Publication date:
Wiadomości branżowe

?Rodzina ma głos!? – prezentacja kandydatów przyjaznych rodzinie w Toruniu

W Toruniu odbyło się kolejne spotkanie regionalne kampanii „Rodzina ma głos!”, podczas którego miało miejsce uroczyste wręczenie Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Otrzymało je 34 osoby. Każdy certyfikowany zobowiązał się do przestrzegania Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Lista kandydatów prorodzinnych będzie dostępna na stronie kampanii www.rodzinamaglos.pl. Kampania „Rodzina ma głos!” stopniowo poszerza swój zasięg. Spotkania regionalne odbyły się już we Wrocławiu, Opolu, Łodzi i Olsztynie. 20 października br. dotarła również do Torunia. Podczas spotkania przedstawiona została geneza, idea i założenia kampanii. Dodatkowo była to okazja do przyznania kandydatom na samorządowców Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Do wyróżnionych osób należą między innymi: Marek Gralik - kandydat na prezydenta Bydgoszczy (PiS), Edward Hartwich - kandydat z Bydgoszczy do sejmiku wojewódzkiego (PO) Piotr Grążawski – kandydat na prezydenta Brodnicy (PiS), Przemysław Przybylski - kandydat z Torunia do sejmiku wojewódzkiego (PiS), Leszek Latosiński – kandydat na radnego Bydgoszczy (KWW Porozumienie Dombrowicza), Michał Jakubaszek – kandydat na radnego Torunia (PiS), Agnieszka Banaszewska – kandydat na radną Włocławka (KW Stow. Włocławek Ponad Podziałami). Kampania „Rodzina ma głos!” pokazała mi bardzo ważną rzecz – ludzie zaczynają się aktywizować. Dotąd nie myśleli o samorządzie w ten sposób, że kandydatów należy najpierw poznać, potem dopilnować jak sprawują swoją funkcję. Zaczyna to do nas powoli docierać. Ludzie to odkrywają” – Waldemar Furmanek, pełnomocnik wojewódzki kampanii „Rodzina ma głos!”. (...) Logo „Rodzina ma głos!” to znak, który ma nas wyróżniać. Przyjęcie certyfikatu to dla nas niesamowite zobowiązanie, które świadomie przyjmujemy na siebie. W Bydgoszczy z jednej strony robione są dobre rzeczy, jak karta rodziny, z drugiej jednak strony samorząd przymyka oczy na takie wydarzenia jak spektakl „Golgota picnic”. Chodzi o to, żeby być spójnym wewnętrznie. Nie może być dysonansu w działaniach samorządu” – Marek Gralik, kandydat na prezydenta Bydgoszczy. Jaki jest cel kampanii? Kampania „Rodzina ma głos!”, ma zachęcić Polaków do świadomego oddania głosu, podczas listopadowych wyborów samorządowych, na kandydatów, którzy z pełnym zaangażowaniem będą pracować na rzecz rodzin, przestrzegając zasad spisanych w Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Funkcją tego dokumentu jest wskazanie przyszłym samorządowcom kierunku sprawowania władzy, pomoc wyborcom we właściwym wyborze kandydatów oraz informacja dla nich, czego w przyszłości mogą i powinni oczekiwać od swoich reprezentantów. Jak to wygląda w praktyce? Kandydaci wybierani są przez pełnomocników i środowiska lokalne, które już wcześniej angażowały się w Marsze dla Życia i Rodziny organizowane przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny w ponad 120 miastach. Działania kandydatów wybranych na samorządowców będą monitorowane po wyborach. Akcja jest kampanią społeczną, angażującą zwykłych obywateli, czyniąc ich stróżami poczynań w ich własnych wspólnotach lokalnych. Dlaczego rodzina? Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem wychowywania dzieci, ponieważ w niej dziecko nabywa pierwsze umiejętności i uczy się postaw życiowych opartych na wartościach. Rodzina jest oparciem dla jej członków i tym samym gwarancją ładu społecznego. Dlatego tak ważne jest, by miała odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne, zapewniające jej normalną egzystencję oraz służące jej rozwojowi. „Rodzina ma głos!” Lista certyfikowanych kandydatów będzie dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Nowy tydzień z ?Policjantkami i policjantami? zaczyna się o 19.00 w Czwórce

