Czy wiesz co może się kryć w produktach, które kupujesz dla swojego dziecka? Nikiel, sód, aniony, wypełniacze aktywne – wszystkie te substancje mogą powodować podrażnienia skóry oraz alergie. Eksperci marki JELP wyjaśniają z czego składają się powszechnie stosowane kosmetyki, proszki czy ubranka, jakie kupujemy dla naszych maluchów. Czas na szybkie korepetycje z chemii. Skóra małego dziecka znacząco różni się od skóry osoby dorosłej. – Okres adaptacyjny, zaraz po urodzeniu, jest dla skóry poważną próbą. Wewnątrzłonowo była ona stale nawilżana przez opływający płyn owodniowy, który poza innymi cechami jest jałowy, czyli pozbawiony bakterii. Delikatna skóra niemowlęcia ma zaledwie ok. 20 proc. grubości tej właściwej, u osoby dorosłej. Mechanizmy termoregulacji nie są jeszcze w pełni rozwinięte, a niekorzystny stosunek masy ciała do powierzchni powoduje szybką utratę ciepła – dodaje dr Izabela Rogozińska, pediatra, ekspert marki JELP. Co więcej, niesprawne jeszcze gruczoły potowe i łojowe uniemożliwiają odprowadzanie ciepła w przypadku przegrzania. Na delikatną skórę dziecka mogą oddziaływać nawet przedmioty z jego najbliższego otoczenia: ubranka, kosmetyki, pieluszki. Na co więc zwracać uwagę? Ubranka – które materiały mogą uczulać? Materiałem najbardziej przyjaznym skórze dziecka jest naturalna bawełna. Tkaniny, które nie powinny zaszkodzić maluchowi to również m.in: dobrej jakości polar, jedwab czy te niezawierające sztucznych barwników i konserwantów. Jeśli nowe śpioszki, sweterek lub kurtka zostały wykonane w całości lub też zawierają elementy wykonane z wełny, poliestru, gumy, naturalnej skóry czy lnianych i szorstkich tkanin, mogą drażnić malucha. Podobnie, gdy do ubranek dołączone są np. metalowe dodatki z zwartością niklu lub ołowiu. Najbezpieczniejsze i najwygodniejsze dla niemowląt jest zapinanie na napy, szczególnie w śpioszkach i pajacyku. Kosmetyki – które są bezpieczne dla skóry niemowlęcia? Nie bez powodu na rynku są dostępne kosmetyki dedykowane małym dzieciom. – Preparaty przeznaczone dla niemowląt powinny zawierać między innymi takie substancje, jak: olejki roślinne, gliceryna, pantenol. Natomiast składniki, które mogą powodować podrażnienie skóry to: sztuczne substancje zapachowe, konserwanty, parafina, silikon. Przy wyborze kosmetyków, warto zwracać uwagę czy produkt posiada atesty, np. Instytutu Matki i Dziecka, Państwowego Zakładu Higieny lub Centrum Zdrowia Dziecka – mówi dr Izabela Rogozińska, ekspert JELP. Jak działają poszczególne substancje obecne w kosmetykach dla dzieci? Skóra maluchów ma tendencje do przesuszania, więc za jej nawilżanie odpowiada gliceryna. Właściwości odżywcze posiada z kolei alantoina oraz pantentol (witamina B5), który dodatkowo regeneruje naskórek. W kosmetykach dla dzieci znajdują się również m.in. takie substancje, jak tlenek cynku i alkohole. Czy to źle? Bez obaw, gdyż działają one antybakteryjnie lub ściągająco przy ewentualnych zmianach skórnych. Pieluszki – jednorazowe czy wielokrotnego użytku? Według badań aż 90 proc. rodziców korzysta z jednorazowych pieluch. Zwolennicy tych ostatnich doceniają m.in. to, że przewijanie malucha trwa znacznie krócej, a zmieniane odpowiednio często utrzymują wilgoć z dala od ciała dziecka, gdyż szybciej ją wchłaniają. Pieluszki tetrowe z kolei