawców. Jak twierdzi Jan Biernacki z PWC „[...] pierwszym błędem jest brak pokory, która sprawia, że nie do końca mamy ochotę traktować tę osobę jak innych pracowników. Skoro okazuje nam arogancję, wyższość - ja nie czuję, że jesteśmy partnerami do rozmowy. Kolejnym błędem są bardzo duże oczekiwania finansowe. One są dobre, ale nie na pierwszym etapie kariery. To nie będą złote góry. Trzeba się pokazać i dać szansę innym żeby zrozumieli, że przynosi się wartość.” Na liście grzechów popełnianych przez kandydatów znajduje się: niecierpliwość i pośpiech w budowaniu kariery zawodowej, niewywiązywanie się z zadań, zdradzanie tajemnic firmowych czy spóźnianie się. Oczywiście wszystkich młodych ludzi nie należy wrzucać do tego samego worka. Wielu z nich, tych ambitnych, może liczyć na dobrze płatną pracę z możliwością awansu. Faktem jest jednak to, że trzeba wybierać między godną płacą a satysfakcją i zadowoleniem. Jedno jest pewne- od czegoś trzeba zacząć. Na początku warto znaleźć pracę na miarę swoich możliwości, by w przyszłości szukać tej wymarzonej.    

Publication date:
Wiadomości branżowe

Dbaj o wzrok nie tylko od święta

Oczy odbierają 80% docierających do nas informacji. Warto o tym pamiętać nie tylko w Światowy Dzień Wzroku, ale i codziennie. Zdrowy wzrok ma wpływ na nasze samopoczucie, wyniki w nauce, a także karierę zawodową. Nieprawidłowe oświetlenie, mało snu, za dużo pracy przy komputerze oraz czytanie w mroku coraz częściej prowadzą do powstania wad widzenia. Długotrwałe skupianie wzroku na bliskim elemencie powoduje, że jesteśmy bardzo spięci, nasze oczy kierują się do środka i po 8 godz. pracy nie widzimy tego, co jest w oddali – mówi serwisowi infoWire.pl Piotr Toczołowski, specjalista optometrii klinicznej z Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok. W celu uniknięcia takich problemów ze wzrokiem należy wykonywać cogodzinne ćwiczenia rozluźniające. Polegają one na patrzeniu na różne odległości – dodaje ekspert. W sytuacji, gdy pojawiają się ból, pieczenie lub swędzenie, nie wolno leczyć się samemu, należy zwrócić się o pomoc do okulisty. Profilaktyka i właściwa terapia mogą zapobiec upośledzeniu wzroku. Dlatego niezbędne są okresowe badania – do 40 r.ż. raz na 2 lata, później raz na rok, a w przypadku używania soczewek kontaktowych co 6 miesięcy, ze względu na występowanie tzw. powikłań posoczewkowych. Najczęstsze wady wzroku to krótkowzroczność, nadwzroczność, astygmatyzm oraz starczowzroczność. Nieleczone, pogłębiające się schorzenia powodują większą podatność na urazy, depresję i konieczność polegania na pomocy osób trzecich. W najcięższych przypadkach istnieje groźba utraty wzroku. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Leki na ząbkowanie? Jeśli tak, to jakie będą bezpieczne i kiedy je podać?

