Tata ? mój bohater! Ojciec odgrywa dużą rolę w naszym życiu, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Stanowi pierwszy wzorzec męskości, z którym łączymy […]
Dzień: 2014-06-18
Dzionie po zbóju
Potrawy regionalne, stroje, obyczaje, rękodzieło, walory turystyczne i agroturystyczne zaprezentowali wystawcy podczas III Świętokrzyskich Targów Turystyki VOYAGER, które dzisiaj rozpoczęły się w Kielcach. Równolegle XI Targi […]
Nieszkodliwy napój czy toksyczna bomba?
Spór o szkodliwości napojów energetycznych toczy się nieprzerwanie od chwili wprowadzenia ich do sprzedaży. Zdaniem lekarzy negatywnie wpływają na nasz organizm - według producentów - jest odwrotnie. Bez względu na to, która ze stron ma rację, charakterystyczny smak i właściwości pobudzające tych napojów powodują, że cieszą się one dużym zainteresowaniem wśród konsumentów. Napój energetyczny to gazowany produkt bezalkoholowy. Przeznaczony jest dla osób wykonujących wzmożony wysiłek umysłowy lub fizyczny. Jego zadaniem jest pobudzenie, przyspieszenie szybkości reakcji i poprawienie wydolności organizmu, wzmocnie koncentracji oraz przeciwdziałanie zmęczeniu. Pierwszy napój potocznie zwany energetykiem pojawił się w sprzedaży w 1987 roku w Austrii. Do Polski trafił 8 lat później. Od tego czasu na rynku coraz więcej pojawia się tego rodzaju produktów, a ich sprzedaż rośnie. Znajdziemy je na półkach każdego supermarketu, sklepu osiedlowego i stacji benzynowej. Sprzedawane są w barach i dyskotekach – jako składnik drinków. Produkowane są pod różnymi markami i w zasadzie nie różnią się składem. Co sprawia, że stały się tak popularne? Odpowiedzi można szukać w ilości kofeiny zawartej w napoju. Dlatego też Krzysztof Marchlik z Big Brands Group przestrzega „[…] Napojów energetycznych nie powinny spożywać dzieci, kobiety w ciąży i karmiące, z uwagi na zawartość kofeiny. Bardzo ważny jest też cukier, bo to on powoduje, że dany napój posiada dużą kaloryczność”. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. Nie ma ograniczeń wiekowych w ich sprzedaży. Głównymi konsumentami są ludzie młodzi w przedziale wiekowym od 15 do 25 lat, czyli uczniowie i studenci oraz osoby do 35 roku życia – młodzi, intensywnie pracujący, mieszkańcy dużych miast. W młodszej grupie spożycie „energetyków” rośnie w okresie egzaminów, w starszej jest raczej stałe. Zwiększa się ono głównie w weekendowe wieczory, podczas różnego rodzaju imprez. Warto pamiętać, że napoje energetyczne zostały stworzone, by wspomagać pracę organizmu osób aktywnych. Spożywanie ich do obiadu czy podczas oglądania telewizji jest niezdrowe. Anna Sierpowska z firmy Sante twierdzi, że „[…] wszystkie napoje gazowane, w tym energetyczne, zakwaszają organizm. Warto popatrzeć w kierunku tego, co oferuje nam natura. Guarana, owoce goji, imbir to naturalne energetyki. Można spróbować zielonej herbaty czy wody z imbirem i porównać co lepsze. Napoje energetyczne z pewnością pobudzają, ale efekt może być taki, że będziemy czuć się słabo, a nasz organizm będzie przemęczony”. Spożywanie napojów energetycznych zawierających cukier, może też uzależniać. „[…] Organizm bardzo szybko przyzwyczaja się do tych napojów. Wystarczy kilka dni regularnego spożywania” – dodaje Anna Sierpowska. Kolejnym problemem jest ilość spożywanych energetyków przez konsumentów, szczególnie przez osoby młode. „[…] Nie ma przeprowadzonych badań na temat tego, jak dużo można wypić napoju energetycznego w ciągu doby czy tygodnia. Jest to sprawa indywidualna. Każdy wie, jak jego organizm reaguje po spożyciu tego produktu” – dodaje Krzysztof Marchlik. Dużo mówi się o szkodliwości napojów energetycznych. Fakty jednak są takie, że negatywne skutki dla organizmu wynikają przede wszystkim z nadmiaru i nieumiejętnego ich spożywania. Połączone z alkoholem niebezpiecznie podnoszą ciśnienie krwi, które może doprowadzić do zawału serca. Oczywiście nikt nie zabrania nam ich spożywać. Rzecz w tym, że należy zachować umiar, bo każdy produkt w nadmiarze może zaszkodzić. dostarczył infoWire.pl