wymagają prania i suszenia, jednak rodzice je stosujący wskazują m.in. na to, że są one pozbawione sztucznych barwników czy konserwantów, tańsze w użytkowaniu, lepiej przepuszczają powietrze. – Zdarza się, że dzieci mają częściej podrażnioną skórę w wyniku stosowania pieluszek jednorazowych. Są one nieco mniej przepuszczalne, co może powodować zaczerwienienie skóry, wysypkę lub reakcje alergiczne. Nie jest to jednak regułą. Ważne, by rodzice odpowiednio dbali o higienę dziecka często zmieniając pieluszki – dodaje dr Izabela Rogozińska, ekspert JELP. Pieluszki jednorazowe generalnie składają się z 3 warstw: zewnętrznej, wewnętrznej oraz reszty – barwników obecnych w kolorowych aplikacjach lub substancji neutralizujących brzydkie zapachy. Wnętrze pieluszki to głównie wkładka, która ma nie przepuszczać wilgoci na zewnątrz, za co odpowiedzialny jest m.in. poliakrylan sodu zamieniający mocz w żel. Na wierzchniej warstwie pieluszki znajdziemy rzepy oraz ściągacze, które zapobiegają wydostaniu się zawartości z wnętrza. Bezpieczne pranie – skład proszku i symbole Skóra niemowląt jest znacznie cieńsza niż u osoby dorosłej, stąd też od pierwszego dnia życia zaleca się pranie z użyciem specjalnych, hipoalergicznych środków, które w znacznym stopniu minimalizują ryzyko wystąpienia alergii. Czym zatem różnią się one od zwykłych detergentów do prania? – Hipoalergiczne proszki, żele czy płyny do prania są pozbawione takich środków chemicznych, jak wybielacze, nadborany sodu czy silne substancje zapachowe, które znajdziemy w zwykłych proszkach. Na etykiecie środków bezpiecznych dla dzieci powinniśmy znaleźć natomiast takie składniki, jak zeolity oraz polikarboksylaty, czyli naturalne minerały nieszkodliwe dla skóry. Pełną gwarancję bezpieczeństwa dają nam certyfikaty wydawane np. przez Instytut Matki i Dziecka – mówi Izabela Jaskólska, przedstawiciel marki JELP, który 25 lat temu, jako pierwszy w Polsce, wprowadził na rynek hipoalergiczne środki piorące. Piorąc ubranka maluchów warto uważnie czytać symbole na metce – dzielą się one na 5 kategorii dotyczących: Prania – pranie ręczne, zalecana temperatura oraz program Suszenia – technika suszenia (np. w pozycji pionowej, poziomej) Prasowania – temperatura prasowania Prania chemicznego – zalecane środki Chlorowania – dozwolone lub nie Więcej można znaleźć na infografice opracowanej przez ekspertów marki JELP. Marka JELP istnieje w Polsce już od 25 lat. Producentem środków piorących jest duńska firma Danlind. Produkty JELP posiadają starannie dobrane składniki, które chronią skórę niemowląt, dzieci oraz alergików. Proszki, płyny oraz żele nie posiadają agresywnych środków chemicznych, a ich hipoalergiczne właściwości potwierdzone są pozytywną opinią Instytutu Matki i Dziecka, Katedry i Kliniki Dermatologii Akademii Medycznej oraz Polskiego Towarzystwa Położnych. Jedynie co czwarte dziecko przechodzi niezbędne badania bilansowe w podstawowej opiece zdrowotnej – wynika z danych NFZ. Monitorowanie zdrowia maluchów jest szczególnie istotne w pierwszym roku życia. Warto pamiętać, że dzieci są również wyjątkowo wrażliwe na alergie i zadbać o profilaktykę także w tym obszarze. Kiedy należy wykonać potrzebne testy, radzi ekspert marki JELP, producenta hipoalergicznych środków piorących dla niemowląt i alergików.