Młoda dziewczyna oskarżona o kradzież w sklepie i… swojego dziecka. Afera z krasnalami ogrodowymi, napad na kantor i pobicie nastolatka. Ola wciąż ma pecha w życiu osobistym. Nowy tydzień z „Policjantkami i policjantami” zaczyna się w o godz. 19.00 w Czwórce. Zwiastun Czwórki Ola i Mikołaj zostają wysłani do rodziny, która oskarża swoich sąsiadów o zniszczenie ogrodowych krasnali. Sąsiedzi są skłóceni ze sobą „od zawsze”, ale brak jest dowodów i świadków, że dewastacji dokonali właśnie oni. Policjanci odjeżdżają. Wkrótce znów dostają wezwanie od tej samej rodziny. Mikołaj zaczyna drążyć temat. Na jaw wychodzą nowe okoliczności konfliktu między sąsiadami, ale nie tylko między nimi… Ola jedzie na cmentarz do matki, która nie żyje od 16-stu lat i z którą łączyła ją silna więź. Mikołaj dowiaduje się o okolicznościach jej śmierci. Policjanci jadą do kantoru, który okradziono. W drodze na komendę dostają zgłoszenie o bójce nieopodal. Napastnik ucieka, a pobitego 16-latka patrol odwozi do domu. Policjantka zauważa, że znajduje się w nim pokaźna kolekcja militariów. Monitoring z kantoru zarejestrował broń z II wojny światowej. Czy chłopiec ma cos wspólnego z napadem na kantor? Jeśli tak, to co? Na komisariat zgłasza się młoda kobieta, z informacją, że zaginął jej mąż. Policjanci odkrywają fakty, o których ona, mimo iż jest żoną nie ma zielonego pojęcia. Posterunkowa Ola fatalnie wybiera partnerów życiowych. Aspirant Mikołaj postanawia jej pomóc, nawet ryzykując utratę pracy. Policjanci zostają wezwani do ujęcia złodzieja w jednym ze sklepów. Okazuje się nim być dwudziestoparoletnia Magda. Zastanawiające, że ukradła jedynie rzeczy dla noworodka - pieluchy, odżywki, smoczki. Wraz z dzieckiem zostaje zabrana na komisariat. W tym czasie policjanci dostają zgłoszenie uprowadzenia dziecka, które odpowiada rysopisowi dziecka złodziejki ze sklepu. Rodzicami są Roztoccy - para prawników, u których pracowała Magda. Dziewczyna chce zabić siebie i dziecko, twierdząc, że to ona jest matką. Podobieństwo jest uderzające, ale Roztoccy upierają się, że noworodek z całą pewnością jest ich. "Policjantki i policjanci" - nowe odcinki od poniedziałku, godz. 19.00 w Czwórce. dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Konto dla studenta ? jak wybrać najlepszą ofertę?