W dzisiejszych czasach każdy, szczególnie w dużym mieście, żyje w pośpiechu. Tym samym coraz mniej czasu poświęcamy na celebrowanie posiłków - cieszenie się ich zapachem, wyglądem i smakiem. W biegu łapiemy kebab, pizzę, zapiekankę czy hamburgera, co niestety odbija się na naszym zdrowiu. Moda na fast foody przyszła do Polski ze Stanów Zjednoczonych w latach 90-tych. Na początku wiązało się to z chęcią spróbowania czegoś nowego, czegoś co uchodziło za lepsze – bo z Zachodu. Niestety, szybko moda ta przerodziła się w codzienny nawyk, a u niektórych – nawet w uzależnienie. Według Piotra Pichalskiego, rzecznika prasowego firmy Sante „[...] Stany Zjednoczone są najlepszym miejscem do pokazania tego, jak fast foody wpływają na wygląd ludzi. Ogromna liczba osób w Stanach Zjednoczonych cierpi na choroby cywilizacyjne, które są konsekwencją takiego trybu odżywiania." Według badań eksperckich liczba Polaków, która jada w barach szybkiej obsługi, zwiększyła się w ciągu ostatnich 4 lat o 10%. Aż 44% respondentów przyznało, że w ciągu ostatniego miesiąca konsumowało jedzenie typu fast food. Konsekwencje tak skonstruowanej diety widać we wszystkich badaniach na temat otyłości. Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że w Europie otyłość osiągnęła już rozmiary epidemii. W ciągu ostatnich 20 lat częstotliwość jej występowania potroiła się. Jeżeli nic się nie zmieni, to w 2030 roku tylko w USA ponad 40% osób będzie zmagało się z otyłością. „[…] To, co się z nią wiąże, to bardzo duży wskaźnik ludzi z chorobami cywilizacyjnymi. W naszych organizmach wyzwalają się wolne rodniki, które powodują stany rakowe układu pokarmowego, miażdżyce, cukrzyce, choroby z nadciśnieniem i z wątrobą" – ostrzega Piotr Pichalski. Niestety, najbardziej zagrożoną grupą są dzieci. Według danych WHO aż 29% polskich jedenastolatków ma nadwagę, co daje Polsce niechlubne pierwsze miejsce w tej kategorii wiekowej. Producenci żywności fast food dbają o to, by opakowania ich produktów były bardzo kolorowe i przyciągały wzrok. Na taki trik nabiera się większość dorosłych, jak więc oczekiwać, że dzieci będą bardziej odporne. A jak wiadomo - czym skorupka za młodu nasiąknie... - dlatego ważne jest, by już od najmłodszych lat kształtować prawidłowe nawyki żywieniowe u naszych pociech. Duże znaczenie mają też porcje proponowane w fast foodach. Jak wiadomo zdrowa dieta powinna się składać z pięciu małych posiłków w ciągu dnia, oczywiście prawidłowo zbilansowanych. Niestety, mało kto ma możliwość tak jeść. Dużo osób spożywa posiłki w pośpiechu – gdy musi, bo w brzuchu burczy lub gdy ma chwilę czasu. A jest go coraz mniej, dlatego chętnie sięgamy po fast foody. Beata Prusińska, dietetyk z firmy Naturhouse ostrzega „Sposób, w jaki spożywamy dania fast food jest bardzo niezdrowy. Sama idea: ma być szybko, ma być wygodnie. Korzystamy z fast foodów, bo nawet nie musimy wysiadać z samochodu i jemy w trakcie jazdy. A przecież trawienie rozpoczyna się w jamie ustnej. Musimy pokarm dokładnie pogryźć, przeżuć i wymieszać ze śliną, żeby trawienie przebiegało dalej bez większych problemów.” Warto zastanowić się, czy rzeczywiście możemy pozwolić sobie na jedzenie fast foodów. Jeżeli teraz martwimy się o brak czasu, to czy będziemy go mieć za kilka lat, by zmagać się z chorobami, które będą skutkiem takiej diety? Być może warto zmienić sposób odżywiania już dziś. Z pewnością nauczenie się celebrowania posiłków będzie miało dobroczynny wpływ nie tylko na nasz żołądek, ale na całe nasze życie.
Do 1 lipca br. polskie organizacje pozarządowe mogą składać wnioski do duńskich Fundacji VELUX o przyznanie grantu na realizację projektów związanych ze wsparciem dzieci i młodzieży w trudnych sytuacjach życiowych.
Kolejny dzień spotkań, a Ty nie masz czystej koszuli? Wrzuć kilka do pralki, nastaw program Koszule codziennie. Pracowałeś w ogrodzie i marzysz o kąpieli ? Ty wskocz do wanny, a ubrania włóż do pralki i wybierz program Ogród. ...
Polskie gwiazdy: Boże Narodzenie tylko z rodziną. Sylwester to natomiast czas na zabawę w gronie przyjaciół
Kiedy przełom w leczeniu uzależnień?
Wielkie miłości i przedpremierowe fragmenty musicalu na gali Złote Kaczki 2011
Regionalna słodka Wielkanoc z bakaliami