Dzień: 2014-10-24
Uchroń dziecko przed wypadkiem
Do największej liczby wypadków drogowych z udziałem pieszych, przede wszystkim dzieci, dochodzi w okresie jesienno-zimowym. Ciemne ubrania i brak odblasków sprawiają, że po zmroku nie jesteśmy dla kierowców dostatecznie widoczni. Akcja „Bezpieczny, bo widoczny” ma nie tyle promować noszenie odblasków, ile zachęcać do kupowania odzieży i obuwia z elementami fluorescencyjnymi. „Rozdajemy wiele zawieszek odbijających światło, ale dzieci mają je dzień, dwa, a potem gubią” – mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. Jeśli dziecko ma na sobie buty, spodnie lub kurtkę z odblaskami, wtedy wiemy, że jest widoczne na drodze. Warto pamiętać, że gdy idziemy prawidłową stroną drogi, nasz tornister nie jest widoczny dla kierowcy nadjeżdżającego z naprzeciwka, więc odblaski na nim zawieszone nie spełniają swojej funkcji. Najlepsze rozwiązanie dla naszej pociechy to obuwie z elementami fluorescencyjnymi. „Światła w samochodzie ustawione są tak, by świeciły w dół – na jezdnię. Jeśli pieszy ma buty z odblaskami, kierowca łatwo go zauważy” – wyjaśnia organizatorka akcji Karolina Wirowska. Takie obuwie chroni dziecko – podnosi jego bezpieczeństwo oraz co ważne szczególnie dla młodzieży, wygląda ładnie i nie kojarzy się z czymś niemodnym – dodaje Katarzyna Gałązka, projektantka marki Bartek. Odblask odblaskowi nierówny. Bartłomiej Morzycki z 3M radzi, by wybierać te z atestem CE i kupować w autoryzowanych sklepach. Wtedy możemy być pewni, że kierowca zauważy nas nie z 50, ale 200 m. Według badań Proamy aż 95% kierowców przyznało, że musiało gwałtownie hamować lub w ostatniej chwili omijać pieszego, który nie miał odblasków – mówi Justyna Szafraniec. Dlatego elementy fluorescencyjne należy nosić bezwzględnie – nie tylko na drodze w miejscu niezabudowanym, ale i w mieście. dostarczył infoWire.pl
Czy suplementy diety nam pomagają?
Suplementy witaminowe nie wzmacniają odporności. Mają jedynie uzupełniać niedobór witamin. Przy ich przyjmowaniu trzeba jednak być ostrożnym – w nadmiarze mogą być szkodliwe. Nad suplementacją witaminową powinniśmy zastanowić się wtedy, kiedy pojawiają się objawy sugerujące, że naszemu organizmowi czegoś brakuje. Np. o niedoborze witamin z grupy B mogą świadczyć zmiany skórne, zajady, afty, wypadanie włosów, a niedobór kwasu foliowego oraz witaminy C może powodować niedokrwistość, która objawia się osłabieniem, zmniejszoną odpornością, wypadaniem włosów czy łamliwością paznokci – mówi serwisowi infoWire.pl dr n. med. Anna Głuszko z centrum medycznego Babka Medica. Chociaż suplementy w postaci syntetycznej przechodzą badana i mają odpowiednie atesty świadczące o ich bezpieczeństwie, witaminy lepiej jest przyjmować w postaci naturalnej: „organizm z pokarmu dobiera sobie to, czego mu brakuje, natomiast jeżeli chodzi o suplementy, to tak naprawdę nie wiemy, czego potrzebujemy” – informuje lekarz. Należy pamiętać również o tym, że wchłanianie substancji syntetycznych jest zupełnie inne niż tych pochodzenia naturalnego. Zdaniem Anny Głuszko w przypadku awitaminozy czy dla wzmocnienia odporności zamiast łykać różnego rodzaju pastylki i tabletki, lepiej jest przyjmować produkty, o których wiemy, że zawierają duże ilości konkretnych witamin i substancji wzmacniających. Jeśli jednak już zdecydujemy się na suplementację, przed jej rozpoczęciem powinniśmy skonsultować się z lekarzem, gdyż nadmiar witamin może być tak samo niebezpieczny jak ich niedobór. dostarczył infoWire.pl
W Polsce rośnie popularność sportów ekstremalnych