Jednym z pierwszych kroków na drodze ku samodzielności każdego młodego człowieka jest założenie konta w banku. Obecnie praktycznie każdy bank oferuje specjalne warunki dla studenta. Eksperci z portalu Zafinansowani.pl analizują wszystkie „za” i „przeciw”, by wybrać konto, które najlepiej pomoże zarządzać studenckim budżetem. Analizując oferty różnych banków, trzeba zastanowić się w jakim celu będziemy używać konta i co jest dla nas najważniejsze: darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów, bezpłatne i szybkie przelewy z kont rodziców, zniżki i rabaty lub zwrot części wydatków przy płatności kartą? A może oryginalna karta płatnicza z wybranym przez siebie zdjęciem? Myśl długoterminowo Zakładając konto studenckie powinniśmy myśleć długoterminowo i nie kierować się wyłącznie okresową promocją oferowaną przez bank. Być może to konto będzie nam służyć przez lata, a w tym samym banku weźmiemy kredyt i założymy lokatę. Często posiadając konto przez kilka lat w jednej instytucji finansowej, możemy starać się o lepsze warunki kredytu lub pożyczki. Kiedy nie płacić za kartę płatniczą? Szczególną uwagę należy również zwrócić na opłaty związane z kartą płatniczą. - Konta studenckie zazwyczaj są bezpłatne, natomiast często należy spełnić określone warunki, aby być zwolnionym z opłaty za kartę płatniczą, np. regularne wpływy na konto lub transakcje kartą.   Ważne jest również, czy karta umożliwia dokonywanie płatności za zakupy w Internecie oraz czy takie transakcje wliczane są do kwoty transakcji zwalniających z opłaty za kartę – dodaje Anna Śmigas, z Departamentu Rachunków, Płatności i Kart ING Banku Śląskiego, ekspert portalu Zafinansowani.pl. Płacąc kartą za zakupy można również uzyskać dodatkowe rabaty lub wziąć udział w loterii. Dlatego warto na bieżąco śledzić informacje o aktualnych promocjach banku. Darmowe wypłaty i udogodnienia Darmowe wypłaty z bankomatów to kolejny ważny punkt, szczególnie istotny dla osób aktywnych. Nieograniczoną liczbę bezpłatnych wypłat ze wszystkich bankomatów bez spełnienia dodatkowych warunków oferuje niewiele banków. Eksperci z portalu Zafinansowani.pl radzą również, by zastanowić się, jak często będziemy wypłacać pieniądze z obcych bankomatów, np. Euronetu, aby w przyszłości w takich momentach nie przepłacać. Pamiętajmy również o usłudze cashback, dzięki której w niektórych punktach handlowo-usługowych możemy wypłacić gotówkę, unikając prowizji. Studentom, którzy korzystają jeszcze z finansowego wsparcia rodziców wygodnie może być posiadać konto w tym samym banku co oni. W takim przypadku będą otrzymywać pieniądze natychmiast po wykonaniu przez rodziców przelewu, ponieważ transakcje wewnątrz banku są zazwyczaj realizowane w czasie rzeczywistym. Dodatkowe profity Niektóre konta pozwalają na zwrot części wydatków zapłaconych kartą. Dla studentów liczących każdy grosz to dobra okazja na dodatkowy zastrzyk pieniędzy. - Spełniając określone warunki, m.in. regularne wpływy na konto lub transakcje kartą w wybranych miejscach, możemy na koniec miesiąca otrzymać premię lub zwrot części kwoty wydanej za zakupy przy użyciu karty, nawet do kilkudziesięciu złotych miesięcznie. To niewątpliwie atrakcyjna oferta dla studentów poszukujących dodatkowych środków – mówi Anna Śmigas, ekspert portalu Zafinansowani.pl. Banki często dają także możliwość skorzystania z limitu w koncie oraz programów rabatowych np. w sklepach czy szkołach językowych. Dodatkowe profity można też uzyskać polecając rachunek swoim znajomym i spełniając określone warunki aktywności. Bankowość mobilna to podstawa Student, który jest ciągle w ruchu i nie chce tracić czasu na wizyty w oddziale powinien także szczególnie zwrócić uwagę na dostęp do bankowości internetowej i mobilnej.  Dzięki temu zawsze i wszędzie sprawdzi stan konta, czy zrobi przelew. Dodatkową zaletą kont studenckich są narzędzia, które umożliwiają zarządzanie budżetem  i comiesięcznymi wydatkami, np. w ING Banku Śląskim jest to Finansometr - przejrzysty system do zarządzania finansami osobistymi, dostępny w ramach systemu bankowości internetowej ING BankOnLine. Aplikacja ta pomaga zarządzać swoimi wydatkami, dzięki czemu można łatwo ocenić, na co przeznaczamy co miesiąc nasze pieniądze. Wpływy i wydatki prezentowane są na kolorowych wykresach, które jasno pokazują obraz studenckich finansów. Wybierając konto studenckie, należy zapoznać się z opłatami i informacjami kryjącymi się w umowie oraz sprawdzić wszystkie szczegóły związane z prowadzeniem takiego konta. Dzięki temu raz dobrze  wybrane konto może służyć nam jeszcze długo po zakończeniu studiów.    dostarczył infoWire.pl