Ząbkowaniu dzieci często towarzyszy dotkliwy ból. To przez niego nasze maluchy z radosnych, pełnych energii dzieci, stają się markotne i płaczące. Gdy ból u dziecka staje się nie do zniesienia rodzice poszukują środków, które go uśmierzą. Jednak czy wszystkie są bezpieczne dla tak małych dzieci? Ból – silny i długo trwający, nam – dorosłym potrafi dać w kość. Wiemy zatem, że kilka dni nieprzerwanego cierpienia jest okropną męczarnią dla naszego dziecka. Niestety jednym z objawów ząbkowania jest właśnie bolesność dziąseł. To przez niego dzieci nie chcą się bawić, tracą energię, odmawiają jedzenia, źle śpią, stają się apatyczne i płaczliwe. A przecież do bólu czasem dochodzą inne objawy, jak np. gorączka, czy biegunka. Dlatego zrozpaczeni rodzice szukają metod, które pomogą maluchowi i dadzą im i dziecku troszkę odetchnąć. Niestety nie wszystkie środki przeciwbólowe są bezpieczne i często ich stosowanie wcale nie jest konieczne.Leki – czy coś może pomóc dziecku podczas ząbkowania? Żel na ząbkowanie Żel na ząbkowanie jest przez dzieci nagminnie przedawkowywany. Często rodzice nawet nie wiedzą, że tak się stało, bo mają szczęście, że u ich pociechy nie wystąpiły skutki uboczne. Opiekunowie maluchów bardzo lekkomyślnie podchodzą do leku, jakim jest żel na ząbkowanie, jako do zupełnie bezpiecznej substancji, która uśmierza ból, więc masują nimi dziąsełka, nakładają go za dużo, za często. Dziecko nie przestaje być marudne, znaczy, że go boli, więc smarują ponownie dziąsła małego człowieka. To bardzo zgubne działanie. Żel na ząbkowanie zawiera bowiem lidokainę, o czym czasem rodzice nie wiedzą. Lidokaina jest substancją znieczulającą, która wywołuje szereg niebezpiecznych działań niepożądanych. FDA, czyli amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków wykazała w badaniach jej toksyczne działanie u małych dzieci, które wywołują żele na ząbkowanie. Jej niebezpieczne działanie zależy od natężenia. Jednak rodzice zbyt często i zbyt dużo nakładają żeli na dziąsła dziecka, co powoduje przyswajanie ogromnej ilości tej substancji. Poza tym żel na ząbkowanie nie utrzymuje się na dziąśle, a jest natychmiast połykany wraz ze śliną. Dlatego właśnie nie daje efektów, na co narzekają rodzice. Żel połykany przez dziecko znieczula nie dziąsło, a przełyk, co może spowodować zakrztuszenie, a nawet zadławienie. Jednym ze skutków działań nieporządanych lidokainy jest również methemoglobinemia – choroba, która polega na  znacznym spadku ilości tlenu we krwi. Jeżeli nasze dziecko uczulone jest na tę substancję, to objawy (np. duszności, dezorientacja, miejscowy obrzęk, utrudnione oddychanie i wysypka skórna) mogą wystąpić zaraz po podaniu leku. Paracetamol Oczywiście stosowanie leków powinno zawsze stanowić ostateczność, bowiem mały organizm nie powinien otrzymywać silnych środków zbyt często i z byle powodu. Niestety rodzice zrozpaczeni cierpieniem dziecka często uważają, że podanie paracetamolu załatwi sprawę. To nie jest zdrowe rozwiązanie. Paracetamol i ibuprofen są to jedyne bezpieczne dla dziecka środki przeciwbólowo-przeciwgorączkowe. Jednak są bezpieczne wtedy, gdy stosujemy odpowiednią zalecaną dawkę, zgodnie z wiekiem i masą ciała dziecka oraz ilością mililitrów możliwych do podania w ciągu doby, zachowując odpowiednie odstępy godzinowe pomiędzy dawkami. Paracetamol powinien stanowić ostateczne rozwiązanie, bowiem jest to silny lek chemiczny, którego nie należy podawać dziecku bez wyraźnej potrzeby. Ból można ukoić na różne sposoby. Gdy do niego dołącza się silna, wysoką gorączka, powyżej 38,5 stopnia Celsjusza, wtedy należy podać lekarstwo. Rodzice jednak, skuszeni szeroką działalnością reklamową producentów leków, uważają, że podanie paracetamolu jest zupełnie bezpieczne. Czasami podają go częściej, bo ból nie mija, a dziecko jest ciągle marudne. Niestety takie postępowanie jest bardzo groźne w skutkach. Paracetamol bowiem musi być zmetabolizowany w wątrobie, co trwa kilka godzin. Mała wątroba dziecka może nie poradzić sobie z wysoką dawką leku, podanego przez rodzica. Odkłada się on wtedy w wątrobie i może dojść do zakażenia organizmu. A to tylko jeden ze skutków ubocznych. Dlatego pamiętajmy, że podawanie małym dzieciom lekarstw musi mieć ważną przyczynę i musimy bezwzględnie przestrzegać zaleceń producenta. Jakie leki podawać? Jeżeli dziecko nie ma wysokiej gorączki, najlepiej podawać naturalne preparaty, które będą bezpieczne dla organizmu dziecka (np. Camilia, Viburcol). Leki naturalne nie wywołują skutków ubocznych, można je stosować nawet u najmniejszych dzieci. Taką decyzję zawsze możemy skonsultować z lekarzem. Poza tym warto wybrać te, które działają nie tylko przeciwbólowo, lecz także przeciwzapalnie. Pomogą wtedy również na opuchnięte dziąsła. Nie zapominajmy również, że na ból pomagają gryzaki: bursztyn, korzeń irysa, schłodzone w lodówce gryzaczki, zimna marchewka, banan, jabłko, czy ogórek. Starajmy się łagodzić bolesność naturalnymi sposobami, gdy jest taka możliwość, aby niepotrzebnie nie obciążać małego organizmu naszych pociech. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Materac gwarantem dobrego snu

Jeśli po przebudzeniu czujemy się jak księżniczka na ziarnku grochu – wstajemy z bólem mięśni i jesteśmy niewyspani – warto zmienić materac, na którym śpimy. Eksperci podpowiadają, na co zwrócić uwagę przy jego kupnie. Na materacu trzeba czuć się komfortowo – nic nie może nam przeszkadzać i nas uciskać, nie powinniśmy się też w niego „zapadać”. Dlatego podczas wyboru materaca należy się na nim położyć. „W pozycji na plecach odcinek lędźwiowy kręgosłupa powinien być podparty, z kolei gdy leżymy na boku, kręgosłup musi się układać w linii prostej” – wyjaśnia w wywiadzie dla serwisu infoWire.pl Szymon Korczak, fizjoterapeuta z IKEA. Na rynku dostępnych jest kilka rodzajów materacy: sprężynowe (bonellowe i kieszeniowe), lateksowe, piankowe. Ze sprężynowych powinny korzystać osoby, które mają problemy z zasypianiem. Lateksowe najlepsze będą dla alergików. Z kolei piankowe – które dzielą się na te z pianką poliuretanową, pianką o wysokiej sprężystości i pianką memory, dostosowującą się do ciała pod wpływem temperatury – polecane są osobom starszym. Mitem jest, że im twardszy materac, tym lepiej dla kręgosłupa. Wszystko zależy od tego, kto na nim śpi. Znaczenie ma nie tylko waga śpiącego – twardy dla osoby tęższej, średnio twardy dla filigranowej – ale też pozycja w czasie snu. Podczas wyboru materaca warto zwrócić uwagę na materiały, które wchodzą w jego skład. Dodatki końskiego włosia, wełny lub bambusa pomogą w odprowadzaniu wilgoci – wyjaśnia ekspert. Materac należy wymieniać co 8-10 lat lub kiedy widać na nim odkształcenia. dostarczył infoWire.pl