Aktywności związane z podejmowaniem ryzyka zwiększają wydzielanie się w organizmie norepinefryny i epinefryny, czyli substancji chemicznych odpowiedzialnych za przeżywanie stanu euforii. Coraz więcej Polaków poszukując mocnych wrażeń, próbuje sportów ekstremalnych. Kim są Ci ryzykanci, postanowił sprawdzić serwis prezent marzeń realizując sondę wśród swoich Klientów. Miłośników sportów ekstremalnych w Polsce przybywa z roku na rok, potwierdzają to dane firmy Emotivo, właściciela marki prezent marzeń oraz go-racing. Jak wynika z badań tej grupy, są to ludzie niezwykle chłonni na przyrost adrenaliny i uwielbiają mocne wrażenia. Co więcej potrafią wykorzystać strach do tego, by podwyższyć poziom swojego pobudzenia, dzięki któremu osiągają stan euforii. Dla miłośników sportów ekstremalnych ryzyko jest niezbędnym elementem do osiągnięcia szczęścia. Moda na sporty ekstremalne, których uprawianie wydaje się, iż ze zdrowiem nie mają nic wspólnego dotarła do Polski z Zachodu. W postrzeganiu społecznym sporty ekstremalne są zbędnym ryzykiem, balansowaniem na granicy ludzkiej wytrzymałości. Mimo to dyscyplin sportów ekstremalnych wciąż przybywa i z roku na rok rośnie liczba poszukiwaczy mocnych wrażeń. Z sondy przeprowadzonej przez serwis prezentmarzen.com wynika, że aż 84% Polaków uprawia w ogóle sport, z tego 36% regularnie. Większość Polaków, bo aż 70% robi to dla zdrowia, 61% dla przyjemności, a 47% dla lepszego samopoczucia, żeby odreagować stres i być w dobrej formie, jak potwierdzają wyniki badania „Aktywność fizyczna Polaków” zrealizowanego przez CBOS. Rosnąca świadomość potrzeby aktywności ruchowej do zachowania dobrej formy powoduje, że Polacy chętniej uprawiają różne dyscypliny sportu. Zdecydowanie najbardziej popularna jak wynika z badania przeprowadzonego przez CBOS w 2013 roku jest jazda na rowerze (51%), a na drugim miejscu pływanie (28%). Inne stosunkowo popularne formy rekreacji to: bieganie (18%) i turystyka piesza (16%). Obok obarczonych niskim ryzykiem różnych form standardowej aktywności fizycznej rośnie w Polsce również popularność sportów ekstremalnych. Jak wynika z danych serwisu prezentmarzen.com w okresie ostatnich 6 miesięcy br. wzrosła o ponad 30% ilość usług związanych z realizacją sportów ekstremalnych. Wśród miłośników mocnych doznań dominują 3 kategorie dyscyplin: za kierownicą (32 %), w powietrzu (24%) oraz w wodzie (18%). Z niestandardowych propozycji aktywności fizycznej, czyli głównie z różnych form sportów ekstremalnych korzystają głównie ludzie młodzi i wykształceni. Jak pokazują wyniki sondy: 43% stanowią osoby w wieku 25 – 34 lat, a 31% poniżej 24 roku życia. Na trzeciej pozycji - 17% respondentów klasyfikują się osoby pomiędzy 35 a 44 rokiem życia. Tylko 7% badanych jest powyżej 45 roku życia, a 2 % w wieku powyżej 55 lat. Wykształcenia wyższe posiada, aż 64% ankietowanych, a średnie 25%. Uprawianie sportów ekstremalnych wiąże się z doznawaniem wielkich emocji i pokonywaniem ograniczeń psychicznych. Chęć doświadczenia czegoś niezwykłego i towarzysząca temu adrenalina sprawiają, że np. skok na bungee, lot paralotnią czy off road rajdowy jest dla wielu ludzi nie lada przeżyciem, a często również spełnieniem marzeń – komentuje Kornel Piesio, PR Manager serwisu prezentmarzen.com Sporty ekstremalne to dla „poszukiwaczy doznań” wielka przygoda, wyzwanie oraz możliwość lepszego poznania samego siebie. Ekstremalne przeżycia wiążą się z wydzielaniem w organizmie dużych ilości adrenaliny. Hormon ten, produkowany przez gruczoł nadnerczy, uruchamia w ludzkim organizmie szereg reakcji fizjologicznych. W sytuacjach zagrożenia mają one zmobilizować wszystkie dostępne siły, by przygotować nas do podjęcia walki lub ucieczki. Im dostarczymy organizmowi silniejszego bodźca - tym silniejsza będzie reakcja hormonalna, która wprowadza nasze ciało i umysł w rodzaj ekscytującego upojenia, mocnej euforii. Taki zastrzyk energii i doznania nowych, mocnych wrażeń skłania do spróbowanie sportów ekstremalnych w Polsce coraz więcej osób. dostarczył infoWire.pl