Publication date:
Wiadomości branżowe

Na chorobę lekarz? Sposoby leczenia się Polaków

Nikt nie lubi się źle czuć ani chorować, a co za tym idzie, czekać w kilometrowych kolejkach do lekarza czy zażywać lekarstw. I być może dlatego coraz częściej zauważane są tendencje, że gdy „łamie nas w krzyżu” lub coś boli, stajemy się specjalistami od spraw medycznych. Niestety – często nie zdajemy sobie sprawy, że leczenie na własną rękę nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. Według raportu „Pacjenci w sieci” Polacy na lekarstwa wydają rocznie ponad 26 miliardów złotych. Za połowę tej kwoty kupują środki przeciwbólowe, leki na przeziębienie, zgagę i niestrawność, które nabywane są nie tylko w aptekach, ale też w supermarketach, na stacjach benzynowych czy w kioskach z gazetami. Interesującym faktem jest to, że informacji na temat swoich dolegliwości czy chorób, a następnie ich leczenia, Polacy nie zdobywają od lekarza, ale z Internetu – aż 88%. Jednak gdy wyczytane metody zawiodą i potrzebna jest interwencja doktora, pacjent odwiedza specjalistę i prawie zawsze „ jest mądrzejszy od kury”. Z czego to wynika? Jak wyjaśnia dr n. med. Marta Kunkiel ze Szpitala Medicover „jest zdecydowanie szybsze tempo życia. Każdy chce mieć odpowiedź na już, od razu. Starsi Polacy chodzą do lekarza, natomiast młodzi – niestety – najpierw zasięgają opinii znajomych, w Internecie, potem przychodzą do lekarza. […] Starsze pokolenie wie, kto za co odpowiada. Policjant za kierowanie ruchem, ksiądz za spowiedź, a lekarz za leczenie. Natomiast w tej chwili wszyscy lubią wiedzieć wszystko i stąd biorą się pomysły na samoleczenie.” Pracownicy służby zdrowia zaczynają powoli się przyzwyczajać do samozwańczych „lekarzy”, co nie oznacza, że pochwalają takie zachowanie. Oczywiste jest, że nie każda dolegliwość wymaga wizyty u specjalisty. Jednak nie do przyjęcia jest to, że wielu chorych leczy się na własną rękę, wykorzystując zapasy zgromadzone w domowych apteczkach i metodę leczenia z poprzedniej choroby. „[...] Obserwujemy nadużywanie antybiotyków. Jest to o tyle problem, że w momencie kiedy pacjent przychodzi i wziął antybiotyk sam bez wskazania lekarza to nie wiemy, czy obserwujemy efekty działania lekarstwa, czy jego brak. Nie wiadomo jak postępować, a dodatkowo jakie będą efekty uboczne leku, które nałożą się na daną jednostkę chorobową” - podkreśla dr n. med. Marta Kunkiel. Ponadto dodaje, że pacjenci są często bardzo dobrze przygotowani teoretycznie. Mówią czego oczekują jeśli chodzi o terapię – z chemicznymi nazwami leków włącznie – przez co rozmowy bywają bardzo trudne. Kolejnym problemem w samoleczeniu Polaków jest nie tyle zażywanie leków – czasem w dużych ilościach – ile ich mieszanie i nieczytanie ulotek. A przecież to właśnie na nich zapisane są istotne informacje, takie jak: zastosowanie, sposób przyjmowania i przechowywania, dawkowanie, wpływ leku na prowadzenie pojazdów i maszyn, a także data ważności. Nie każde samoleczenie jest krytykowane przez lekarzy. Coraz więcej Polaków dba o zdrowy styl życia, co przekłada się na zainteresowanie ziołami i produktami naturalnymi. I choć jeszcze niedawno zioła były uważane za niemodne, to dziś sięga po nie coraz więcej ludzi młodych i w średnim wieku. Jak zaznacza Karol Sidoruk z EcoHerba „[...] ludzie wracają do tego co było dawniej - do naturalnych przypraw, herbat czy sposobów na wyleczenie się. […] Zioła są naturalnymi produktami, które zawierają dużo witamin, olejków eterycznych. Można je wykorzystać jako herbatę i pić, dodać do potraw. Są też zioła, które wykorzystuje się w farmacji.” Ale medycyna naturalna to nie tylko zioła. Jak wyjaśnia Anna Sierpowska ze Studia Sante „[...] to różnego rodzaju masaże, terapia czaszkowo-krzyżowa, refleksoterapia. To również to, co znamy z innych kultur: akupunktura czy łóżko do Ganbanyoku - naturalna sauna.” W medycynie naturalnej wyznaje się zasadę Hipokratesa– przede wszystkim nie szkodzić. Celem jest leczenie choroby, głównie za pomocą nieinwazyjnych, nieszkodliwych środków oraz wykorzystania zdolności organizmu do samoleczenia. Stąd też „[…] medycyna naturalna wspiera nasze procesy uzdrawiające, samoregulujące w organizmie. Pokazuje, że nasze ciało, nasza głowa, zaczynają pracować samodzielnie. Nie skazuje się ich na działanie chemicznych środków, na przesterowanie” - wyjaśnia Anna Sierpowska. Bez względu na to po jaką metodę leczenia swoich dolegliwości sięgają Polacy jedno jest pewne - każdy ceni swoje zdrowie i chce o nie dbać. Medycyna naturalna znana od tysięcy lat niewątpliwie ma swoje plusy, ale nie oznacza to, że całkowicie należy zrezygnować z farmaceutyków. Warto jednak pamiętać, że nie każdy kaszel jest taki sam, a Internet na pewno nie zastąpi lekarza. Wszystko – jak to w życiu – wymaga zdrowego rozsądku i odpowiedzialnego podejścia. Przecież zdrowie i życie mamy tylko jedno.     

Wiadomości branżowe

„Ojciec Mateusz” – nowa seria wiosną w TVP