?City break? spontaniczny urlop dla oszczędnych
Październik i listopad to najlepszy okres na tak zwany wyjazd typu „city break” . Kilkudniowe, gdyż trwające od dwóch do maksymalnie 4 dni ekspresowe podróże, to wyjazdy ukierunkowane na zwiedzanie dużych miast i weekendowy wypoczynek. Z roku na rok cieszą się one coraz większą popularnością pośród Polaków – informuje Tripsta. W roku 2013 jedna trzecia dorosłych Polaków (33%) przynajmniej raz uczestniczyła w wyjeździe długoterminowym (5 i więcej dni), a ponad jedna czwarta (27%) w wyjeździe krótkoterminowym (2–4 dni). W tym roku, na co najmniej dwa dni w celach wypoczynkowych lub turystycznych zamierza wyjechać ponad połowa badanych – wynika z raportu CBOS „Wyjazdy wypoczynkowe Polaków w 2013 i plany na rok 2014”. Nie dziwi zatem, że wyjazdy typu „city break”, to popularny sposób podróżowania dla osób, które cenią nie tylko swój czas, ale również rozsądne wydatki. Gdzie i kiedy na „city break”? Pośród najpopularniejszych destynacji wybieranych przez Polaków na krótkoterminowy wyjazd w miesiącu październiku i listopadzie znajdziemy: Paryż, Amsterdam oraz Frankfurt, wynika z danych Tripsta. W dalszej kolejności pojawiły się Ateny, Lizbona oraz Praga. Na bilet ze stolicy do Paryża średnio wydaliśmy 665 pln, natomiast do Amsterdamu 621 pln. Port Lotniczy Frankfurt, zajmujący pierwsze miejsce pod względem obsługiwanych połączeń międzynarodowych, stanowi doskonałą „bazę wypadową” do dalszych wypraw w kierunku europejskich stolic. A w tych, nawet podczas jesiennych dni - jest co robić. W samym Paryżu w listopadzie mamy szansę wziąć udział w Paris Photo. Stać się częścią Le Beaujolais Nouveau, czyli jedynego w swoim rodzaju festiwalu młodego wina. W stolicy Francji w tym czasie warto również wziąć udział w Lancement des Illuminations, kiedy to uruchamiane jest świąteczne oświetlenie na Champs-Elysees. Jak destynacje najczęściej wybierają mieszkańcy innych krajów? Rosjanie, za cel weekendowych podróży najchętniej wybierali Berlin. Równie chętnie dokonywali rezerwacji biletów do Wiednia i Stambułu. Grecy z kolei upodobali sobie najbardziej na destynacje „city break” Rzym, Londyn i Paryż, a Rumunii Ateny i Amsterdam. Ceny biletów wahały się od 580 pln (lot z Rumuni do Aten) do 1764 pln (lot z Rosji do Berlina). Najlepszym terminem na „city break” w Polsce był pierwszy weekend października, natomiast w listopadzie popularność krótkoterminowych rezerwacji wzrosła między 8, a 11 listopada – informuje Tripsta. Fakt ten nie dziwi, że względu na przypadające w dniu 11 listopada Święto Niepodległości. Przy decyzji o jednodniowym urlopie, zyskujemy 4 dni wolnego oraz możliwość komfortowego wyjazdu zagranicznego. Również wśród Rosjan pierwszy weekend października cieszył się największą popularnością. Z kolei Grecy najwięcej krótkoterminowych rezerwacji dokonali między 17 a 19 października, a Rumuni miedzy 7 a 9 listopada. Niskie koszty krótkich podróży Jak wynika z danych Tripsta, Polacy zdecydowani na krótkoterminowy wyjazd, tak jak mieszkańcy Grecji i Rumuni, najczęściej rezerwują bilet lotniczy na dwa tygodnie przed planowaną datą wylotu. W ten sposób postępuje, aż 11 proc. polskich podróżujących. Decyzja użytkownika o wyjeździe podjęta jest niemal natychmiastowo i wielu przypadkach wiąże się z niską ceną biletu lotniczego. Wykorzystując takie okazje Rosjanie najczęściej rezerwują lot na tydzień przed podróżą. Coraz częściej myśląc o „city break” korzystamy usług z tradycyjnych przewoźników. Do najpopularniejszych przewoźników w Polsce należą PLL LOT, Lufthansa, czy Air France. Przewoźnicy oferują w okresach poza szczytem, czyli od lutego do maja oraz od końca września do grudnia korzystne cenowo połączenia do europejskich stolic. Natomiast podróżujący tanimi liniami lotniczymi, czyli tak zwanymi liniami „low cost” mogą liczyć na dodatkowe oszczędności. W przypadku spakowania się tylko w bagaż podręczny o wadze do 10 kg, zwykle nie muszą dopłacać za bagaż. Źródło danych: Powyższe wyniki pochodzą z danych na temat rezerwacji dokonanych przez Tripsta na miesiąc październik i listopad 2014. Wyniki dotyczą wyjazdów od 3 do 4 dni i zawierają przynajmniej jeden dzień weekendu (sob/nd). dostarczył infoWire.pl
Podróże solo ? nowy wymiar podróżowania
Na wakacje zwykle jeździmy z bliskimi, przyjaciółmi lub znajomymi. A co, jeśli zrezygnujemy z ich towarzystwa i wyjedziemy na urlop samotnie? Beż względu na to, czy zmusza nas do tego sytuacja życiowa, czy jest to świadomy wybór, „wyjazd solo” to przygoda, która może przynieść niecodzienne doświadczenia. Gdzie najlepiej jechać samotnie i o czym pamiętać podczas, tego typu wakacji – podpowiada Tripsta. Aby podróżować solo, nie trzeba być singlem. Dla niektórych jest to po prostu sposób na zdystansowanie się od codziennych spraw, odprężenie, czy wyciszenie i poznanie bardziej siebie w sytuacjach, kiedy jesteśmy zdani tylko na siebie. Podróżowanie solo to również większe możliwości poznania mieszkańców danych regionów, które są znacznie większe niż w przypadku podróżowania w grupie. W takich sytuacjach, stajemy się bardziej otwarci na kulturę, stawiamy mniej barier. Podczas samotnych wyjazdów w grę nie wchodzą różnorodne konflikty, pomiędzy osobami organizującymi wyjazd. Zmian nie trzeba poddawać dyskusji, a przede wszystkim można poznać wielu ludzi, na których w przypadku wyjazdu w kilka osób, po prostu jesteśmy zamknięci. Kierunki samotnego podróżnika Barcelona, Amsterdam, Ateny, czy Londyn, to miejsca, które z jednej strony naładowane są atrakcjami turystycznymi, z drugiej oferując niezliczone możliwości spotkania ciekawego towarzystwa stają się idealną destynacją dla podróżujących solo, informuje Tripsta. Przykładowo w październiku w Londynie można na nowo odkryć historię znanego detektywa – Holmes’a. The Museum of London proponuje odwiedzającym wystawę „Sherlock Holmes pod mikroskopem”. Fani teatru mają szansę zobaczenia klasyki dramatu w wykonaniu słynnej Royal Shakespeare Company. Również do Londynu zaprasza „BFI London Film Festival”, które jest jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń kulturalnych stolicy Zjednoczonego Królestwa. Natomiast Amsterdamie, w tym samym czasie można wziąć udział w „Origin Chocolate Event”. Organizatorzy wydarzenia twierdzą, że pod jego wpływem, jego uczestnicy stają się jej oddanymi koneserami. Dla tych, którzy chcą uciec od nadciagającej jesieni dobrym pomysłem może być słoneczna Barcelona. To tam, pomiędzy wizytami w kinach, muzeach i galeriach, można zawsze odpocząć w plenerze, w temperaturze plus 25 stopni Celsjusza. Nie będąc amatorem ekstremalnych przeżyć warto skorzystać z doświadczeń osób podróżujących solo, lub sięgnąć do powszechnie dostępnych baz informacji. Indeks Global Peace Index wskazuje listę miejsc ocenia 162 kraje pod względem „przychylności” mieszkańców oraz Happy Place Index, który szacuje stan zadowolenia mieszkańców z poziomu życia w 151 krajach. Z danych wynika, że najlepiej odwiedzić: Islandię, Kanadę, Japonię, Australię, czy kraje skandynawskie. Jako idealne destynacje „solo travelersi” proponują również: Wietnam, Kambodżę, Tajlandię, czy Laos. „Locals” na wagę złota Nikt tak nie pokaże danego miejsca, jak człowiek, który w nim żyje. Tu z pomocą przychodzą różne serwisy ułatwiające nawiązanie kontaktu z mieszkańcami danego regionu. Do najpopularniejszych należy np. couchsurfing.org, meetup.com czy tzw. „Greeter Program”. Samotnie podróżujące kobiety mogą dołączyć do The Women's Travel Group, dzięki czemu mają szansę na znalezienie bezpiecznego noclegu podczas egzotycznych podróży. Ciekawostką jest społeczność voulezvousdiner.com, dzięki niej można umówić się na obiad w prywatnym domu. Poznawaniu nowych ludzi szczególnie sprzyjają hostele, dlatego hotel warto wybrać w momencie, kiedy naprawdę chcemy odpocząć. Dla tych, którzy chcą poznać lokalną społeczność, lepszym pomysłem będzie nocowanie w małym pensjonacie prowadzonym przez właścicieli. Oferty prywatnych kwater można również znaleźć w specjalnych serwisach internetowych, np. airbnb.com. Co robić na miejscu? Będąc samotnym podróżnikiem, warto przemyśleć co konkretnie chce się robić i działać zgodnie z planem. W takich sytuacjach pewniej będziemy się poruszać z punktu A do punktu B. Podczas podróży warto przestawić się na wczesne wstawanie. Wykorzystać mniejszy ruch na drogach i w komunikacji miejskiej. Dobrze jest mieć plan awaryjny – muzeum może być w remoncie, pogoda może nie sprzyjać. Mimo wszystko, „solo wakacji” nie powinno się traktować, jako wycieczki życia – nie trzeba nikogo zadowolić, żałować, że czegoś się nie zobaczyło. Ponad wszystko samotny podróżnik jest panem własnego losu i może zmienić rozkład dnia pod wpływem impulsu. Będąc samotnym podróżnikiem warto wyposażyć się w lekturę autorstwa Janice Leith Waugh pt: The Solo Traveler's Handbook oraz dołączyć do Facebookowej społeczności: Solo Travel Society. Cenne informacje można również znaleźć na blogach osób, które tematem nie tylko są zainteresowane, ale praktykują go na co dzień, podczas „samotnych podróży”. Sporo informacji można się dowiedzieć już na miejscu: od sprzedawców, taksówkarzy czy kelnerów, który dużo chętniej rozmawiają z samotnikami przemierzającymi dany kraj. W pojedynkę, ale bezpiecznie Ważne, aby przed samotnym wyjazdem zaktualizować numer ICE (z ang. in case of emergency) dla kraju, w którym się przebywa. Warto też umawiać się na regularne telefony o stałych porach dnia do znajomych, lub rodziny. Dobrze, aby na bieżąco informować o aktualnym miejscu pobytu, zaplanowanych wycieczkach, przestrzega Tripsta. Warto również skompletować dane kontaktowe do ambasady oraz skopiować dokumenty tożsamości. Możemy je zostawić w hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. W przypadku problemów lepiej samemu wybierać osoby do pomocy spośród obcych. Noszenie dwóch telefonów nie zaszkodzi, ten drugi powinien być starszego typu. Może się przydać, gdy w smartfonie wyczerpie się bateria. dostarczył infoWire.pl
Święta na Facebooku
Święta to ulubiony okres hakerów. Co roku nowy wirus oszukuje licznych użytkowników, wykorzystując święta jako przynętę. W rym roku nowy wariant znanego wirusa Koobface GK wykorzystuje […]
FLPR zajmie się organizacją Miss Polonia
Chroń swoje dane
Wesołą nowinę
Co czwarty Polak oszczędza na elektronikę, co dwudziesty na emeryturę ? wynika z międzynarodowego badania ING
